Paryż 2024: Wioska, transport i realia pływaków

Podziel się tym:

Choć Igrzyska w Paryżu wciąż trwają, start polskiej reprezentacji pływaków zakończył się finałem 50 m stylem dowolnym kobiet z udziałem Kasi Wasick. Nasi olimpijczycy wrócili do kraju, a my rozpoczynamy wieloczęściowe podsumowanie – dziś o stronie organizacyjnej.

Wioska Olimpijska: projekt i założenia

Wioskę ulokowano na terenie Saint-Denis, Saint-Ouen i L’Île-Saint-Denis. Zajmuje 54 ha, obejmuje 82 budynki i 2800 apartamentów, projektowanych dla 4–8 sportowców każdy. W trakcie igrzysk zakładano zakwaterowanie ok. 14,5 tys. sportowców, trenerów i członków sztabów.

Założenia proekologiczne skutkowały m.in. brakiem centralnej klimatyzacji. Po interwencjach dopuszczono instalację klimatyzatorów przez federacje – z czego skorzystali także polscy pływacy. Mimo to w pokojach bywało duszno, co obrazował m.in. przypadek Thomasa Ceccona, który odpoczywał na zewnątrz z powodu upału.

Warunki zakwaterowania

Polscy pływacy mieszkali głównie w pokojach dwuosobowych o skromnym standardzie, z „kartonowymi łóżkami” znanymi z poprzednich igrzysk. Choć testy wytrzymałości wskazywały stabilność, pojawiały się uwagi o długości łóżek dla wyższych zawodników. Część ekip, jak Szwecja, dokupowała materace. Zdarzały się incydenty z brakiem miejsca w pokojach.

Stołówki i wyżywienie

Dla około 15 tys. osób dostępne były tylko dwie stołówki – większa na ok. 3200 miejsc i mniejsza na Île Saint-Denis dla ok. 600 osób. Skutkowało to kolejkami i okresowymi brakami jedzenia. Zdarzało się, że po długim oczekiwaniu pozostawał wyłącznie ryż. Wielu zawodników bazowało na makaronie z sosem.

Transport: największa bolączka

Transport zapewniały głównie autobusy elektryczne bez włączonej klimatyzacji i z zablokowanymi oknami. Pojawiały się przypadki włączonego ogrzewania oraz problemy z nawigacją. Dominika Sztandera dotarła na niedzielny start z półgodzinnym opóźnieniem. Zawodnicy relacjonowali przejazdy w warunkach przypominających „parowóz”.

Decyzje ekip: wioska czy hotel

Wiele reprezentacji opuszczało wioskę, nazywając ją „wioską wstydu”. Węgierscy i koreańscy pływacy przenieśli się do hoteli przy La Défense Arena, zyskując oszczędność czasu, klimatyzowane pokoje i lepsze wyżywienie. Z tej opcji skorzystali m.in. Kristóf Milák i Hubert Kós.

Głosy i obrazy z igrzysk

„Sąd ostateczny” nad polskim pływaniem ruszył jeszcze w trakcie występów. My zachowujemy olimpijski spokój – to dopiero część pierwsza podsumowania.

Kolejna część podsumowania już jutro – z zebraniem startów reprezentantów i odniesieniami do poprzednich igrzysk oraz prezentacją symboli imprezy.


Autor zdjęć: własne



FAQ

Dlaczego we wiosce nie było klimatyzacji?

Ze względów proekologicznych, z możliwością instalacji przez federacje na własny koszt.

Ile osób mogły pomieścić stołówki?

Około 3200 w głównej restauracji i 600 na Île Saint-Denis.

Kto zdecydował się na hotele przy La Défense Arena?

M.in. reprezentacje Węgier i Korei, w tym Kristóf Milák i Hubert Kós.

Czy transport wpływał na starty zawodników?

Tak, odnotowano opóźnienia, jak w przypadku Dominiki Sztandery.

Podziel się tym:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *