Rekord świata, który miał przetrwać „wiecznie”, właśnie upadł !
32-letni Cameron McEvoy podczas zawodów China Swimming Open 2026 w Shenzhen popłynął 20,88 s na 50 m stylem dowolnym, poprawiając rekord świata należący od 2009 roku do Cesar Cielo (BRA).
Rekord Cielo miał być „z innej epoki”. Taki, który przetrwa lata — a może nawet dekady. Ustanowiony w czasach poliuretanowych strojów, gdy granice ludzkich możliwości przesuwała nie tylko forma, ale i technologia.
A jednak… padł.
32-letni Cameron McEvoy podczas zawodów China Swimming Open 2026 w Shenzhen popłynął 20,88 s na 50 m stylem dowolnym, poprawił właśnie rekord „z innej epoki”!
Różnica? Zaledwie 0,03 sekundy.
Znaczenie? Ogromne!
Bo to nie jest tylko rekord. To symbol końca jednej ery i początku zupełnie nowej.

Rekord z czasów „superstrojów” w końcu pobity
Poprzedni rekord Cielo powstał w czasach, gdy świat pływania przeżywał technologiczny boom — poliuretanowe stroje wynosiły zawodników na poziom, który długo wydawał się nieosiągalny w „czystym” sporcie.
Dlatego wynik McEvoya jest czymś więcej niż statystyką:
> wygrywa człowiek, nie technologia,
> wygrywa nowe myślenie o treningu,
> wygrywa doświadczenie nad młodością.
I to w wieku 32 lat — w sprincie, gdzie zazwyczaj rządzą dwudziestolatkowie!
Rewolucja: mniej znaczy więcej
Najciekawsze w tej historii nie jest nawet samo 20,88.
Najciekawsze jest jak do tego doszedł.
McEvoy zrobił coś, na co większość trenerów nigdy by się nie zgodziła:
> drastycznie ograniczył objętość treningową
Kiedyś: nawet 70 km tygodniowo, dziś: około 3 km tygodniowo
Brzmi jak herezja? Trochę tak.
Ale zamiast „klepania kilometrów” postawił na:
> maksymalną intensywność,
> analizę biomechaniki i fizyki ruchu,
> inspiracje ze sprintu lekkoatletycznego i kolarstwa,
> budowanie formy na jakości, nie objętości.
Sam mówi wprost: przez lata nie zgadzał się z klasycznym podejściem, ale dopiero później miał odwagę je zakwestionować.
I to jest moment, w którym zaczyna się prawdziwa zmiana.
Od upadku do złota olimpijskiego
Jeszcze w 2022 roku McEvoy był praktycznie poza grą. Brak startów, rozczarowanie dystansem 100 m, przegrana rywalizacja wewnątrz kadry z Kyle Chalmers
Dla wielu — koniec historii, dla niego — początek.
Efekt?
> złoto olimpijskie na 50 m stylem dowolnym podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich 2024 w Paryżu
> rekord świata w 2026 podczas China Swim Open
> powrót do absolutnego topu światowego sprintu
To nie jest comeback. To jest redefinicja kariery.
„Jestem w połowie drogi”
Najbardziej zaskakujące? On jeszcze nie mówi „koniec”.
McEvoy patrzy dalej:
„W 2032 roku w Brisbane będę miał 38 lat… więc myślę, że jestem w połowie swojej kariery”
Brzmi odważnie? Jasne.
Ale po tym, co właśnie zrobił — trudno to lekceważyć.

Co ten rekord naprawdę zmienia?
To nie jest tylko historia jednego zawodnika.
To sygnał dla całego świata pływania:
> objętość treningowa nie jest święta
> myślenie wygrywa z przyzwyczajeniem
> kariera sprintera może być dłuższa, niż sądziliśmy
I teraz pytanie, które zacznie się pojawiać w klubach na całym świecie:
> czy naprawdę trzeba pływać więcej, żeby pływać szybciej?
Puenta
McEvoy nie tylko pobił rekord świata, on podważył fundamenty, na których ten sport stał przez dekady.
I jeśli jego droga okaże się powtarzalna — to za kilka lat możemy patrzeć na zupełnie inne pływanie — szybsze, mądrzejsze i … krótsze w kilometrach.
Zdjęcia: DBM/Insidefoto/Mondadori Portfolio, Sarah Stier
Film: World Aquatics












Leave a Reply