Wczorajszy artykuł pt. „Jedna decyzja, zero dialogu” rozgrzał dyskusję pod postem do granic abstrakcji
Musimy przyznać, że byliśmy nią zaskoczeni – a właściwie kierunkami, w jakich momentami zaczęła zmierzać.
Tytuł mówił wszystko – “Jedna decyzja. Zero dialogu”.
I dokładnie o tym był ten materiał.
Autor tekstu jasno wskazał, że chodzi o jednostronne podniesienie składki w jednym z wrocławskich klubów – bez wcześniejszych konsultacji z rodzicami, bez spotkań, bez rozmowy. Decyzję po prostu zakomunikowano – mailowo, faktem dokonanym.
Taka forma wywołała sprzeciw rodziców. I warto to podkreślić bardzo wyraźnie: sprzeciw ten przybrał jedyne dopuszczalne i legalne formy protestu – brak wpłaty nowej kwoty oraz oficjalne skargi składane przez rodziców dzieci objętych podwyżką.
I tu trzeba powiedzieć wprost, bo najwyraźniej nie dla wszystkich było to oczywiste: nie chodziło o wysokość składki !!!
Owszem, inne kluby działające w tym samym mieście pobierają niższe opłaty, ale to nie była istota problemu. Porównywanie tej kwoty do składek w innych klubach w Polsce jest pozbawione sensu, bo każdy klub funkcjonuje w innych realiach finansowych i organizacyjnych.
Jedne mają wsparcie miasta, OSiR-u czy partnerów, inne wszystkie koszty przerzucają na członków. W efekcie jedni płacą 250 zł rocznie, a inni kilka tysięcy złotych miesięcznie. To nie jest temat tej dyskusji.
Pisanie, że 1000 zł rocznie to „gratis”, być może dla niektórych jest prawdą, ale nie zmienia to faktu, że problemem była forma decyzji i jej moment, a nie sama kwota.
Informacje dotyczące wysokości wynagrodzeń osób na stanowiskach kierowniczych oraz wykazanego zysku klubu nie miały charakteru sensacyjnego ani oceniającego. Były one pokazaniem jednego: jeśli klub posiada stabilną sytuację finansową, to nie był zmuszony do wprowadzenia podwyżki w trybie nagłym, jednostronnym i bez dialogu.
Absolutnie nie sugerowaliśmy, że takie wynagrodzenia otrzymują trenerzy pływania.
Nigdy też nie pisaliśmy, że te środki „mają trafić do nich”.
Życzylibyśmy wszystkim szkoleniowcom w naszym środowisku takich zarobków. Niestety, realia polskiego pływania są zupełnie inne i wszyscy doskonale je znamy.
Nasze intencje były i są proste.
Do redakcji napisali rodzice dzieci z prośbą o pomoc.
I tej pomocy nigdy nie odmawialiśmy i nie będziemy odmawiać, bo nie chodzi o jeden klub czy jedną decyzję, ale o standardy komunikacji, szacunek i dialog w sporcie młodzieżowym.
Bo pływania – ani żadnej innej dyscypliny – nie da się budować na decyzjach podejmowanych ponad głowami rodziców i dzieci.












Leave a Reply