“Odkąd pamiętam byłam raczej tą zawodniczką, która nie bała się wyzwań i nowych rzeczy …”

Podziel się tym:

Rozmowa z Hanna Walczyk (2010) wychowanką trenera Damiana Goetz. Na codzień trenuje w bydgoskim SMS-ie. Podczas niedawno zakończonych Indywidualnych Mistrzostw Województwa Kujawsko-Pomorskiego w Pływaniu zdobyła aż 5. złotych medali i stanęła na czele multimedalistów Mistrzostw

O mistrzostwach województwa

Redakcja: Jakie emocje towarzyszyły Ci po zdobyciu piątego złotego medalu w Bydgoszczy?

Hanna Walczyk: Czułam dumę i szczęście, że udało mi się osiągnąć cel, który sobie na te zawody wyznaczyłam.

Redakcja: Czy przed zawodami zakładałaś, że możesz wygrać wszystkie swoje starty?

Hanna Walczyk: Taki był plan 🙂 Zakładałam, że mogę wygrać swoje wszystkie starty. Czułam, że jestem w formie i wiedziałam, że wykonałam przed zawodami ciężką pracę.

Redakcja: Który z pięciu wyścigów był dla Ciebie najtrudniejszy?

Hanna Walczyk: Myślę, że najtrudniejszy był dla mnie wyścig na 200 metrów stylem klasycznym. Nie trenuje tego stylu i jest to zdecydowanie mój najwolniejszy styl. Postanowiłam jednak wyjść ze swojej strefy komfortu i również tutaj powalczyć o złoto.

Redakcja: Z którego wyniku jesteś najbardziej dumna?

Hanna Walczyk: Najbardziej dumna jestem z mojego wyniku na 200 metrów stylem motylkowym. Był to mój piąty start w tym dniu, a ponadto wyścig ten odbywał się zaraz po 200 metrów stylem dowolnym. Niewątpliwie byłam zmęczona, zresztą tak się właśnie czułam, a jednak znalazłam w sobie tyle siły by poprawić swój rekord życiowy.

Redakcja: Czy bardziej cieszą Cię złote medale czy rekordy życiowe?

Hanna Walczyk: Jeżeli chodzi akurat o te konkretne zawody to zdecydowanie bardziej cieszą mnie rekordy życiowe, które wszystkie udało mi się poprawić. Wiadomo jednak, że taki komplet medali cieszy i daje kopa do dalszej pracy.

Redakcja: Kiedy zorientowałaś się, że możesz zostać jedną z największych multimedalistek mistrzostw?

Hanna Walczyk: Wiadomo, że znam dobrze swoją konkurencję 🙂 Po trzecim moim wyścigu jakim było 200 metrów klasykiem wiedziałam już, że jeśli nic nieoczekiwanego się nie wydarzy to 5 złotych medali jest w zasięgu ręki.

Redakcja: Jak oceniasz swój występ w skali od 1 do 10?

Hanna Walczyk: Może to zabrzmi trochę nieskromnie, ale na dzień dzisiejszy oceniam swoje starty bardzo pozytywnie, czyli 10/10.

O wszechstronności

Redakcja: Skąd wzięła się decyzja o startach w tak różnych stylach?

Hanna Walczyk: Odkąd pamiętam byłam raczej tą zawodniczką, która nie bała się wyzwań i nowych rzeczy. Gdyby z góry było łatwo to nie byłoby finalnie takiej satysfakcji.

Redakcja: Który styl sprawia Ci obecnie największą przyjemność?

Hanna Walczyk: Zdecydowanie styl motylkowy, od zawsze najlepiej się w nim czułam.

Redakcja: Który styl jest dla Ciebie największym wyzwaniem?

Hanna Walczyk: Największym wyzwaniem jest dla mnie styl klasyczny.

Redakcja: Czy uważasz się bardziej za kraulistkę, motylkarkę czy klasyczkę?

Hanna Walczyk: Myślę, że zawsze uważałam i uważam się za motylkarę.

Redakcja: Gdybyś miała wybrać tylko jedną konkurencję na całe życie, która by to była?

Hanna Walczyk: Wybrałabym 200 metrów stylem motylkowym. Lubię pływać stylem motylkowym i zdecydowanie nie jestem sprinterką. Ponadto jest to konkurencja, z którą mam najlepsze wspomnienia np. takie jak zdobycie medalu Mistrzostw Polski.

O treningu

Redakcja: W swoim wpisie napisałaś, że zrozumiałaś, iż każdy trening ma sens. Co dokładnie miałaś na myśli?

Hanna Walczyk: Miałam na myśli to, że zrozumiałam iż każda minuta spędzona w wodzie, każdy kilometr przybliża mnie do sukcesu i do spełnienia mojego marzenia. Rozumiem jak ważna jest samodyscyplina, zaangażowanie i konsekwencja.

Redakcja: Jak wygląda typowy dzień Hanny Walczyk?

Hanna Walczyk: Mieszkam w bursie w Bydgoszczy. Dzień zaczynam od treningu na basenie Astoria o godzinie 6:00. Po dwugodzinnym treningu szkoła, a po szkole kolejny trening na basenie bądź na siłowni. Powrót z treningu około godziny 18:00 do bursy, kolacja i nauka na ile sił wystarczy 🙂 Dzień jak co dzień każdego pływaka, nie jestem tu odosobniona.

Redakcja: Ile jednostek treningowych realizujesz tygodniowo?

Hanna Walczyk: W tygodniu realizuję 9 treningów w wodzie oraz 1 na lądzie.

Redakcja: Co jest dla Ciebie trudniejsze – ciężki trening czy regeneracja?

Hanna Walczyk: Myślę, że nie zawsze jest czas i odpowiednie warunki na konkretną regenerację.

Redakcja: radzisz sobie w dniach, kiedy nie masz ochoty iść na trening?

Hanna Walczyk: Bywało, że miałam większe spadki motywacji, ale wtedy pomógł mi bardzo mój trener mentalny Marcin Zygmunt.
Podpowiedział mi jak sobie radzić w trudniejszych chwilach, a jak wtedy kiedy zwyczajnie mi się nie chce. Staram się trzymać tych rad bo jak wiadomo…samo się nie zrobi.

Redakcja: Który trening zapamiętałaś jako najcięższy w ostatnich miesiącach?

Hanna Walczyk: Chyba był to jeden z pierwszych treningów gdy zaczęłam trenować w SMS w Bydgoszczy. Polegał on na tym, że co 20 minut była zmiana rodzaju treningu. Najpierw woda potem cardio na siłowni i tak cztery zmiany. Trening był bardzo wyczerpujący i niewątpliwie trener testował w ten sposób naszą wytrzymałość, zarówno fizyczną jak i psychiczną.

Redakcja: Nad czym obecnie pracujesz najmocniej?

Hanna Walczyk: Obecnie wciąż pracuję nad doskonaleniem stylu motylkowego, ale i nad ciągłym budowaniem wytrzymałości.
Zdecydowanie nastawiamy się z trenerem przyszłościowo na dłuższe dystanse.

O psychice sportowca

Redakcja: Jakie marzenie sportowe motywuje Cię do codziennej pracy?

Hanna Walczyk: Moim największym marzeniem na dzień dzisiejszy jest ponowne stanięcie na podium Mistrzostw Polski.

Redakcja: Czy przed ważnymi startami odczuwasz stres?

Hanna Walczyk: odczuwam stres, ale zdecydowanie lepiej potrafię już sobie z nim radzić. Staram się wprowadzać rutynę przedstartową. Jak już wspomniałam wcześniej bardzo pomógł mi mój trener mentalny.

Redakcja: Jak wygląda Twój sposób przygotowania mentalnego przed wyścigiem?

Hanna Walczyk: Przed każdym startem staram się wyłączyć głowę i wizualizuję sobie każdy ruch każdą sekundę mojego wyścigu.

Redakcja: Kto najbardziej pomaga Ci wierzyć w siebie?

Hanna Walczyk: Najbardziej pomaga mi wierzyć w siebie mój trener, który tak naprawdę codziennie motywuje mnie do treningu. Jego słowa i wsparcie bardzo dużo dla mnie znaczą. Poza tym bardzo pomagają mi moi dziadkowie, rodzicie oraz bliscy którzy od zawsze są przy mnie i towarzyszą mi na mojej drodze.

Redakcja: Czy zdarzały się momenty zwątpienia i jak sobie z nimi poradziłaś?

Hanna Walczyk: W moim życiu miałam tak naprawdę tylko jeden taki dołek i czas kiedy faktycznie chciałam zrezygnować. Było to rok temu po Mistrzostwach Polski w Lublinie. Nic wtedy nie wychodziło, zamiast iść do przodu cofałam się, czasy pogarszały się nawet o kilkanaście sekund. Było ciężko, ale bardzo pomogło mi wtedy wsparcie dziadków i rodziców.
Wierzyłam też w to, że przyjdzie jeszcze taki czas gdzie wszystko się ułoży będę szła do przodu, no i miałam rację.

O klubie i trenerze

Redakcja: Jak wygląda współpraca z trenerem Damianem Goetz?

Hanna Walczyk: Trener Damian Goetz jest bardzo zaangażowanym i wymagającym trenerem. Trenowałam pod jego okiem prawie 4 lata. Wspólnie też świętowaliśmy zdobycie mojego pierwszego medalu Mistrzostw Polski dwa lata temu. Jest niewątpliwie ojcem mojego sukcesu i jestem mu bardzo wdzięczna. W tej chwili  choć wciąż reprezentuję barwy Orki Grudziądz na co dzień trenuje w SMS Bydgoszcz z trenerem Danielem Grzybem. Nasza współpraca przebiega bardzo pomyślnie.

Redakcja: Jaką najważniejszą radę otrzymałaś od swojego trenera?

Hanna Walczyk: Hasło motywacyjne trenera Damiana Goetz brzmi MOGĘ-POTRAFIĘ-ZROBIĘ. Tego też się trzymałam 🙂
Z obecnym trenerem dużo rozmawiamy i czuję, że wierzy w moje możliwości i daje mi naprawdę duże wsparcie.

O przyszłości

Redakcja: Do jakiego wyniku chciałabyś dopłynąć jeszcze w tym sezonie?

Hanna Walczyk: Wiadomo, że moim największym marzeniem jest medal Mistrzostw Polski, ale cieszy mnie każdy progres i każda życiówka.

Redakcja: Gdzie chciałabyś widzieć siebie za pięć lat – jako zawodniczkę, studentkę i człowieka?

Hanna Walczyk: Chciałabym studiować psychologię, a następnie zrobić specjalizacje z psychologii sportu. Pływanie to moje całe życie i będę trenowała tak długo dokąd starczy mi motywacji i siły.

Redakcja: Dziękujemy za rozmowę i powodzenia 😉

Hanna Walczyk: Dziękuję bardzo 🙂

Zdjęcia: archiwum domowe rodziny Walczyk

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *