Krzysztof Masiuk
Historia właśnie napisała nowy rozdział.
To, co przez lata wydawało się marzeniem z pogranicza szaleństwa, dziś stało się faktem. Bartłomiej Kubkowski jako pierwszy człowiek w historii przepłynął Morze Bałtyckie wpław. Wyruszył ze szwedzkiej Kåsebergi w piątek po południu, a po 55 godzinach nieprzerwanego pływania dopłynął do polskiego brzegu w Dziwnowie, dokonując jednego z najbardziej niezwykłych wyczynów w historii światowego pływania długodystansowego.
To nie jest tylko sukces sportowy. To zwycięstwo człowieka nad własnymi ograniczeniami, bólem, zimnem, zmęczeniem i morzem, które przez lata skutecznie broniło dostępu do tego marzenia.
Pięć prób. Jedno marzenie
Dzisiejszy triumf smakuje wyjątkowo, bo został okupiony latami wyrzeczeń i wcześniejszych niepowodzeń.
Była to piąta – i jak zapowiadał sam Kubkowski – ostatnia próba przepłynięcia Bałtyku. Cztery poprzednie zakończyły się niepowodzeniem. Najbardziej dramatyczna była ubiegłoroczna wyprawa. Po ponad dwóch dobach walki i przepłynięciu blisko całego dystansu do celu zabrakło zaledwie 11 kilometrów. Decyzja o przerwaniu próby była jedną z najtrudniejszych w jego sportowym życiu.
Wielu zawodników po takim doświadczeniu powiedziałoby: „dość”. Bartłomiej Kubkowski wrócił. I właśnie dlatego dzisiejszy sukces ma tak ogromną wartość.

55 godzin walki z Bałtykiem
Przez ponad dwie doby pozostawał nieprzerwanie w wodzie.
Bez snu. Bez prawdziwego odpoczynku. Zmagając się z niską temperaturą, falami, prądami morskimi i narastającym wyczerpaniem organizmu.
Każda godzina oznaczała kolejne tysiące ruchów ramion, kolejne litry słonej wody, kolejną walkę z bólem i własną psychiką.
Bałtyk nie wybacza błędów. Jest morzem kapryśnym i nieprzewidywalnym. Dlatego właśnie przepłynięcie go wpław od lat uznawane było za jedno z największych wyzwań światowego pływania ultra.
Dziś wiadomo już jedno – granica została przesunięta.

Rekordzista świata i człowiek od rzeczy niemożliwych
Dla Bartłomieja Kubkowskiego wielkie wyzwania nie są niczym nowym.
To rekordzista świata w 24-godzinnym pływaniu, ustanowionym w Koszalinie. W ciągu jednej doby pokonał 4143 długości 25-metrowego basenu, przepływając 103 kilometry i 580 metrów – rezultat, który przeszedł do historii światowego pływania długodystansowego.
Jednak nawet ten imponujący rekord nie dorównuje symbolice dzisiejszego sukcesu. Bo rekord świata można pobić, a pierwszym człowiekiem, który przepłynął Bałtyk wpław, pozostaje się na zawsze.

Płynął także dla innych
Projekt Ultra Baltic Swim od początku miał wymiar znacznie większy niż sport.
Kubkowski połączył swoją historyczną próbę z akcją charytatywną na rzecz Fundacji Cancer Fighters, wspierającej dzieci chorujące na nowotwory.
W czasie jego wyprawy trwała internetowa zbiórka, która w chwili zakończenia historycznej próby osiągnęła już blisko pół miliona złotych, a kwota nadal rośnie.
To sprawia, że zwycięstwo Bartłomieja ma podwójny wymiar – sportowy i ludzki.

Polska pisze historię Bałtyku
Historia dopisała niezwykły scenariusz również z innego powodu.
W tym samym czasie podobnego wyzwania podjęła się także polska olimpijka Karolina Szczepaniak, która po 58 godzinach walki z Bałtykiem, po raz drugi musiała odpuścić, ale jak ją znamy na pewno nie powiedziała ostatniego słowa.
Jeszcze nigdy polskie pływanie długodystansowe nie przeżywało tak wyjątkowych chwil.

SwimmPL.com gratuluje
W imieniu całej redakcji SwimmPL.com składamy Bartłomiejowi Kubkowskiemu, jego rodzinie, sztabowi oraz wszystkim osobom zaangażowanym w projekt Ultra Baltic Swim najserdeczniejsze gratulacje.
To osiągnięcie wykracza daleko poza świat pływania. To opowieść o odwadze, konsekwencji i wierze, że nawet najbardziej nierealne marzenia można zamienić w rzeczywistość.
Dzisiaj Bartłomiej Kubkowski nie tylko przepłynął Bałtyk. Dzisiaj przeszedł do historii.
Zdjęcia: Bartłomiej Kubkowski/Facebook













Dodaj komentarz