Przejdź do treści

Karolina Szczepaniak nie pokonała Bałtyku, pokonała jednak coś równie wielkiego !

Karolina Szczepaniak nie pokonała Bałtyku, pokonała jednak coś równie wielkiego !
Podziel się tym:

Zbigniew Piątek

58 godzin. Dwie doby i jeszcze dziesięć godzin nieustannej walki z zimnem, falami, zmęczeniem i własnym organizmem. Karolina Szczepaniak nie dopłynęła do polskiego brzegu, ale po raz kolejny udowodniła, że największe zwycięstwa w sporcie nie zawsze mierzy się miejscem mety.

W poniedziałek zespół wspierający przekazał krótką informację:

➡️ „Karolina Szczepaniak zakończyła próbę przepłynięcia Morza Bałtyckiego wpław. Płynęła przez 58 godzin. Dziękujemy.”

Kilka prostych zdań zakończyło historię, którą przez trzy dni śledziły tysiące kibiców.

Powrót po niedokończone marzenie

Ta próba była czymś znacznie więcej niż kolejnym sportowym wyzwaniem.

Rok wcześniej Karolina przepłynęła ponad 142 kilometry, zatrzymując się zaledwie około 30 kilometrów przed upragnioną metą. Pogarszająca się pogoda odebrała jej szansę na historyczny sukces, ale nie odebrała marzenia. Zamiast uznać porażkę, potraktowała ją jak lekcję.

Przez kolejne miesiące pracowała nad wszystkim, co mogło zadecydować o powodzeniu drugiej próby – przygotowaniem fizycznym, strategią żywieniową, logistyką, a przede wszystkim odpornością psychiczną. Sama podkreślała, że wraca silniejsza i lepiej przygotowana niż rok wcześniej.

Morze nie rozdaje prezentów

Morze Bałtyckie od lat pokazuje, że nie uznaje nazwisk ani sportowych osiągnięć.

Karolina doskonale wiedziała, co ją czeka. Wiedziała, czym są nocne fale, wychłodzenie organizmu, wielogodzinna deprywacja snu i samotność człowieka znajdującego się pośrodku ogromnego akwenu.

Przez 58 godzin nie walczyła z rywalkami. Walczyła z żywiołem, który każdego dnia pisze własne scenariusze. Tym razem również okazał się silniejszy.

Historia, która inspiruje

Karolina Szczepaniak od dawna udowadnia, że jej największe zwycięstwa nie rodzą się na olimpijskich pływalniach.

Dwukrotna olimpijka z Pekinu i Londynu, medalistka mistrzostw Polski, po zakończeniu kariery musiała stoczyć znacznie trudniejszą walkę – z anoreksją bulimiczną. Przeszła długą drogę leczenia, terapii i odbudowy własnego życia. Dziś jest psycholożką sportu, trenerką oraz jedną z najbardziej niezwykłych postaci światowego pływania ultra.

W tym roku ustanowiła rekord świata w 72-godzinnym nieprzerwanym pływaniu bez snu, pokonując niemal 178 kilometrów. Ta próba miała być jednym z elementów przygotowań do Bałtyku.

Płynęła także dla Piotrka

Jak wszystkie jej największe projekty, również ten miał wymiar charytatywny.

Podczas przeprawy prowadzona była zbiórka na leczenie i rehabilitację 14-letniego Piotra, który po nieszczęśliwym skoku do wody doznał ciężkiego urazu kręgosłupa szyjnego. Każdy kilometr miał więc podwójne znaczenie.

Są porażki, które inspirują bardziej niż zwycięstwa

W tym samym czasie historię napisał Bartłomiej Kubkowski, który jako pierwszy człowiek przepłynął Bałtyk wpław.

Historia Karoliny jest jednak zupełnie inna.

To opowieść o człowieku, który po raz drugi stanął naprzeciw marzenia większego od siebie. O człowieku, który wiedział, że może nie wygrać, ale mimo wszystko wszedł do lodowatej wody.

Sport potrzebuje zwycięzców. Ale równie mocno potrzebuje ludzi, którzy pokazują, że odwaga nie polega wyłącznie na przekraczaniu linii mety. Czasem największym zwycięstwem jest odwaga, by po raz kolejny spróbować.

I właśnie dlatego Karolina Szczepaniak już dziś pozostaje jedną z najbardziej inspirujących postaci polskiego sportu wytrzymałościowego.

Karolino gratulujemy Ci w imieniu redakcji SwimmPL.com tej odwagi, tych kilometrów w Bałtyku, które przepłynęłaś i wielu godzin Twojej walki. Dzisiaj Bałtyk okazał się silniejszy, ale wierzymy, że wrócisz i dopłyniesz do wymarzonego brzegu!

Zdjęcia: Karolina Szczepaniak/Facebook

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *