Advertisement

„Każdy kilometr to walka z samym sobą”, Mikołaj Litoborski o drodze na pływacki szczyt

Podziel się tym:

Medalista mistrzostw Polski, reprezentant kraju i jeden z najbardziej obiecujących polskich długodystansowców młodego pokolenia. Mikołaj Litoborski w szczerej rozmowie opowiada o momentach zwątpienia, przełomach w karierze, codzienności wymagających treningów oraz marzeniach o igrzyskach olimpijskich. To historia o cierpliwości, konsekwencji i pasji, bez której – jak sam przyznaje – nie potrafiłby żyć

A. Kariera i pasja do pływania

Redakcja: Kiedy po raz pierwszy poczułeś, że pływanie może stać się Twoją przyszłością?

Mikołaj Litoborski:

Pod koniec szkoły podstawowej chciałem zrezygnować z pływania. Postanowiłem, że wystartuję w moich pierwszych rocznikowych Mistrzostwach Polski i odwieszam okularki, ale wtedy zdobyłem pierwszy indywidualny medal MP i medal z kolegami w sztafecie, i wszystko się zmieniło. Zrozumiałem, że nie wytrzymam bez pływania, i że może być ono moją drogą życiową.

Redakcja: Co najbardziej lubisz w treningach długodystansowych?

Mikołaj Litoborski:

Uwielbiam poczucie rytmu i kontrolę nad tempem. Długie dystanse pozwalają mi skupić się właśnie na tych elementach – na pracy nad równym tempem oraz stałej kontroli wszystkich aspektów pływania długodystansowego. Każdy kilometr to walka z samym sobą, ale też ogromna satysfakcja, gdy utrzymuję tempo i wiem, że mogę przesuwać granice wytrzymałości.

Redakcja: Jaki moment w karierze uważasz za przełomowy?

Mikołaj Litoborski:

Zdobycie pierwszego złotego medalu mistrzostw Polski na 1500 m. Był to dla mnie dowód, że ciężka praca się opłaca i że mogę rywalizować z najlepszymi pływakami w kraju. Od tego momentu zacząłem poważnie myśleć o startach międzynarodowych.

Redakcja: Co było najtrudniejsze, gdy zaczynałeś pływać?

Mikołaj Litoborski:

Pogodzenie szkoły z treningami. Wstawałem bardzo wcześnie, potem miałem zajęcia, a po szkole kolejne treningi. Było to ogromne obciążenie fizyczne i psychiczne, ale nauczyło mnie dyscypliny oraz dobrej organizacji czasu.

Redakcja: Czy miałeś moment, w którym chciałeś zrezygnować z pływania?

Mikołaj Litoborski:

Tak – szczególnie po nieudanych zawodach, kiedy wydawało mi się, że stoję w miejscu. W takich chwilach przypominałem sobie, że nawet najlepsi zawodnicy miewają przestoje i że najważniejsze jest, by się nie poddawać. Wsparcie rodziny, trenera oraz drużyny AZS Poznań zawsze pomagało mi wrócić na właściwe tory.

B. Starty i treningi

Redakcja: Jak wygląda Twój typowy plan treningowy w sezonie podstawowym?

Mikołaj Litoborski:

Trenuję dziesięć razy w tygodniu. Obejmuje to zarówno jednostki w wodzie, jak i trening na siłowni oraz ćwiczenia ogólnorozwojowe. W wodzie skupiam się głównie na objętości i technice, a na lądzie – na sile i stabilizacji.

Redakcja: Ile kilometrów tygodniowo pokonujesz obecnie w treningach?

Mikołaj Litoborski:

Średnio od 65 do 75 kilometrów tygodniowo. Oznacza to, że na jednym treningu przepływam około 7 km. Oczywiście zdarzają się tygodnie z mniejszym metrażem, ale obecnie oscyluje on wokół 70 km.

Redakcja: Który dystans (800 m czy 1500 m) jest Twoim ulubionym i dlaczego?

Mikołaj Litoborski:

Nie mam ulubionego dystansu, oba są wymagające. 1500 jest trochę ,,nudniejsze”. Trzeba utrzymać równe szybkie tempo, ale zrobić to z głową, żeby zostawić zapas siły na finisz. Jest to dystans, który wymaga strategii, ale również cierpliwości. 800 jest żwawsze, oczywiście również trzeba umieć utrzymać równe tempo, jednak płynie się szybciej, przez co również szybciej zaczyna się finisz.

Redakcja: Jakie są Twoje cele czasowe na najbliższy sezon?

Mikołaj Litoborski:

Nie jestem zwolennikiem stawiania sobie celów czasowych, wolę skupiać się na ciągłym rozwoju i poprawie rekordów życiowych. Jednak wiadomo, że zawsze ustala się jakieś cele czasowe. W najbliższym sezonie chcę zejść poniżej 15:00 min. na 1500 m i poniżej 7:56 min. na 800 m. To ambitne cele, ale wiem, że są w moim zasięgu.

Redakcja: Jak pracujesz nad szybkością, a jak nad wytrzymałością?

Mikołaj Litoborski:

Szybkość rozwijam poprzez krótkie odcinki w maksymalnym tempie, często z dłuższą przerwą na pełną regenerację. Wytrzymałość buduję na długich seriach, gdzie kluczowe jest utrzymanie równomiernego tempa przez wiele kilometrów.

C. Głowa i mentalność

Redakcja: Jak radzisz sobie ze stresem przed zawodami?

Mikołaj Litoborski:

Stosuję wizualizację – wyobrażam sobie cały wyścig, od pierwszego ruchu aż po finisz. Kontroluję też oddech i staram się skupiać na chwili obecnej, a nie na samym wyniku.

Redakcja: Czy pracujesz regularnie z psychologiem sportowym? Jak Ci to pomaga?

Mikołaj Litoborski:

Z pomocy psychologa korzystam tylko na zgrupowaniach kadry narodowej przed dużymi zawodami, ale regularnie nie współpracuję z żadnym. Współpraca z psychologiem sportowym podczas zgrupowań bardzo mi pomaga. Dzięki temu lepiej radzę sobie z presją i potrafię utrzymać koncentrację nawet w najtrudniejszych momentach.

Redakcja: Co robisz, kiedy masz gorszy dzień treningowy?

Mikołaj Litoborski:

Analizuję, co poszło nie tak – czy to zmęczenie, czy brak koncentracji – i staram się wyciągnąć wnioski. Każdy z nas ma gorsze dni, nie traktuję tego jako porażki, tylko jako część procesu.

Redakcja: Czy masz jakieś rytuały towarzyszą Ci przed startem?

Mikołaj Litoborski:

Staram się skupić na tym co tu i teraz, nie zwracam uwagi na rzeczy nie związane z zawodami. Przed samym słupkiem natomiast biorę parę głębokich oddechów oraz liczę, ile basenów mam do pokonania, co pomaga mi skupić się na zadaniu jakie mam do wykonania.

Redakcja: Co daje Ci największą motywację?

Mikołaj Litoborski:

Osiągane wyniki oraz moi bliscy. Motywuje mnie również świadomość, że mogę reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej i inspirować młodszych zawodników.

D. Najważniejsze osiągnięcia

Redakcja: Jak wspominasz swój pierwszy złoty medal MP?

Mikołaj Litoborski:

To było ogromne przeżycie. Pamiętam emocje jakie mi towarzyszyły, kiedy stanąłem na najwyższym stopniu podium – poczułem, że moja ciężka praca ma sens, oraz że mogę osiągnąć coś więcej.

Redakcja: Który wynik uważasz za swój najlepszy do tej pory?

Mikołaj Litoborski:

14:48.77 na 1500 m podczas ME Seniorów w Lublinie. To był mój rekord życiowy i dowód, że mogę rywalizować z najlepszymi w Europie.

Redakcja: Co czułeś, kiedy poprawiłeś rekord życiowy na ME Seniorów?

Mikołaj  Litoborski:

Czułem ogromną dumę i radość. To było spełnienie marzeń i motywacja do dalszej pracy oraz, jak już powiedziałem, poczułem, że mogę rywalizować z najlepszymi w Europie.

Redakcja: Jaki był Twój najtrudniejszy wyścig?

Mikołaj Litoborski:

Finał ME Juniorów na 800 m. Czułem się zmęczony po poprzednich dniach. Miałem już za sobą eliminacje i finał na 1500 m na najwyższym poziomie oraz eliminacje na 800 m, w których również musiałem dać z siebie wszystko, żeby dostać się do finału.

Redakcja: Które zawody zapadły Ci najbardziej w pamięć?

Mikołaj Litoborski:

Mistrzostwa Europy Juniorów w Samorin – atmosfera, rywalizacja i świadomość, że reprezentuję Polskę na tak dużej imprezie – niezapomniane. Ponadto wyniki jakie uzyskałem podczas eliminacji i finałów dały mi naprawdę dużą satysfakcję.

E.  Relacje i wsparcie

Redakcja: Jaka jest Twoja relacja z trenerem Andrzejem Olszewskim?

Mikołaj Litoborski:

Współpracuje z Trenerem Olszewskim już 4 rok i mam z Nim naprawdę bardzo dobrą relację. Jest wymagający, ale sprawiedliwy. Potrafi zmotywować i zawsze wierzy w mój potencjał. Trener umie również zrozumieć zmęczenie oraz dni, w których nie mam chęci do pływania ani jakiegokolwiek treningu.

Redakcja: Jaką rolę w Twoich sukcesach odgrywają rodzice?

Mikołaj Litoborski:

Rodzice są moim największym wsparciem. Codziennie odwożą mnie na treningi, przygotowują posiłki, wspierają psychicznie i zawsze wierzą we mnie, nawet gdy sam mam wątpliwości.

Redakcja: Które osoby poza najbliższymi najbardziej Cię inspirują?

Mikołaj Litoborski:

Nie mam takich osób, ale jak już miałbym wybrać, to patrzę na najlepszych pływaków świata, np. Bobby Finke lub Rafał Szukała. Patrzę na ich styl i staram się uczyć od nich.

Redakcja: Jakie rady dostajesz od starszych kolegów z kadry?

Mikołaj Litoborski:

Najczęściej mówią mi, żebym się nie poddawał i cierpliwie pracował. Podkreślają, że sukces w pływaniu przychodzi z czasem i nie wszystko można mieć na już.

Redakcja: Jak wspieracie się nawzajem w drużynie AZS Poznań?

Mikołaj Litoborski:

Wspieramy się na każdym kroku – dopingujemy się na zawodach co, np. można było zaobserwować podczas MP w Szczecinie, gdzie pomimo małej ilości osób z naszego klubu było nas słychać, szczególnie podczas finału na 800 m. Jesteśmy również sparing partnerami, pomagamy sobie w treningach i tworzymy atmosferę, dzięki której każdy czuje się częścią zespołu. Mamy nawet klubową tradycję – w każdą sobotę samodzielnie przygotowujemy domowe ciasta i po treningu spędzamy czas na delektowaniu się słodkim i rozmowach.

F. Plany i marzenia

Redakcja: Jakie są Twoje cele na mistrzostwa świata juniorów?

Mikołaj Litoborski:

Wejście do finału na 1500 m i 800 m oraz walka o medal. Chcę też poprawić rekord życiowy, bo wiem, że na takiej imprezie każdy ułamek sekundy ma znaczenie.

Redakcja: Patrząc w przyszłość, czy myślisz o Igrzyskach Olimpijskich?

Mikołaj Litoborski:

Tak, Igrzyska Olimpijskie są moim największym marzeniem. Wyobrażam sobie moment, kiedy mogę wystartować w barwach Polski i rywalizować z najlepszymi na świecie. To cel, który motywuje mnie każdego dnia.

Redakcja: Marzysz o pływaniu w NCAA (USA) lub innym systemie zagranicznym?

Mikołaj Litoborski:

NCAA daje ogromne możliwości rozwoju – świetne warunki treningowe i rywalizację na najwyższym poziomie. To byłoby cenne doświadczenie, które mogłoby mnie przygotować do kariery seniorskiej. Jednak w klubie mam także bardzo dobre warunki, zarówno jeżeli chodzi o obiekt, na którym trenuję, jak i zaplecze (siłownia, sauna).

Redakcja: Co chciałbyś osiągnąć za 5 lat?

Mikołaj Litoborski:

Chciałbym być w czołówce europejskiej na dystansach 800 i 1500 m, mieć medale z mistrzostw kontynentu i stabilną pozycję w reprezentacji Polski.

Redakcja: Jak widzisz swoją karierę za 10 lat?

Mikołaj Litoborski:

Za 10 lat widzę siebie jako dojrzałego zawodnika, startującego na Igrzyskach Olimpijskich i walczącego o finały w konkurencjach długodystansowych. Chciałbym też inspirować młodszych pływaków, pokazując im, że ciężka praca i pasja mogą prowadzić do wielkich sukcesów.

Redakcja: dziękujemy za rozmowę.

Mikołaj Litoborski:

Dziękuję.

Zdjęcia: PZP, archiwum domowe rodziny Litoborski

Podziel się tym:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *