Marta Witecka
Mimo zaledwie 11 lat należy już do najbardziej utalentowanych zawodniczek swojego rocznika w Polsce. Podczas Otwartych Letnich Mistrzostw Warszawy zachwyciła zwycięstwem na 400 m stylem dowolnym, wcześniej zdobyła cztery złote medale Mistrzostw Śląska i ustanowiła rekord okręgu na 50 m stylem dowolnym. W rozmowie z Martą Witecką opowiada o swoich początkach, miłości do długich dystansów, trenerach, którzy potrafią rozbawić nawet podczas najcięższych treningów, oraz o marzeniu, które ma chyba każdy młody sportowiec.
Marta Witecka: Jak zaczęła się Twoja przygoda z pływaniem i kto zaprowadził Cię na pierwszy trening?
Pola Tyrna: Naukę pływania rozpoczęłam w przedszkolu. Chodziliśmy całą grupą 100 metrów z przedszkola na basen i tam „ciężko uczyliśmy się techniki”. W MTP Delfin Cieszyn zaczęłam pływać w drugiej klasie, a rok później z nauki pływania przeszłam do grupy sportowej.
Marta Witecka: Pamiętasz swoje pierwsze zawody? Jakie emocje wtedy Ci towarzyszyły?
Pola Tyrna: Pierwsze zawody były zawodami klubowymi w Cieszynie, ale już potem od razu startowałam na 50-metrowym basenie w Andrychowie. To zawody na otwartym basenie, jak mówi trener – „w starym stylu”. Nie pamiętam ich w ogóle. To była przede wszystkim dobra zabawa. Bardziej interesowała mnie zjeżdżalnia i drugi basen z wirami niż same wyścigi.
Marta Witecka: Co najbardziej spodobało Ci się w pływaniu, że zostałaś przy tym sporcie?
Pola Tyrna: Zaczęłam od łyżwiarstwa figurowego, a równocześnie uczyłam się pływać. Największą atrakcją zajęć pływackich były wyścigi. Pewnego dnia trener zapytał mojego tatę, czy nie chciałabym trenować pływania. Przez jakiś czas chodziłam i na lodowisko, i na basen, ale gdy miałam 9 lat, wybrałam pływanie. Po prostu bardzo lubię pływać.

Marta Witecka: Kiedy poczułaś, że pływanie to coś więcej niż tylko zabawa?
Pola Tyrna: Myślę, że to nadal zabawa i oby tak zostało.
Marta Witecka: Podczas Otwartych Letnich Mistrzostw Warszawy wygrałaś 400 m stylem dowolnym w świetnym czasie 4:47.27. Czy przed startem spodziewałaś się tak dobrego wyniku?
Pola Tyrna: Tak, chciałam poprawić swój rekord życiowy. Na Otwartych Letnich Mistrzostwach Warszawy mój rocznik mógł pierwszy raz popłynąć ten dystans na długim basenie. Nie przepadam za sprintami i bardzo lubię zawody, na których można startować na różnych dystansach.
Marta Witecka: Jak wyglądał ten wyścig z Twojej perspektywy?
Pola Tyrna: Po pierwszych 50 metrach myślałam, że nie dopłynę. Rodzice powiedzieli później, że oni też tak myśleli. Otworzyłam w 30.90, czyli dużo szybciej, niż planowałam. Pierwsza setka była bardzo szybka, później udało mi się uspokoić tempo. Na ostatnich 50 metrach zobaczyłam rywalkę przed sobą i pomyślałam, że ją dogonię. Udało się i myślę, że świetny wynik był efektem naszej wspólnej walki.
Marta Witecka: Czy kontrolowałaś tempo na kolejnych setkach, czy po prostu płynęłaś „na maksa”?
Pola Tyrna: Plan był zupełnie inny. Miałam zacząć spokojniej, później płynąć równo, a na ostatniej setce przyspieszyć. Mam mocny finisz i potrafię przyspieszyć na końcu. Kiedy jednak wyścig zaczął się bardzo szybko, skupiłam się na uspokojeniu tempa. Potem nie myślałam już o czasie, tylko o wygraniu wyścigu.
Marta Witecka: Kiedy po wyścigu zobaczyłaś wynik na tablicy, jaka była Twoja pierwsza reakcja?
Pola Tyrna: Bardzo się cieszyłam. Nie skakałam na liny, jak niektórzy mają w zwyczaju, ale byłam naprawdę szczęśliwa. Do niedawna bałam się 400 metrów, bo trudno było mi rozłożyć tempo. Nadal mam małe doświadczenie na tym dystansie, szczególnie na długim basenie.

Marta Witecka: Co było trudniejsze: pierwsze 200 metrów czy ostatnie 100 metrów?
Pola Tyrna: Pierwsze 200 metrów było bardzo ciężkie, bo zaczęłam za szybko. Ostatnie 100 metrów to był pościg za zawodniczką przede mną. Lubię takie wyścigi, kiedy trzeba kogoś doganiać.
Marta Witecka: Zdobyłaś cztery złote medale podczas Mistrzostw Śląska 10-latków. Który start wspominasz najlepiej?
Pola Tyrna: To były moje pierwsze mistrzostwa rocznikowe. Najbardziej pamiętam 50 metrów stylem dowolnym, bo po raz pierwszy zeszłam poniżej 29 sekund. Pamiętam też, że sama zaproponowałam trenerowi start na 100 metrów stylem klasycznym, co go trochę zaskoczyło.
Marta Witecka: Czy rekord Śląska na 50 m stylem dowolnym był jednym z najważniejszych momentów w Twojej dotychczasowej karierze?
Pola Tyrna: Był ważny, ale wszystkie rekordy kraulem są dla mnie ważne. Bardziej lubię jednak dłuższe dystanse. Najbardziej chyba 200 metrów, a po ostatnim wyścigu polubiłam też 400 metrów. Może kiedyś spróbuję nawet 800 metrów.
Marta Witecka: Wygrałaś również 100 m stylem klasycznym, choć nie jest to Twój główny styl. Byłaś zaskoczona tym wynikiem?
Pola Tyrna: Tak. Żabka nigdy nie była moim najmocniejszym stylem, ale chciałabym ją poprawić, bo lubię pływać stylem zmiennym.

Marta Witecka: Co bardziej lubisz: zdobywać medale czy poprawiać rekordy życiowe?
Pola Tyrna: Poprawiać rekordy życiowe. Nawet jeśli nie wygram, ale pobiję swoją życiówkę, jestem zadowolona.
Marta Witecka: Jak wygląda Twój typowy dzień między szkołą a treningami?
Pola Tyrna: Trenuję raz dziennie od poniedziałku do soboty. Trening trwa około godziny, więc bez problemu łączę go ze szkołą. Lubię się ruszać – zimą biegam z dziadkiem na nartach, a latem często jeździmy z rodziną na rowerach.
Marta Witecka: Który trening lubisz najbardziej, a który najmniej?
Pola Tyrna: Najbardziej lubię treningi z długimi odcinkami. Bardzo długo uwielbiałam ćwiczenia nóg z deską, ale ostatnio najmniej je lubię. Może za jakiś czas znowu się to zmieni.
Marta Witecka: Jaki jest Twój ulubiony styl pływacki i dlaczego właśnie ten?
Pola Tyrna: Kraul. Jest dla mnie najłatwiejszy, dobrze mi wychodzi technicznie i właśnie w nim osiągam najlepsze wyniki.
Marta Witecka: Co robisz, kiedy masz gorszy dzień na treningu?
Pola Tyrna: Po prostu płynę dalej. Trener Łukasz Widzik od razu widzi, że coś jest nie tak i robi swoją specjalną minę, która zawsze mnie rozśmiesza. A trener Janusz Widzik mówi: „Jak nie mogę, to przez nogę i znowu mogę”. Dzięki nim nawet ciężkie treningi są łatwiejsze.

Marta Witecka: Czy masz jakieś przedstartowe rytuały lub szczęśliwe nawyki?
Pola Tyrna: Nie. Po prostu się rozgrzewam i płynę.
Marta Witecka: Co najbardziej cenisz w swoim klubie Delfin Cieszyn?
Pola Tyrna: Jesteśmy bardzo zgraną paczką i zwykle jeździmy razem na zawody. Dużo fajniej jest startować z koleżankami niż samemu.
Marta Witecka: Jak ważne jest dla Ciebie wsparcie trenerów i koleżanek z drużyny?
Pola Tyrna: Jest bardzo ważne. Czuję się pewniej, gdy trener stoi przy basenie. W naszym klubie większość osób ma swoje ksywki i świetnie się razem bawimy. Mocno się wspieramy zarówno na treningach, jak i na zawodach.
Marta Witecka: Lubisz bardziej starty indywidualne czy sztafety?
Pola Tyrna: Rzadko pływamy sztafety, ale bardzo je lubię. Ostatnio wygrałyśmy sztafetę kraulową w Pawłowicach i świetnie się przy tym bawiłyśmy.
Marta Witecka: Jakie sportowe marzenie chciałabyś spełnić w najbliższych latach?
Pola Tyrna: Chciałabym nadal się poprawiać i pływać coraz szybciej. Chcę też doskonalić swoje słabsze style.

Marta Witecka: Gdybyś mogła wybrać jedne zawody na świecie, w których chciałabyś wystąpić, jakie by to były?
Pola Tyrna: Igrzyska Olimpijskie.
Marta Witecka: Co powiedziałabyś młodym dzieciom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z pływaniem?
Pola Tyrna: Sama jeszcze jestem młoda, ale powiedziałabym im, żeby po prostu cieszyły się pływaniem.
Marta Witecka: Co sprawia Ci większą radość: świadomość, że wygrywasz wyścigi, czy poczucie, że z treningu na trening stajesz się coraz lepszą pływaczką?
Pola Tyrna: Większą radość daje mi świadomość, że z treningu na trening staję się coraz lepszą pływaczką. Wtedy wiem, że dobre wyniki na zawodach przyjdą same.
Marta Witecka: Dziękuję za rozmowę i … żeby dalej pływanie dawało Ci radość!
Pola Tyrna: Dziękuję bardzo 🙂
Zdjęcia: archiwum rodziny Tyrna

















Dodaj komentarz