Krzysztof Masiuk
Bał się wejść do wanny, a lata później ustanowił rekord Polski 17-latków na 200 m stylem zmiennym, zdobywał medale mistrzostw Polski seniorów i zmierzył się z Kanałem La Manche. Erik Major, zawodnik MKS Park Wodny Tarnowskie Góry, opowiada o sportowym dojrzewaniu, pracy z trenerami, sile drużyny oraz o tym, dlaczego po doświadczeniach open water dziś najmocniej stawia na pływanie basenowe.
Krzysztof Masiuk: Jak zaczęła się Twoja przygoda z pływaniem i dlaczego trafiłeś właśnie do MKS Park Wodny Tarnowskie Góry?
Erik Major: Moja przygoda z pływaniem zaczęła się już w dzieciństwie. Mama do dziś opowiada, że jako mały chłopiec bałem się nawet wejść do wanny, dlatego postanowiła zapisać mnie na lekcje pływania. Początkowo był to po prostu sposób na oswojenie się z wodą i aktywne spędzanie czasu, ale z biegiem lat pływanie stało się moją prawdziwą pasją.
Do MKS Park Wodny Tarnowskie Góry trafiłem dzięki mamie, która bardzo chciała, żebym przyszedł i spróbował swoich sił na jednym z treningów. Okazało się, że był to świetny wybór – zostałem w klubie i to właśnie tutaj mogłem rozwijać swoje umiejętności oraz sportową pasję.
Krzysztof Masiuk: Kiedy po raz pierwszy pomyślałeś, że pływanie może być czymś więcej niż tylko hobby?
Erik Major: Szczerze mówiąc, trudno wskazać jeden konkretny moment. Wszystko działo się stopniowo – z każdym kolejnym treningiem i startem w zawodach coraz bardziej angażowałem się w pływanie. Kiedy zacząłem osiągać coraz lepsze wyniki i rywalizować na wyższym poziomie, zrozumiałem, że pływanie to dla mnie coś więcej niż tylko hobby. Stało się ważną częścią mojego życia i czymś, w co chcę wkładać jak najwięcej pracy.
Krzysztof Masiuk: Jaką rolę odegrał trener w rozwoju Twojej kariery sportowej?
Erik Major: Trener odegrał ogromną rolę w moim rozwoju sportowym. To dzięki jego wiedzy, doświadczeniu i zaangażowaniu mogłem systematycznie poprawiać swoje wyniki i rozwijać się jako zawodnik. Motywował mnie do ciężkiej pracy, pomagał wyciągać wnioski zarówno z sukcesów, jak i z trudniejszych momentów oraz pokazywał, że cierpliwość i konsekwencja są kluczem do osiągania celów.
Choć bywał wymagający i czasami jego podejście mnie irytowało, z perspektywy czasu wiem, że robił to dla mojego dobra. Dziś jestem mu za to bardzo wdzięczny, bo wiem, że bez jego wsparcia i poświęcenia nie byłbym w miejscu, w którym jestem obecnie.

Krzysztof Masiuk: Jakim zawodnikiem był Erik Major w wieku 12–13 lat, a jakim jest dzisiaj?
Erik Major: Gdy miałem 12–13 lat, po prostu uwielbiałem pływać i czerpałem z tego ogromną radość. Z treningu na trening starałem się być coraz lepszy, ale nie myślałem jeszcze o wielkich celach ani wynikach. Przed zawodami podchodziłem do wszystkiego na luzie – miałem poczucie, że nie mam nic do stracenia, dlatego nie odczuwałem większej presji.
Dzisiaj moje podejście do pływania jest zupełnie inne. Jestem bardziej świadomy, dojrzały i wiem, ile pracy oraz poświęcenia trzeba włożyć, żeby osiągać dobre wyniki. Nadal czerpię ogromną radość z tego sportu, ale teraz towarzyszy temu większa odpowiedzialność, konsekwencja i chęć ciągłego rozwoju. Myślę, że przez te lata najbardziej zmieniło się właśnie moje podejście – nauczyłem się cierpliwości, systematyczności i tego, że sukces jest efektem codziennej, ciężkiej pracy.
Krzysztof Masiuk: Który wynik lub medal z dotychczasowej kariery cenisz najbardziej?
Erik Major: Najbardziej cenię rekord Polski 17-latków na dystansie 200 metrów stylem zmiennym, który ustanowiłem w 2024 roku. Był to dla mnie wyjątkowy moment, ponieważ był to mój pierwszy rekord Polski, a dodatkowo dał mi złoty medal. To osiągnięcie pokazało mi, że ciężka praca i konsekwencja naprawdę przynoszą efekty.
Bardzo wysoko cenię również dwa tytuły wicemistrza Polski seniorów, które zdobyłem w Lublinie na dystansach 200 i 400 metrów stylem zmiennym. Szczególnie ważny był dla mnie start na 400 metrów stylem zmiennym, ponieważ właśnie ten wynik zapewnił mi kwalifikację na Mistrzostwa Świata Juniorów oraz Mistrzostwa Europy Juniorów. Był to kolejny ważny krok w mojej sportowej karierze i potwierdzenie, że mogę z powodzeniem rywalizować także w gronie najlepszych seniorów.

Krzysztof Masiuk: Już jako 14-latek zostałeś najlepszym zawodnikiem Mistrzostw Śląska. Co najbardziej pamiętasz z tamtych zawodów?
Erik Major: To były zawody, które do dziś bardzo dobrze wspominam. Z przyjemnością pamiętam też czas spędzony z kolegami na zawodach, takimi jak Paweł Proszowski czy Adam Filozof, którzy niestety zakończyli już swoją przygodę z pływaniem. Pamiętam przede wszystkim ogromną radość i satysfakcję z osiągniętych wyników.
W tamtym wieku nie myślałem jeszcze o żadnych wyróżnieniach – po prostu chciałem jak najlepiej popłynąć każdy start i cieszyć się rywalizacją. Kiedy okazało się, że zostałem najlepszym zawodnikiem Mistrzostw Śląska, było to dla mnie duże zaskoczenie, ale jednocześnie ogromna motywacja do dalszej pracy.
Krzysztof Masiuk: Przez wiele lat byłeś zawodnikiem bardzo wszechstronnym. Który styl pływacki jest Ci dziś najbliższy?
Erik Major: Oprócz stylu zmiennego, który jest moim głównym, najbliższy jest mi styl dowolny, ponieważ czuję się w nim najbardziej swobodnie i naturalnie. To właśnie na tym stylu najlepiej potrafię wykorzystać swoje atuty i osiągać dobre rezultaty.

Krzysztof Masiuk: Jakie starty w sezonie 2025/2026 uważasz za najbardziej udane?
Erik Major: Starty w sezonie 2025/2026 nie były do końca tym, czego oczekiwałem. Liczyłem na lepsze wyniki i bardziej stabilną formę, więc pod tym względem czuję pewien niedosyt.
Najbardziej udanym momentem był jednak brązowy medal zdobyty na Mistrzostwach Polski seniorów w Olsztynie na dystansie 400 m stylem zmiennym. To dla mnie ważny wynik, bo mimo że nie był to mój najlepszy start pod względem czasu, pozwolił stanąć na podium w silnej stawce i pokazał, że potrafię walczyć o wysokie miejsca nawet w trudniejszych momentach sezonu.
Krzysztof Masiuk: Czy masz swój wymarzony wynik lub rekord, który chciałbyś jeszcze poprawić?
Erik Major: Nie skupiam się na jednym konkretnym wymarzonym wyniku czy rekordzie. Staram się podchodzić do pływania w sposób całościowy i po prostu systematycznie poprawiać każdy swój czas. Najważniejsze dla mnie jest to, żeby stale iść do przodu, być coraz lepszym zawodnikiem i rozwijać się w każdym aspekcie.
Krzysztof Masiuk: Który wyścig w karierze nauczył Cię najwięcej?
Erik Major: Z każdego wyścigu staram się wyciągać wnioski i traktuję każdy start jako kolejną lekcję. Jednak najwięcej nauczył mnie start na 200 m stylem zmiennym podczas Mistrzostw Europy Juniorów w Wilnie w 2024 roku. Wtedy po raz pierwszy tak wyraźnie zobaczyłem, jak wysoki jest poziom pływania międzynarodowego i jak dużo jeszcze pracy mnie czeka, żeby się do niego zbliżyć.
Ten start uświadomił mi, że bez ciężkiej, codziennej pracy nie da się osiągać wyników na takim poziomie. Był to dla mnie ważny moment.

Krzysztof Masiuk: Jak zareagowałeś, gdy po raz pierwszy usłyszałeś pomysł przepłynięcia Kanału La Manche?
Erik Major: Na początku byłem trochę zaskoczony i zdziwiony. Nie wiedziałem, czy to naprawdę poważny pomysł, czy raczej żart. Kanał La Manche to duże wyzwanie, więc trudno było mi od razu uwierzyć, że coś takiego może wchodzić w grę.
Krzysztof Masiuk: Co było najtrudniejsze w przygotowaniach do tego wyzwania?
Erik Major: Najtrudniejsze były treningi po sezonie pływackim, kiedy byłem już po prostu zmęczony. Miałem moment, że chciałem po prostu odpocząć, ale jednocześnie trzeba było wrócić do pracy i trzymać plan przygotowań. Z jednej strony brakowało świeżości, a z drugiej wiedziałem, że trzeba to zrobić i dokończyć cały etap. Nie był to łatwy okres, ale udało się przez niego przejść.
Krzysztof Masiuk: Czy bardziej obawiałeś się dystansu, zimnej wody czy nieprzewidywalnych warunków na morzu?
Erik Major: Najbardziej bałem się zwierząt w morzu, przede wszystkim meduz. W trakcie pływania faktycznie trafił się moment, że było ich tak dużo, iż musiałem je po prostu odpychać rękami, żeby płynąć dalej. Nie było to zbyt przyjemne.

Krzysztof Masiuk: Jakie emocje towarzyszyły Wam tuż przed wejściem do wody?
Erik Major: Tuż przed wejściem do wody towarzyszyło nam trochę stresu i obaw, bo jednak każdy wiedział, że czeka nas duże wyzwanie. Jako grupa byliśmy trochę zestresowani, ale jednocześnie bardzo zmotywowani, żeby spróbować i wykonać zadanie. Jeśli chodzi o mnie, to na początku w ogóle nie chciałem skakać do zimnej wody.
Krzysztof Masiuk: Co czułeś, gdy wiedziałeś już, że jesteście coraz bliżej osiągnięcia celu?
Erik Major: Gdy wiedziałem, że jesteśmy już blisko celu, zrobiło się dużo luźniej i na łódce powoli zaczęła pojawiać się radość.
Miałem też takie proste uczucie, że „okej, kończymy to” i że fajnie, iż mimo wszystkiego udało się dopłynąć do końca.
Krzysztof Masiuk: Klub realizował wcześniej projekt przepłynięcia jezior mazurskich. Czego nauczyło Cię to doświadczenie?
Erik Major: To doświadczenie nauczyło mnie przede wszystkim pracy w grupie i tego, jak ważne jest wspólne działanie w trudnych warunkach. Każdy miał swoje zadanie i musieliśmy się wzajemnie wspierać, żeby wszystko się udało.
Krzysztof Masiuk: Jak różni się pływanie w jeziorze od pływania w basenie?
Erik Major: Pływanie w jeziorze jest dużo inne niż w basenie. W basenie wszystko jest równe i przewidywalne – są tory, stałe warunki i można się skupić głównie na technice i tempie.
W jeziorze jest więcej chaosu – fale, wiatr, zimniejsza woda i brak przejrzystości. Trzeba się do tego dostosować i być bardziej czujnym. Daje to zupełnie inne doświadczenie niż basen.

Krzysztof Masiuk: W ostatnich latach mierzyliście się również z wyzwaniami na jeziorze Garda. Co najbardziej zapadło Ci w pamięć z tej wyprawy?
Erik Major: Tego pytania nie mogę ocenić, ponieważ nie brałem udziału w projekcie na jeziorze Garda i nie pływałem tam razem z grupą.
Krzysztof Masiuk: Które z dotychczasowych wyzwań było najtrudniejsze fizycznie, a które psychicznie?
Erik Major: Najtrudniejszym wyzwaniem zarówno fizycznie, jak i psychicznie był dla mnie Kanał La Manche. Przede wszystkim dlatego, że to bardzo długi dystans.
Do tego dochodzą warunki na wodzie – fale, zimna woda i nieprzewidywalne sytuacje w morzu, w tym również spotkania z morskimi zwierzętami. Wszystko razem sprawia, że trzeba być cały czas skoncentrowanym i mocnym nie tylko fizycznie, ale także psychicznie.
Krzysztof Masiuk: Czy pływanie open water zmieniło Cię jako sportowca?
Erik Major: Tak, pływanie open water trochę mnie zmieniło jako sportowca. Dzięki temu doświadczeniu basenowe pływanie wydaje mi się teraz trochę łatwiejsze, bo mam za sobą dużo trudniejsze warunki i dłuższe wysiłki.
Jednocześnie open water nigdy nie było czymś, co szczególnie mi odpowiadało. Ostatecznie postanowiłem skupić się wyłącznie na pływaniu basenowym.

Krzysztof Masiuk: MKS Park Wodny Tarnowskie Góry słynie z wyjątkowej atmosfery. Co sprawia, że ta grupa potrafi realizować tak ambitne projekty?
Erik Major: Myślę, że to w dużej mierze zasługa trenera Tomasza Pąchalskiego. Potrafi on stworzyć naprawdę dobrą atmosferę w grupie, a jednocześnie zmotywować wszystkich do ciężkiej pracy. Dzięki temu łatwiej jest nam podejmować się różnych ambitnych projektów i je realizować.
To on też często wpada na pomysły takich wyzwań i układa do nich specjalne treningi, które przygotowują nas konkretnie pod dane zadanie. Dzięki temu wszystko jest dobrze przemyślane i mamy poczucie, że wiemy, do czego się przygotowujemy.
Krzysztof Masiuk: Kto w Waszej ekipie najbardziej motywuje innych podczas ciężkich treningów?
Erik Major: Najbardziej motywuje nas trener Tomasz Pąchalski. To on trzyma całą grupę w ryzach, ale jednocześnie potrafi zmotywować do pracy nawet wtedy, kiedy trening jest naprawdę ciężki i brakuje sił. Dzięki jego podejściu łatwiej jest przetrwać trudniejsze momenty i dać z siebie więcej, niż się wydaje na początku.
Krzysztof Masiuk: Jakie cechy charakteru są niezbędne, aby ukończyć takie wyzwania jak La Manche czy Garda?
Erik Major: Żeby ukończyć takie wyzwania, potrzebne są przede wszystkim chęci do pracy, wytrwałość i odwaga. Trzeba być gotowym na długie i wymagające przygotowania oraz nie poddawać się, kiedy robi się ciężko.
Krzysztof Masiuk: Jakie cele sportowe stawiasz sobie na najbliższe lata – basen, open water czy może jedno i drugie?
Erik Major: Na najbliższe lata skupiam się przede wszystkim na pływaniu basenowym. To właśnie w basenie czuję się najlepiej i najbardziej komfortowo, zdecydowanie bardziej niż w open water.

Krzysztof Masiuk: Gdybyś mógł wybrać jedno kolejne wielkie pływackie wyzwanie dla siebie i kolegów z Tarnowskich Gór, co by to było?
Erik Major: Gdybym miał wybrać jedno kolejne wielkie pływackie wyzwanie dla siebie i kolegów z Tarnowskich Gór, postawiłbym na coś wymagającego, ale jednocześnie dobrze zorganizowanego w grupie, gdzie każdy ma swoje zadanie i możemy działać razem jako zespół.
Nie mam jeszcze konkretnego pomysłu, ale na pewno chciałbym, żeby było to coś, co ponownie sprawdzi naszą wytrzymałość i charakter, tak jak poprzednie projekty. Zostawiłbym jednak ostateczną decyzję w rękach trenera Tomasza Pąchalskiego. To on najlepiej wie, na co nas stać, i potrafi dobrać wyzwania tak, aby były wymagające, ale jednocześnie możliwe do zrealizowania. Mam do niego pełne zaufanie.
Krzysztof Masiuk: Dziękuję za rozmowę i powodzenia w realizacji marzeń!
Erik Major: Dziękuję bardzo 🙂
Zdjęcia: archiwum rodziny Major, Weronika Morciszek












Dodaj komentarz