Marta Witecka
Dwa igrzyska olimpijskie, rekord Polski, medale mistrzostw kraju i miejsce w gronie najlepszych grzbiecistek Europy. Za sportowymi sukcesami Pauliny Pedy kryje się jednak znacznie więcej niż ciężkie treningi i wyniki. To historia dziewczyny, która musiała zmierzyć się z bolesną stratą, zwątpieniem i presją, by z czasem odkryć, że największym zwycięstwem jest nie medal, lecz umiejętność odnalezienia własnej równowagi. W szczerej rozmowie z Martą Witecką reprezentantka Polski opowiada o dzieciństwie pełnym sportu, olimpijskich emocjach, najtrudniejszych momentach kariery, sile najbliższych oraz o tym, dlaczego dziś bardziej niż kiedykolwiek ceni radość z pływania i życie poza basenem.
Początki – dziewczynka, która pokochała wodę
Marta Witecka: Gdybyśmy cofnęli się o dwadzieścia lat – jaka była mała Paulina? Spokojna dziewczynka czy raczej wulkan energii?
Paulina Peda: Moim zdaniem wulkan energii. Trenowałam pływanie, tenis i jeszcze jeździłam na nartach. Czasami mam wrażenie, że rodzice zapisali mnie na to wszystko specjalnie żebym w domu szybko padła 😂. Tak czy inaczej dziękuję za jedno – dzięki nim pokochałam sport.
Marta Witecka: Czy pamiętasz swój pierwszy kontakt z basenem i moment, w którym pływanie przestało być zabawą, a stało się pasją?
Paulina Peda: Pływanie było dla mnie formą rehabilitacji. Gdy miałam iść do szkoły rodzice nie chcieli z tego zrezygnować, a żeby też pogodzić wszystko wybrali szkołę sportową. W klasie 1-3 były to bardziej formy zabawy i oswojenie w tym środowisku, ale w 4 klasie kiedy przyszło mi przyjść w ręce Trenera Sławka Pąchalskiego poczułam, że to nie jest już tylko zabawa. Byłam ciekawa do czego takie trenowanie doprowadzi i tak zrodziła się pasja.

Marta Witecka: Czy rodzice od początku wspierali Twój sportowy wybór, czy raczej obawiali się, że wyczynowe pływanie będzie wymagało zbyt wielu wyrzeczeń?
Paulina Peda: Rodzice mocno wspierali mnie od samego początku. Dbali o to, żebym nie musiała wybierać tego jednego sportu, ponieważ kochałam wszystkie. Ten okres był bardzo szalony, ponieważ pamiętam jak ledwo wychodziłam z domu, a wracałam dopiero wieczorem po treningu pływackim, szkole i jeszcze na zmianę korty tenisowe/narty. Tata do dzisiaj jeździ ze mną na niektóre zawody, a ja dzięki temu czuję ogromne wsparcie, a czasami mam takie miłe wspomnienie do lat dzieciństwa jak przyjeżdżali nawet na zawody szkolne 😊
Marta Witecka: Kiedy po raz pierwszy pomyślałaś: „Chcę być reprezentantką Polski”?
Paulina Peda: Ciężko powiedzieć, ale wydaje mi się, że przed Mistrzostwami Polski 16-latków w Gorzowie Wielkopolskim. Wtedy był mój pierwszy debiut w barwach AZS AWF Katowice i poczułam, że chce pokazać się też z jak najlepszej strony. To wszystko razem spowodowało taką motywację, że zdobyłam wtedy swój pierwszy złoty medal na rocznikowych MP i zapewniłam sobie wyjazd na Wielomecz. (Jako reprezentantka Polski 🥹).

Marta Witecka: Gdyby nie pływanie, jaki sport mogłaby dziś uprawiać Paulina Peda?
Paulina Peda: Podejrzewam, że tenis lub narty, ale gdybym miała więcej czasu próbowałabym w tamtym okresie chyba wszystkiego 😂 wtedy jest duża szansa, że wyszłaby z tego nawet wspinaczka.
Droga na szczyt
Marta Witecka: Wielu kibiców widzi medale i rekordy, ale nie widzi tysięcy godzin treningu. Co było najtrudniejsze na Twojej drodze?
Paulina Peda: Tak jak wspomniałam, Rodzice odgrywali ogromną rolę w moim życiu prywatnym jak i zawodowym. Odejście Mamy spowodowało, że straciłam też część siebie. Długo nie potrafiłam się podnieść i zmotywować w takim stopniu jak wcześniej. Później było też kilka słabych momentów z poczuciem własnej wartości, presji dotyczącej wyników itp. Jesteśmy tylko ludźmi i my także posiadamy wewnętrzne demony, z którymi walczymy, a które nie do końca chcemy pokazać światu.
Marta Witecka: Czy był moment, kiedy naprawdę zwątpiłaś, że osiągniesz poziom światowy?
Paulina Peda: Bardzo często. Tak jak wspomniałam nie wierzyłam w siebie. Nie wierzyłam, że ja Paulina Peda mogę coś osiągnąć, choć bardzo tego chciałam. Zamiast szukać pozytywnych rzeczy, potwierdzenia, że jestem w stanie coś wypływać, moją strefą komfortu było zamartwianie i zwątpienie. Z czasem przerodziło się to nie tylko w zwątpienie na zawodach, ale i na treningach.

Marta Witecka: Który start uważasz za prawdziwy przełom swojej kariery?
Paulina Peda: Zdecydowanie Polish Open, kiedy ze startu na start udowadniałam sobie, że potrafię. Jestem przygotowana, jestem szybka i ustanowiłam Rekord Polski, a także swoje pierwsze minimum na Mistrzostwa Świata.
Marta Witecka: Jak bardzo różni się Paulina sprzed dziesięciu lat od tej dzisiejszej?
Paulina Peda: Jestem bardziej świadoma i dojrzalsza w swoich decyzjach. Zaczynam myśleć o przyszłości, a nie tylko żyć chwilą (choć i to ma swoje plusy). Bardzo duży nacisk kładę na praktykowanie wdzięczności i bardziej doceniam to, co dzieje się wokół mnie, bo już wiem, że czas strasznie szybko płynie i niektóre rzeczy nie wydarzą się ponownie.
Marta Witecka: Czy dziś bardziej cieszą Cię medale, rekordy Polski czy może świadomość, że potrafiłaś pokonać własne ograniczenia?
Paulina Peda: Świadomość, że podczas startu zrealizowałam wszystkie postawione sobie cele 😊

Igrzyska olimpijskie
Marta Witecka: Tokio i Paryż – dwa olimpijskie doświadczenia. Czego nauczyły Cię pierwsze Igrzyska?
Paulina Peda: Tokio – że niczego w życiu nie można być pewnym 😂😂 a tak poważnie to bardzo podobała mi się cała otoczka. Wtedy my zawodnicy byliśmy jedynymi kibicami na trybunach i bardzo chciałam znaleźć się tam z nimi w wodzie i mieć kilka okazji do zaprezentowania się. Bardzo chciałam pojechać na kolejne i przeżyć to jeszcze raz.
Marta Witecka: Czy przed drugim olimpijskim startem czułaś większy spokój czy jeszcze większą presję?
Paulina Peda: Ani trochę nie byłam spokojniejsza 😂 Kiedy wyszłyśmy na nieckę basenową i zobaczyłam ile osób krzyczy na trybunach… 😂🙈 Ale szybko wzięłam się w garść i chciałam po prostu jak najszybciej pokonać te 2 baseny.

Marta Witecka: Co najbardziej zaskakuje ludzi, którzy nigdy nie byli na igrzyskach olimpijskich?
Paulina Peda: Hmm, chyba właśnie ta otoczka tego wydarzenia. To, że wszyscy sportowcy z całego świata i z różnych dyscyplin mieszkają razem. Mieszkają w tych samych warunkach i mamy te same przywileje.
Marta Witecka: Czy jest jakiś moment olimpijski, który zostanie z Tobą na całe życie, niezależnie od wyniku?
Paulina Peda: Nawet kilka. Odbieranie nominacji olimpijskiej, pierwszy spacer i rozeznanie w Wiosce Olimpijskiej, pierwsze wejście na basen, sam start… To są cudowne i wyjątkowe momenty.
Marta Witecka: Czy po igrzyskach łatwo wrócić do codzienności?
Paulina Peda: Ja osobiście byłam chyba zmęczona przygotowaniami, walką o kwalifikacje i całym tym okresem przed. Uważam, że ten balans i odpoczynek (przede wszystkim psychiczny) jest potrzebny, więc nie miałam z tym żadnego problemu. Może na początku, jak mogłam pospać, a tutaj budzik biologiczny miał inne zdanie 😂

Reprezentacja Polski
Marta Witecka: Co czujesz, gdy przed startem słyszysz słowa: „Na torze reprezentantka Polski – Paulina Peda”?
Paulina Peda: Rzadko słyszę cokolwiek przed starem. Domyślam się, że o mnie mowa kiedy Pan z kamerą stoi przy mnie 😂 Jeżeli coś usłyszę, to mięknie serduszko. Jest to cudowne uczucie, chyba nie do opisania, ale staram się jednak skupić na swojej robocie, którą trzeba wykonać za kilkanaście sekund 🙈
Marta Witecka: Czy dzisiaj czujesz się jedną z zawodniczek, które mają już rolę mentorki dla młodszych koleżanek?
Paulina Peda: Niektóre osoby dają znać, że tak właśnie jest i z jednej strony jest to bardzo miłe, a z drugiej czuję się odpowiedzialna, żeby przekazać w odpowiedni sposób najważniejsze, najbardziej wartościowe i najpotrzebniejsze rzeczy. Starałam się też swoją osobą czy to w mediach społecznościowych, na basenie czy w życiu prywatnym prezentować osobę autentyczną. Zależy mi też na tym, żeby osoby, które znają mnie z pływania i wzorują się na mnie pamiętały jedno – nie zatraćcie się tylko na wynikach. Bardzo ważna (we wszystkim co robimy w życiu) jest radość z tego co robimy.

Marta Witecka: Których zawodników lub zawodniczki z reprezentacji szczególnie cenisz za charakter?
Paulina Peda: Mogłabym wymienić kilka osób, ale reprezentantem mężczyzn będzie Kamil Sieradzki, który jest tytanem pracy, bardzo dobrym i ciepłym człowiekiem. Jest osobą, która swoją determinacją osiągnie wiele w tym sporcie, a ja byłam, jestem i będę jego najwierniejszą fanką 😂🫶🏽 Jeżeli chodzi o kobiety, to Olcia Knop. Tyle ile ta dziewczyna ma w sobie pracowitości, poczucia humoru, dystansu i empatii, to nie ma drugiej takiej osoby na tym Świecie. Mogłaby zarazić tym sporą część Świata 🥹❤️
Życie poza basenem
Marta Witecka: Jak wygląda Paulina Peda po wyjściu z pływalni? Czym się interesuje, co pozwala Ci odpocząć?
Paulina Peda: Jest całkowicie normalną osobą. Tak ja wspomniałam uwielbiam spędzać czas z bliskim i przyjaciółmi. Kocham podróżować, jeść pyszne jedzonko, tworzyć fajne projekty, robić spontaniczne rzeczy.

Marta Witecka: Czy potrafisz całkowicie odciąć się od pływania, czy ten sport jest obecny w Twojej głowie praktycznie cały czas?
Paulina Peda: Do zeszłego roku powiedziałabym, że nie potrafię się odciąć od pływania. Uważałam, że jest to cały mój Świat, a poczucie własnej wartości uzależnione jest od wyniku sportowego. Teraz śmiało mogę powiedzieć, że jest to bardzo ważna część mnie. Część, która ukształtowała mój charakter i część, dzięki której jestem tu gdzie jestem – ale jestem Pauliną Pedą, a nie wynikiem. Dzisiaj staram się zachować balans i nie plątać życia prywatnego z zawodowym. Po wyjściu z basenu nie mogę się doczekać, aż wrócę do domu, w którym czeka psie dziecko i już narzeczony 😂 Staram się rozwijać i szkolić swoje hobby, z którego coraz śmielej zdaję relacje w socialach. Dbam o relacje z rodziną, z przyjaciółmi i ze znajomymi, uwielbiamy wspólnie gdzieś wychodzić i nawet pograć w planszówki.
Marta Witecka: Co najbardziej pomaga Ci zachować równowagę psychiczną?
Paulina Peda: Uwielbiam spędzać czas z Kubą i on wie kiedy i jak zareagować na moje wahania nastroju. Czasem też potrzebuje posiedzieć najzwyczajniej sama i poczytać książkę, wyjść na spacer z psem czy tylko posiedzieć i popatrzeć w ścianę 😂🙈

Marta Witecka: Czy jest coś, czego sport Cię nauczył i co wykorzystujesz również w codziennym życiu?
Paulina Peda: Dyscypliny, całego zarządzania czasem, wytrwałości… chyba najważniejsze punkty.
Trudne momenty
Marta Witecka: Każdy sportowiec przeżywa kryzysy. Który był dla Ciebie najtrudniejszy?
Paulina Peda: Chyba zeszły rok, kiedy nie udało mi się zakwalifikować na MŚ i przyszło mi się zmierzyć z nadmierną ilością wolnego czasu i braku celu w nim. Życie w Kadrze to troszkę życie w bańce. Od zgrupowania do zgrupowania. Mało czasu dla rodziny, przyjaciół, na rozwijanie swojej pasji (chyba, że ktoś ma taką którą można zdalnie). Ciężko trenujesz do docelowej imprezy, a tutaj ciach. Nie było nic. Na początku było mi wstyd, ponieważ nie miałam się czym pochwalić. Dużo przeleżałam, a gdy stwierdziłam, że wszystko jest po coś – już była połowa sierpnia i powoli wracaliśmy do treningów 😂 Teraz nie chciałam popełnić tego błędu i wiecie co? Było mi wstyd za wyniki, a przyjaciele którzy umawiali się np. na grilla dalej to robią. Nie jestem Paulina Peda Mistrzyni Polski, tylko Paulina Peda ich przyjaciółka. I to jest to o czym wspomniałam, o poczuciu własnej wartości i że wynik odzwierciedlał kim jestem.

Marta Witecka: Czy porażki bardziej bolą zaraz po starcie czy dopiero kilka dni później?
Paulina Peda: Pierwsze ukłucie jest zaraz po starcie. Kiedy siądę spokojnie w domu/pokoju i analizuje start i rozkładam go na czynniki pierwsze dopiero wtedy boli najbardziej. Z perspektywy czasu osobiście wolę zrobić stosunkowo szybko – ale na chłodno – taki porządny rachunek sumienia, żeby móc iść dalej, niż żeby ciągnęło się to za mną. Sport jest piękny, ale też czasami brutalny i wchodząc do tego świata bierze się cały pakiet tych pięknych jak i gorzkich momentów.
Marta Witecka: Jak wygląda Twój sposób na odbudowanie pewności siebie po nieudanych zawodach?
Paulina Peda: Analiza wyścigu jak i całych przygotowań. Pytanie co mogę zmienić i działam. Oczywiście ważną rolę odgrywają najbliżsi, którzy wspierają przy tym jak tylko potrafią i coś słodkiego. Tak, to zdecydowanie lekarstwo na wszystko 😂

Przyszłość
Marta Witecka: Czy wciąż masz sportowe marzenia, których jeszcze nie udało się spełnić?
Paulina Peda: Oczywiście! To są cele i marzenia więc nie będę mówić na głos (😂) lecz chcę do tego podejść w bardzo zdrowy sposób. Kiedyś usłyszałam, że nie ważny jest cel, a sama droga na ten szczyt, więc zamierzam się cieszyć i doceniać wszystko co po drodze się wydarzy!
Marta Witecka: Los Angeles 2028 – to cel, który jest już dziś obecny w Twojej głowie?
Paulina Peda: Oczywiście! Skłamałabym gdybym powiedziała, że tak nie jest, ale po drodze jest jeszcze kilka punktów 😊
Marta Witecka: Czy myślisz o tym, czym zajmiesz się po zakończeniu kariery, czy na razie cała energia skupiona jest na pływaniu?
Paulina Peda: Teraz kiedy mam wakacje, to rozglądam się nad kierunkiem na przyszłość, ale jeszcze z dużym dystansem. Zaraz powrót do treningów z nowym Trenerem i przyznam, że jestem ciekawa i podekscytowana tym co może przynieść przyszłość, więc skupienie na przyszłości pływackiej z zachowaniem balansu między życiem prywatnym a zawodowym.

Na zakończenie
Marta Witecka: Gdybyś mogła zostawić jedną wiadomość dla młodych pływaków, którzy właśnie rozpoczynają swoją drogę, co chciałabyś im powiedzieć?
Paulina Peda: Usłyszałam mądre słowa „albo wygrywamy – albo się uczymy” i chętnie przekażę je dalej. Skupiaj się na swoich celach, czerp z tego jak najwięcej radości i nigdy się nie poddawaj! ❤️
Marta Witecka: Z czego jesteś dziś najbardziej dumna – jako zawodniczka i jako człowiek?
Paulina Peda: Z przekraczania własnych granic, z tej wspomnianej dyscypliny, zawziętości… Sport pokazał mi także, że bez względu na jego charakter – indywidualny czy zespołowy, to za każdym sukcesem czy porażką stoją ludzie. Osoba – która Cię prowadzi, partner – który wspiera wraz z rodziną i przyjaciółmi, a także pozostałe osoby, które potrafią szczerze świętować Twój sukces i wspierają w gorszych chwilach. Dla mnie ważne są stosunki i relacje z ludźmi, ale ludźmi wartościowymi i tymi, którzy chcą dla nas dobrze, mają na nas dobry wpływ, dodają skrzydeł, a oni sami dopuszczą nas do siebie aby ich wspierać. Ostatnią rzeczą, którą uczę się dalej to żeby nie oceniać. Ostatnie miesiące pokazały mi jakie są moje słabości i z czym przychodzi mi się mierzyć. Sama byłam, jestem i pewnie dalej będę oceniana, ale osobiście staram się już tego nie robić. Nikt nie wie czemu ktoś się spóźnił, tak się ubrał lub dlaczego nie ukończył wyścigu. Bez względu czego to dotyczy to są to jego decyzje, jego życie i trzeba to uszanować.

Marta Witecka: Czy jest coś, czego kibice o Paulinie Pedzie w ogóle nie wiedzą?
Paulina Peda: Uwielbiam książki psychologiczne i chyba nie ma takiej ilości czekolady, której bym nie zjadła 😂
Marta Witecka: Jak chciałabyś, aby zapamiętano Cię po zakończeniu kariery?
Paulina Peda: Ciekawe pytanie! Kurczę chyba jako osobę waleczną, uśmiechnięta.
Marta Witecka: Kiedy za kilkanaście lat spojrzysz na swoją sportową drogę, co chciałabyś móc o niej powiedzieć?
Paulina Peda: „Kurczę było super! Ciężko ale super!” 😂❤️
Marta Witecka: Czego życzyć dziś Paulinie Pedzie – medali, rekordów czy po prostu radości z pływania?
Paulina Peda: Zdecydowanie radości z pływania i zdrowia. Mając te dwie rzeczy razem – ma się chyba wszystko ❤️
Marta Witecka: Bardzo dziękuję za wywiad i życzę dużo radości i dobrych ludzi wokół. Paulina Peda: Dziękuję bardzo 😀
Zdjęcia: archiwum Pauliny Peda


















Dodaj komentarz