Przejdź do treści

942 kilometrów dla dzieci. Kim jest Jacek Pałubicki i dlaczego płynie wpław całą Wisłą?

942 kilometrów dla dzieci. Kim jest Jacek Pałubicki i dlaczego płynie wpław całą Wisłą?
Podziel się tym:

Krzysztof Maciejka

Nie walczy o medal. Nie ściga się z czasem. Nie chce zostać bohaterem. Jacek Pałubicki wszedł do Wisły z jednego powodu – aby cała Polska usłyszała o dzieciach z FAS i FASD oraz o tym, że nawet niewielka ilość alkoholu spożywana w czasie ciąży może pozostawić nieodwracalne skutki na całe życie.

18 lipca 2026 roku rozpoczął jedno z najbardziej niezwykłych wyzwań w historii polskiego pływania długodystansowego. Zamierza przepłynąć wpław cały szlak żeglugowy Wisły – 942 kilometry od ujścia Przemszy aż do północnej części królowej polskich rzek.

To wyprawa, która wymaga nie tylko znakomitej kondycji fizycznej, ale przede wszystkim ogromnej siły charakteru.

Nie sport jest tu najważniejszy

Choć samo przedsięwzięcie robi ogromne wrażenie, dla Jacka Pałubickiego rekord nie jest celem samym w sobie.

Każdy kilometr ma zwrócić uwagę na kampanię #NiePijZaMnie, prowadzoną przez Fundację „Mały Książę” z Łodzi. Jej przesłanie jest proste i jednoznaczne – w ciąży nie istnieje bezpieczna ilość alkoholu.

FAS (Płodowy Zespół Alkoholowy) oraz FASD (Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych) to nieodwracalne uszkodzenia rozwijającego się mózgu i organizmu dziecka, będące skutkiem spożywania alkoholu przez kobietę w czasie ciąży. Z problemem tym dzieci i ich rodziny zmagają się przez całe życie.

Dlatego Pałubicki postanowił wykorzystać własny wysiłek jako narzędzie do budowania społecznej świadomości.

Kim jest Jacek Pałubicki?

Pochodzi z Rumi na Kaszubach. Jest podróżnikiem, pasjonatem ekstremalnych wypraw i człowiekiem, który od lat udowadnia, że sport może być czymś znacznie więcej niż rywalizacją.

Na co dzień odbywa aplikację prokuratorską w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Wcześniej ukończył prawo i kryminologię na Uniwersytecie Gdańskim.

Zainteresowanie podróżami wyniósł z domu rodzinnego. To dziadek zaszczepił w nim ciekawość świata, która z czasem przerodziła się w pasję do wymagających wypraw.

Nie wybiera jednak łatwych celów. Wręcz przeciwnie – od lat szuka wyzwań, które sprawdzają granice ludzkiej wytrzymałości.

Człowiek od rzeczy pozornie niemożliwych

Obecna wyprawa nie jest jego pierwszym ekstremalnym przedsięwzięciem.

W 2020 roku samotnie przepłynął kajakiem ponad 2000 kilometrów. Podróż trwała 62 dni, a ponad jedna trzecia trasy prowadziła pod prąd.

Co ciekawe, wcześniej nie był zawodowym kajakarzem ani sportowcem specjalizującym się w wodzie. Mimo to zdecydował się wyruszyć w drogę z namiotem i podstawowym wyposażeniem.

Tamta wyprawa również miała wymiar charytatywny. Dzięki niej udało się zebrać blisko dziewięć tysięcy złotych dla Domu Samotnej Matki w Matemblewie.

Trzy lata później ustanowił rekord przepłynięcia Wisły kajakiem jednoosobowym, a jego osiągnięcia zostały docenione tytułem Podróżnika Roku National Geographic.

Wisła nie wybacza błędów

Przepłynięcie całej Wisły wpław nie przypomina rywalizacji na basenie.

Każdy dzień przynosi nowe przeszkody – silny nurt, niski poziom wody, kamienie, powalone drzewa, mielizny, gwałtowne zmiany pogody i burze.

Bywa, że zamiast płynąć, Jacek musi iść po dnie, czołgać się lub poruszać na czworakach, aby pokonać wyjątkowo płytkie odcinki.

Po wielu dniach wyprawy najbardziej cierpią… stopy. To właśnie one są poranione przez kamienie i przeszkody ukryte pod powierzchnią rzeki.

Każdego dnia spędza jednak w wodzie nawet 10–12 godzin, wracając do Wisły mimo bólu i zmęczenia.

Za jednym człowiekiem stoi cały zespół

Choć to Pałubicki pokonuje kolejne kilometry, sukces wyprawy zależy od pracy wielu osób.

Towarzyszy mu zespół wsparcia poruszający się kajakami. Odpowiada za bezpieczeństwo, logistykę, przygotowanie posiłków, noclegów i dokumentowanie całej ekspedycji.

Na poszczególnych etapach pomagają również ratownicy wodni, policjanci oraz lokalne służby.

Ogromną rolę odgrywają także mieszkańcy miejscowości położonych nad Wisłą. Wychodzą nad rzekę, witają pływaka, przynoszą jedzenie, pomagają organizacyjnie i dodają mu energii do dalszej walki.

Jednym z najbardziej poruszających momentów było spotkanie z dziećmi z placówki Dom z Serducha w okolicach Kozienic. Czekały na niego z transparentami, poczęstunkiem i specjalnie przygotowaną piosenką.

To właśnie takie chwile przypominają, że ta wyprawa ma znacznie głębszy sens niż sportowy wynik.

Każdy kilometr ma znaczenie

Jacek Pałubicki jest przyjacielem Fundacji „Mały Książę” i od początku podkreśla, że nie płynie dla własnej satysfakcji.

Płynie dla dzieci, które każdego dnia muszą mierzyć się z konsekwencjami decyzji, na które nigdy nie miały wpływu.

Dzieci z FAS i FASD często zmagają się z problemami neurologicznymi, trudnościami w nauce, zaburzeniami emocjonalnymi i społecznymi. Potrzebują nie tylko specjalistycznej pomocy, ale również większego zrozumienia ze strony społeczeństwa.

Dlatego organizatorzy kampanii apelują nie tylko do kobiet w ciąży, ale także do ich partnerów, rodzin i znajomych.

To odpowiedzialność całego otoczenia, aby nigdy nie bagatelizować ryzyka i nie powtarzać szkodliwego mitu, że „jeden kieliszek niczego nie zmieni”.

Każdy może pomóc

Fundacja „Mały Książę” zachęca mieszkańców miejscowości położonych nad Wisłą do wspierania Jacka podczas kolejnych etapów wyprawy.

Równie ważne jest jednak udostępnianie informacji o kampanii #NiePijZaMnie i rozmowa o problemie FAS oraz FASD.

Bo choć wyprawa zakończy się wraz z dopłynięciem do mety, jej najważniejszy cel pozostanie aktualny znacznie dłużej.

942 kilometry bólu, zimna, zmęczenia i walki z żywiołem mają przypomnieć o jednej prostej prawdzie:

w ciąży nie ma miejsca na alkohol.

Jeśli dzięki tej wyprawie choć jedna przyszła mama zrezygnuje z sięgnięcia po kieliszek, wysiłek Jacka Pałubickiego będzie miał wymiar znacznie większy niż jakikolwiek rekord sportowy.

Obserwuj trasę Jacka na żywo:

https://event.trackcourse.com/view/1000-km-wplaw

Wsparcie kampanii #NiePijZaMnie:

https://www.siepomaga.pl/nie-pij-za-mnie

Zdjęcia: Fundacja “Mały Książe”

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *