Advertisement

W ostatnim dniu Igrzysk w Tokio naszym reprezentantom zabrakło odrobiny szczęścia, ale pokazali wielkiego ducha walki!

Podziel się tym:

Kadra Narodowa Niesłyszących kolejny raz pokazała wielką klasę

Wtorek, 25 listopada, był finałowym dniem pływackich zmagań podczas XXV Letnich Igrzysk Głuchych w Tokio.

W popołudniowych finałach od początku do samego końca uczestniczył Cesarz Japonii Naruhito, co stanowiło wyjątkowy gest wobec wszystkich zawodników.

W sesji finałowej oglądaliśmy starty naszych reprezentantów. Po znakomitych występach w poprzednich dniach wielu kibiców miało nadzieję na kolejne medale.

Rywalizację rozpoczął Rafał Wójcik w sprincie na 50 m stylem dowolnym. Z czasem 24.58 zajął 8. miejsce.

W kolejnym finale — na 200 m stylem motylkowym — popłynął Konrad Powroźnik. Od pierwszych metrów utrzymywał się w ścisłej czołówce, walcząc do samego końca. Ostatecznie zajął 5. miejsce z wynikiem 2:09.58.

W finale 1500 m stylem dowolnym wystartowało dwóch naszych zawodników: Rafał Wójcik i Jakub Kramarczyk. Wójcik, startujący już po raz kolejny tego dnia, zaprezentował bardzo dobrą dyspozycję i z czasem 16:48.43 zajął 5. miejsce. Jakub Kramarczyk uzyskał wynik 17:27.27, co pozwoliło mu zakończyć rywalizację na 8. pozycji.

Ostatnim akcentem pływackiej części Igrzysk były wyścigi sztafet 4×100 m stylem zmiennym.

Jako pierwsze wystartowały panie w składzie: Laura Jarzewicz, Julia Chmielewska, Julia Dragan i Klaudia Jarzewicz. Polki walczyły ambitnie i do ostatnich metrów utrzymywały kontakt z czołówką. Ostatecznie zajęły 4. miejsce z czasem 4:35.86, minimalnie mijając się z podium.

Następnie do rywalizacji przystąpili panowie: Wiktor Wojciechowski, Konrad Powroźnik, Igor Stempurski i Rafał Wójcik. Polacy pokazali ogromne zaangażowanie i przez cały wyścig pozostawali w grze o medal. Niestety, podobnie jak w przypadku sztafety żeńskiej, zabrakło odrobiny szczęścia — nasza drużyna zajęła 4. miejsce z czasem 4:03.82.

Można się zastanawiać, jak wyglądałby ten finał, gdyby Rafał Wójcik nie miał w nogach wymagającego startu na 1500 m, a Konrad Powroźnik wcześniejszego finału na 200 m motylkiem. Tak intensywne obciążenie z pewnością dało o sobie znać.

Trzeba jednak podkreślić, że obie reprezentacyjne sztafety zaprezentowały się znakomicie. Czwarte miejsce na Igrzyskach to wynik należący do absolutnej światowej czołówki — nawet jeśli tym razem nie przełożył się na medal.

Podziel się tym:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *