Marta Witecka
Podczas Mistrzostw Śląska 12-latków należał do największych gwiazd zawodów. Marcel Matuszczyk z CSiR MOS Dąbrowa Górnicza zachwycił świetnymi występami, a szczególnie zwycięstwem na swoim ulubionym dystansie – 200 m stylem zmiennym. W rozmowie z Martą Witecką opowiada o emocjach po mistrzostwach, treningach, sportowych marzeniach, idolach oraz o tym, dlaczego bardziej od sprintów lubi długie dystanse
Marta Witecka: Jakie były Twoje pierwsze myśli, gdy zakończyły się mistrzostwa i wiedziałeś już, że należałeś do największych bohaterów zawodów?
Marcel Matuszczyk: Fajnie się czułem, byłem szczęśliwy i podekscytowany. Mistrzostwa dały mi dużo satysfakcji.
Marta Witecka: Który z wywalczonych medali smakuje najlepiej i dlaczego?
Marcel Matuszczyk: Dla mnie najważniejszy był start i medal na 200 m stylem zmiennym, bo bardzo lubię ten dystans i najbardziej cieszyłem się właśnie z tej wygranej.
Marta Witecka: Co było trudniejsze: zdobywanie medali czy wytrzymanie dwóch dni pełnych startów?
Marcel Matuszczyk: Dwa dni pełne startów.

Marta Witecka: Gdybyś miał wybrać tylko jedną konkurencję do pływania przez resztę życia, którą byś wybrał?
Marcel Matuszczyk: Wybrałbym 200 m stylem zmiennym.
Marta Witecka: 800 m stylem dowolnym czy 50 m stylem dowolnym – co daje większą frajdę?
Marcel Matuszczyk: Większą frajdę daje mi 800 m stylem dowolnym, bo obecnie całkiem dobrze czuję się w długich dystansach.
Marta Witecka: Czy podczas wyścigu liczysz długości basenu, czy płyniesz „na wyczucie”?
Marcel Matuszczyk: Liczę długości, bo jak je liczę, to wiem, jak mam rozłożyć siły – wiem, kiedy trzeba utrzymać tempo albo przyspieszyć.
Marta Witecka: Jak wygląda Twój ulubiony trening?
Marcel Matuszczyk: Lubię treningi różnorodne – takie, w których mogę rozwijać się we wszystkich stylach.

Marta Witecka: A jaki trening najchętniej wykreśliłbyś z planu?
Marcel Matuszczyk: Najchętniej omijałbym treningi tolerancji kwasu mlekowego.
Marta Witecka: Czy masz jakiś rytuał przed startem?
Marcel Matuszczyk: Mam – jeżeli do rytuałów zaliczyć strzelanie palcami.
Marta Witecka: Kto najgłośniej kibicuje Ci na zawodach?
Marcel Matuszczyk: Zdecydowanie mama, chociaż podczas samego startu tego nie słyszę. Moi rodzice nagrywają każdy mój start, więc potem na nagraniu mogę to odsłuchać.
Marta Witecka: Jak reagujesz, kiedy trener mówi: „Dzisiaj będzie mocny trening”?
Marcel Matuszczyk: Nie boję się mocnych treningów, ale też nie przynoszą mi dużo radości. Raczej podchodzę zadaniowo – jak trzeba, to pływamy mocno. 😊

Marta Witecka: Co robisz w samochodzie w drodze na zawody – śpisz, słuchasz muzyki czy rozmawiasz?
Marcel Matuszczyk: Gdy podróżujemy autokarem, to gramy razem z kolegami z klubu. A gdy dojeżdżam samochodem z rodzicami – prawie zawsze śpię.
Marta Witecka: Jaki był najzabawniejszy moment tych mistrzostw?
Marcel Matuszczyk: To chyba był moment, gdy Kuba – kolega z innego klubu – powiedział, że od pływania bardziej lubi łowić ryby i jeździć na rowerze.
Marta Witecka: Czy pamiętasz swoje pierwsze zawody i jaki wtedy osiągnąłeś wynik?
Marcel Matuszczyk: Tak, pamiętam jak dziś – to był 2023 rok i XVI Ogólnopolski Integracyjny Miting Pływacki im. Maćka Maika w ramach Parapływackiego Grand Prix Polski w Tychach. Płynąłem cztery starty: 50 m stylem dowolnym, 50 m stylem grzbietowym, 50 m i 100 m stylem klasycznym. Byłem klasyfikowany w kategorii „12 lat i młodsi”, więc zajmowałem miejsca od 7. do 20. No i zaliczyłem pierwszą w karierze dyskwalifikację na 50 m stylem klasycznym.

Marta Witecka: Gdybyś nie trenował pływania, jaki sport byś wybrał?
Marcel Matuszczyk: Lubię zajęcia ruchowe, lubię biegać oraz jeździć na rowerze, a gdybym miał wybrać inny sport niż pływanie, to myślę, że pewnie byłaby to lekkoatletyka.
Marta Witecka: Którego polskiego pływaka najbardziej podziwiasz?
Marcel Matuszczyk: Ksawerego Masiuka i Dawida Wiekierę. Obydwu udało mi się osobiście poznać na zawodach – Dawida na Otwartych Mistrzostwach Województwa Opolskiego, a Ksawerego na Mistrzostwach Europy w Lublinie. Obydwaj imponują mi swoją otwartością oraz wynikami.
Marta Witecka: Jakie masz sportowe marzenie na najbliższe trzy lata?
Marcel Matuszczyk: Marzy mi się, aby dostać się do kadry narodowej młodzików i reprezentować Polskę na zawodach międzynarodowych.
Marta Witecka: Co jest trudniejsze: wstać rano na trening czy odrobić lekcje po treningu?
Marcel Matuszczyk: Zdecydowanie wstać rano 😊, a lekcji po treningu odrabiać nie muszę, bo nie ma prac domowych.

Marta Witecka: Jak wygląda Twój idealny dzień bez szkoły i bez treningu?
Marcel Matuszczyk: Śpię do południa, potem śniadanie, zaraz obiad, popołudniowy spacer z psem, a potem odpoczynek i relaks – grajkowanie na komputerze.
Marta Witecka: Jaką supermoc chciałbyś mieć podczas zawodów?
Marcel Matuszczyk: Przemieszczać się w czasie – czasem, gdy czekam na start, myślę sobie, że fajnie byłoby przenieść się do momentu, kiedy będę już po konkurencji, na przykład na widownię albo na podium.
Marta Witecka: Czy zdarza Ci się śnić o pływaniu?
Marcel Matuszczyk: Nie, jeszcze nie miałem takich snów.
Marta Witecka: Kto pierwszy pogratulował Ci sukcesu po zawodach?
Marcel Matuszczyk: Dużo osób w trakcie zawodów gratulowało mi fajnych czasów – rodzice, trener, koledzy – ale po samych zawodach najbardziej pamiętam tatę Szymona, kolegi z klubu.

Marta Witecka: Jaką radę dałbyś młodszym kolegom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z pływaniem?
Marcel Matuszczyk: Że trzeba zawsze walczyć do końca i się nie poddawać.
Marta Witecka: Co chciałbyś osiągnąć, zanim skończysz 18 lat?
Marcel Matuszczyk: Na pewno chciałbym osiągnąć wysoki poziom sportowy, który pozwoli na osiąganie dobrych wyników na arenie krajowej i międzynarodowej.
Marta Witecka: Na koniec – gdybyś mógł zaprosić na wspólny trening dowolnego sportowca z całego świata, kto by to był?
Marcel Matuszczyk: Zdecydowanie Noe Ponti i Leon Marchand.
Marta Witecka: Dziękuję za rozmowę I życzę kolejnych sukcesów!
Marcel Matuszczyk: Dziękuję bardzo 🙂
Zdjęcia: archiwum rodziny Matuszczyk















Dodaj komentarz