Lena Drynkowska
Pobudka wcześnie rano, trening, szkoła, kolejny trening, powrót do domu i nauka. Następnego dnia wszystko zaczyna się od nowa i tak codziennie. Dla młodych pływaków taki rytm przez lata staje się codziennością. Początkowo sport jest przede wszystkim pasją i zabawą. Z czasem pojawiają się jednak wyniki, oczekiwania i presja.
Treningów jest coraz więcej, a czasu poza basenem coraz mniej. Właśnie wtedy część zawodników zaczyna zadawać sobie pytanie, czy chce podporządkować pływaniu równiez dorosłe życie.
Moment przejścia z wieku juniorskiego do seniorskiego okazuje się dla wielu z nich granicą, której nie chcą lub nie są w stanie przekroczyć. Powody rzadko ograniczają się do jednego nieudanego startu czy gorszego sezonu. To częściej suma wielu lat wyrzeczeń, presji, braku czasu, zatrzymania wyników i swiadomości, że nawet ogromny wysiłek nie daje pewności, że ze sportu będzie można się utrzymać.
Rozmawiałam z byłymi zawodniczkami z różnych województw. Każda ma inną historię, ale kiedy opowiadają o powodach zakończenia pływania, pewne rzeczy powtarzają się zaskakująco często.
Kiedy pasja zaczyna przypominać obowiązek
Jedna z byłych zawodniczek klubu z Małopolski przyznaje, że pływanie przez długi czas naprawdę sprawiało jej przyjemność.
💬 Kochałam pływać, kochałam jeździć na zawody, kochałam nawet chodzić na treningi. Tylko problem był taki, że byłam kompletnie wypalona.
W jej przypadku ogromną rolę odegrał nacisk ze strony trenerów. Opisuje,że jako dziecko nie przywiązywała jeszcze dużej wagi do miejsca zajmowanego na zawodach, raczej skupiała się na dobrej zabawie i nawiązywaniu relacji. Z czasem oczekiwania otoczenia rosły jednak razem z osiąganymi wynikami. Trening przestał być miejscem, w którym mogła czerpać przyjemność ze sportu, a stał się miejscem rywalizacji z innymi i walką o zadowolenie trenera.
💬 Byliśmy dziećmi, a katowali nas jak dorosłych. Fizycznie i psychicznie.
To bardzo mocna i oczywiście subiektywna ocena byłej zawodniczki. Nie można na jej podstawie oceniać całego systemu szkolenia. Warto jednak jej posłuchać, bo pokazuje, jak po latach zawodnik może pamiętać okres, który z perspektywy trenera był po prostu wymagającym treningiem.
Presja może przynosić rezultaty, przynajmniej przez pewien czas. Aleksandra, była zawodniczka jednego z klubów na Mazowszu, przyznaje wprost, że również ją odczuwała, ale dostrzega jej dwie strony.
💬 Tak, czułam presję, ale gdyby nie ona, skończyłabym dużo wcześniej.
Granica między presją, która mobilizuje, a tą, która odbiera zawodnikowi przyjemność ze sportu, może być jednak bardzo cienka. Szczególnie w przypadku nastolatków, dla których pływanie przez wiele lat pozostaje nie tylko zajęciem dodatkowym, ale właściwie sposobem życia.
Marysia, która również trenowała
w klubie na Mazowszu, wspomina, że na początku pływanie było po prostu dobrą zabawą. Sytuacja zmieniała się wraz z pojawieniem się coraz lepszych wyników.
💬 Nie dość, że sama nakładałam na siebie presję, trener nakładał na mnie presję oraz poniekąd moi rodzice
Jak dodaje, wraz z sukcesami rosły oczekiwania, ponieważ cała rodzina inwestowała w jej sport nie tylko pieniądze, ale również czas.
Niepoprawiające się wyniki młodych pływaków to powód, z którego większość rezygnuje z dalszej kariery…
Pływanie jest sportem wyjątkowo bezwzględnym pod jednym względem. Postęp można zmierzyć co do setnej sekundy. Zawodnik przez miesiące może wykonywać kolejne kilometry, trenować nawet kilkanaście razy w tygodniu i podporządkowywać sportowi swoje życie, a tablica wyników może pokazać czas gorszy niż rok wcześniej.
Marysia pierwsze poważne myśli o zakończeniu kariery miała na początku czwartej klasy liceum.
💬 Nie robiłam już takich dużych postępów. Wręcz się cofałam.
Do tego doszła zblizajaca się matura. W pewnym momencie musiała zdecydować, gdzie skierować czas i energię. Skoro kolejne godziny spędzane na basenie nie przekładały się już na progres, coraz większego znaczenia nabierała edukacja.
💬 Przyszedł natłok nauki przed maturą i faktem, że już nie robiłam progresu w pływaniu, zdecydowałam się bardziej zagłębić w naukę i skupić się na przygotowaniu do matury.
To właśnie brak postępu może szczególnie mocno uderzać w motywację młodego sportowca. Przez lata funkcjonuje on według prostego schematu:
ciężka praca ma prowadzić do lepszego wyniku.
Kiedy zależność przestaje działać, coraz trudniej uzasadnić kolejne wyrzeczenia.
„Nie masz czasu na normalne dojrzewanie”
Młodzi pływacy, przyznają również, że na życie poza pływalnia też powinna być przestrzeń.
Niestety profesjonalne pływanie, nie kończy się wraz z wyjściem z basenu. To dojazdy, regeneracja, odpowiednia dieta, zawody, obozy i podporządkowanie planu dnia treningom. Przy dwóch dziennie, przestrzeń na szkołę, znajomych czy inne zainteresowania drastycznie się kurczy.
Aleksandra właśnie czasochłonność wymienia jako jeden z powodów, dla których z perspektywy czasu uważa zakończenie pływania za dobrą decyzję.
💬 Masz dwa treningi dziennie i jedynym dniem wolnym jest niedziela.Nie masz czasu na znajomych, na normalne dojrzewanie, inne pasje i nie masz też czasu na wyjazdy.
W wieku kilkunastu lat konsekwencje takiego trybu życia nie zawsze są oczywiste. Dopiero później pojawia się pytanie, ile rzeczy zostało podporządkowanych jednej dyscyplinie i czy zawodnik jest gotowy robić to samo przez kolejne lata.
Podobnie opisuje to była pływaczka z Małopolski. Według niej pływanie pochłaniało nie tylko czas, ale również energię potrzebną do funkcjonowania poza sportem.
💬 To wyciąga za dużo czasu i za dużo energii, żeby poświęcać się już tak w dorosłym wieku.
Dodaje, że kontynuując profesjonalne treningi, miałaby poczucie, że właściwie nie ma życia poza nimi.
Matura, studia i pierwszy naprawdę dorosły wybór
Problem staje się szczególnie widoczny pod koniec szkoły średniej, zwłaszcza, gdy zawodnik uczęszczał do liceum sportowego, gdzie łączenie nauki ze sportem nie było zbyt dużym wyzwaniem. Do kilkunastu godzin treningów tygodniowo dochodzi nauka, matura, wybór studiów i pierwsze poważne decyzje dotyczące przyszłości. Marysia przyznaje, że myślała o kontynuowaniu kariery seniorskiej, ale rzeczywistość zweryfikowała te plany.
💬 Myślałam nawet, żeby wrócić, ale nie mam na to trochę czasu. -mówi o pogodzeniu pływania ze studiami.
I nie jest to wybór pomiędzy sportem a lenistwem, jak czasami przedstawia się decyzję o zakończeniu kariery.
Po drugiej stronie są studia, praca, znajomi, związki, przyszły zawód i próba zbudowania samodzielnego życia.
Na wszystko czasu nie wystarczy. A co będzie z tego za pięć lat?
Jest jeszcze jedna sprawa, o której trzynastoletni zawodnik raczej nie myśli.
Pieniądze.
Dopóki młody pływak chodzi do szkoły i pozostaje na utrzymaniu rodziców, nie musi zastanawiać się, czy jego sport pozwoli mu kiedyś zapłacić za mieszkanie i normalnie się utrzymać.
Kilka lat później zaczyna mieć to znaczenie.
Pływanie na wysokim poziomie wymaga zaangażowania, które momentami przypomina pełnoetatową pracę. Problem w tym, że nie zawsze idzie za tym pełnoetatowe wynagrodzenie.
Najlepsi mogą korzystać ze stypendiów, nagród, wsparcia klubów czy sponsorów. Ale zawodników, którzy są w stanie zapewnić sobie finansową stabilność wyłącznie dzięki pływaniu, jest niewielu.
Aleksandra mówi o tym wprost:
💬 Pływanie nie jest sportem dobrze wynagradzanym w porównaniu z tym, ile pracy trzeba w nie włożyć.
I właśnie tutaj sytuacja juniora zaczyna zasadniczo różnić się od sytuacji seniora.
Junior może trenować dla życiówki, medalu mistrzostw Polski, reprezentacji czy wyjazdu na dużą międzynarodową imprezę. Kilka lat później dochodzą pytania znacznie mniej sportowe: z czego będę żyć, gdzie będę mieszkać, jak pogodzę trening ze studiami albo pracą?
W tej sytuacji wybór studiów czy rozpoczęcie kariery zawodowej nie musi oznaczać szukania łatwiejszej drogi. Dla wielu młodych ludzi jest po prostu rozsądną decyzją.
Oni nie odchodzą, bo „przestało im się chcieć”
W pewnym momencie młody zawodnik musi więc wybierać nie pomiędzy sportem a lenistwem, lecz między kilkoma ważnymi elementami własnej przyszłości.
Problemem juniorów kończących karierę nie jest lenistwo ani brak determinacji. Historie byłych pływaczek i pływaków pokazują cos zupełnie innego. Każdy z nich przez lata podporządkowywał dużą część życia treningom. Nie odeszli dlatego, że nagle przestało im się chcieć.
Każda przez wiele lat podporządkowywała dużą część swojego życia treningom. Wczesne pobudki, basen przed szkołą, kolejny trening po lekcjach, weekendowe zawody, obozy, tysiące przepłyniętych kilometrów.
Trudno zarzucić takim osobom, że nie potrafią ciężko pracować.
Po prostu w pewnym momencie zaczynają zastanawiać się, czy nadal chcą płacić tę cenę. W pewnym momencie koszt dalszego pływania stał się większy niż to, co sport był w stanie im zaoferować.
Aleksandra, zapytana, co powiedziałaby trenerom pracującym z juniorami, odpowiada:
💬 Spróbujcie stworzyć w zawodniku pasję. Nawet jeśli ma gorszy sezon, nie ignorujcie go. Porozmawiajcie z nim i wspólnie coś ustalcie.
Warto nad tym zdaniem zatrzymać się na dłużej.
Zawodnik przychodzi na basen jako kilkuletnie dziecko. Po dziesięciu czy kilkunastu latach oczekuje się od niego podejścia niemal profesjonalnego. W tym czasie łatwo patrzeć przede wszystkim na wyniki, bo właśnie one są w sporcie najbardziej widoczne.
Tyle że tabela wyników nie pokaże wszystkiego.
Nie będzie w niej zmęczenia, problemów w szkole, utraty motywacji czy strachu przed kolejnym nieudanym startem. Nie będzie również godzin, które zawodnik poświęcił, żeby znaleźć się tu gdzie jest teraz.
I być może dlatego, zamiast za każdym razem pytać, dlaczego kolejny utalentowany junior zrezygnował, warto wcześniej zapytać, co możemy zrobić, żeby miał powód zostać.
Bo można kochać pływanie i jednocześnie dojść do wniosku, że nie chce się oddać mu całego dorosłego życia.
Jeżeli przez dziesięć lat wymagamy od zawodnika coraz więcej, a w momencie wejścia w dorosłość nie jesteśmy w stanie zaproponować mu realnej drogi łączącej sport z edukacją, pracą i normalnym życiem, jego odejście nie powinno być dla nikogo wielkim zaskoczeniem.
Problemem polskiego pływania nie jest więc wyłącznie to, że część juniorów kończy kariery.
Znacznie ważniejsze jest pytanie, dlaczego tak wielu z nich, stojąc u progu seniorskiego pływania, nie widzi wystarczająco dobrego powodu, żeby zostać.












Dodaj komentarz