Przejdź do treści

Marta Klimek: „Marzyłam o igrzyskach. Dziś wiem, że sport otworzył mi znacznie więcej drzwi” !

Marta Klimek: „Marzyłam o igrzyskach. Dziś wiem, że sport otworzył mi znacznie więcej drzwi” !
Podziel się tym:

Agnieszka Kuk-Masiuk

Po medale walczyła w barwach UKS Aligator Gorzyce, UKP Unii Oświęcim i reprezentacji Polski. Później wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie ukończyła studia na University of Nevada, zdobywając nie tylko dyplom, ale przede wszystkim nowe doświadczenia i inną perspektywę na życie. Dziś zamyka amerykański rozdział, przenosi się na studia magisterskie do Włoch i szczerze opowiada Agnieszce Kuk-Masiuk o kulisach NCAA, niespełnionym olimpijskim marzeniu, życiu za oceanem oraz o tym, dlaczego nie żałuje żadnej ze swoich decyzji.  

Powrót do początku

Agnieszka Kuk-Masiuk: Pamiętasz swój pierwszy trening w Aligatorze Gorzyce? Co najbardziej zapadło Ci w pamięć?

Marta Klimek: Ojej, to już kilkanaście dobrych lat temu… Pamiętam, że kiedy nauczyłam się pływać, klub Aligator Gorzyce tak naprawdę powstał, więc do niego dołączyłam. Mieliśmy zajęcia na basenie w podstawówce w ramach WF-u i to przyczyniło się do mojego wstąpienia do UKS Aligator Gorzyce.

Pierwszego treningu nie pamiętam, ale mam przebłyski różnych zadań, rygoru i dyscypliny, jakie tam panowały. Wspominam to z uśmiechem, szczególnie sobotnie treningi, które zaczynały się wcześnie rano, jeszcze przed otwarciem basenu dla klientów. Mieliśmy włączone tylko światła pod wodą i to tworzyło niesamowity klimat.

W soboty zawsze było coś ekstra – nowe ćwiczenia, zadania, sztafety i różne „zabawy”, a treningi kończyliśmy zjeżdżaniem ze zjeżdżalni na czas.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Co dały Ci lata spędzone w niewielkim klubie, zanim trafiłaś do Oświęcimia?

Marta Klimek: Nasz klub był jednym z najlepszych na Śląsku. Moi starsi koledzy zdobywali medale mistrzostw Śląska czy Grand Prix Polski, a dziewczyny były niesamowite, szczególnie delfinistki. Pamiętam, że roczniki 2000, 2001 i 2002 miały świetne sztafety. Miałam do nich ogromny respekt i patrzyłam na nie z podziwem.

To właśnie tam rozwinęły się moja pasja i ambicje związane z pływaniem. Widziałam w starszych zawodniczkach wzory do naśladowania, a przebywanie w tak mocnym środowisku sprawiało, że sama chciałam być coraz lepsza.

Pamiętam też, że wraz z rozwojem naszego klubu rodzice i trener organizowali wspólne obozy oraz spotkania rodzinne. Dzięki temu miałam wokół siebie fantastycznych ludzi nie tylko na treningach, ale również poza nimi.

Już jako ośmiolatka pojechałam na dwutygodniowy obóz do Zakopanego. To nauczyło mnie samodzielności i odpowiedzialności, choć wtedy traktowałam to przede wszystkim jako świetną zabawę. Myślałam tylko o treningach. Oczywiście zdarzały się też dni, kiedy próbowałam wmówić tacie, że trening został odwołany, żeby nie jechać na piątą rano na basen. Problem w tym, że tata jeździł tą samą drogą do pracy i widział samochód trenera stojący na parkingu… więc moje wymówki raczej nie miały większych szans powodzenia. (śmiech)

Agnieszka Kuk-Masiuk: Jak wspominasz decyzję o przeprowadzce do UKP Unia Oświęcim jako trzynastolatka?

Marta Klimek: Pływanie szło mi bardzo dobrze. Byłam w czołówce mistrzostw Śląska i myślę, że moje nazwisko było już wtedy dobrze znane. Nie było więc większych wątpliwości, że chcę rozwijać się dalej.

Kiedy kończyłam szkołę podstawową, Aligator Gorzyce powoli się „kończył”, bo starsze roczniki rozchodziły się do liceów i różnych szkół, a nie każdy decydował się kontynuować pływanie.

Mój kolega z rocznika wybrał SMS Oświęcim i postanowiłam pójść tą samą drogą. Później okazało się, że również kilku moich dobrych znajomych ze Śląska wybrało ten kierunek, więc byłam bardzo podekscytowana.

Oświęcim i reprezentacja Polski

Agnieszka Kuk-Masiuk: Oświęcim od lat uchodzi za jedną z najlepszych szkół pływania w Polsce. Co najbardziej rozwinęło Cię jako zawodniczkę?

Marta Klimek: Moim zdaniem zawsze byłam osobą bardzo zdeterminowaną, a w Aligatorze trenowaliśmy pod naprawdę dużym rygorem, więc nie bałam się ani ciężkiej pracy, ani wysokich wymagań.

Moja upartość i naturalna potrzeba udowadniania innym, na co mnie stać, bardzo dobrze sprawdziły się w jednej z najlepszych szkół pływania w Polsce.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Który trener miał największy wpływ na Twoją sportową drogę?

Marta Klimek: Bez wątpienia trener Robert Knapik z Aligatora Gorzyce był osobą, która wyciągnęła ze mnie najwięcej potu i ukształtowała cechy, dzięki którym osiągnęłam to, co osiągnęłam. Można powiedzieć, że wywierał na nas dużą presję, ale we mnie budowało to motywację i głód rywalizacji. Jestem mu za to ogromnie wdzięczna.

Później przez sześć lat trenowałam z Andrzejem Branią. Trochę czasu zajęło nam wzajemne zrozumienie, ale to właśnie on doprowadził mnie do największych sukcesów.

Doceniam jednak każdego trenera, z którym miałam okazję współpracować. Każdy wniósł coś do mojego rozwoju, pokazał inną perspektywę i zostawił po sobie cenne wskazówki.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Kiedy po raz pierwszy poczułaś, że możesz rywalizować z najlepszymi seniorkami?

Marta Klimek: Nigdy tak o tym nie myślałam. To były moje koleżanki, a podczas startów po prostu rywalki. Nie zastanawiałam się nad tym, że ścigam się z czołówką polskiego pływania.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Co najbardziej zapamiętałaś z występów w reprezentacji Polski?

Marta Klimek: Przede wszystkim ogromną radość z tego, że mogłam być wśród najlepszych. Nigdy nie potrafiłam powiedzieć o sobie, że sama jestem najlepsza, ale skoro byłam częścią tej grupy, to już było dla mnie czymś wyjątkowym.

Reprezentowanie Polski dawało mi motywację do dalszej pracy, bo wiedziałam, że jeśli chcę tam zostać, muszę każdego dnia udowadniać swoją wartość.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Czy jest jakiś start z czasów juniorskich, który do dziś wywołuje u Ciebie uśmiech?

Marta Klimek: Świetnie wspominam wszystkie Ligi SMS. Po raz pierwszy wystartowałam w nich jako czternastolatka i byłam najmłodszą zawodniczką w całym SMS Oświęcim. To było prawdziwe zadanie bojowe.

Każda kolejna liga budowała coraz większe ambicje. Wszyscy chcieliśmy, żeby nasz SMS wygrywał, więc dawaliśmy z siebie wszystko.

Bardzo dobrze wspominam również reprezentację juniorską. Cel zawsze był ten sam – zostawić w wodzie wszystko, co się da.

Największy uśmiech wywołują jednak wspomnienia z juniorskich mistrzostw świata w Budapeszcie – zarówno mój start indywidualny na 200 metrów stylem dowolnym, jak i sztafeta 4×200 metrów z Olą Knop, Wiktorią Guść i Klaudią Tarasiewicz.

Wyjazd do USA

Agnieszka Kuk-Masiuk: Skąd wziął się pomysł na studia w Stanach Zjednoczonych?

Marta Klimek: Pod koniec klasy maturalnej czułam nieprzyjemną presję związaną z pływaniem. Nie wiedziałam, jak połączyć studiowanie z treningami, a w USA było to o wiele lepiej zorganizowane, więc zaczęłam szukać uczelni.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Czy pandemia COVID-19 utrudniła realizację tego planu?

Marta Klimek: Myślę, że pandemia się do tego przyczyniła. W 2020 roku byłam w bardzo dobrej formie i przygotowywałam się do igrzysk olimpijskich w Tokio. Pandemia sprawiła, że wszystko się pokomplikowało. Rok później nie było już tak dobrze, mimo że dawałam z siebie wszystko, a nawet więcej.

To, że nie pojechałam na igrzyska w 2021 roku, bardzo mnie zabolało. Nie wiedziałam, gdzie i w jaki sposób przygotować się do kolejnego cyklu olimpijskiego, dlatego postanowiłam, że wylatuję za ocean.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Jak wyglądały kulisy rekrutacji na amerykańską uczelnię?

Marta Klimek: Pomogły mi znajomości. Za pośrednictwem Tosi Iwanowskiej i Kasi Wilk-Wasick zdobyłam kontakt z trenerami z UNLV i w ten sposób otrzymałam pełne stypendium. Jeszcze w tym samym roku wyjechałam do Las Vegas.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Czy miałaś więcej niż jedną ofertę?

Marta Klimek: Pamiętam, że kiedy zakwalifikowałam się na mistrzostwa świata w Gwangju, miałam 16 lat. Napisała do mnie Natalia Fryckowska z Arizona State University z informacją, że trenerzy są mną zainteresowani.

Na tamtym etapie nie miałam jednak żadnej wiedzy o amerykańskim systemie, a wyjazd do Stanów w ogóle nie był moim marzeniem. Cieszyłam się sukcesami, które osiągałam w Polsce.

Dzisiaj czasami myślę, że może zbyt lekko potraktowałam tę propozycję, ale widocznie tak miało być. Dostawałam jeszcze wiadomości z innych uczelni, jednak ich nie rozważałam. Moim marzeniem było pływać dla Florida Gators, ale oni nigdy się do mnie nie odezwali.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Czego najbardziej obawiałaś się przed wylotem?

Marta Klimek: Chyba najbardziej bałam się tego, jak poradzę sobie z językiem angielskim. Na maturze dostałam z niego solidną czwórkę, ale wiadomo, że codzienna rozmowa to zupełnie coś innego.

Cieszyło mnie natomiast, że w UNLV byli już moi przyjaciele – Tosia Iwanowska i Dominik Bujak. Dzięki temu wyjeżdżałam do Las Vegas dużo spokojniejsza.

Życie studentki-sportsmenki

Agnieszka Kuk-Masiuk: Jak wygląda typowy dzień zawodniczki University of Nevada? Co było najtrudniejsze w pogodzeniu studiów z pływaniem? Czy amerykański system treningowy mocno różni się od polskiego?

Marta Klimek: Jeśli chodzi o połączenie studiów dziennych z pływaniem, uważam, że amerykańskie uczelnie naprawdę to ułatwiają. Przynajmniej w UNLV plan zajęć był dostosowywany do treningów i nikt nie robił problemu z pogodzeniem jednego z drugim.

Mój dzień wyglądał bardzo podobnie do tego, który prowadziłam jeszcze w liceum. Rano trening, później zajęcia, następnie kolejny trening, a wieczorem czas na naukę, spotkanie ze znajomymi czy zwykłe codzienne obowiązki.

Bardzo odpowiadała mi taka rutyna. Pamiętam nawet, że kiedy przychodziły święta albo wracałam do domu, miałam wrażenie, że zaraz umrę z nudów, bo w trakcie sezonu wszystko dzieje się naprawdę intensywnie.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Co najbardziej zaskoczyło Cię w NCAA? Jakie różnice widzisz między polskim a amerykańskim podejściem do sportowców?

Marta Klimek: Największą różnicą jest chyba zasada „team before self” – drużyna ponad jednostkę. W Polsce, jeśli jesteś bardzo dobrym zawodnikiem, często możesz liczyć na bardziej indywidualne podejście. Z mojego punktu widzenia to pomaga zawodnikowi rozwijać się szybciej, ale jednocześnie pozostali członkowie grupy mogą na tym tracić.

W Stanach wszyscy są traktowani bardzo równo. Treningi rzadko są układane pod konkretną osobę. Dla niektórych to idealny system, ale ja miałam wrażenie, że nie zawsze mogłam pokazać pełnię swoich możliwości, bo wiele elementów treningu odbiegało od tego, w czym się specjalizowałam.

Mimo wszystko było to ogromne doświadczenie i jestem za nie bardzo wdzięczna. Nauczyłam się wielu nowych rzeczy i spojrzałam na sport z zupełnie innej perspektywy.

Cztery lata za oceanem

Agnieszka Kuk-Masiuk: Jak zmieniłaś się jako zawodniczka przez lata spędzone w USA?

Marta Klimek: Przyszło mi mocno zderzyć się z rzeczywistością, w której nie byłam już najważniejsza i musiałam nauczyć się funkcjonować jako część drużyny.

Moje indywidualne podejście do pływania nie zawsze było tam dobrze odbierane. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałam, że w UNLV jestem częścią czegoś większego i nie działam sama.

Kiedy to do mnie dotarło, zobaczyłam, jak ogromną siłę ma praca zespołowa. Nadal uważam, że w pływaniu indywidualne podejście jest bardzo ważne, ale wyjeżdżając do Stanów nauczyłam się także wartości działania dla całego zespołu.

Agnieszka Kuk-Masiuk: A jak zmieniłaś się jako człowiek?

Marta Klimek: Cztery lata spędzone daleko od domu bardzo mnie ukształtowały. Jeszcze bardziej uświadomiłam sobie, jak ważne są relacje z ludźmi. Dzisiaj dużo bardziej dbam o znajomości, zarówno te z Polski, jak i te zawarte za granicą.

Poza treningami i studiami miałam sporo czasu na przemyślenia. Nauczyłam się obserwować świat, ale przede wszystkim nauczyłam się słuchać samej siebie.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Co uważasz za swój największy sukces podczas studiów – sportowy czy życiowy?

Marta Klimek: Zdecydowanie życiowy. Kiedyś bałam się nawet zapytać obcą osobę o drogę. Dzisiaj nie mam problemu z proszeniem o pomoc i zrozumiałam, że jeśli ktoś chce mnie oceniać, to i tak będzie to robił.

Okazało się, że wiele rzeczy było znacznie prostszych, niż sama sobie wcześniej wyobrażałam.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Czy ukończenie studiów daje Ci większą satysfakcję niż zdobycie medalu?

Marta Klimek: Nie potrafię tego porównać, bo to dwie zupełnie różne rzeczy. Sport dawał mi ogromną satysfakcję, bo był nagrodą za ciężką pracę i zaspokajał moją potrzebę rywalizacji.

Studia były natomiast drugim, równoległym wyścigiem. Tutaj zależało mi przede wszystkim na zdobyciu wiedzy i umiejętności, które wykorzystam w przyszłości. Dlatego nie umiem powiedzieć, co było ważniejsze. Jedno i drugie miało dla mnie zupełnie inną wartość.

Powrót do polskiego pływania

Agnieszka Kuk-Masiuk: W ostatnim czasie reprezentowałaś KU AZS UMCS Lublin. Skąd ta zmiana klubowych barw?

Marta Klimek: Po szkole średniej przyszedł czas na wybór klubu uniwersyteckiego. Dostałam bardzo dobrą propozycję i zostałam przyjęta do UMCS Lublin, mimo że zaraz po zmianie barw wyjechałam do Stanów Zjednoczonych.

Szczerze mówiąc, czuję się tam świetnie. Co prawda wracam do Polski tylko raz w roku, ale trenerzy i zawodnicy, których tam poznałam, do dziś są dla mnie drużyną.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Podczas mistrzostw Polski w Oświęcimiu byłaś na trybunach. Jakie to uczucie oglądać zawody z perspektywy kibica, a nie zawodniczki?

Marta Klimek: To bardzo dziwne uczucie. Nie pływam dopiero od kwietnia, a kiedy przyjechałam na finały, miałam wrażenie, że nie byłabym już w stanie nawet poprawnie stanąć na słupku startowym, a co dopiero się ścigać.

Cieszę się jednak, że nadal jestem traktowana jak czynna zawodniczka i mogę wejść na basen jak do siebie, spotkać znajomych i przeżywać te emocje razem z nimi.

Bardzo tęsknię za ludźmi, z którymi reprezentowałam Polskę i z którymi przez lata trenowałam. Ogromnie cieszę się z ich sukcesów, bo sama – przynajmniej na ten moment – nie jestem już w stanie pokazać niczego wyjątkowego. Oni jednak nadal walczą, a ja z ogromną przyjemnością to obserwuję.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Czy zatęskniłaś za atmosferą mistrzostw Polski?

Marta Klimek: Tak, ale przede wszystkim za uczestnictwem w nich. Samo oglądanie zawodów to nie to samo. Mam wtedy wrażenie, że nie dokładam swojej cegiełki do tej imprezy.

Nowy etap – Włochy

Agnieszka Kuk-Masiuk: Po USA czas na Padwę. Dlaczego właśnie Włochy?

Marta Klimek: Od zawsze moim marzeniem było zamieszkać we Włoszech. Stawiałam je na równi z marzeniem o starcie w igrzyskach olimpijskich. Jedno się nie spełniło, więc czas realizować kolejne.

Tak naprawdę nigdy nie planowałam wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Włochy natomiast od zawsze były na mojej liście marzeń.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Czy planujesz nadal trenować na wysokim poziomie podczas studiów magisterskich?

Marta Klimek: Nie wiem, czy będzie to możliwe. Decydując się na studia magisterskie we Włoszech, pogodziłam się z myślą o całkowitym zakończeniu pływania.

Jeśli jednak znajdę klub, który pomoże mi przygotowywać się do startów na wysokim poziomie, to wcale nie wykluczam, że jeszcze kiedyś wrócę do ścigania.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Gdybyś miała dziś doradzić 17-letniej polskiej pływaczce, która marzy o studiach w USA, jakie trzy najważniejsze rady byś jej dała?

Marta Klimek: Po pierwsze – ucz się języka angielskiego. To absolutna podstawa. Im lepiej umiałabym się nim posługiwać, tym łatwiej byłoby mi na początku.

Po drugie – naucz się słuchać i przyjmować krytykę. Trenerzy często widzą więcej niż my sami i jedna uwaga może zmienić bardzo wiele.

Po trzecie – próbuj nowych rzeczy. Nie tylko na treningu, ale również poza nim. Nigdy nie wiadomo, jaka wiedza albo umiejętność okaże się później bezcenna. Bardzo lubię szukać analogii i zdarzało mi się wykorzystywać na treningach rzeczy, których nauczyłam się na fizyce. Co ciekawe – naprawdę działały.

NCAA z perspektywy absolwentki

Agnieszka Kuk-Masiuk: Dziś, po ukończeniu studiów, możesz już spojrzeć na cały projekt z dystansu. Czy wyjazd do USA okazał się lepszy, czy gorszy, niż wyobrażałaś go sobie jako osiemnastolatka?

Marta Klimek: Przede wszystkim okazał się zupełnie inny. Chciałam nadal robić postępy na długim basenie, ale przez system oparty na jardach nie było to łatwe. Sezon NCAA kończy się bardzo wcześnie i późniejsze przejście na długi basen nie było dla mnie korzystne.

Mimo tego wszystko, czego nauczyłam się w USA, oraz doświadczenia, które tam zdobyłam, uważam za niezwykle cenne.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Co było największym mitem dotyczącym NCAA? Czy poziom sportowy Cię zaskoczył?

Marta Klimek: Chyba nauczyłam się przede wszystkim krytycznego myślenia. Nie wszystko wygląda tak, jak pokazują filmy czy media społecznościowe. Oczekiwania bardzo często rozmijają się z rzeczywistością.

Poziom NCAA jest natomiast naprawdę wybitny. Szybko przekonałam się, że wielu zawodników, którzy pływają w Stanach, z powodzeniem mogłoby rywalizować z najlepszymi w Europie.

Bardzo podobała mi się także ich determinacja i podejście do sportu, wynikające z innej kultury.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Wiele młodych pływaków zastanawia się, jak wygląda finansowa strona studiów w USA.

Marta Klimek: Otrzymałam pełne stypendium, które pokrywało czesne i zakwaterowanie. W moim przypadku w pełni wystarczało to do spokojnego studiowania i trenowania.

Podkreślam jednak, że mówię wyłącznie o własnych doświadczeniach z UNLV, bo wiem, że na innych uczelniach sytuacja może wyglądać inaczej.

Przyszłość

Agnieszka Kuk-Masiuk: Wielu absolwentów NCAA zostaje w Stanach. Ty wybrałaś Padwę. Dlaczego?

Marta Klimek: Nie odpowiadała mi wizja pozostania w Stanach Zjednoczonych. W obecnej sytuacji na świecie w Europie czuję się zwyczajnie bezpieczniej. Mam też znacznie bliżej do domu i bardzo chcę poznać nową kulturę.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Czy decyzja o przeprowadzce do Włoch oznacza również nowy etap sportowy?

Marta Klimek: Sama przeprowadzka to dla mnie ogromna radość. Z Las Vegas przenoszę się do miejsca pełnego historii, zabytków i dużo spokojniejszego rytmu życia.

Nie planuję już zawodowego pływania. Chcę skupić się na studiach i nauczyć się żyć bez ciągłego patrzenia na liczby, wyniki i rubryki, które przez tyle lat definiowały mnie jako sportowca.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Jak widzisz swoją przyszłość?

Marta Klimek: Chciałabym rozwijać się zawodowo i naukowo. Mam nadzieję, że podczas studiów magisterskich odnajdę nową pasję. Jeśli uda mi się połączyć ją z pływaniem, bardzo chciałabym pomagać sportowcom osiągać jeszcze lepsze wyniki – tym razem już zza kulis.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Czy igrzyska olimpijskie nadal są marzeniem?

Marta Klimek: Tak. To marzenie nigdy całkowicie nie zniknie. Dziś jednak wiem, ile wyrzeczeń i poświęcenia wymaga droga na igrzyska.

Rozumiem to dużo lepiej niż kiedyś i właśnie dlatego chcę teraz skupić się na czymś nowym.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Jak chciałabyś, żeby za dziesięć lat wspominano Martę Klimek?

Marta Klimek: Jako osobę, która dzięki sportowi stworzyła sobie wiele nowych możliwości. Wiedziałam, że kiedyś przyjdzie moment, w którym trzeba będzie schować „skóry” do pudełka i rozpocząć nowy etap.

Myślę, że wybrałam ciekawą drogę i jestem z niej naprawdę dumna.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Jakie błędy najczęściej popełniają młodzi pływacy marzący o wyjeździe do USA?

Marta Klimek: Gdybym mogła cofnąć czas, jeszcze bardziej przyłożyłabym się do treningów i wykorzystała każdy start. Dzisiaj konkurencja jest znacznie większa niż kilka lat temu.

Trzeba nie tylko szybko pływać, ale również dobrze się uczyć i budować relacje z ludźmi. Nigdy nie wiadomo, kto okaże się osobą, która otworzy przed nami kolejne drzwi.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Jakie cechy charakteru są niezbędne, żeby odnaleźć się kilka tysięcy kilometrów od domu?

Marta Klimek: Chora obsesja. (śmiech)

Szybka seria

Agnieszka Kuk-Masiuk: Polska czy USA – gdzie treningi są cięższe?

Marta Klimek: Są po prostu inne. Uważam jednak, że Polska lepiej rozwija młodych zawodników.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Polski trener czy amerykański trener?

Marta Klimek: Każdy miał swój sposób, ale nikt nie motywował mnie tak jak Andrzej Brania.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Oświęcim czy Nevada?

Marta Klimek: Oświęcim ukształtował mnie jako pływaczkę, a Nevada jako człowieka.

Agnieszka Kuk-Masiuk: Jakie jest dziś największe marzenie Marty Klimek?

Marta Klimek: Wykorzystać wszystkie umiejętności, które zdobyłam przez lata, żeby żyć na własnych zasadach i móc spełnić wszystko, o czym marzę.

Agnieszka Kuk – Masiuk: Dziękuję za rozmowę.

Marta Klimek: Dziękuję bardzo  🙂

Zdjęcia: archiwum domowe Marty Klimek

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *