„Balaton zmienił moje życie” – Attila Mányoki

Podziel się tym:

Krzysztof Masiuk

Przepłynął Balaton wzdłuż w rekordowym czasie, ukończył prestiżowy cykl Oceans Seven jako osiemnasty człowiek na świecie i od blisko czterdziestu lat należy do światowej czołówki pływania długodystansowego. Dziś przygotowuje się do kolejnego wielkiego wyzwania – przepłynięcia Jeziora Ontario. Specjalnie dla SwimmPL.com Attila Mányoki opowiada o swoim historycznym przepłynięciu Balatonu, radzi polskiej sztafecie z Tarnowskich Gór, zdradza kulisy przygotowań do ekstremalnych maratonów oraz tłumaczy, dlaczego najważniejsze w open water nie są mięśnie, lecz charakter.

Balaton nauczył mnie pokory

Krzysztof Masiuk: Jest Pan autorem najszybszego znanego przepłynięcia Balatonu wzdłuż. Jak dziś, po latach, wspomina Pan to niezwykłe osiągnięcie?

Attila Mányoki: Wielu pływaków próbowało przepłynąć Balaton w pojedynkę, ale to mnie udało się dopłynąć do końca. W przeszłości również podejmowano takie próby, jednak wiedza na ich temat jest bardzo ograniczona. Odbywały się według innych zasad niż obecnie, a niektóre z nich były realizowane etapami przez kilka dni.

Wracając do mojego przepłynięcia – było to niezwykle wyczerpujące doświadczenie, głównie z powodu ogromnego upału. Świadomie wybrałem trudniejszy kierunek trasy, aby zakończyć ją bliżej mojego rodzinnego miasta. Chciałem, żeby jak najwięcej moich przyjaciół mogło być ze mną na mecie i wspólnie przeżywać ten moment.

Początek przeprawy był bardzo trudny. Płynąłem podczas ostrzeżenia sztormowego drugiego stopnia. Silny wiatr i wysokie fale pochłonęły mnóstwo energii, której bardzo brakowało mi już na ostatnich kilometrach.

Krzysztof Masiuk: Co było największym wyzwaniem podczas przepłynięcia całego Balatonu – zmęczenie, pogoda, monotonia, noc czy może coś zupełnie innego?

Attila Mányoki: Podczas tak długiego wysiłku człowiek musi zmierzyć się z wieloma problemami jednocześnie.

Przede wszystkim przez cały czas towarzyszy nam niepewność związana z naturą. Jesteśmy całkowicie uzależnieni od pogody i warunków panujących na wodzie.

Z upływem godzin coraz większym wyzwaniem staje się również monotonia. Otaczający nas krajobraz praktycznie się nie zmienia, a ubogie bodźce zewnętrzne zaczynają mocno wpływać na psychikę.

Sama noc nie była dla mnie problemem. Czułem się bezpiecznie i byłem na nią dobrze przygotowany.

Krzysztof Masiuk: Czy był moment, w którym zwątpił Pan, że uda się ukończyć tę niezwykłą próbę?

Attila Mányoki: Byłem bardzo dobrze przygotowany zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Nauczyłem się radzić sobie z trudnymi sytuacjami.

Największą lekcję otrzymałem jednak rok wcześniej. W 2007 roku również próbowałem przepłynąć Balaton wzdłuż, ale po trzech godzinach zostałem zmuszony do wyjścia z wody z powodu gwałtownej burzy i wyładowań atmosferycznych.

Bardzo trudno było pogodzić się z niepowodzeniem. Jeszcze trudniej było ponownie zmobilizować się do wielu miesięcy ciężkich przygotowań. Dziś wiem jednak, że właśnie tamto doświadczenie uczyniło mnie silniejszym.

Krzysztof Masiuk: Jak wyglądały przygotowania do tak ekstremalnego wyzwania?

Attila Mányoki: Świadome przygotowania rozpocząłem już w 2005 roku.

Do tamtej pory najdłuższym dystansem, jaki przepłynąłem podczas zawodów, było 42 kilometry. Balaton był niemal dwa razy dłuższy, dlatego musiałem całkowicie zmienić sposób myślenia.

Przygotowywałem się jak zawodowiec walczący o najważniejszy start w życiu. Każdego tygodnia pokonywałem 80–90 kilometrów na basenie, a poza treningami pływackimi realizowałem również intensywne zajęcia na lądzie.

Krzysztof Masiuk: Czy Balaton zaskoczył Pana czymś, czego nie dało się przewidzieć podczas treningów?

Attila Mányoki: Najtrudniejszym przeciwnikiem okazała się… psychika.

Wystartowałem ze wschodniej części jeziora. Oddycham na prawą stronę, dzięki czemu przez wiele godzin mogłem podziwiać piękniejszy brzeg Balatonu.

Po około szesnastu godzinach pływania, już po wschodzie słońca, dopłynąłem w okolice góry Badacsony.

Jest jednak pewien problem – ta góra z każdej strony wygląda niemal identycznie.

Mijały kolejne godziny, sił było coraz mniej, a ja wciąż widziałem dokładnie ten sam widok. Miałem wrażenie, że stoję w miejscu i w ogóle się nie poruszam. Wiedziałem z informacji przekazywanych przez ekipę, że płynę zgodnie z planem, ale wzrok podpowiadał mi coś zupełnie innego.

To właśnie był największy ciężar, z jakim musiałem się zmierzyć. Nie fizyczny, lecz psychiczny.

Polska sztafeta może tego dokonać

Krzysztof Masiuk: W Polsce z dużym zainteresowaniem śledzimy przygotowania sztafety MKS Park Wodny Tarnowskie Góry, która zamierza przepłynąć Balaton wzdłuż tą samą trasą. Jak ocenia Pan takie przedsięwzięcie?

Attila Mányoki: Dla dobrze przygotowanego i doświadczonego zespołu nie powinno to stanowić problemu. Oczywiście będzie to bardzo długie wyzwanie, ale formuła sztafety daje zawodnikom wystarczająco dużo czasu na odpoczynek pomiędzy zmianami, aby mogli poradzić sobie z tym zadaniem.

Najważniejsze będzie jednak szczęście do pogody. Jeśli warunki okażą się sprzyjające, trzeba po prostu konsekwentnie płynąć do przodu.

Krzysztof Masiuk: Jakie będą – Pana zdaniem – największe trudności i zagrożenia, z którymi będzie musiała zmierzyć się polska sztafeta?

Attila Mányoki: Jak w każdym maratonie na wodach otwartych, jednym z największych przeciwników będzie wiatr.

Teoretycznie dominujący kierunek wiatru powinien pomagać polskiej sztafecie, jednak ze względu na niewielką głębokość Balatonu nawet umiarkowany wiatr bardzo szybko tworzy krótkie, strome fale, które znacznie utrudniają pływanie.

Drugim problemem jest temperatura. Płytkie jezioro bardzo szybko się nagrzewa. Woda może osiągać 28, a nawet 29°C, a takie warunki wbrew pozorom wcale nie pomagają pływakom podczas wielogodzinnego wysiłku.

Krzysztof Masiuk: Jaką radę dałby Pan zawodnikom z Tarnowskich Gór tuż przed startem?

Attila Mányoki: Nie myślcie od razu o mecie.

Skupcie się na chwili, którą właśnie przeżywacie. Cieszcie się każdą minutą spędzoną w wodzie i każdym kolejnym przepłyniętym odcinkiem.

Jeśli będziecie myśleli wyłącznie o końcu trasy, droga stanie się znacznie trudniejsza.

Krzysztof Masiuk: Balaton jest stosunkowo płytkim jeziorem. Czy oznacza to, że jest bezpiecznym akwenem dla pływaków długodystansowych?

Attila Mányoki: Myślę, że częściowo odpowiedziałem już na to pytanie.

To, że jezioro jest płytkie, nie oznacza automatycznie, że jest łatwe lub całkowicie bezpieczne.

Każdy akwen potrafi zaskoczyć i sprawić wiele problemów. Trzeba być przygotowanym na najgorszy scenariusz i zawsze liczyć się z nieprzewidywalnością natury.

Jednocześnie życzę polskiej sztafecie, aby Balaton pokazał swoje spokojne, uśmiechnięte oblicze i pozostawił uczestnikom wyłącznie piękne wspomnienia oraz satysfakcję z ukończenia wyprawy.

Krzysztof Masiuk: Na co szczególnie należy zwrócić uwagę podczas tak długiego przepłynięcia Balatonu?

Attila Mányoki: W przypadku sztafety bardzo ważne jest utrzymanie odpowiedniego tempa, ale równie istotne jest to, co dzieje się pomiędzy zmianami.

Zawodnicy odpoczywający na łodzi muszą maksymalnie wykorzystać ten czas na regenerację, uzupełnienie energii i nawodnienie organizmu. Tylko wtedy, gdy ponownie wejdą do wody, będą w stanie płynąć z pełnym zaangażowaniem.

To właśnie dlatego tak ogromna odpowiedzialność spoczywa również na całej ekipie znajdującej się na łodzi.

Ontario będzie jeszcze trudniejsze

Krzysztof Masiuk: Czy są na Balatonie odcinki, które uważa Pan za szczególnie trudne lub niebezpieczne?

Attila Mányoki: W przypadku sztafety nie sądzę, aby istniał odcinek, który stanowiłby szczególne zagrożenie.

Na jeziorze znajduje się jedno wąskie przewężenie, przez które będziecie przepływać z zachodniej do wschodniej części Balatonu. Jeśli w tym czasie nastąpi gwałtowna zmiana kierunku wiatru, może dojść do sytuacji, w której masa wody zacznie cofać się ze wschodniej części jeziora do zachodniej. W takim miejscu może powstać dość silny prąd przeciwny.

Chciałbym jednak podkreślić, że w przypadku sztafety nie postrzegam tego jako poważnego problemu. Musiałaby wystąpić naprawdę wyjątkowo niekorzystna zmiana pogody.

Krzysztof Masiuk: Jak ważna podczas takiego przedsięwzięcia jest współpraca załogi łodzi asekuracyjnych i całego zespołu zabezpieczającego?

Attila Mányoki: Moim zdaniem odpowiedni zespół jest jednym z najważniejszych elementów udanego przepłynięcia.

Załoga łodzi to oczy pływaka, jego wsparcie i fundament poczucia bezpieczeństwa.

Każdy członek zespołu powinien mieć przed sobą jeden wspólny cel – bezpieczne doprowadzenie zawodnika do mety i stworzenie mu jak najlepszych warunków do realizacji wyzwania.

Bez dobrze współpracującej ekipy nawet najlepiej przygotowany pływak nie osiągnie sukcesu.

Krzysztof Masiuk: W przyszłym tygodniu wyrusza Pan do Kanady, aby zmierzyć się z Jeziorem Ontario. Jak długi będzie to dystans i dlaczego zdecydował się Pan właśnie na to wyzwanie?

Attila Mányoki: Jezioro Ontario jest niezwykle wymagającym i bardzo zdradliwym akwenem.

W linii prostej dystans wynosi około 52 kilometrów, jednak z powodu wiatru oraz stale zmieniających się prądów wodnych rzeczywista długość przepłynięcia może wzrosnąć nawet do 55–60 kilometrów.

Do tego wszystkiego dochodzi temperatura wody wynosząca zaledwie około 18°C. Na ostatnich ośmiu–dziesięciu kilometrach trzeba dodatkowo walczyć z silnym prądem płynącym w przeciwnym kierunku.

To jedno z najbardziej tradycyjnych przepłynięć na świecie, którego historia liczy już ponad siedemdziesiąt lat.

Przeprawa przez Ontario jest częścią cyklu Stillwater 8, który obecnie realizuję. Będzie to dla mnie piąty etap tej serii i jednocześnie najdłuższy z dotychczasowych.

Krzysztof Masiuk: Wielu uważa Jezioro Ontario za znacznie trudniejsze od Balatonu. Co sprawia, że jest ono tak wymagające?

Attila Mányoki: Ontario jest akwenem zupełnie innym niż Balaton.

Spotyka się tam kilka różnych prądów wodnych, których zachowanie jest bardzo trudne do przewidzenia. W efekcie niezwykle trudno zaplanować optymalną trasę.

Dodatkowym problemem jest ogromna głębokość jeziora. Silniejszy wiatr może wynieść ku powierzchni bardzo zimną wodę zalegającą na dużych głębokościach.

Może się zdarzyć, że rozpoczynamy przepłynięcie w wodzie o temperaturze 20°C, a w pobliżu Toronto temperatura spada nagle do 10–12°C.

To właśnie czyni Ontario jednym z najtrudniejszych jezior świata.

Krzysztof Masiuk: Jak długo przygotowywał się Pan do przepłynięcia Jeziora Ontario?

Attila Mányoki: W marcu ubiegłego roku ukończyłem czwarty etap cyklu Stillwater 8 – przepłynięcie jeziora Taupō w Nowej Zelandii.

Po około miesiącu odpoczynku, w kwietniu, rozpocząłem przygotowania do tegorocznej wyprawy do Kanady.

Oznacza to, że jestem w nieprzerwanym treningu już trzynasty miesiąc.

To bardzo długi i wymagający okres. Nie tylko fizycznie, ale również psychicznie.

Najpierw pokonaj samego siebie

Krzysztof Masiuk: Czy doświadczenia zdobyte podczas przepłynięcia Balatonu pomogą Panu również podczas próby pokonania Jeziora Ontario?

Attila Mányoki: Balaton i Ontario to dwa zupełnie różne akweny. Różnią się niemal wszystkim. Trzeba też pamiętać, że moje przepłynięcie Balatonu miało miejsce osiemnaście lat temu. Przez ten czas stałem się o osiemnaście lat starszy.

Z wiekiem naturalnie spada szybkość, ale rosną doświadczenie i umiejętność walki o wyznaczony cel.

To właśnie Balaton otworzył przede mną nowy rozdział sportowego życia. Dzięki temu wyzwaniu wszedłem do świata solowych maratonów pływackich i rozpoczęła się druga część mojej kariery.

Krzysztof Masiuk: W swojej karierze zrealizował Pan wiele niezwykłych wyzwań na wodach otwartych. Które z nich było najtrudniejsze i dlaczego?

Attila Mányoki: To już mój 37. rok związany z pływaniem na wodach otwartych. Każdego roku przepływałem przynajmniej jeden maraton.

Z wyjątkiem Antarktydy startowałem na wszystkich kontynentach, mierząc się z akwenami o zupełnie różnych warunkach.

Ogromnym wyzwaniem był dla mnie cykl Oceans Seven, który ukończyłem w 2019 roku jako osiemnasta osoba na świecie. Przez pięć lat byłem również właścicielem najszybszego łącznego czasu w historii tego cyklu.

Jeżeli jednak miałbym wskazać jedno wyzwanie, powiedziałbym bez wahania – Kanał Północny (North Channel).

Udało mi się go pokonać dopiero za trzecim podejściem i właśnie dzięki temu ukończyłem cały projekt Oceans Seven.

To niezwykle zimny akwen. Nawet latem temperatura wody wynosi zaledwie około 12°C. Silne prądy, wiatr oraz ogromne meduzy – zwłaszcza meduza lwia grzywa (Lion’s Mane Jellyfish) – sprawiają, że jest to jedno z najbardziej wymagających miejsc do pływania na świecie.

Krzysztof Masiuk: Jakie miejsce zajmuje dziś Balaton w Pana sportowym życiu? Czy nadal pozostaje dla Pana wyjątkowym akwenem?

Attila Mányoki: Wszystko, co osiągnąłem później, zaczęło się właśnie tam.

To nad Balatonem znalazłem odpowiedzi na wiele pytań dotyczących samego siebie. To tam naprawdę zmieniło się moje podejście do treningu i do życia.

Nauczyłem się trzech prostych zasad:

Uwierz w siebie. Chciej. Zrób wszystko, aby osiągnąć swój cel.

Jeżeli te trzy elementy połączą się w jedną całość, człowiek jest w stanie dokonać rzeczy, które wcześniej wydawały się niemożliwe.

Krzysztof Masiuk: Co chciałby Pan powiedzieć młodym pływakom marzącym o karierze w pływaniu długodystansowym na wodach otwartych?

Attila Mányoki: To jedna z najtrudniejszych konkurencji sportowych.

Trzeba ją uprawiać z pasji. Nie dla medali, nie dla sławy, ale dla własnej satysfakcji i radości, którą daje droga prowadząca do sukcesu.

Szacunek, pokora i umiejętność akceptowania tego, co przynosi natura – to cechy, które trzeba w sobie wypracować.

Szybkość jest ważna, ale sama nie wystarczy. Aby zostać naprawdę dobrym pływakiem open water, trzeba przede wszystkim zrozumieć świat, w którym chce się osiągać sukcesy.

Krzysztof Masiuk: Na zakończenie – czy chciałby Pan przekazać kilka słów polskim pływakom i czytelnikom SwimmPL.com?

Attila Mányoki: Najważniejsze jest to, aby pływanie sprawiało Wam radość – niezależnie od osiąganych wyników i sukcesów.

Cieszcie się każdą chwilą spędzoną w wodzie, bo właśnie ta radość pozwala wytrwać przez długie lata.

Woda jest czymś niezwykłym. Bez niej nie istnieje życie.

Dbajmy o nią, szanujmy ją i kochajmy. Ona odwdzięczy się nam najpiękniejszymi przeżyciami i doświadczeniami.

Życzę wszystkim polskim pływakom powodzenia oraz wielu wspaniałych chwil na wodach otwartych!

Kim jest Attila Mányoki?

🇭🇺 Attila Mányoki należy do najwybitniejszych węgierskich pływaków długodystansowych i od blisko czterech dekad realizuje najbardziej wymagające maratony na wodach otwartych.

Najważniejsze osiągnięcia:

🏊 Rekordzista przepłynięcia Balatonu wzdłuż – 25 godzin 32 minuty (2008).

🌍 Ukończył prestiżowy cykl Oceans Seven jako 18. osoba na świecie (2019).

🏅 Przez pięć lat był posiadaczem najszybszego łącznego czasu w historii Oceans Seven.

🌎 Przepływał maratony na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy.

💪 Od 37 lat każdego roku pokonuje co najmniej jeden maraton pływacki.

🇨🇦 Obecnie przygotowuje się do przepłynięcia Jeziora Ontario, które będzie piątym etapem realizowanego przez niego cyklu Stillwater 8.

Od redakcji SwimmPL.com

Serdecznie dziękujemy Attili Mányokiemu za poświęcony czas i niezwykle inspirującą rozmowę. Życzymy powodzenia podczas przepłynięcia Jeziora Ontario i mamy nadzieję, że już wkrótce ponownie spotkamy się na łamach SwimmPL.com, aby porozmawiać o kolejnym wielkim wyzwaniu jednego z najwybitniejszych maratończyków świata.

Zdjęcia: archiwum Attila Mányoki

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *