Jeszcze kilka miesięcy temu mówił: „nigdy więcej”. Dziś znów stoi na granicy jednego z najtrudniejszych wyzwań w światowym ultra pływaniu. Bartłomiej Kubkowski ogłosił, że podejmie piątą – i jak zapowiada, ostatnią – próbę przepłynięcia Morza Bałtyckiego w projekcie Ultra Baltic Swim 5.0.
To nie jest zwykły powrót. To historia, w której ambicja ściera się z naturą, a człowiek próbuje domknąć rozdział, który od pięciu lat nie daje mu spokoju.
Od „nigdy więcej” do „muszę wrócić”
Po czwartej próbie Kubkowski był wyczerpany – fizycznie i mentalnie.
Po ponad 54 godzinach w wodzie został wyciągnięty z Bałtyku zaledwie 11 kilometrów przed metą. Trafił do szpitala. Opublikował zdjęcie i krótki, bolesny komentarz:
„Bałtyk 4:0”
Wydawało się, że to koniec.
Sam przyznał:
„Po ostatniej czwartej próbie powiedziałem, że nigdy więcej tam nie wrócę…”
Ale z czasem przyszło coś silniejszego niż zmęczenie – niedokończona historia.
„Każdego dnia, kiedy kładłem się spać, czułem, że chcę spróbować jeszcze raz. Nie potrafiłem zasnąć z wizją tego, że odpuszczam.”
I właśnie to uczucie wygrało.
Bałtyk – przeciwnik, którego nie da się pokonać „na siłę”
Projekt Kubkowskiego to jedno z najbardziej wymagających wyzwań w Europie:
> ok. 170 km wpław (w ubiegłym roku Kåseberga → Dziwnów),
> ponad 2–3 doby ciągłego pływania,
> zakaz dotykania łodzi asekuracyjnej,
> zimna woda, zmienne prądy i pogoda, która potrafi zniszczyć nawet najlepiej przygotowany plan.l,
> To nie jest wyścig. To walka o przetrwanie.
Sam zawodnik mówi wprost:
„Bałtyk jest nieobliczalny i bez względu na moje przygotowanie natura zawsze rozdaje karty.”
I to jest sedno tej historii – możesz być gotowy na wszystko… ale to wciąż może nie wystarczyć.

Pięć lat życia zamknięte w jednej próbie
Kubkowski nie ukrywa, jak wiele kosztował go ten projekt:
„Poświęciłem temu projektowi ostatnie 5 lat swojego życia i zrobię wszystko, żeby stanąć na drugim brzegu.”
To już nie tylko sport.
To osobista misja.
Dlatego jego słowa brzmią jak zapowiedź finału:
„Jak zawsze podchodzę z pełnym szacunkiem i pokorą do Morza Bałtyckiego. Obiecuję dać z siebie wszystko… Last Dance.”
Człowiek od rzeczy niemożliwych
Warto pamiętać, że nie mówimy o przypadkowym śmiałku.
Bartłomiej Kubkowski to:
> rekordzista świata w 24-godzinnym pływaniu na basenie,
> medalista OPEN Mistrzostw Świata IISA w pływaniu lodowym (Głogów 2022, Samoëns 2023),
> jeden z najbardziej wytrzymałych polskich pływaków długodystansowych.
A mimo to – Bałtyk wciąż pozostaje niezdobyty.

Pływanie, które ma sens
Projekt Ultra Baltic Swim to nie tylko sportowy ekstremum, to również realna pomoc.
Dzięki zaangażowaniu Kubkowskiego udało się zebrać podczas ubiegłorocznej próby ponad 237 tysięcy złotych dla podopiecznych Fundacji Cancer Fighters.
Część z tych środków trafiła m.in. na leczenie 5-letniej Michalinki, walczącej z guzem Wilmsa.
Kubkowski odwiedzał też dzieci na oddziałach onkologicznych – dając im coś więcej niż pieniądze: czas, uwagę i nadzieję.
5:0 czy 4:1?
Dziś bilans jest brutalny:
Bałtyk 4 – Kubkowski 0
Ale sport – szczególnie ten ekstremalny – nie zna pojęcia „pewne”.
Ta piąta próba to coś więcej niż kolejny start. To ostateczne starcie.
Albo historia zostanie domknięta… albo pozostanie jedną z najbardziej poruszających, niedokończonych opowieści w polskim sporcie.
Jedno jest pewne – kiedy Kubkowski wejdzie do wody, nie będzie już miejsca na półśrodki.
To będzie jego „Last Dance”.
Bartek, jak podczas pozostałych, tak samo teraz będziemy BARDZO MOCNO TRZYMAĆ KCIUKI ZA POWODZENIE !!!!
Zdjęcia: Bartłomiej Kubkowski/FB























Leave a Reply