Marta Witecka
Dwukrotna Mistrzyni Polski wyrosła w klubie, który nie dysponuje takimi możliwościami treningowymi jak największe ośrodki w kraju. Mimo ograniczonej liczby godzin w wodzie Stowarzyszenie Olimpijczyk Proszówki udowadnia, że dzięki przemyślanemu szkoleniu, indywidualnemu podejściu i cierpliwej pracy można wychowywać najlepszych. O kulisach sukcesów Amelii Wąs, filozofii treningu, własnych doświadczeniach zawodniczych i marzeniu o wychowaniu medalisty igrzysk olimpijskich opowiada trener Krystian Bałabuch.
Marta Witecka: Na początek gratulacje! Jakie emocje towarzyszyły Panu po zakończeniu mistrzostw w Olsztynie?
Krystian Bałabuch: Dziękujemy bardzo. Przede wszystkim czułem ogromną radość i satysfakcję. Na mistrzostwach startowały tylko dwie nasze zawodniczki, dlatego każdy wyścig przeżywałem bardzo mocno. Wiem, ile pracy włożyły w przygotowania i ile wyrzeczeń kosztował je cały sezon.
Największą satysfakcję daje mi nie tylko liczba medali, ale świadomość, że dziewczyny potrafiły pokazać swój potencjał w najważniejszej imprezie sezonu. Oczywiście jako trener zawsze widzę elementy, które można poprawić i wiem, że każda z nich ma jeszcze rezerwy. Jednak patrząc na cały sezon i występ w Olsztynie, wracałem z poczuciem dumy i przekonaniem, że wykonaliśmy naprawdę dobrą pracę.
Marta Witecka: Amelia Wąs zdobyła dwa złote medale i należała do największych gwiazd mistrzostw. Czy taki wynik był dla Pana zaskoczeniem?
Krystian Bałabuch: Nie powiedziałbym, że było to zaskoczenie. Znam Amelię, wiem, ile pracy włożyła w przygotowania i jakie ma możliwości. Wierzyłem, że jest w stanie walczyć o złote medale, choć na mistrzostwach Polski nic nie jest pewne. Cieszę się, że potrafiła pokazać swój potencjał i udowodniła to w wodzie.

Marta Witecka: Który z jej startów najbardziej Pana ucieszył i dlaczego?
Krystian Bałabuch: Trudno wskazać jeden wyścig. Każdy był ważny i z każdego można było wyciągnąć coś pozytywnego. Cieszy mnie przede wszystkim to, że przez całe mistrzostwa prezentowała wysoki poziom i zakończyła je życiówkami.
Marta Witecka: Czy był wyścig, po którym pomyślał Pan, że można było osiągnąć jeszcze więcej?
Krystian Bałabuch: Myślę, że nie chodziło o jeden konkretny start, tylko bardziej o układ konkurencji. Kilka razy musiała rywalizować w bardzo krótkim odstępie po wymagających wyścigach. Przy takiej imprezie ma to znaczenie. Mimo tego potrafiła zdobyć dwa złote medale i zakończyć mistrzostwa życiówkami, więc oceniam ten występ bardzo wysoko.
Marta Witecka: Co według Pana było największym atutem Amelii podczas tych mistrzostw?
Krystian Bałabuch: Największym atutem Amelii podczas tych mistrzostw była umiejętność rywalizacji i koncentracja w najważniejszych momentach. Mimo dużych emocji potrafiła podejść do kolejnych startów i realizować swoje zadania. Do tego oczywiście doszła jej ambicja i ogromna pracowitość, które były budowane przez cały sezon.
Marta Witecka: Wielu trenerów podkreśla, że sukces rodzi się na treningu. Jak wyglądały przygotowania Amelii do mistrzostw?
Krystian Bałabuch: To był długi i wymagający sezon. Amelia wykonała ogrom pracy na treningach i podeszła do przygotowań bardzo sumiennie. Nawet kiedy z przyczyn niezależnych od niej nie mogła uczestniczyć w treningu, sama proponowała, że odrobi go w niedzielę. To najlepiej pokazuje, jak bardzo jest pracowita i jak jej zależy. Przed mistrzostwami skupiliśmy się już głównie na tym, żeby zachować świeżość i jak najlepiej przygotować się do startów.

Marta Witecka: W Proszówkach możliwości treningowe są ograniczone. Jak wygląda codzienna praca w takich warunkach?
Krystian Bałabuch: Na pewno wymaga to dobrej organizacji i maksymalnego wykorzystania czasu, który mamy. Przy ograniczonych możliwościach trzeba być bardziej kreatywnym i zwracać uwagę na szczegóły. Dużo pracujemy nad techniką, jakością wykonania zadań i indywidualnym podejściem do zawodnika. Staramy się, żeby każda jednostka miała swój cel.
„Nie zawsze większa liczba treningów oznacza szybszy rozwój.”
Marta Witecka: Amelia realizuje zaledwie około sześciu treningów w wodzie tygodniowo, podczas gdy wiele rywalek ma ich nawet dziesięć lub dwanaście. Jak rekompensujecie tę różnicę?
Krystian Bałabuch: Myślę, że przede wszystkim jakością treningu i indywidualnym podejściem. Nie staramy się po prostu nadrabiać brakujących jednostek większą objętością, tylko dobrze wykorzystać każdą godzinę w wodzie. Oczywiście większa liczba treningów daje pewne możliwości, ale wierzymy, że odpowiednio zaplanowana praca, technika i zaangażowanie zawodnika również pozwalają osiągać bardzo dobre wyniki.
Marta Witecka: Czy ograniczona liczba godzin w wodzie zmusza Pana do innego planowania treningu?
Krystian Bałabuch: Tak. Ograniczony czas mocno na to wpływa, jednak nawet przy mniejszej ilości jesteśmy w stanie realizować założony plan i osiągać wyznaczone cele.

Marta Witecka: Czy uważa Pan, że przy lepszych warunkach treningowych Amelia mogłaby już dziś osiągać jeszcze wyższy poziom?
Krystian Bałabuch: Myślę, że każdy trener chciałby mieć jak najlepsze warunki do pracy. Czy Amelia osiągnęłaby wyższy poziom? Tego nie da się jednoznacznie powiedzieć. Lepsze warunki dałyby nam więcej możliwości, ale z drugiej strony wierzę, że trudne warunki często kształtują charakter, uczą kreatywności i jeszcze większego zaangażowania. Dlatego nie potrafię odpowiedzieć, co byłoby, gdyby.
Marta Witecka: Jakie cechy charakteru sprawiają, że Amelia rozwija się tak szybko?
Krystian Bałabuch: Na pewno pracowitość, ambicja i konsekwencja. Amelia stawia sobie wysokie wymagania i zawsze chce dawać z siebie maksimum. Czasami jest dla siebie aż zbyt wymagająca, ale właśnie ta ambicja sprawia, że cały czas chce być lepsza.
Marta Witecka: Czy łatwo pracuje się z zawodniczką, która jest tak ambitna?
Krystian Bałabuch: To duży atut, ale też wyzwanie. Ambicja pomaga się rozwijać, jednak czasami trzeba pomóc spojrzeć szerzej i przypomnieć, że sport to proces, a nie jeden start.
Marta Witecka: Jak wygląda Wasza współpraca poza treningami? Dużo rozmawiacie o celach i psychice?
Krystian Bałabuch: Tak, rozmawiamy nie tylko o treningach, ale również o celach i podejściu do startów. W sporcie na tym poziomie przygotowanie mentalne jest równie ważne jak fizyczne, dlatego staram się wspierać zawodników także poza basenem.

Marta Witecka: Kiedy po raz pierwszy pomyślał Pan, że Amelia może zostać mistrzynią Polski?
Krystian Bałabuch: Nie było jednego momentu. Od początku wyróżniała się ambicją i zaangażowaniem. Z każdym kolejnym sezonem utwierdzałem się w przekonaniu, że ma potencjał, by zostać mistrzynią Polski.
Marta Witecka: Co było najtrudniejszym momentem w jej rozwoju sportowym?
Krystian Bałabuch: Jak u każdego sportowca, były momenty zwątpienia i trudniejsze starty. Najważniejsze było jednak to, że potrafiła wyciągać z nich wnioski i wracać do pracy. To właśnie takie momenty często najbardziej kształtują zawodnika.
Marta Witecka: Ma Pan zaledwie 31 lat, a już wychowuje mistrzów Polski. Jak wyglądała Pana droga do zawodu trenera?
Krystian Bałabuch: Zawsze chciałem robić w życiu to, co sprawia mi radość. Pływanie było ze mną od dziecka, dlatego wybór drogi trenerskiej był dla mnie czymś naturalnym. Cieszę się, że mogę pracować z młodymi zawodnikami i obserwować, jak dojrzewają jako sportowcy i ludzie.
Marta Witecka: Nadal aktywnie Pan startuje. Czy łatwo pogodzić rolę trenera z rolą zawodnika?
Krystian Bałabuch: Z tym aktywnym startowaniem bym nie przesadzał. 🙂 Czasem wystartuję w zawodach, ale bez większych przygotowań. Kilka wejść do wody, żeby złapać czucie i to wszystko. Dziś zdecydowanie ważniejsza jest dla mnie rola trenera niż zawodnika.
Marta Witecka: Czy własne starty pomagają Panu lepiej rozumieć emocje swoich podopiecznych?
Krystian Bałabuch: Zdecydowanie tak. Własne doświadczenia pomagają mi lepiej zrozumieć, z czym mierzą się zawodnicy. Często dzięki temu łatwiej jest mi spojrzeć na ich sytuację z ich perspektywy i znaleźć sposób, żeby im pomóc – czy to w treningu, czy po prostu dobrą rozmową.

Marta Witecka: Jeszcze w czerwcu stanął Pan na podium Otwartych Mistrzostw Województwa Małopolskiego na 50 metrów stylem klasycznym. Skąd wciąż motywacja do ścigania?
Krystian Bałabuch: Myślę, że to przede wszystkim zasługa moich zawodników i zawodniczek. To oni motywują mnie do działania i czasem nawet namawiają, żebym wystartował z nimi w sztafecie. A poza tym nadal lubię sportową rywalizację i emocje, które jej towarzyszą. Chyba po prostu wciąż potrzebuję odrobiny adrenaliny.
Marta Witecka: Czy zdarza się, że zawodnicy próbują Pana wyzwać na treningowy pojedynek? I kto wtedy wygrywa? (uśmiech)
Krystian Bałabuch: Były takie pomysły, szczególnie ze strony zawodników, ale jeszcze nie doszło do takiego pojedynku. Zawsze wtedy żartuję, że nie zabrałem kąpielówek. 🙂 Zobaczymy, może kiedyś dam się namówić.
Marta Witecka: W przeszłości był Pan mistrzem województwa i mistrzem Polski. Czy doświadczenia z kariery zawodniczej wykorzystuje Pan dziś jako trener?
Krystian Bałabuch: Tak, zdecydowanie. Własna kariera zawodnicza daje mi inne spojrzenie na wiele rzeczy. Staram się przekazywać zawodnikom to, czego sam się nauczyłem, i przede wszystkim pomóc im uniknąć błędów, które ja kiedyś popełniałem.
Marta Witecka: Ulubiony styl to klasyczny. Czy dlatego tak dużo uwagi poświęca Pan technice właśnie w tym stylu?
Krystian Bałabuch: Myślę, że wszystkie style traktujemy równie ważnie. Od początku stawiamy na wszechstronność, szczególnie w młodym wieku. Zawsze powtarzam zawodnikom, że poprawiając każdy styl, stają się lepszymi pływakami. Nie warto za szybko zamykać się tylko na jedną konkurencję, bo wszechstronność daje większe możliwości postępu.

Marta Witecka: Jak zmieniło się szkolenie młodych pływaków od czasów, gdy sam był Pan juniorem?
Krystian Bałabuch: Myślę, że każdy trener ma swoją filozofię. W wielu klubach młodzi zawodnicy wykonują bardzo duże objętości i jest to jedna z dróg rozwoju. My wybraliśmy trochę inną drogę. Przy mniejszej liczbie treningów skupiamy się mocno na jakości, technice i indywidualnym podejściu. Oczywiście objętość jest ważna i też ją wykorzystujemy, ale nie chcemy, żeby każdy trening polegał tylko na przepływaniu kolejnych kilometrów. Zależy nam, żeby zawodnik rozumiał, po co wykonuje dane zadanie i doskonalił się wszechstronnie.
Marta Witecka: Czego Pana zdaniem najbardziej brakuje dziś młodym zawodnikom – czasu, cierpliwości, a może odporności psychicznej?
Krystian Bałabuch: Myślę, że przede wszystkim cierpliwości i odporności psychicznej. Czasu każdy ma tyle samo, ale dzisiejszy świat trochę przyzwyczaja nas do szybkich efektów. W mediach społecznościowych często widzimy tylko końcowy sukces – medal, rekord czy zwycięstwo – ale nie widzimy tysięcy godzin pracy, które stoją za tym wynikiem. Sport uczy, że sukces wymaga czasu, cierpliwości i konsekwencji.

„Sport kiedyś się kończy, ale wartości zostają na całe życie.”
Marta Witecka: Jaką największą wartość chce Pan przekazać swoim zawodnikom poza samym pływaniem?
Krystian Bałabuch: Chciałbym, żeby moi zawodnicy wynieśli z pływania coś znacznie więcej niż medale i rekordy życiowe. Sport kiedyś się kończy, ale wartości zostają na całe życie.
Najważniejsze jest dla mnie, aby nauczyli się systematyczności, odpowiedzialności i szacunku – zarówno do innych, jak i do samych siebie. Chciałbym, żeby potrafili cieszyć się z sukcesów, ale również umieli wyciągać wnioski z porażek, bo to one często uczą najwięcej.
Zależy mi także na tym, aby zrozumieli, że ich wartość jako ludzi nie zależy od miejsca na podium ani od wyniku na tablicy. Chcę, żeby wierzyli w siebie, mieli odwagę podejmować wyzwania i wiedzieli, że ciężka, uczciwa praca zawsze ma sens, nawet jeśli efekty nie przychodzą od razu.
Jeśli po latach będą wspominać treningi nie tylko przez pryzmat medali, ale także jako miejsce, w którym nauczyli się wytrwałości, współpracy i radzenia sobie z przeciwnościami, to uznam, że jako trener odniosłem sukces.
Marta Witecka: Jakie cele stawia Pan przed klubem Olimpijczyk Proszówki w najbliższych latach?
Krystian Bałabuch: Przede wszystkim chcemy budować silny klub. Szkolić kolejnych zawodników i pokazywać, że nie tylko największe ośrodki mogą wychowywać mistrzów. Chcemy stworzyć miejsce, gdzie młodzi pływacy będą mogli realizować swoje sportowe marzenia.

Marta Witecka: Czy widzi Pan w klubie kolejnych zawodników, którzy mogą pójść śladami Amelii?
Krystian Bałabuch: Oczywiście. Nie chcę jeszcze mówić o nich głośno, ale jestem przekonany, że niedługo będziecie o nich słyszeć. Mamy bardzo zdolnych młodych zawodników. Najstarsi w klubie mają obecnie 14 lat, więc młodsi mają już swoich liderów i osoby, na których mogą się wzorować.
Przykład Amelii pokazuje im, że ciężka praca, cierpliwość i zaangażowanie mogą doprowadzić do wielkich wyników. Mam nadzieję, że jej sukcesy będą dla nich dodatkową motywacją do ciężkiej pracy i realizowania swoich marzeń.
Marta Witecka: Gdyby miał Pan możliwość zmienić jedną rzecz w polskim systemie szkolenia młodzieży, co by to było?
Krystian Bałabuch: Myślę, że większą uwagę zwróciłbym na długofalowy rozwój zawodnika. Czasami młodzi zawodnicy są bardzo mocno obciążeni, a w tym wieku ważne jest, żeby zachować równowagę między ciężką pracą, regeneracją i radością z uprawiania sportu. Nie zawsze większa liczba treningów oznacza szybszy rozwój. Trzeba znaleźć odpowiednią równowagę, bo zawodnik ma przed sobą wiele lat kariery.
Marta Witecka: Jakie są Pana osobiste marzenia jako trenera? Wychowanie reprezentanta Polski, medalisty mistrzostw Europy, a może olimpijczyka?
Krystian Bałabuch: Moim celem jest wychowanie olimpijczyka, a jeśli mówimy o marzeniach, to medalisty igrzysk olimpijskich. To ogromne wyzwanie, ale sport bez wielkich celów nie miałby sensu. Najważniejsza jest jednak codzienna praca i pomaganie zawodnikom w wykorzystywaniu ich potencjału.

„Moim marzeniem jest wychowanie medalisty igrzysk olimpijskich.”
Marta Witecka: Na zakończenie – co powiedziałby Pan młodym trenerom, którzy dopiero rozpoczynają swoją drogę w zawodzie?
Krystian Bałabuch: Przede wszystkim, żeby pamiętali, że dla swoich zawodników są kimś więcej niż tylko trenerem. Są osobami, które ich kształtują i dają przykład. Warto cały czas się uczyć i pamiętać, że praca trenera to nie tylko wyniki, ale przede wszystkim wychowywanie ludzi.
Marta Witecka: Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział Panu, że jako 31-letni trener będzie Pan świętował dwa tytuły mistrzyni Polski swojej zawodniczki, a jednocześnie sam nadal będzie zdobywał medale jako zawodnik, uwierzyłby Pan?
Krystian Bałabuch: Pewnie bym nie uwierzył. 😊 Najważniejsze jest to, że wtedy nie wiedziałem jeszcze, jakich zawodników spotkam na swojej drodze. To oni sprawili, że dziś mogę przeżywać takie momenty i czerpać ogromną satysfakcję z tego, co robię.
Marta Witecka: Dziękuję bardzo za rozmowę i życzymy oczywiście tego olimpijczyka !
Krystian Bałabuch: Dziękuję bardzo i oby się spełniło!















Dodaj komentarz