Advertisement

Filip Kosiński: Tempo rośnie, apetyt na więcej także

Podziel się tym:

Jeszcze podczas Mistrzostw Polski w Pływaniu Open i Młodzieżowców 19-23 lat w Lublinie porozmawialiśmy z Filipem Kosińskim (AZS AWF Warszawa), który przyleciał z USA specjalnie na zawody. Kontynuację rozmowy sfinalizowaliśmy zdalnie.

Wywiad

Redakcja: cześć Filip. Tempo masz zabójcze, miesiąc temu w USA, dwa tygodnie temu w Lublinie, a teraz znowu w USA. Nie masz problemów z aklimatyzacją?

Filip Kosiński: Witam bardzo serdecznie. Tak, rzeczywiście tempo w moim życiu ostatnio przyspieszyło ze względu na wcześniej wymienione wyjazdy. Osobiście nie mam większych problemów z aklimatyzacją. Znalazłem sposób, który pomaga mi płynnie wejść w nową strefę czasową w przeciągu dwóch lub trzech dni.

Redakcja: przyleciałeś do kraju na Mistrzostwa Polski. Nie startowałeś w Polsce ponad rok. Jak się odnalazłeś? Nie miałeś problemu z „przestawieniem” się z yardów na metry?

Filip Kosiński: Nie, nie było żadnego problemu. Pomimo dużego nakładu pracy na yardach część czasu spędzamy też na długiej metrowej pływalni. A zaraz po zakończeniu mistrzostw NCAA skupiliśmy się już w pełni na przygotowaniach na długim basenie.

Redakcja: Filip jak oceniasz swoje starty na Mistrzostwach Polski? Jesteś zadowolony, czy masz niedosyt?

Jakiś niedosyt jest i chciałbym popływać szybciej, ale po zaledwie 3 tygodniach pracy na długim basenie, poprawa jest satysfakcjonująca w stosunku do tego co pływałem rok temu i daje nadzieję na lepsze rezultaty w lecie.”

Redakcja: czy ten rok w USA wpłynął jakoś znacząco na Twoje pływanie, technikę, czasy?

Filip Kosiński: Tak zdecydowanie. Skupiliśmy się bardzo na pozycji ułożenia ciała na wodzie, mocy oraz wyższej frekwencji, która pozostaje efektywna. I tak jak wcześniej wspomniałem opłaciło się to. Progres w porównaniu do zeszłego roku jest, a konwersje z czasów pływalni yardowej pokazują, że też powinienem zrobić postęp na pływalni 25 metrowej, ale na to patrzyłbym bardziej z przymrużeniem oka.

Redakcja: trenujesz już bardzo długo, czym różni się trening w Polsce, od tego w USA? A przynajmniej tam gdzie jesteś?

Filip Kosiński: Trening w USA do tego co byłem przyzwyczajony w Polsce różni się diametralnie. Jest on przede wszystkim nastawiony na ściganie się i naukę wyścigu, który mamy zamiar popłynąć na zawodach. Każdy trening jest też traktowany jako wyzwanie do poprawienia nie tylko siebie, ale również drugiej osoby. Często też uczymy się ścigać na dużym zmęczeniu pod koniec tygodnia przekonując się, że to nie jest jak to mawia nasz trener główny – „To nie uczucie to decyzja”.

Redakcja: no właśnie od tego powinniśmy zacząć. Filip gdzie studiujesz i jak nazywa się Twoja drużyna uniwersytecka?

Filip Kosiński: Studiuję na University of Louisville na kierunku Komputery i systemy informacyjne: Analiza Danych. A drużyna nazywa się Louisville Cardinals.

Redakcja: kto jest Twoim trenerem? Masz jednego, który z Tobą pracuje, czy jest jakiś od stylu, jakiś od rozwoju, etc.? Jak to wygląda?

Filip Kosiński: Drużyna jest podzielona na grupy i w zależności od dnia jestem raz w grupie „Sprint”, a raz w grupie „Styl” specjalizującej się głównie na dystansie 200-tu. Więc nie mam konkretnie przydzielonego jednego trenera. Raz pracuję z Nickiem Zornem i Arthurem Albiero, a raz z Kevinem Arakaki i Stephanie Juncker.

Redakcja: dużo miałeś startów w ciągu tego roku w lidze uniwersyteckiej?

Filip Kosiński: Wydaje mi się, że nie było tych startów aż tak wiele, ale może przez to, że uwielbiam to uczucie adrenaliny przypływającej nagle do twojego organizmu tuż przed rozegraniem wyścigu. W ogólnym rozrachunku wyszło 12 razy kiedy gdzieś podróżowaliśmy i trzeba było stanąć na słupek. A czy to dużo? Pozostawię to do rozstrzygnięcia czytelnikom.

Redakcja: jest jakaś różnica między startami w Polsce, a w USA?

Filip Kosiński: Bardzo dużej różnicy nie ma, aczkolwiek w USA z czego zauważyłem na większości zawodów nie ma takiego czegoś jak call room, gdzie sprawdzają twoją obecność na starcie. Samemu trzeba pilnować, aby przyjść na start w odpowiednim czasie. Zauważyłem też, że dużo częściej jest grany hymn Stanów Zjednoczonych, podczas zawodów konferencyjnych ACC czy też NCAA praktycznie przy każdej sesji popołudniowej grano hymn USA w porównaniu do nas gdzie rozgrywa się on tylko przy okazji głównego otwarcia zawodów.

Redakcja: podobno, a przynajmniej tak słyszeliśmy, że masz duże szanse zostać kapitanem drużyny uniwersyteckiej w nowym sezonie. Prawda?

Filip Kosiński: tak to prawda. Chłopaki z drużyny mnie uwielbiają i nie raz zdarzyło się podczas tego sezonu, że akurat mi przypadły do powiedzenia jakiejś motywacyjne wypowiedzi lub podniesienie drużyny na duchu. Stąd też wydaje mi się, że mam szanse zostać jednym z kilku kapitanów w przyszłym sezonie i z chęcią podjąłbym to wyzwanie.

Redakcja: na koniec naszej krótkiej rozmowy, jakie masz najbliższe cele, jeśli chodzi o pływanie?

Filip Kosiński: Na ten moment moje oczy są zwrócone na Mistrzostwa Europy U-23 oraz Uniwersjadę. Oczywiście chciałbym popłynąć jak najlepiej i porobić kilka nowych życiówek, ale czas pokaże. Jesteśmy w okresie ciężkiej pracy i biorę jeden dzień po drugim, aby przygotować się jak najlepiej do imprez międzynarodowych.

Redakcja: dziękujemy za rozmowę i powodzenia.

Filip Kosiński: Dziękuję również za rozmowę. Wszystkiego dobrego życzę.

Galeria


Autor zdjęć: chlorine fotomania/Swimm PL, Swimm PL, Louisville Swimming & Diving


FAQ

Gdzie studiuje i trenuje Filip Kosiński?

Na University of Louisville, w drużynie Louisville Cardinals.

Jak ocenia swoje starty na Mistrzostwach Polski w Lublinie?

Ma lekki niedosyt, ale po 3 tygodniach pracy na długim basenie widzi satysfakcjonującą poprawę.

Czym różni się trening w USA od treningu w Polsce?

Jest bardziej nastawiony na ściganie się i naukę wyścigu, z rywalizacją na każdym treningu.

Jakie są najbliższe cele sportowe Kosińskiego?

Mistrzostwa Europy U-23 oraz Uniwersjada.

Podziel się tym:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *