Przejdź do treści

Amelia Wąs: Dwa złota mimo mniejszej liczby treningów. „Udowodniłam sobie, że można rywalizować z najlepszymi” !

Amelia Wąs: Dwa złota mimo mniejszej liczby treningów. „Udowodniłam sobie, że można rywalizować z najlepszymi” !
Podziel się tym:

Marta Witecka

Dwa tytuły mistrzyni Polski, ogromna pewność siebie na 100 metrów stylem klasycznym i przekonanie, że ciężka praca potrafi zrekompensować ograniczone warunki treningowe. Amelia Wąs ze Stowarzyszenia Olimpijczyk Proszówki podczas Letnich Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych 14 lat udowodniła, że droga do sukcesu nie zawsze prowadzi przez największe ośrodki szkoleniowe. W rozmowie ze SwimmPL.com opowiada o emocjach, walce z własnymi słabościami, zaufaniu do trenera Krystiana Bałabucha i o tym, dlaczego wierzy, że jej największe sukcesy są dopiero przed nią.

Marta Witecka: Na początek gratulacje! Jak oceniasz swój występ podczas Letnich Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych 14 lat w Olsztynie?

Amelia Wąs: Myślę, że na Letnich Mistrzostwach Polski poszło mi bardzo dobrze.

Marta Witecka: Zdobyłaś dwa tytuły mistrzyni Polski i należałaś do grona najbardziej utytułowanych zawodniczek mistrzostw. Czy przed wyjazdem do Olsztyna wierzyłaś, że wrócisz z dwoma złotymi medalami?

Amelia Wąs: Na pewno wiedziałam, że nie wrócę z pustymi rękami, ale czułam też, że będę miała te dwa złote medale.

Marta Witecka: Który ze swoich startów wspominasz najlepiej i dlaczego?

Amelia Wąs: Najlepiej wspominam 100 metrów stylem klasycznym. Na start szłam zadowolona, pewna siebie, odważna i przygotowana na wszystko. Kiedy płynęłam, czułam, że mam „gaz”. W myślach przez cały czas powtarzałam słowa trenera i płynęłam ten dystans dokładnie tak, jak mi doradził.

Marta Witecka: Czy był wyścig, po którym pomyślałaś, że mogłaś popłynąć jeszcze lepiej?

Amelia Wąs: Myślę, że dałabym radę popłynąć szybciej na 200 metrów stylem klasycznym. Fizycznie wydaje mi się, że byłam przygotowana, ale strach przejął kontrolę nad moją głową. Starałam się odzyskać pewność siebie, ale tylko sobie ją wmawiałam. Przed startem rozmawiałam z trenerem i to mi pomogło, jednak pewność siebie już nie wróciła i tego dystansu nie popłynęłam tak dobrze jak setki.

Marta Witecka: Co czułaś, kiedy po raz drugi stanęłaś na najwyższym stopniu podium?

Amelia Wąs: Na pewno nie czułam tego samego, co po 100 metrów stylem klasycznym. Miałam wrażenie, że nie powinnam tam stać.

Marta Witecka: W ostatnim czasie zmieniłaś basen w Brzesku na basen w Proszówkach, gdzie trenuje na codzień Stowarzyszenie Olimpijczyk Proszówki. Jak odnalazłaś się w nowym środowisku?

Amelia Wąs: Myślę, że nie ma to dla mnie większego znaczenia. Jedyne, czego mi brakuje, to lepszych słupków startowych.

Marta Witecka: Wiemy, że codziennie dojeżdżasz na treningi około 20 kilometrów. Jak wygląda Twój typowy dzień i czy takie dojazdy bywają męczące?

Amelia Wąs: Mój typowy dzień wygląda tak, że jeśli rano mam trening, to wstaję dwie godziny wcześniej niż zwykle. Później mam szkołę, basen i jakieś dodatkowe zajęcia po treningu. Same dojazdy nie są dla mnie męczące, ale trochę przytłaczające. Zmieniłam szkołę, żeby mieć bliżej na zajęcia, na które chciałam chodzić, bo wcześniej wszędzie dojeżdżałam. Teraz znowu muszę dojeżdżać.

Marta Witecka: Basen w Proszówkach ma swoje ograniczenia i możesz trenować w wodzie około sześciu razy w tygodniu, podczas gdy wiele Twoich rywalek realizuje nawet dziesięć lub więcej jednostek treningowych. Jak wygląda przygotowanie do sezonu w takich warunkach?

Amelia Wąs: W trakcie przygotowań moim zadaniem jest wykonywać swoją pracę jak najlepiej, skupiając się na technice, a zadaniem pana Krystiana jest tak ułożyć treningi, żeby dawały progres.

Marta Witecka: Czy Twoim zdaniem właśnie dlatego te dwa złote medale smakują jeszcze bardziej?

Amelia Wąs: Tak. Myślę, że przez to, że trenuję mniej od innych zawodniczek, to zwycięstwo smakuje lepiej. Wiem, że mam jeszcze zapas i wierzę, że kiedy większość zawodniczek osiągnie pewien poziom i będzie się na nim utrzymywać, ja nadal będę robić postępy.

Marta Witecka: Jak dużą rolę w Twoim rozwoju odgrywa trener i czego nauczyłaś się od niego w ostatnich miesiącach?

Amelia Wąs: Mój trener odgrywa bardzo dużą rolę w moim rozwoju. Pokazuje mi, jak być dobrym sportowcem, ale też dobrą osobą. Ostatnio nauczył mnie grać w pokera i rozmawiać o trudnych sprawach.

Marta Witecka: Za który występ podczas mistrzostw trener pochwalił Cię najbardziej?

Amelia Wąs: Wydaje mi się, że pan Krystian był zadowolony ze wszystkich moich startów. Nigdy nie mówił mi, że któryś wyścig popłynęłam lepiej albo gorzej.

Marta Witecka: Który styl pływacki jest Twoim ulubionym i dlaczego właśnie ten?

Amelia Wąs: Na chwilę obecną najbardziej lubię pływać stylem klasycznym, ale lubię też styl zmienny.

Marta Witecka: Czy masz swój wymarzony dystans, na którym czujesz się najlepiej?

Amelia Wąs: 200 metrów stylem klasycznym.

Marta Witecka: Czy jest konkurencja, której kiedyś nie lubiłaś, a dziś sprawia Ci największą satysfakcję?

Amelia Wąs: Kiedyś strasznie nie lubiłam 200 metrów stylem zmiennym, a teraz bardzo lubię ten dystans, szczególnie na basenie 50-metrowym.

Marta Witecka: Jak radzisz sobie z presją przed najważniejszymi startami? Masz jakiś rytuał przed wejściem na słupek?

Amelia Wąs: Zawsze przed ważnymi startami robię wizualizację i skupiam się na oddechu.

Marta Witecka: Kto najbardziej wspiera Cię w rozwijaniu sportowej kariery?

Amelia Wąs: Moja mama.

Marta Witecka: Czy masz sportowego idola lub zawodniczkę, na której się wzorujesz?

Amelia Wąs: Nie, nie mam.

Marta Witecka: Jakie cele stawiasz sobie na najbliższy sezon? Czy jest wynik albo impreza, o której już teraz marzysz?

Amelia Wąs: Na razie nie. Kiedy zacznie się sezon, wtedy zacznę o tym myśleć.

Marta Witecka: Gdybyś miała do dyspozycji większy basen i tyle samo treningów w wodzie co najlepsze zawodniczki w Polsce, jak myślisz, jak bardzo mogłoby to wpłynąć na Twój rozwój?

Amelia Wąs: Nie wiem, czy byłoby to dla mnie dobre. Do tej pory wystarczała mi liczba treningów, które miałam, bo cały czas robiłam postępy. Wydaje mi się, że większa liczba treningów mogłaby nawet pogorszyć mój rozwój i nie wpłynęłaby na mnie dobrze.

Marta Witecka: Co powiedziałabyś młodym pływakom, którzy nie mają idealnych warunków do treningu i czasami zastanawiają się, czy w ogóle warto walczyć o swoje marzenia?

Amelia Wąs: Powiedziałabym im, żeby dawali z siebie wszystko na treningach i bawili się tym sportem. Żeby nigdy nie przestali wierzyć, że mogą osiągnąć swój wymarzony cel.

Marta Witecka: Czy sukces w Olsztynie utwierdził Cię w przekonaniu, że nawet przy mniejszej liczbie treningów można rywalizować z najlepszymi, jeśli pracuje się mądrze i z pełnym zaangażowaniem?

Amelia Wąs: Tak. Myślę, że dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu, jakie włożyłam w ten sezon, udowodniłam sobie, że nawet przy niewielkiej liczbie treningów można rywalizować z najlepszymi.

Marta Witecka: Gdybyś mogła coś zmienić w warunkach treningowych swojego klubu, co byłoby dla Ciebie najważniejsze i dlaczego?

Amelia Wąs: Myślę, że nic bym nie zmieniła.

Marta Witecka: Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę Ci kolejnych sukcesów!

Amelia Wąs: Dziękuję również 🙂

Zdjęcia: Stowarzyszenie Olimpijczyk Brzesko

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *