Yu Zidi: supertalent z 1,4 miliarda ludzi czy produkt chińskiego systemu? A gdyby gdzieś w Polsce właśnie zaczynała treningi nasza Yu Zidi, czy potrafilibyśmy zadbać o jej rozwój ?!

Podziel się tym:

Krzysztof Maciejka, Zbigniew Piątek

Dwa starty 13-letniej Yu Zidi wystarczyły, żeby pod naszym artykułem rozpoczęła się bardzo ciekawa dyskusja. Jedni zachwycają się talentem Chinki, inni wskazują na ogromną populację jej kraju i system selekcji sportowej, jeszcze inni pytają, czy 13-letni organizm powinien być już poddawany treningowi pozwalającemu rywalizować z najlepszymi seniorkami świata.

Pojawił się też temat dopingu i nieufności, jaka od lat towarzyszy części sukcesów chińskiego pływania.

Komentarze są bardzo różne, czasem skrajne. Warto jednak przyjrzeć się temu, co o przypadku Yu Zidi rzeczywiście wiemy, a przy okazji zastanowić się nad czymś, co dotyczy bezpośrednio polskiego pływania.

Bo jeśli Chińczycy potrafią w ogromnej populacji odnaleźć wyjątkowo uzdolnione dziecko i stworzyć mu warunki do rozwoju, to warto zapytać, jak wygląda to u nas.

Na początek liczby.

2:05.08 na 200 m stylem motylkowym i 2:06.10 na 200 m stylem zmiennym.

Yu ma 13 lat. Na 200 m zmiennym szybsza w historii była tylko Summer McIntosh, której rekord świata wynosi 2:05.70.

Czy 13-latka w światowej czołówce naprawdę jest czymś niespotykanym?

Jeden z naszych czytelników słusznie przypomniał, że pływanie zna zawodniczki, które największe sukcesy osiągały bardzo wcześnie.

Krisztina Egerszegi miała 14 lat, gdy podczas igrzysk olimpijskich w Seulu w 1988 roku zdobyła złoto na 200 m stylem grzbietowym. Rūta Meilutytė jako 15-latka została mistrzynią olimpijską na 100 m klasycznym. W tym samym wieku Katie Ledecky wygrała w Londynie 800 m stylem dowolnym. Summer McIntosh miała natomiast 14 lat, gdy podczas igrzysk w Tokio zajęła czwarte miejsce na 400 m dowolnym.

Można sięgnąć jeszcze do Michaela Phelpsa, który swój pierwszy rekord świata ustanowił przed ukończeniem 16 lat.

Wczesne wejście do światowej czołówki samo w sobie nie jest więc w pływaniu zjawiskiem nowym. Nie oznacza też automatycznie, że zawodnik został poddany niewłaściwemu szkoleniu.

Przypadek Yu robi wrażenie z innego powodu. Nie mówimy o rekordzie kraju w kategorii 13-latek czy nawet o znakomitym wyniku juniorskim. 2:06.10 to drugi wynik w historii kobiecego 200 m stylem zmiennym. Szybciej popłynęła tylko jedna zawodniczka.

1,4 miliarda mieszkańców pomaga. Ale to jeszcze za mało

W komentarzach często powtarzał się argument dotyczący liczby ludności Chin. Przy populacji przekraczającej miliard mieszkańców prawdopodobieństwo znalezienia dziecka o wyjątkowych predyspozycjach jest oczywiście większe niż w 38-milionowej Polsce.

Tyle że samą liczbą mieszkańców medali się nie zdobywa.

Najpierw trzeba takie dziecko znaleźć. Potem ocenić jego możliwości, zapewnić odpowiedniego trenera, basen, rywalizację, zaplecze medyczne i naukowe. A później jeszcze przeprowadzić je przez kolejne etapy szkolenia.

Chiny od lat budują właśnie taki model.

Chińska administracja sportowa opisuje system zawodów prowadzący od pływania masowego do rywalizacji selekcyjnej. Tworzone są bazy danych młodych zawodników, a przy identyfikowaniu najbardziej perspektywicznych pływaków wykorzystywane mają być dane startowe i modele trójwymiarowe. Według przyjętych planów w zawodach młodzieżowych w 2026 roku ma uczestniczyć ponad 10 tys. zawodników (w 38 milionowej Polsce raptem 12% mniej).

Ogromna populacja daje więc Chinom olbrzymią bazę. Przewaga zaczyna się jednak dopiero wtedy, kiedy państwo potrafi tę bazę wykorzystać.

Stoper to nie wszystko

Ciekawy jest również sposób, w jaki Chińczycy próbują wyławiać najbardziej perspektywicznych zawodników.

W programie „Future Stars”, przeznaczonym dla pływaków w wieku 11–16 lat, sam wynik uzyskany na zawodach nie był jedynym kryterium. Pod uwagę brano również technikę pływania, budowę ciała i sprawność fizyczną. Wybranym zawodnikom oferowano stypendia, szkolenie i możliwość udziału w zagranicznych treningach oraz zawodach.

We wrześniu Chiny utworzyły pierwszą narodową drużynę pływacką dla młodzieży. Kandydaci przechodzili nie tylko testy sportowe, ale również egzaminy z przedmiotów szkolnych. Program zakłada połączenie dwóch treningów dziennie z edukacją oraz przygotowaniem motorycznym, medycznym i naukowym.

Można mieć poważne zastrzeżenia do tak wczesnego podporządkowania życia dziecka sportowi. Można dyskutować o obciążeniach i presji. Nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z rozbudowanym systemem wyszukiwania i prowadzenia młodych zawodników.

Czy Yu Zidi jest produktem tego systemu?

Byłoby dużym uproszczeniem tłumaczenie jej wyników wyłącznie chińskim modelem szkolenia.

Gdyby wystarczyło zastosować odpowiedni program treningowy, żeby wychować 13-latkę pływającą 2:06 na 200 m zmiennym, Chiny miałyby takich zawodniczek znacznie więcej.

Nie mają.

Yu Zidi jest zjawiskiem wyjątkowym również na tle własnego kraju.

System może zwiększyć prawdopodobieństwo znalezienia dziecka o niezwykłych możliwościach. Może zapewnić mu dobrego trenera, dostęp do basenu, fizjoterapeutę, lekarza, biomechanika i możliwość regularnej rywalizacji. Nie da się jednak za pomocą samej organizacji szkolenia zrobić z przeciętnie uzdolnionej zawodniczki drugiej najszybszej kobiety w historii 200 m stylem zmiennym.

W przypadku Yu najpewniej spotkały się dwie rzeczy: niezwykłe predyspozycje i system, który bardzo wcześnie je zauważył.

Tylko czy to nie dzieje się za wcześnie?

To najtrudniejsza część całej dyskusji.

Na SwimmPL.com wielokrotnie pisaliśmy o zbyt wczesnej specjalizacji, pogoni za wynikami dzieci i ryzyku eksploatowania młodego organizmu. Niczego w tej kwestii nie zmieniamy.

Zachwyt nad wynikiem Yu Zidi nie oznacza jednak, że każde dziecko powinno trenować tak jak ona.

Przypadek wyjątkowego talentu nie może stać się usprawiedliwieniem dla trenera grupy 12-latków, który uzna: „Skoro Chinka może, moi zawodnicy również mogą”.

Dzieci rozwijają się w różnym tempie, mają inną dojrzałość biologiczną i różną tolerancję obciążeń. Szkolenie powinno to uwzględniać.

Z drugiej strony nie ma żadnej zasady mówiącej, że prawidłowo poprowadzona kariera pływaka musi trwać do trzydziestki. Jeśli ktoś osiągnie największe sukcesy w wieku 15, 17 czy 20 lat, nie oznacza to automatycznie, że został źle poprowadzony.

Znacznie ważniejsze jest zdrowie zawodnika i sposób, w jaki dochodził do wyników.

W przypadku Yu tego po prostu nie wiemy. Nie wiemy również, gdzie będzie sportowo za pięć czy dziesięć lat. Możemy natomiast ocenić to, co robi obecnie – a obecnie należy już do światowej elity.

Tematu dopingu nie da się pominąć

W dyskusji pod naszym artykułem pojawiły się również komentarze dotyczące dopingu. Przy chińskim pływaniu trudno się temu dziwić. Historia tej dyscypliny w Chinach zawiera udokumentowane przypadki stosowania niedozwolonych środków, a wydarzenia ostatnich lat mocno wpłynęły na zaufanie do chińskich wyników.

Tego kontekstu nie należy przemilczać.

Nie ma jednak żadnych podstaw, żeby z tego powodu oskarżać Yu Zidi o stosowanie dopingu. Nie przedstawiono dowodów, które pozwalałyby postawić taki zarzut.

Warto przy okazji zwrócić uwagę na dane dotyczące kontroli. Przed mistrzostwami świata w Singapurze w 2025 roku chińscy pływacy byli najczęściej kontrolowaną spośród dziesięciu największych reprezentacji. Od początku roku na jednego zawodnika przypadało średnio 8,8 kontroli. Dla reprezentantów USA było to 4,13, Australii – 4,00, a Wielkiej Brytanii – 2,20. Program realizowała International Testing Agency na rzecz World Aquatics.

W całym 2025 roku w sportach wodnych pobrano 5345 próbek od 1786 zawodników. 4073 próbki pobrano poza zawodami.

Historia chińskiego dopingu, sposób działania systemu antydopingowego czy wydarzenia z ostatnich lat mogą i powinny być przedmiotem dyskusji. Nie mogą natomiast stanowić dowodu winy konkretnej 13-letniej zawodniczki.

A gdyby Yu Zidi urodziła się w Polsce?

I tu dochodzimy do części tej historii, która dla SwimmPL.com jest chyba najciekawsza.

Nie chodzi o to, żeby kopiować chiński model szkolenia. Polska ma zupełnie inne warunki społeczne, demograficzne, finansowe i sportowe.

Spróbujmy jednak wyobrazić sobie, że gdzieś w Polsce właśnie pojawia się dziewczynka o podobnym potencjale.

Czy w wieku dziewięciu albo dziesięciu lat trafi do odpowiedniego trenera? Czy ktoś oceni jej predyspozycje czymś więcej niż wynikiem na stoperze? Czy analizowane będą jej technika, rozwój biologiczny, parametry fizjologiczne i reakcja organizmu na trening?

Co stanie się, jeśli najlepszy dla niej trener pracuje 300 kilometrów od miejsca zamieszkania?

Kto sfinansuje zmianę miejsca szkolenia?

Co wydarzy się przy przejściu ze szkoły podstawowej do średniej? A co po maturze?

To właśnie w takich momentach często rozstrzyga się przyszłość zawodnika.

W Polsce system istnieje. Pytanie, jak działa

Stwierdzenie, że Chiny mają system, a Polska nie ma żadnego, byłoby zbyt łatwe.

Mamy przecież Szkoły Mistrzostwa Sportowego, kluby, kadry wojewódzkie i narodowe, zgrupowania, trenerów oraz publiczne pieniądze przeznaczane na szkolenie.

W 2026 roku Ministerstwo Sportu i Turystyki zaplanowało ponad 200 mln zł na program wspierania szkolenia sportowego i współzawodnictwa młodzieży. Jednym z deklarowanych celów programu jest umożliwienie najbardziej utalentowanym zawodnikom kontynuowania kariery w reprezentacjach seniorskich.

Pieniądze więc są. Struktury również. Pytanie dotyczy ich skuteczności i ciągłości szkolenia.

Polskie pływanie potrafi wychowywać bardzo dobrych juniorów. Znacznie ciekawsze jest to, ilu z nich później wykorzystuje swój potencjał w seniorach i ilu tracimy po drodze.

Czy zawodnik otrzymuje pomoc dopasowaną do swoich indywidualnych potrzeb, czy to on musi dopasować się do istniejącej struktury?

Czy potrafimy odróżnić dziecko rozwinięte biologicznie wcześniej od rówieśników od zawodnika posiadającego wyjątkowe predyspozycje do sportu na najwyższym poziomie?

Czy największy talent ma dostęp do najlepszego dla siebie specjalisty niezależnie od tego, w jakim mieście i klubie rozpoczynał treningi?

I wreszcie – kto odpowiada za całą drogę zawodnika?

Bo właśnie z tym polskie pływanie ma problem. Mamy poszczególne elementy systemu, ale znacznie trudniej wskazać mechanizm, który prowadzi zawodnika od pierwszego rozpoznania talentu, przez wiek juniorski, aż do dojrzałego pływania seniorskiego.

Yu Zidi nie jest receptą dla Polski

Z przypadku 13-letniej Chinki nie wynika, że powinniśmy wcześniej rozpoczynać specjalizację albo mocniej trenować dzieci. Tym bardziej nie wynika z niego, że powinniśmy kopiować chiński model.

Możemy natomiast wyciągnąć inną lekcję.

Wielki talent najpierw trzeba zauważyć. Później trzeba umieć go prowadzić, a przy tym nie zniszczyć człowieka, który za wynikiem stoi.

Chiny mają przewagę demograficzną, której Polska nigdy mieć nie będzie. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy zwolnieni z budowania skutecznego systemu identyfikacji i prowadzenia najbardziej utalentowanych zawodników.

Nie potrzebujemy milionów dzieci poddawanych selekcji.

Potrzebujemy natomiast pewności, że jeśli pojawi się jedno naprawdę wyjątkowe, nie zgubimy go między klubem, szkołą, kadrą wojewódzką, SMS-em, reprezentacją juniorską i przejściem do seniorów.

Dlatego po wynikach Yu Zidi najbardziej interesuje nas już nie to, czy 13-latka może pływać 2:06.10 na 200 m zmiennym. Wiemy, że może.

Ciekawsze pytanie dotyczy nas samych: gdyby gdzieś w Polsce właśnie zaczynała treningi nasza Yu Zidi, czy potrafilibyśmy ją rozpoznać, właściwie poprowadzić i nie stracić po drodze?

Zapraszamy gorąco WSZYSTKICH do dyskusji …

Zdjęcia: China Xinhua Sports, UKS GIM 92 Ursynów, PZP

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *