Marta Witecka
Czternastoletnia Lena Nosal była jedną z najjaśniejszych postaci Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych w Olsztynie. Zawodniczka MKS Juvenia Wrocław zdobywała medale, poprawiała rekordy życiowe i udowodniła, że równie ważne jak miejsca na podium są dla niej własny rozwój oraz radość z pływania. W rozmowie ze SwimmPL.com opowiada o przełamaniu minuty na 100 m stylem dowolnym, zaciętej walce na dystansie motylkowym, treningach rozpoczynających się o szóstej rano, wsparciu rodziny oraz marzeniach o kolejnych powołaniach do reprezentacji Polski.
Marta Witecka: Przede wszystkim gratulacje! Jak oceniasz swoje występy podczas Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych w Olsztynie?
Lena Nosal: Bardzo dziękuję! Oceniam swoje występy bardzo dobrze i jestem z nich ogromnie dumna. Złote medale i srebra dały mi mnóstwo radości oraz pokazały, że warto było ciężko trenować. Chciałabym bardzo podziękować trenerowi i rodzicom, bo bez nich nie byłoby tych sukcesów!
Marta Witecka: Czy przyjeżdżając do Olsztyna miałaś konkretny plan medalowy, czy po prostu chciałaś popłynąć jak najlepiej?
Lena Nosal: Zdecydowanie chciałam po prostu popłynąć na 100 procent swoich możliwości i cieszyć się startami. Nastawiałam się na walkę o jak najlepsze czasy, a nie na liczenie medali przed zawodami. Podejście „krok po kroku” i skupienie na każdym występie opłaciło się w stu procentach!
Marta Witecka: Który ze swoich startów wspominasz najlepiej i dlaczego właśnie ten?
Lena Nosal: Zdecydowanie 100 m stylem motylkowym! Poprawiłam życiówkę o ponad sekundę, a walka o złoto była bardzo zacięta, bo dziewczyny narzuciły mocne tempo. Ogromnie cieszę się też ze 100 m stylem dowolnym, gdzie udało mi się „złamać minutę” i popłynąć 59,07. A największą satysfakcję dało mi srebro na 200 m stylem zmiennym – przełamałam się na nim, mimo że styl klasyczny nie jest moim ulubionym!

Marta Witecka: Czy któryś z wyścigów był dla Ciebie szczególnie trudny lub wymagający?
Lena Nosal: Zdecydowanie 200 m stylem zmiennym! To ogólnie bardzo wymagający dystans, a dla mnie dodatkowym wyzwaniem był styl klasyczny, za którym nie przepadam. Wymagał ode mnie pełnego skupienia, pilnowania techniki i mocnego finiszu kraulem do samego końca. Tym bardziej cieszę się ze zdobytego tam srebra, bo ten wyścig kosztował mnie naprawdę sporo sił.
Marta Witecka: W których momentach mistrzostw czułaś największą satysfakcję?
Lena Nosal: Dla mnie największą satysfakcją były dobre czasy na tablicy wyników. Medale i podium są super, ale to nowe życiówki dały mi najwięcej radości, bo pokazały mój realny postęp.
Marta Witecka: Czy udało Ci się osiągnąć wszystkie cele, które wyznaczyłaś sobie przed zawodami?
Lena Nosal: Prawie wszystkie! Głównym celem było wykręcenie 59 sekund na 100 metrów stylem dowolnym i to się udało. Na 50 metrów stylem dowolnym bardzo chciałam złamać granicę 27 sekund – wyszło 27,06, więc do pełni szczęścia zabrakło zaledwie sześciu setnych. Ale i tak jestem bardzo zadowolona ze swoich występów!
Marta Witecka: Jak wyglądały ostatnie tygodnie przygotowań do mistrzostw?
Lena Nosal: Spokojnie i bez zbędnych kombinacji. Pływaliśmy w szkole podstawowej raz dziennie, a najważniejszą zmianą przed samymi zawodami było przejście w czerwcu na basen olimpijski. Trener miał jasny zamysł na te przygotowania, a moim zadaniem było po prostu dbać o szczegóły i słuchać jego rad.

Marta Witecka: Jak wygląda Twój typowy dzień treningowy?
Lena Nosal: Przez ostatni miesiąc wstawałam bardzo wcześnie, bo treningi na basenie 50-metrowym we Wrocławiu miałam od 6:00 do 8:00 rano – później dzielili go już na dwa krótkie. Po basenie jechałam do szkoły, choć w czerwcu, po egzaminach ósmoklasisty, było już luźniej. Dzięki temu miałam więcej czasu na odpoczynek i regenerację przed kolejnym porankiem.
Marta Witecka: Czy przed ważnymi startami odczuwasz stres? Jak sobie z nim radzisz?
Lena Nosal: Raczej nie mam problemu ze stresem. Jeśli już coś czuję przed startem, to jest to taki pozytywny stres i adrenalina, które tylko mocniej mnie nakręcają.
Marta Witecka: Masz swoje rytuały przed wejściem na słupek startowy?
Lena Nosal: Nie mam żadnych specjalnych rytuałów ani przesądów. Po prostu robię swoją dobrą rozgrzewkę, wchodzę na słupek ze spokojną głową i daję z siebie wszystko.
Marta Witecka: Jak dużą rolę w Twoim rozwoju odgrywa trener i czego nauczył Cię w ostatnim sezonie?
Lena Nosal: Bardzo dużą! Nie kombinuję – po prostu ufam planowi trenera i staram się realizować go najlepiej, jak potrafię. Ostatni sezon pokazał mi, że słuchanie jego wskazówek i trzymanie się założonej drogi daje świetne rezultaty na zawodach.

Marta Witecka: Kto poza trenerem najbardziej wspiera Cię w sportowej drodze?
Lena Nosal: Zdecydowanie moi rodzice i siostra Nela! Mama wspiera mnie na wszystkich zawodach i dba o wszystko z boku, a tata wozi nas na poranne treningi. Dużą rolę odgrywa też Nela – trenujemy razem u jednego trenera, razem wstajemy o piątej rano i mocno sobie kibicujemy. Nela też miała świetne mistrzostwa, weszła do kilku finałów A i zdobyła medal w sztafecie!
Marta Witecka: Jak udaje Ci się pogodzić intensywne treningi z nauką?
Lena Nosal: To kwestia dobrej organizacji czasu. W tym roku pisałam egzamin ósmoklasisty, więc nauka była bardzo ważna i nie było miejsca na odkładanie wszystkiego na później. Żeby pogodzić to z basenem, trzymałam się planu i po prostu wykorzystywałam każdą wolną chwilę na naukę między treningami.
Marta Witecka: Czy masz swój ulubiony styl i dystans? A może jest taki, którego nie lubisz?
Lena Nosal: Zdecydowanie kraul i delfin na krótkich dystansach. Jestem typową sprinterką – lubię szybkie wyścigi i dużą dynamikę, bo te długie dystanse za bardzo mi się ciągną. A styl, za którym absolutnie nie przepadam? Oczywiście żaba.
Marta Witecka: Jest zawodniczka lub zawodnik, na którym szczególnie się wzorujesz?
Lena Nosal: Pół żartem, pół serio mówię, że wzoruję się na mamie, bo oboje z tatą też pływali! Ze świata zawodowego sportu najbardziej podziwiam jednak Sarah Sjöström. Pływa te same dystanse co ja, czyli krótkie sprinty kraulem i motylkiem.
Marta Witecka: Co najbardziej lubisz w pływaniu, a co jest dla Ciebie największym wyzwaniem?
Lena Nosal: W pływaniu uwielbiam rywalizację na zawodach i satysfakcję z poprawiania swoich rekordów życiowych. Najtrudniejsze są dla mnie poranki – wstawanie o świcie i poranne treningi wymagają sporo samozaparcia. Zdecydowanie wolę trenować po południu!

Marta Witecka: Po takich mistrzostwach apetyt na sukces na pewno rośnie. Jakie cele stawiasz sobie na najbliższy sezon?
Lena Nosal: Sukcesy bardzo motywują do dalszej pracy! W nowym sezonie celuję w powołanie do kadry narodowej i urwanie kolejnych sekund z moich czasów. Nie chcę stanąć w miejscu – zależy mi na ciągłym rozwoju i sprawdzaniu, jak daleko mogę jeszcze zajść.
Marta Witecka: Czy myślisz już o reprezentowaniu Polski na arenie międzynarodowej?
Lena Nosal: Miałam już okazję poczuć te emocje! W tym roku byłam powołana do reprezentacji dwa razy – w maju na V4 Olympic Hopes w Koszycach i w lipcu na Zawody Krajów Europy Środkowej w Lublanie. Atmosfera w kadrze jest po prostu niesamowita. Dla takich chwil i takich emocji naprawdę warto ciężko trenować i będę robić wszystko, żeby doświadczyć tego ponownie.
Marta Witecka: Jaką radę dałabyś młodszym zawodnikom, którzy marzą o medalach mistrzostw Polski?
Lena Nosal: Żeby nie załamywać się gorszymi startami, bo każdy ma czasem słabszy dzień. Pływanie to naprawdę bardzo ciężki sport i wymaga mnóstwa pracy, ale ważne, żeby po prostu robić swoje i dawać z siebie wszystko na treningach. Jeśli to kochacie, to ten trud naprawdę się opłaca.
Marta Witecka: Na zakończenie – czego życzyć Lenie Nosal na kolejne miesiące kariery?
Lena Nosal: Przede wszystkim urwania kolejnych sekund ze swoich czasów i ponownego powołania do kadry. Do tego mnóstwa energii na porannych basenach, zdrowia i po prostu czystej frajdy z każdego startu.

Marta Witecka: Gdybyś mogła cofnąć się do początku swojej przygody z pływaniem i powiedzieć coś kilkuletniej Lenie, która pierwszy raz weszła na basen, co byś jej powiedziała?
Lena Nosal: Chyba nic bym jej nie powiedziała, bo niczego bym nie zmieniła. Na początku najważniejsza była czysta zabawa i polubienie basenu. To właśnie to podejście doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj, więc zrobiłabym wszystko dokładnie tak samo.Myślę, że z tych odpowiedzi można złożyć naprawdę bardzo ciekawy materiał. Widać w nich naturalność, dużą dojrzałość jak na 14-latkę i sporo autentycznych emocji. Brakuje właściwie tylko mocnego tytułu i leadu, które dobrze wprowadzą czytelnika w rozmowę.
Marta Witecka: Dziękuję za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów!
Lena Nosal: Dziękuję bardzo 😀
Zdjęcia: archiwum rodziny Nosal















Dodaj komentarz