Krzysztof Masiuk
Prezes Polskiego Związku Pływackiego Otylia Jędrzejczak nie kryje rozczarowania występem reprezentacji Polski podczas mistrzostw Europy w Paryżu. W rozmowie z Mateuszem Puką z WP SportoweFakty przyznała, że 32-osobową kadrę było stać na zdecydowanie więcej niż dwa medale. Szczególnie mocno skrytykowała jednak nie same wyniki, lecz reakcje części zawodników po słabych startach.
– Nie będę lukrowała. Nie jest tak, jak bym tego oczekiwała. To ostatni moment, by wprowadzić gruntowne zmiany przed zbliżającymi się igrzyskami w Los Angeles – stwierdziła prezes PZP.
32 zawodników, dwa medale
Polacy wrócili z Paryża z dwoma medalami. Katarzyna Wasick zdobyła złoto na 50 m stylem dowolnym, ustanawiając przy tym rekord Polski, a Justina Kozan wywalczyła brąz na 400 m stylem zmiennym.
Na tym medalowy dorobek jednej z największych polskich reprezentacji w historii mistrzostw Europy się zakończył.
Jędrzejczak przyznaje, że niektóre słabsze występy mają konkretne uzasadnienie. Wskazała Krzysztofa Chmielewskiego, Jakuba Majerskiego i Kamila Sieradzkiego, którzy wracali po problemach zdrowotnych. Jej zdaniem nie zmienia to jednak ogólnej oceny występu reprezentacji.
– Nie jestem w stu procentach zadowolona. Kadrę było stać na dużo lepsze wyniki – powiedziała.
Paryż miał być ważnym sprawdzianem na półmetku przygotowań do igrzysk olimpijskich w Los Angeles. Zdaniem prezes PZP pokazał przede wszystkim, jak dużo pracy pozostało do wykonania.
„Oni są z siebie zadowoleni. Ja nie byłabym”
Najmocniejsze słowa Jędrzejczak dotyczą jednak podejścia części reprezentantów.
Prezes PZP przyznała, że przez kilka dni uważnie słuchała wypowiedzi polskich zawodników po ich startach. I właśnie ich reakcje wzbudziły jej szczególny niepokój.
– Mogę domniemać, że oni są z siebie zadowoleni. Ja na ich miejscu nie byłabym tak zadowolona. Takie zachowanie jest dla mnie najtrudniejsze do zrozumienia – mówiła.
Zapowiedziała jednocześnie indywidualne rozmowy z kadrowiczami i szczegółową analizę sytuacji po ich powrocie z dwutygodniowych wakacji.
– Zawodnicy i trenerzy mogą się na mnie obrazić, ale zostały mi dwa lata kadencji i albo będę potrafiła tupnąć nogą, albo będziemy udawać, że nic się nie dzieje – stwierdziła.
Jej zdaniem problemem nie jest brak potencjału polskich pływaków, lecz brak umiejętności jego pełnego wykorzystania.
Sieradzki i Majerski jako pozytywne przykłady
Jędrzejczak wyróżniła dwóch zawodników, których reakcja na wyniki w Paryżu zrobiła na niej dobre wrażenie.
Pierwszym jest Kamil Sieradzki, który – jak podkreśliła – otwarcie przyznał, że coś w jego przygotowaniach lub starcie nie zadziałało i chce znaleźć przyczynę.
Podobnie oceniła Jakuba Majerskiego.
Według prezes PZP niezadowolenie z wyniku i potrzeba szukania możliwości poprawy świadczą o sportowej dojrzałości oraz ambicji niezbędnej do walki z najlepszymi zawodnikami świata.
„Nie ma sensu głaskać zawodników po głowach”
W rozmowie pojawiło się również pytanie o Bartosza Kizierowskiego i sposób prowadzenia reprezentacji.
Jędrzejczak odwołała się do własnej kariery i współpracy z trenerami, którzy – jak wspomina – potrafili wprost powiedzieć jej, że pływa słabo. Jej zdaniem właśnie taka krytyka często wyzwalała dodatkową motywację.
– Nie ma sensu głaskać zawodników po głowach i trzeba motywować ich do cięższej pracy. Ci, którzy mają silną psychikę, zostaną i będą walczyć o medale – oceniła.
Jednocześnie zaznaczyła, że odpowiedzialności za wyniki nie można przerzucić wyłącznie na samych pływaków.
– To nie jest tak, że pełną odpowiedzialność biorą jedynie zawodnicy, bo przecież to jasne, że są przygotowywani przez trenerów – podkreśliła.
To ważna deklaracja w kontekście zapowiedzianej przez nią analizy przygotowań do Paryża.
PZP: trenerzy dostali wszystko, czego chcieli
Jędrzejczak została również zapytana o odpowiedzialność samego związku za rezultaty reprezentacji.
Jej odpowiedź była jednoznaczna.
– Zapewniliśmy kadrze wszystko, czego chcieli trenerzy. Spełniliśmy każdą ich prośbę – powiedziała.
Podkreśliła również, że PZP zdecydował się wysłać do Paryża bardzo szeroką, 32-osobową reprezentację.
W jej ocenie oznacza to, że przyczyn słabego występu trzeba teraz szukać nie tylko w samych startach, ale także w tym, w jaki sposób wykorzystano stworzone zawodnikom i trenerom warunki.
Prezes wskazała jednocześnie na problem infrastrukturalny polskiego pływania. Jej zdaniem dyscyplinie brakuje własnego Centrum Przygotowań Olimpijskich z 50-metrową pływalnią, w którym większość kadry mogłaby przygotowywać się w jednym miejscu.
Wasick wzorem dla młodszych
Zupełnie inaczej Jędrzejczak mówiła o Katarzynie Wasick.
Doświadczona sprinterka zdobyła w Paryżu złoty medal na 50 m stylem dowolnym, pokonując Sarah Sjöström i poprawiając rekord Polski.
Prezes PZP zwróciła uwagę nie tylko na przygotowanie fizyczne Wasick, lecz również na jej pracę mentalną, pewność siebie oraz profesjonalizm.
Jej zdaniem właśnie z podejścia Wasick młodsi reprezentanci powinni czerpać przykład – nie tylko podczas treningu, ale także w kwestiach regeneracji, odżywiania, snu i codziennych nawyków.
Jędrzejczak nie obawia się również wieku polskiej sprinterki przed igrzyskami w Los Angeles. Przypomniała przykład Dary Torres, która w wieku 41 lat zdobywała olimpijskie medale w Pekinie.
Chmielewski usprawiedliwiony. Kozan przenosi się do Madrytu
Prezes PZP odniosła się także do występu Krzysztofa Chmielewskiego. Podkreśliła, że zawodnik z powodu kontuzji barku stracił około trzech miesięcy treningów, dlatego jeszcze przed mistrzostwami było wiadomo, że jego walka o medal może być bardzo trudna.
Inaczej wygląda sytuacja Justiny Kozan.
Brązowa medalistka z Paryża zakończyła studia w Stanach Zjednoczonych i kolejną część kariery ma kontynuować w Europie. Według Jędrzejczak Bartosz Kizierowski znalazł dla niej mocną grupę treningową w Madrycie, gdzie Kozan ma spędzić najbliższe miesiące.
Paryż ma być początkiem zmian
Z wypowiedzi Otylii Jędrzejczak wyłania się obraz znacznie poważniejszy niż zwykłe rozczarowanie jednym nieudanym startem reprezentacji.
Mistrzostwa Europy miały odpowiedzieć na pytanie, gdzie polskie pływanie znajduje się dwa lata przed igrzyskami olimpijskimi. Odpowiedź – także w ocenie prezes PZP – nie jest satysfakcjonująca.
Jędrzejczak zapowiada indywidualne rozmowy, analizę wyników oraz „gruntowne zmiany”. Jednocześnie jasno zaznacza, że odpowiedzialność nie kończy się na zawodnikach – obejmuje również ludzi odpowiedzialnych za ich przygotowanie.
Teraz kluczowe będzie więc nie to, czy po Paryżu odbędą się rozmowy, ale jakie konkretnie wnioski z nich wynikną i jakie decyzje zostaną podjęte.
Bo jeśli mistrzostwa Europy rzeczywiście były testem w połowie drogi do Los Angeles, ich wynik trudno potraktować wyłącznie jako ostrzeżenie. To sygnał, że czasu na korekty zostało coraz mniej.
Opracowano na podstawie rozmowy Mateusza Puki z Otylią Jędrzejczak opublikowanej w WP SportoweFakty.
➡️: link do rozmowy z Otylią Jędrzejczak na portalu WP.PL
Zdjęcia: PZP











Dodaj komentarz