Marta Witecka
Jeszcze kilka lat temu był bliski zakończenia pływania. Dziś studiuje w Stanach Zjednoczonych, reprezentuje Keiser University i ma za sobą najlepszy sezon w swojej karierze – dwa trzecie miejsca mistrzostw NAIA na 100 i 200 jardów stylem grzbietowym oraz dwa wyróżnienia All-American. Marcel Setlak opowiada SwimmPL.com o latach spędzonych w gdańskiej Żabiance, kryzysie, który niemal zakończył jego karierę, różnicach między polskim i amerykańskim systemem szkolenia oraz o tym, dlaczego za kilka lat zamiast kolejnego wyścigu pływackiego może wybrać maraton, Hyrox albo Ironmana.
Marta Witecka: Jesteś już zawodnikiem kategorii seniorów. Jak oceniasz dotychczasową drogę, którą przeszedłeś od pierwszych treningów do miejsca, w którym jesteś dziś?
Marcel Setlak: To była długa droga i zdecydowanie nie zawsze prosta. Zaczynałem jak większość dzieci – po prostu lubiłem wodę i cieszyłem się z każdego małego postępu. Z czasem treningi stawały się coraz poważniejsze, pojawiało się więcej wyrzeczeń, presji i trudniejszych momentów. Dzisiaj studiuję i pływam w Stanach Zjednoczonych, więc jestem naprawdę wdzięczny za to, dokąd ten sport mnie doprowadził. Jednocześnie mam świadomość, że wciąż dużo przede mną.
Marta Witecka: Dlaczego właśnie styl grzbietowy stał się Twoją specjalnością?
Marcel Setlak: Myślę, że to przyszło z czasem. Najwygodniej pływa mi się właśnie grzbietem. Od początku czułem się w nim bardzo naturalnie. Dobrze wychodziły mi elementy podwodne, nawroty i utrzymywanie tempa, dlatego trenerzy szybko zauważyli, że mam w tym stylu potencjał. Oczywiście pływałem też inne konkurencje, ale to właśnie na grzbiecie zacząłem osiągać najlepsze wyniki.
Marta Witecka: Który ze swoich dotychczasowych startów wspominasz najlepiej i dlaczego?
Marcel Setlak: Najlepiej wspominam mistrzostwa NAIA w Stanach Zjednoczonych, podczas których zająłem trzecie miejsce zarówno na 100, jak i 200 jardów stylem grzbietowym. Zdobycie dwóch wyróżnień All-American było dla mnie potwierdzeniem, że zmiana uczelni oraz cała praca wykonana w sezonie miały sens. Szczególnie ważny był dla mnie wynik 1:46.36 na 200 jardów grzbietem, ponieważ był to duży rekord życiowy. To były zawody, po których poczułem, że naprawdę zrobiłem kolejny krok do przodu.
Marta Witecka: Jakie znaczenie miały dla Ciebie lata spędzone w Żabiance w Gdańsku?
Marcel Setlak: Na Żabiance spędziłem całe moje dzieciństwo – od podstawówki aż po sam koniec liceum. Jeśli mam być szczery, były to najlepiej spędzone lata w moim życiu. Poznałem wiele różnych osobowości. Znalazłem przyjaciół, których będę miał do końca życia.
Lata, które spędziłem w Żabiance, szczególnie te w liceum, wiele mnie nauczyły: cierpliwości, dyscypliny, rozwiązywania problemów w trudnych sytuacjach, ale przede wszystkim empatii, szacunku i miłości do ludzi.
Marta Witecka: Nad jakimi elementami techniki pracujesz obecnie najintensywniej?
Marcel Setlak: Najwięcej uwagi poświęcam pływaniu pod wodą, wyjściom po starcie i nawrotach oraz utrzymaniu dobrej pozycji ciała. Na takim poziomie nawet mały detal potrafi zdecydować o kilku dziesiątych sekundy. Pracuję również nad tym, żeby technika nie rozpadała się pod koniec wyścigu, kiedy pojawia się największe zmęczenie.
Marta Witecka: Co jest dziś Twoim największym atutem jako grzbiecisty?
Marcel Setlak: Myślę, że moim największym atutem są elementy podwodne oraz siła. Potrafię wykorzystać start i nawroty, szczególnie na krótkim basenie, gdzie mają one ogromne znaczenie. Dobrze radzę sobie też w bezpośredniej rywalizacji – obecność mocnych zawodników obok raczej mnie napędza, niż stresuje.
Marta Witecka: A jaki element nadal wymaga największej pracy?
Marcel Setlak: Cały czas pracuję nad utrzymaniem wysokiej częstotliwości ruchów bez utraty techniki. Chcę też lepiej rozkładać siły na 200 metrów i być jeszcze mocniejszy na końcówce. W pływaniu zawsze można znaleźć coś do poprawy, dlatego staram się nie przywiązywać zbyt mocno do swoich aktualnych mocnych stron.
Marta Witecka: Styl grzbietowy uchodzi za bardzo techniczną konkurencję. Co Twoim zdaniem decyduje o sukcesie na 100 i 200 metrów?
Marcel Setlak: Na 100 metrów liczą się przede wszystkim szybkość, dynamika, start, nawroty i pływanie pod wodą. Nie ma tam praktycznie miejsca na błąd. Na 200 metrów technika również jest bardzo ważna, ale dochodzi do tego odpowiednie rozłożenie sił. Trzeba popłynąć odważnie, ale jednocześnie zachować energię na ostatnie 50 metrów. W obu konkurencjach najważniejsze jest utrzymanie techniki mimo zmęczenia.
Marta Witecka: Wolisz sprint na 100 metrów czy bardziej taktyczne 200 metrów?
Marcel Setlak: Chyba nadal wybrałbym 100 metrów, ponieważ lubię szybkość i bezpośrednią rywalizację. To bardzo intensywny wyścig, w którym od początku trzeba być maksymalnie skoncentrowanym. Z drugiej strony coraz bardziej przekonuję się do 200, szczególnie po ostatnich postępach na tym dystansie. Obie konkurencje dają mi coś innego.
Marta Witecka: Jak wygląda Twój typowy dzień treningowy?
Marcel Setlak: Mój dzień treningowy zawsze zaczyna się budzikiem o 5:20 rano. O 6:00 jestem już w wodzie. Następnie o 12:00 mam siłownię, a zaraz po niej, o 13:30, drugi trening w wodzie. Poza treningami w ciągu dnia mam od dwóch do trzech zajęć na uczelni, w zależności od dnia.
Marta Witecka: Ile czasu poświęcasz na przygotowanie motoryczne poza basenem?
Marcel Setlak: Zazwyczaj mam około czterech treningów siłowych w tygodniu. Oprócz samej siły pracuję nad mobilnością, stabilizacją, dynamiką i profilaktyką urazów. Łącznie jest to kilka godzin tygodniowo, ale staram się również codziennie zrobić chociaż krótką serię ćwiczeń mobilizacyjnych lub rozciąganie.
Marta Witecka: Czy analizujesz swoje wyścigi na nagraniach wideo?
Marcel Setlak: Tak, bardzo często. W wodzie nie zawsze czujemy to, co później widać na nagraniu. Analizuję start, liczbę kopnięć pod wodą, wyjścia, nawroty, tempo oraz samą technikę. Czasami jeden mały szczegół zauważony na filmie daje więcej niż kilka treningów wykonywanych bez konkretnego celu.
Marta Witecka: Jak radzisz sobie z presją przed najważniejszymi zawodami?
Marcel Setlak: Ta presja zawsze była, jest i będzie. Staram się być spokojny, kierować myśli w dobrą stronę i skupiać się na aspektach, które kontroluję, a nie na tych, na które nie mam wpływu. Wiem, jak przepracowałem dany sezon, ile pracy włożyłem w każdy trening, i to zawsze dodaje mi siły.
Marta Witecka: Czy jest jakiś start, z którego wyciągnąłeś najwięcej wniosków mimo braku medalu?
Marcel Setlak: Takich startów było kilka. Najwięcej nauczyły mnie chyba wyścigi, w których byłem dobrze przygotowany fizycznie, ale źle rozłożyłem siły albo pozwoliłem, żeby stres wpłynął na moje pływanie. Brak medalu boli, ale często właśnie po takim starcie najdokładniej analizuje się każdy detal. Dzięki temu można później uniknąć podobnych błędów.
Marta Witecka: Który polski grzbiecista jest dla Ciebie największą inspiracją?
Marcel Setlak: Radosław Kawęcki. Przez wiele lat utrzymywał się na światowym poziomie, szczególnie na 200 metrów stylem grzbietowym. Imponuje mi nie tylko jego technika, ale przede wszystkim regularność i długowieczność sportowa. Pokazał, że polski zawodnik może przez wiele sezonów walczyć o medale największych imprez.
Marta Witecka: A czy masz swojego sportowego idola na arenie międzynarodowej?
Marcel Setlak: Zdecydowanie jest to Conor McGregor. Uwielbiam jego mindset, to, w jaki sposób podchodzi nie tylko do swoich walk i sportu, ale również do życia.
Marta Witecka: Jak oceniasz poziom rywalizacji w polskim pływaniu na grzbiecie?
Marcel Setlak: Poziom jest wysoki i cały czas rośnie. Mamy zarówno doświadczonych zawodników, jak i bardzo mocne młode pokolenie. Taka rywalizacja jest dobra, ponieważ zmusza każdego do ciągłego rozwoju. Żeby znaleźć się w finale mistrzostw Polski, a później myśleć o reprezentacji, trzeba naprawdę prezentować wysoki poziom.
Marta Witecka: Jakie cele postawiłeś sobie na najbliższy sezon?
Marcel Setlak: Moim głównym celem na ten rok jest rozwój osobisty w każdej możliwej dziedzinie. Chcę być lepszą wersją siebie niż rok temu – nie tylko na basenie i siłowni, ale również poza sportem. Zależy mi na poprawianiu wyników, stawaniu się silniejszym i bardziej świadomym zawodnikiem, ale równie ważny jest dla mnie rozwój na uczelni oraz zdobywanie nowych doświadczeń.
Chcę lepiej organizować swój czas, być bardziej konsekwentny i nauczyć się zachowywać równowagę pomiędzy treningami, nauką, regeneracją i życiem prywatnym. Nie skupiam się wyłącznie na medalach czy konkretnych czasach. Najważniejsze jest dla mnie to, żebym pod koniec roku mógł spojrzeć wstecz i szczerze powiedzieć, że zrobiłem postęp jako sportowiec, student i człowiek.
Marta Witecka: Czy zdarzały się momenty zwątpienia i jak sobie z nimi poradziłeś?
Marcel Setlak: Myślę, że w życiu każdego pływaka moment zwątpienia przychodzi każdego poranka, kiedy dzwoni budzik…
A tak na poważnie – miałem w życiu okres, kiedy byłem bardzo bliski skończenia z pływaniem. W trzeciej klasie liceum, po mistrzostwach Polski seniorów, przyszedł moment, kiedy przestałem chodzić na treningi przez parę tygodni. Byłem zmęczony wstawaniem każdego poranka, ciężkimi treningami, a do tego ośmioma godzinami w szkole każdego dnia.
Ale dzięki wielu rozmowom z rodzicami, a przede wszystkim z trenerem Michałem Majewskim i trenerką Anią Szargiej, dałem sobie ostatnią szansę. Dzięki tej szansie dzisiaj dalej pływam, jestem tam, gdzie jestem, i nadal czerpię przyjemność z tego sportu!
Marta Witecka: Od kiedy jesteś w USA i na jakiej uczelni?
Marcel Setlak: Do Stanów Zjednoczonych wyjechałem w 2023 roku. Przez pierwsze dwa lata studiowałem i pływałem na Davenport University w Michigan. Następnie przeniosłem się na Keiser University na Florydzie, gdzie obecnie kontynuuję studia oraz karierę pływacką.
Marta Witecka: Jak bardzo różni się szkolenie amerykańskie od polskiego? Czego według Ciebie najbardziej brakuje w naszym szkoleniu?
Marcel Setlak: Największą różnicą jest połączenie sportu z uczelnią. W Stanach cały plan zajęć jest ułożony tak, żeby zawodnik mógł studiować, trenować i startować dla swojej drużyny. Duży nacisk kładzie się też na rywalizację zespołową, przygotowanie siłowe, regenerację i analizę wyników.
Nie powiedziałbym, że w Polsce brakuje wiedzy czy dobrych trenerów, ponieważ mamy ich naprawdę wielu. Bardziej brakuje całego systemu wspierającego zawodnika po ukończeniu szkoły średniej. Wiele osób właśnie wtedy kończy pływanie, bo trudno jest pogodzić sport na wysokim poziomie ze studiami i normalnym życiem.
Marta Witecka: Ilu Polaków studiuje i trenuje razem z Tobą?
Marcel Setlak: W sumie jest nas czworo – dwóch chłopaków i dwie dziewczyny. Cała drużyna jest jednak bardzo międzynarodowa. Trenuję z zawodnikami z wielu krajów, dzięki czemu codziennie poznaję różne podejścia do sportu i inne kultury.
Marta Witecka: Czy według Ciebie studiowanie i uprawianie sportu jest łatwiejsze w USA i dlaczego?
Marcel Setlak: Organizacyjnie zdecydowanie łatwiej jest je ze sobą połączyć, ponieważ uczelnia rozumie, że reprezentujemy ją na zawodach. Mamy dostęp do trenerów, siłowni, fizjoterapeutów i innych form wsparcia. Nie oznacza to jednak, że jest łatwo. Treningów jest dużo, podróżujemy na zawody, a wszystkie obowiązki akademickie nadal trzeba wykonać. System bardziej pomaga, ale wymaga też dużej dyscypliny.
Marta Witecka: Gdybyś miał udzielić jednej rady młodszym zawodnikom marzącym o sukcesach, co byś im powiedział?
Marcel Setlak: Nie poddawaj się, bądź cierpliwy i konsekwentny w tym, co robisz. Nie porównuj się do innych. Skup się na sobie, swoich celach i na tym, co chcesz osiągnąć.
Marta Witecka: Gdzie chciałbyś widzieć siebie jako pływaka za pięć lat? Jakie sportowe marzenie chciałbyś mieć wtedy już zrealizowane?
Marcel Setlak: Nie jestem pewny, czy będę jeszcze pływał za pięć lat…
Myślę, że niestety moja kariera pływacka powoli dobiega końca. Kiedy skończę pływać, chciałbym się trochę „pobawić” różnymi dyscyplinami sportowymi i dokończyć różne wyzwania. Maraton, Hyrox, Ironman. Na pewno będę pływał, ale już nie zawodowo.
Marta Witecka: Ostatnie pytanie – wrócisz na stałe do Polski?
Marcel Setlak: Myślę, że kiedyś tak, bo Polska zawsze będzie moim domem. Mam tam rodzinę, przyjaciół i wiele wspomnień związanych z pływaniem. Na ten moment nie chcę jednak deklarować, kiedy dokładnie to nastąpi, ponieważ życie w Stanach daje mi dużo możliwości sportowych i zawodowych. Na pewno będę regularnie wracał do Polski, a gdzie ostatecznie zamieszkam – zobaczymy. Życie już kilka razy pokazało mi, że potrafi zaskoczyć.
Marta Witecka: Bardzo dziękuję za tę rozmowę i życzę Ci wielu sukcesów w nowym sezonie. Do zobaczenia na mistrzostwach Polski 😊
Marcel Setlak: Również dziękuję i do zobaczenia.












Dodaj komentarz