Marta Witecka
Poranne pobudki o 5:30, treningi, studia tysiące kilometrów od domu, tytuły All-American, zmiany uczelni i momenty, w których pojawiała się nawet myśl o zakończeniu pływania. Jan Barczyk z UKS Omega Olkusz ma za sobą kilka intensywnych lat w Stanach Zjednoczonych, ale jego sportowe ambicje sięgają znacznie dalej. Po zamknięciu etapu NCAA rozpoczyna kolejny – tym razem w NAIA. Cel pozostaje niezmienny: rozwijać się, wygrywać i w końcu zaistnieć na arenie międzynarodowej. A gdzieś na końcu tej drogi jest największe marzenie – igrzyska olimpijskie.
Początki
Marta Witecka: Pamiętasz moment, w którym zrozumiałeś, że pływanie będzie czymś więcej niż tylko hobby?
Jan Barczyk: Hmmm, w sumie to nigdy nad tym nie myślałem, bo pływanie to zawsze był „fun”. Robię to, bo uwielbiam to robić. Tak samo jak nie wyobrażam sobie już życia bez wstawania o 5:30 rano i szykowania się na trening.
Marta Witecka: Dlaczego właśnie UKS Omega Olkusz stał się miejscem, w którym rozwinąłeś skrzydła?
Jan Barczyk: Dzięki trenerowi Przemkowi Wójcikowskiemu, któremu zawdzięczam bardzo wiele. Dał mi możliwość trenowania i rozwoju, a także nauczył mnie samozaparcia, które jest chyba nieodłączną częścią tego sportu.
Marta Witecka: Kto miał największy wpływ na Twój rozwój jako zawodnika?
Jan Barczyk: Właśnie wspomniany wcześniej trener Przemek, który trzyma to wszystko w przysłowiowych „ryzach” i zawsze jest, gdy potrzebuję pomocy albo przechodzę kryzys. Teraz dołączyła do nas nowa trenerka odpowiedzialna za przygotowanie siłowe – Marcelina Szumera. Czyli gdzie bym nie był, jest rygor i dyscyplina. 🙂

Zmiana specjalizacji
Marta Witecka: Kiedy zapadła decyzja o przejściu na styl klasyczny?
Jan Barczyk: W 2022 roku, podczas Mistrzostw Polski Juniorów 17–18 lat. Start żabą po prostu „kliknął”. Zagrało wszystko i bez specjalnego treningu udało mi się wykręcić mocny wynik. Startowałem wtedy jeszcze w barwach G-8 Bielany Warszawa.
Marta Witecka: Co było najtrudniejsze podczas tej zmiany?
Jan Barczyk: Przez moje gabaryty oraz brak jakiegokolwiek rozciągania czy techniki na początku moje pływanie żabą było bardzo siłowe – dalej takie jest – ale już powoli robimy postępy. W końcu pływam tym stylem już ponad cztery lata.
Marta Witecka: Czy dziś powiedziałbyś, że była to najważniejsza decyzja w Twojej karierze?
Jan Barczyk: Na pewno jedna z ważniejszych, która postawiła mnie w sytuacji i miejscu, w którym jestem teraz. Natomiast było też kilka ważniejszych decyzji od tej.
Marta Witecka: Jak bardzo zmieniły się treningi po zmianie konkurencji?
Jan Barczyk: Pojawił się większy nacisk na pływanie żabą i pracę pod wodą, żeby utrzymywać oddech i wytrzymać resztę wyścigu po przepłynięciu 17 metrów pod wodą. Trener Przemek cały czas dba jednak również o wypływanie stylowe i treningi tlenowe. :)))

Wyjazd do USA
Marta Witecka: Skąd wziął się pomysł na studia i pływanie w Stanach Zjednoczonych?
Jan Barczyk: To chyba marzenie większości polskich pływaków, którzy myślą o tym sporcie jako o czymś więcej niż tylko trenowaniu dla samego trenowania. Chciałem, żeby studia i sport były bardziej zorganizowane i lepiej ze sobą połączone, zamiast funkcjonować zupełnie osobno i być od siebie oddalone.
Marta Witecka: Co najbardziej zaskoczyło Cię po przylocie do USA?
Jan Barczyk: Uśmiechy na twarzach ludzi, którzy widzą Cię po raz pierwszy, ich ciekawość, ale też inny styl życia, który różni się od naszego, polskiego. No i nie ukrywajmy rzeczy oczywistych – także różnice w jakości życia niektórych ludzi, jedzeniu czy czystości.
Marta Witecka: Jak wyglądały pierwsze tygodnie z dala od Polski?
Jan Barczyk: Było lekkie zaskoczenie i zauroczenie tym, co tam zobaczyłem. Jednocześnie dotarło do mnie, że jestem sam na drugim końcu świata, bez rodziców czy kogokolwiek bliskiego. Byli tylko znajomi, którzy i tak znajdowali się setki kilometrów ode mnie.
Marta Witecka: Czy bariera językowa była dla Ciebie problemem?
Jan Barczyk: Może przez pierwszy tydzień, kiedy faktycznie okazało się, że nasz książkowy angielski odbiega od tego, którego używa się w praktyce. Ale szybko się zaaklimatyzowałem.
Marta Witecka: Czym amerykański system treningowy najbardziej różni się od polskiego?
Jan Barczyk: Jest inny i dla niektórych może wydawać się dziwny. Wszystko jest podzielone na „strefy”, które trwają na przykład 3–4 tygodnie. Są też grupy: Sprint, Długi Dystans, Średni Dystans, a ja byłem w grupie zmiennistów. Czasem pływaliśmy to samo – raz w tygodniu mieliśmy trening typowo ze słupków – ale przez większość czasu każda grupa realizowała swój trening.

NCAA
Marta Witecka: Już jako freshman zostałeś mistrzem konferencji i awansowałeś do NCAA. Czy sam spodziewałeś się tak mocnego wejścia?
Jan Barczyk: Na takie liczyłem. Chciałem zacząć z „grubej rury” i trochę mi się to udało. Byłem zadowolony z wyniku i liczyłem, że wszystko idzie w dobrą stronę.
Marta Witecka: Który start w NCAA wspominasz najlepiej?
Jan Barczyk: Chyba sztafetę na pierwszym roku podczas zawodów konferencji. To był tak zwany „Time Trial”, podczas którego razem z chłopakami z Montevallo uzyskaliśmy minimum pozwalające wystartować w NCAA. Płynęliśmy sami, a cały basen nas dopingował. Emocje poszły w górę.
Marta Witecka: Jakie znaczenie mają dla Ciebie tytuły All-American?
Jan Barczyk: To małe wyróżnienie, które w sumie niczego nie zmienia. Jest oznaką tego, że pojechało się na Mistrzostwa NCAA i znalazło się w pierwszej szesnastce. Dla niektórych może być to mało znaczące.
Marta Witecka: Co dał Ci transfer do Florida Southern College?
Jan Barczyk: Nowy plan treningowy, znajomości i przyjaciół, ale również więcej upadków niż wzlotów. Przez ostatnie dwa lata miałem tam kilka kryzysów i nie raz chciałem kończyć z pływaniem.
Marta Witecka: Czy zmiana uczelni była trudną decyzją?
Jan Barczyk: Na początku był lekki stres, ale wszystko dzieje się po coś. Ani nie żałowałem tej decyzji, ani nie zastanawiałem się, czy mogło być inaczej.

Przejście do NAIA
Marta Witecka: Właśnie zamykasz etap NCAA. Dlaczego zdecydowałeś się na przejście do NAIA?
Jan Barczyk: Wybieram drogę, która – jak uważam – skieruje mnie na właściwe tory i będzie trochę bardziej nastawiona na pływaka czy sportowca niż na wygląd uczelni lub drużyny.
Marta Witecka: Czego oczekujesz po nowym rozdziale kariery?
Jan Barczyk: Jak najlepszego sezonu, nauki, poprawy i sukcesów!!
Marta Witecka: Czy zmiana ligi oznacza również zmianę celów sportowych?
Jan Barczyk: Jeżeli chodzi o USA, to chcę pojechać, zobaczyć, jak wygląda życie i trening w innym stanie, na innej uczelni, czegoś się nauczyć, szukać nowych rozwiązań i wygrywać jak najwięcej.
Marta Witecka: Jak wygląda proces szukania nowej uczelni w amerykańskim systemie?
Jan Barczyk: Są dwa sposoby. Pierwszy to szukanie uczelni przez agencje, które się tym zajmują – oczywiście odpłatnie. Drugi, który ja wybrałem, to robienie wszystkiego na własną rękę: przekazywanie dokumentów, pisanie do uczelni – około 30 maili dziennie – umawianie się na rozmowy zapoznawcze i rozmowy z trenerami.

Polska i przyszłość
Marta Witecka: Mimo pobytu w USA nadal reprezentujesz Omegę Olkusz. Jak ważny pozostaje dla Ciebie macierzysty klub?
Jan Barczyk: Najważniejszy. W końcu to najlepszy klub w Polsce i nie interesuje mnie, czy ktoś powie inaczej. Pływam dla siebie, ale również dla tego klubu i wszystkich, którzy wspierają mnie oraz Omegę jako całość.
Marta Witecka: Czy widzisz siebie w przyszłości ponownie trenującego na stałe w Polsce?
Jan Barczyk: Tak. Mamy z trenerami plany na niedaleką przyszłość, a także cele, na których realizację jesteśmy uparci i zawzięci do pracy jak nigdy dotąd. Chciałbym się ścigać, cieszyć pływaniem i być częścią tego klubu jak najdłużej.
Marta Witecka: Jakie sportowe marzenia chciałbyś jeszcze zrealizować po zakończeniu studiów?
Jan Barczyk: Dążę do jak najlepszego wyniku na polskiej arenie oraz debiutu i startów na arenie międzynarodowej. Jednym z najważniejszych i największych celów jest start na igrzyskach olimpijskich. Chyba większość pływaków myśli o tym w ten sposób.
Marta Witecka: Gdybyś miał udzielić jednej rady młodym pływakom marzącym o amerykańskim stypendium, co byś im powiedział?
Jan Barczyk: Jedźcie i próbujcie. Jeśli się nie uda albo Wam się nie spodoba, to nie jest koniec świata, bo macie gdzie wrócić. 🙂
Marta Witecka: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w kolejnym sezonie.
Jan Barczyk: Dziękuję bardzo 🙂
Zdjęcia: archiwum Jan Barczyk, Robert Bomba















Dodaj komentarz