Marta Witecka
Od olimpijskiego medalu Otylii Jędrzejczak w Atenach, przez historyczne sukcesy Artura Pióro i Kadry Narodowej Niesłyszących, po budowanie jednego z najsilniejszych okręgów pływackich w Polsce. Marek Jabczyk od wielu lat obserwuje polskie pływanie z perspektywy trenera, wychowawcy i działacza. W rozmowie z Martą Witecką mówi o tym, dlaczego młodzi zawodnicy i ich rodzice coraz częściej nie potrafią „poczekać” na sukces, czego brakuje śląskiemu pływaniu, dlaczego sport niesłyszących wciąż nie jest odpowiednio doceniany oraz jak powinien wyglądać rozwój polskiego pływania przed Los Angeles 2028 i kolejnymi igrzyskami. I stawia wyraźną diagnozę: polskie pływanie nie potrzebuje rewolucji, lecz konsekwencji, ciągłości szkolenia i cierpliwości.
Marta Witecka: Pamięta Pan moment, w którym zdecydował, że pływanie będzie najważniejszą częścią Pana życia?
Marek Jabczyk: Nie była to jakaś konkretna data. Raczej w miarę pracy z dziećmi narastało moje zainteresowanie szkoleniem w pływaniu. Sam też trenowałem pływanie przez kilka lat, nie mając jednak takich osiągnięć sportowych, do jakich udało mi się później doprowadzić kolejnych moich wychowanków. Przygodę z czynnym uprawianiem pływania musiałem zakończyć na etapie rozpoczęcia szkoły średniej, a przyczyną był zakaz wyczynowego pływania wydany przez kardiologa.
Marta Witecka: Czy od początku bardziej fascynowało Pana trenowanie zawodników niż własne starty?
Marek Jabczyk: Zawsze zależało mi na tym, aby moi wychowankowie uzyskiwali jak najlepsze wyniki sportowe, przełamując swoje kolejne bariery – zarówno wynikowe, jak i wielokrotnie psychologiczne, wynikające ze stresu związanego ze startem.

Marta Witecka: Jak bardzo przez te wszystkie lata zmienił się zawód trenera pływania?
Marek Jabczyk: Myślę, że nowoczesne technologie oraz możliwości monitorowania zarówno procesu treningowego, jak i możliwości fizjologicznych zawodnika ewoluowały i stwarzają obecnie bardzo bogatą bazę wiedzy, na podstawie której można bardziej profesjonalnie przygotowywać zawodników do najważniejszych startów. Umiejętność wykorzystania nowych technologii oraz wsparcia sztabu współpracującego z trenerem – psychologa, dietetyka, fizjoterapeuty i innych specjalistów – nie zastąpi jednak dobrych relacji i wzajemnego zrozumienia na linii zawodnik–trener. Jestem przekonany, że wzajemne zaufanie jest niezbędne do osiągnięcia celu, do którego droga w sporcie pływackim jest bardzo ciężka i wymaga wielu wyrzeczeń.
Marta Witecka: Wychował Pan kilka pokoleń zawodników. Co najbardziej różni dzisiejszych młodych pływaków od tych sprzed 20–30 lat?
Marek Jabczyk: Osobiście wydaje mi się, że obecnie zawodnicy, a może szczególnie na pierwszym etapie kariery sportowej ich rodzice czy opiekunowie, pragną jak najszybszego osiągnięcia jak największych sukcesów, niejednokrotnie nie zważając na to, co będzie potem. Wielokrotnie wywierają przy tym duży nacisk na trenerów.
Brakuje cierpliwości w dążeniu do wyznaczonych celów długofalowych, związanych z systematyczną pracą. Oczywiście można tutaj generalizować, ale uważam, że wiele jednostek, które – jak ja to nazywam – umiałyby „poczekać” na swój sukces, gdzieś po drodze rezygnuje.
Na obecną młodzież oddziałuje też wiele czynników odciągających ją od treningu, zapewniających inne formy rozrywki lub wypełnienia czasu wolnego.
Marta Witecka: Czy współczesna młodzież jest trudniejsza w prowadzeniu?
Marek Jabczyk: Wydaje mi się, że jest to uzależnione od trenera i jego umiejętności zdobycia pełnego zaufania zawodników. Na pewno młodzież jest bardziej wyedukowana i ma większe możliwości korzystania z obecnych technologii. Ważne jest, aby ta wiedza była skierowana na ich rozwój i pozwalała zrozumieć potrzebę takiego, a nie innego planu oraz zastosowania odpowiednich priorytetów na drodze do mistrzostwa sportowego.
Marta Witecka: Jakie cechy zawsze stara się Pan zaszczepić swoim zawodnikom, niezależnie od poziomu sportowego?
Marek Jabczyk: Pracowitość – chęć do wykonywania ciężkiej pracy. Cierpliwość – umiejętność spokojnego czekania na wynik. Szczerość – mówienie prawdy i brak fałszu. Życzliwość – dobre nastawienie do ludzi. Empatię – rozumienie uczuć innych osób. A także systematyczność, wolę walki do końca i szacunek dla przeciwnika.

Marta Witecka: Który moment w pracy trenerskiej uważa Pan za największą satysfakcję?
Marek Jabczyk: Były dwa takie momenty, które dały mi ogromną satysfakcję. Pierwszy to zdobycie przez Otylię Jędrzejczak pierwszego medalu olimpijskiego na jej drugich Igrzyskach Olimpijskich w Atenach w 2004 roku. Drugi to zdobycie przez Artura Pióro, zawodnika niesłyszącego, pierwszego medalu Igrzysk Głuchych w Tajpej na dystansie 1500 metrów stylem dowolnym.
Marta Witecka: Czy zdarza się, że większą radość sprawiają sukcesy wychowanków jako ludzi niż jako sportowców?
Marek Jabczyk: Bycie dobrym człowiekiem jest chyba najważniejsze i taka postawa jest dla mnie najistotniejsza. Wielu moich wychowanków jest wspaniałymi trenerami, lekarzami czy prawnikami i zawsze jest to satysfakcjonujące, gdy można powiedzieć, że ma się w tym swoją cegiełkę.
Natomiast wyniki sportowe wychowanków wynikają z wielu lat pracy i wspólnych wyrzeczeń, czasu spędzonego razem po wiele godzin dziennie. Oczywiście jest wielką satysfakcją, gdy mój zawodnik zdobywa medal, a jeszcze większą, gdy jest to złoty medal i grany jest Mazurek Dąbrowskiego.
Marta Witecka: Śląski Okręgowy Związek Pływacki od lat należy do krajowej czołówki. Na czym polega siła śląskiego modelu szkolenia?
Marek Jabczyk: Jest to efektem wspólnego realizowania zgrupowań, wyjazdów na zawody i uczestniczenia w nich. Zawsze staraliśmy się wspólnie, jako Śląsk, stanowić jedność, niezależnie od tego, jaki klub reprezentowali zawodnicy i trenerzy. Mamy do siebie pełne zaufanie jako szkoleniowcy i działacze, dla których dobro zawodnika jest najważniejsze. Zawsze staramy się wspierać we wspólnych działaniach i ma to decydujące znaczenie.
Marta Witecka: Co było najtrudniejsze po objęciu funkcji prezesa ŚLOZP?
Marek Jabczyk: Trudno mi w tej chwili powiedzieć, gdyż wcześniej już działałem w Zarządzie ŚLOZP i te działania nie były mi obce. Nie jestem w stanie wskazać, czy było coś szczególnie trudnego. Było to kolejne wyzwanie i trzeba było mu sprostać.

Marta Witecka: Jakie cele postawił Pan sobie na obecną kadencję?
Marek Jabczyk: Wspieranie naszych klubów w dalszym rozwoju ich struktur i wsparcie w procesie szkolenia zawodników. Utrzymanie poziomu sportowego województwa w skali kraju. Pomoc i współpraca przy powołaniu Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Dąbrowie Górniczej.
Marta Witecka: Czy Śląsk wykorzystuje dziś swój pełny potencjał?
Marek Jabczyk: Wydaje mi się, że staramy się w pełni wykorzystać potencjał, jakim dysponujemy. Jak wiadomo, nie jesteśmy właścicielami obiektów, na których odbywa się szkolenie klubowe i edukacja zawodników. Jest to w gestii zarządców poszczególnych miast. Staramy się jednak zawsze, w miarę swoich możliwości, wspierać sport pływacki w każdym mieście i ośrodku.
Marta Witecka: Czego najbardziej brakuje klubom na Śląsku?
Marek Jabczyk: Naszą największą bolączką jest brak basenów 50-metrowych. Jedyny taki obiekt w Gliwicach jest bardzo obciążony. Oprócz realizacji swoich zobowiązań wobec miasta odbywa się tam szkolenie i współzawodnictwo w pływaniu oraz piłce wodnej. Wielokrotnie brakuje możliwości pełnej realizacji naszych potrzeb.
Marta Witecka: Czy współpraca między klubami wygląda dziś lepiej niż kilkanaście lat temu?
Marek Jabczyk: Wydaje mi się, że od dłuższego czasu nie ma problemu ze współpracą pomiędzy klubami naszego Okręgu. Wielokrotnie kluby wspierają się, kiedy pojawia się taka potrzeba. Myślę, że taka współpraca istniała od zawsze, odkąd pamiętam, i jest to zasługą ludzi tam działających i wzajemnie się wspierających.
Marta Witecka: Obecnie odpowiada Pan również za sprawy szkoleniowe w Polskim Związku Pływackim. Jakie są dziś największe wyzwania polskiego pływania?
Marek Jabczyk: Przygotowanie zawodników do kolejnych Igrzysk Olimpijskich. Zabezpieczenie środków i bazy oraz przygotowanie programów szkolenia pozwalających na prawidłowe przygotowanie i uzyskanie oczekiwanych wyników na tej imprezie.

Marta Witecka: Czy uważa Pan, że system szkolenia w Polsce wymaga rewolucji czy raczej konsekwentnego doskonalenia?
Marek Jabczyk: Wydaje mi się, że polskiemu pływaniu nie jest potrzebna rewolucja, lecz raczej konsekwentne realizowanie założonych planów szkoleniowych. Wiąże się to z ciągłością szkolenia od kategorii juniorskich do seniorskich, opartą na systematycznej analizie skuteczności stosowanych form szkolenia.
Marta Witecka: Jak ocenia Pan współpracę pomiędzy PZP a okręgowymi związkami?
Marek Jabczyk: Na dzień dzisiejszy jest, moim zdaniem, dobra. Okręgowe związki, które mają większe problemy, powinny otwarcie zwracać się z nimi do Związku i myślę, że znalazłoby to przełożenie na działania PZP i pomoc w ich rozwiązaniu.
Marta Witecka: Co powinno być priorytetem polskiego pływania w najbliższych latach?
Marek Jabczyk: Przygotowanie zawodników we wszystkich dyscyplinach zrzeszonych w naszym Związku do startu w kolejnych Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku oraz przygotowanie zaplecza do Igrzysk Olimpijskich w 2032 roku w Australii.
Marta Witecka: Przez lata współtworzył Pan sukcesy Kadry Narodowej Niesłyszących. Jak rozpoczęła się ta niezwykła przygoda?
Marek Jabczyk: Zaczęło się od momentu, kiedy Artur Pióro podjął u mnie treningi w MKS Pałac Młodzieży w Katowicach, dołączając do grupy zawodników słyszących. Jego zaangażowanie w pracę pozwoliło mu wystartować w Mistrzostwach Świata w 2007 roku w Tajpej, gdzie zdobył srebrny medal na dystansie 1500 metrów.

Po udanych startach na Igrzyskach Głuchych, również w Tajpej, w 2009 roku, gdzie wywalczył brązowy medal na 400 m stylem dowolnym i srebrny na 1500 m stylem dowolnym, zostałem poproszony o pełnienie funkcji trenera głównego Kadry Narodowej Niesłyszących w pływaniu. I tak zaczęła się wielka przygoda ze sportem niesłyszących.
Marta Witecka: Czego nauczyła Pana praca z zawodnikami niesłyszącymi?
Marek Jabczyk: Na pewno cierpliwości i wyrozumiałości zarówno w stosunku do zawodników, jak również – a może szczególnie – działaczy.
Marta Witecka: Czy trener kadry niesłyszących musi posiadać inne kompetencje niż trener kadry słyszących?
Marek Jabczyk: Konieczna jest tylko umiejętność komunikacji z tymi zawodnikami, a poza tym niczym innym ta praca się nie różni. Trzeba konsekwentnie realizować założenia szkoleniowe i być konsekwentnym w swoim działaniu.
Marta Witecka: Jak wygląda komunikacja podczas treningów i zawodów?
Marek Jabczyk: W trakcie treningu staramy się omawiać każde ćwiczenie, równocześnie zapisując je na tablicy. Wielu zawodników umiejętnie czyta z ust. Korzystamy również z języka migowego, który opanowaliśmy na potrzeby współpracy z tymi zawodnikami, oraz z pomocy tłumaczy języka migowego w bardziej problematycznych sytuacjach.
Marta Witecka: Który sukces reprezentacji niesłyszących wspomina Pan najczęściej?
Marek Jabczyk: Igrzyska Głuchych w Sofii w 2013 roku, gdzie Artur Pióro zdobył dwa złote medale – na 400 i 1500 m stylem dowolnym. Swój udział w finałach zaznaczyli również kolejni zawodnicy: Juliusz Sawka i Konrad Powroźnik, późniejsi medaliści Mistrzostw Europy, Mistrzostw Świata czy Igrzysk Głuchych. Polscy zawodnicy poprawili 29 rekordów Polski, a Artur ustanowił rekord igrzysk i rekord Europy.

Marta Witecka: Czy środowisko sportu niesłyszących jest w Polsce odpowiednio doceniane?
Marek Jabczyk: Na pewno nie. Biorąc pod uwagę wyniki sportowe, jakie w ostatnich latach uzyskują sportowcy niesłyszący, środki przeznaczane na ich szkolenie nie są współmierne do potrzeb niezbędnych do dalszego rozwoju sportu niesłyszących.
Środki finansowe otrzymywane w formie dotacji z Ministerstwa Sportu są dzielone przez PZSN i generalnie w większości przypadków stanowią jedynie część pieniędzy potrzebnych do zabezpieczenia przygotowań zawodników do głównych imprez.
Poziom sportu niesłyszących od momentu, kiedy za szkolenie niesłyszących zaczęli odpowiadać trenerzy słyszący, wyraźnie się podniósł. Oprócz pływania także inne dyscypliny – lekkoatletyka, kolarstwo czy tenis stołowy – zaczęły zdobywać miejsca finałowe i medalowe we współzawodnictwie międzynarodowym podczas najważniejszych imprez globu. Kolejnym problemem jest brak w mediach informacji o sukcesach sportowców niesłyszących oraz brak sponsora strategicznego.

Marta Witecka: Jak wiele mogą nauczyć się od tej reprezentacji pozostali sportowcy?
Marek Jabczyk: Na pewno cierpliwości, szczególnie w komunikacji. Osoby niesłyszące odbierają świat głównie za pomocą wzroku. Uczą nas, jak ważny jest kontakt wzrokowy i patrzenie na rozmówcę. Bardzo istotna jest również mowa ciała – pokazują emocje poprzez mimikę twarzy i gesty, które czasami są mocniejszym elementem wyrazu niż słowa. Stanowią bardzo silne środowisko, akceptujące swoją niepełnosprawność i walczące o swoje. Środowisko bardzo roszczeniowe.
Marta Witecka: Co jest dziś największym problemem szkolenia dzieci i młodzieży?
Marek Jabczyk: Jest to na pewno temat złożony i wydaje mi się, że nie można podać jednej przyczyny. Jak zawsze są to na pewno pieniądze przeznaczane na szkolenie, liczba obiektów sportowych oraz – według mojej oceny – pojawiające się w ostatnich latach prywatne nauki pływania, które nie są zainteresowane przygotowaniem adepta do dalszego szkolenia. Można byłoby tutaj wymieniać dalej, ale to chyba temat na szerszą refleksję w gronie specjalistów.
Marta Witecka: Czy niepokoi Pana coraz większa liczba rezygnacji młodzieży ze sportu?
Marek Jabczyk: Tak, jest to niepokojące, bo oprócz możliwości prawidłowego rozwoju fizycznego, jaki zapewnia odpowiednia ilość ruchu, sport daje również inne korzyści, szczególnie emocjonalne i charakterologiczne, których uczy rywalizacja. Sport kształtuje młodych ludzi, ucząc ich systematyczności, szacunku do rywala, a może przede wszystkim – szczególnie w dzisiejszych czasach – umiejętności pogodzenia się z porażką.

Marta Witecka: Jak znaleźć równowagę pomiędzy wynikiem sportowym a rozwojem młodego człowieka?
Marek Jabczyk: Nie jest to proste, ale wydaje mi się, że trenerzy potrafią w swojej pracy zachować tę równowagę. Dążenie za wszelką cenę do wyniku sportowego ma zawsze „krótkie nogi” i wcześniej czy później odbije się głównie na zawodniku, doprowadzając w wielu przypadkach do jego rezygnacji z dalszej kariery sportowej. Jak wcześniej wspominałem, umiejętność czekania na wynik sportowy jest obecnie bardzo istotną cechą zawodnika, a może jeszcze bardziej jego rodziców.
Marta Witecka: Czy w Polsce zbyt wcześnie specjalizujemy zawodników?
Marek Jabczyk: Nie możemy tego generalizować, bo nie we wszystkich klubach następuje zbyt wczesne przejście do specjalizacji. Jest to moim zdaniem sprawa bardzo indywidualna i zależy od przygotowania oraz możliwości danego zawodnika. Jednak w wielu przypadkach następuje to za wcześnie. Brak odpowiedniego przygotowania wszechstronnego i opanowania technik pływania na odpowiednim poziomie na pewno nie sprzyja wczesnej specjalizacji.
Marta Witecka: Jak zmieniła się rola rodziców w sporcie?
Marek Jabczyk: Jak pamiętam, kiedyś rodzice przyprowadzali swoje dzieci na zajęcia i w pełni pozostawiali proces szkolenia klubom i trenerom, ewentualnie pytając, w czym mogą pomóc. Obecnie w wielu przypadkach rodzice chcą w pełni decydować o szkoleniu swoich dzieci, niejednokrotnie nie mając pojęcia, na czym ono polega.
Roszczeniowe podejście stawia trenerów i kluby wielokrotnie w bardzo trudnej sytuacji. Myślę jednak, że jest to efektem zmian, jakie generalnie zachodzą w społeczeństwie, oraz sposobu rozumienia roli, jaką mają do spełnienia szkoła, kluby sportowe czy inne jednostki, w których dzieci mogą rozwijać swoje zainteresowania, a jaką rodzice i opiekunowie.

Marta Witecka: Czy wierzy Pan, że w ciągu najbliższych lat Polska może ponownie należeć do europejskiej czołówki?
Marek Jabczyk: Tak. Jestem przekonany, że mamy odpowiedni potencjał zarówno szkoleniowców, jak i bardzo dobrze zapowiadających się zawodników. Cały czas powstają nowe obiekty, również 50-metrowe, które należy wykorzystywać do szkolenia.
Marta Witecka: Jakich trenerów będzie potrzebowało polskie pływanie za 10–15 lat?
Marek Jabczyk: Na pewno kreatywnych, dobrze przygotowanych do tej roli. Posiadających odpowiednią wiedzę i ogrom chęci do tej wymagającej pracy. Muszą być odpowiednio wynagradzani, aby nie musieli szukać dodatkowych zajęć dla zabezpieczenia swojego budżetu. Powinni być ambitni, konsekwentni w swoich działaniach i umiejący rozpalić zapał w swoich zawodnikach.
Marta Witecka: Jakie zmiany organizacyjne najchętniej wprowadziłby Pan w polskim systemie szkolenia?
Marek Jabczyk: Nie wiem, czy jest to konieczne i czy trzeba szukać czegoś nowego. Chęci to nie wszystko, ważne są jeszcze możliwości. Będąc realistą, wiem, że nie wszystko jest zależne od Związku, okręgów czy klubów. Więc może skupmy się na tym, co mamy teraz, i starajmy się swoją pracę wykonywać jak najlepiej, a rozwiązania przyjdą same, jeżeli będą potrzebne i będzie wola ich wprowadzenia w życie.
Marta Witecka: Po tylu latach pracy nadal znajduje Pan motywację do działania. Skąd ona się bierze?
Marek Jabczyk: Po prostu lubię to, co robię.

Marta Witecka: Gdyby miał Pan przekazać jedno przesłanie młodym trenerom i zawodnikom rozpoczynającym swoją drogę w pływaniu, co by Pan powiedział?
Marek Jabczyk: Pływanie to piękny sport, ale wymagający poświęceń i systematycznej pracy. Dający wiele satysfakcji, ale z drugiej strony bardzo wymagający. Jeżeli ktoś nie jest na to gotowy, powinien znaleźć dla siebie coś innego w życiu, co zaspokoi jego aspiracje.
Marta Witecka: Czy polskie pływanie wykorzystuje dziś swój potencjał w 100 procentach?
Marek Jabczyk: Trudno to ocenić, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że można zrobić więcej.

Marta Witecka: Jak ocenia Pan poziom współpracy pomiędzy klubami, okręgami i Polskim Związkiem Pływackim?
Marek Jabczyk: Wydaje mi się, że jest na dobrym poziomie.
Marta Witecka: Czy widzi Pan zagrożenia dla rozwoju polskiego pływania w najbliższych latach?
Marek Jabczyk: Nie mam takich obaw.
Marta Witecka: Czy jesteśmy w stanie zatrzymać najzdolniejszych trenerów w Polsce?
Marek Jabczyk: Myślę, że tak.
Marta Witecka: Jakie marzenie związane z polskim pływaniem chciałby Pan jeszcze zrealizować?
Marek Jabczyk: Zobaczyć polskiego zawodnika na najwyższym stopniu podium na Igrzyskach Olimpijskich.
Marta Witecka: Dziękuję bardzo za rozmowę 🙂
Marek Jabczyk: Dziękuję bardzo !
Zdjęcia: Marta Witecka, archiwum Marka Jabczyka

Marek Jabczyk
Trener pływania i działacz sportowy, związany ze szkoleniem zawodników od 1984 roku. Wieloletni trener Pałacu Młodzieży w Katowicach, jeden z trenerów Otylii Jędrzejczak w katowickim okresie jej kariery oraz szkoleniowiec wielu reprezentantów Polski. Od 2006 roku prezes Śląskiego Okręgowego Związku Pływackiego, a obecnie także wiceprezes ds. szkoleniowych Polskiego Związku Pływackiego. Od 2009, do 2026 roku trener główny Kadry Narodowej Niesłyszących w pływaniu, współtwórca licznych sukcesów jej reprezentantów, m.in. Artura Pióro. Wielokrotnie wybierany Trenerem Roku sportu niesłyszących. Odznaczony m.in. Brązowym i Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz Złotą Odznaką „Za zasługi dla sportu”; sześciokrotny laureat indywidualnej nagrody pierwszego stopnia Ministra Sportu i Turystyki.












Dodaj komentarz