Kamil Dzik
Cztery nieudane próby, lata przygotowań i marzenie, które z każdą kolejną walką z Bałtykiem stawało się sprawą całej rodziny. Kiedy Bartłomiej Kubkowski po raz piąty ruszył ze Szwecji w kierunku Polski, jego ojciec wierzył, że tym razem nadejdzie dzień, na który czekał od lat – dzień, w którym przytuli syna na polskim brzegu. Nadszedł. W niezwykle osobistej rozmowie ze SwimmPL.com Tomasz Kubkowski opowiada Kamilowi Dzikowi o strachu, modlitwie podczas ostatnich kilometrów, łzach po ubiegłorocznej porażce i tych, które popłynęły po historycznym sukcesie. Mówi też o ludziach, bez których nie byłoby tego zwycięstwa: „Oni razem przepłynęli ten Bałtyk”.
Kamil Dzik: Kiedy Bartłomiej po raz pierwszy powiedział Panu, że chce przepłynąć Bałtyk? Jaka była Pana pierwsza reakcja?
Tomasz Kubkowski: To było chyba w 2021 roku. Pomyślałem wtedy, że jeśli Bartek tego chce, to ja też zrobię wszystko, żeby mu się udało.

Kamil Dzik: Czy próbował go Pan odwieść od tego pomysłu?
Tomasz Kubkowski: Nie. Kiedy zobaczyłem, jak bardzo tego pragnie, po prostu nie potrafiłem.
Kamil Dzik: Kiedy zrozumiał Pan, że to nie jest chwilowa fascynacja, ale życiowa misja?
Tomasz Kubkowski: Już po pierwszej próbie. Zobaczyłem jego zaangażowanie i wiedziałem, jak wiele to dla niego znaczy.
Kamil Dzik: Oglądając kolejne próby z pokładu łodzi lub śledząc ich przebieg, kto przeżywa większy stres – zawodnik czy jego ojciec?
Tomasz Kubkowski: Każdy inaczej, na swój sposób. Ale cały czas czułem jego obecność, jakbym był obok niego.
Kamil Dzik: Czy podczas tegorocznej wyprawy był moment, w którym naprawdę się Pan bał?
Tomasz Kubkowski: Na samej końcówce, kiedy już dopływał. Modliłem się wtedy, żeby wszystko się udało.

Kamil Dzik: Jak wspomina Pan ubiegłoroczną próbę, gdy do końca zabrakło zaledwie 11 kilometrów?
Tomasz Kubkowski: Płakałem jak bóbr, bo wiedziałem, co ten projekt dla niego znaczy.
Kamil Dzik: Co działo się z Bartkiem po tamtym niepowodzeniu? Czy widział Pan w nim zwątpienie?
Tomasz Kubkowski: Nie. Widziałem ogromne zmęczenie, ale nie zwątpienie. Czułem, że jeszcze spróbuje.

Kamil Dzik: Co sprawiło, że uwierzył Pan, iż wróci jeszcze raz i tym razem zwycięży?
Tomasz Kubkowski: Jego wiara, wiara załogi i nasza WIARA w powodzenie.
Kamil Dzik: Jak zmienił się Bartłomiej jako człowiek przez te pięć prób?
Tomasz Kubkowski: Cały czas jest sobą. Cały czas jest dobrym człowiekiem i to mu pomaga w życiu.
Kamil Dzik: Czy są cechy charakteru, które odziedziczył po Panu lub rodzinie i które pomogły mu dokonać tego historycznego wyczynu?
Tomasz Kubkowski: Zawsze mówię, że można odziedziczyć pewne rzeczy, ale to on musiał sobie sam z tym wszystkim poradzić. Zwłaszcza jeśli chodzi o wiarę w sukces.
Kamil Dzik: Kiedy po raz pierwszy pomyślał Pan: „On naprawdę przepłynie ten Bałtyk”?
Tomasz Kubkowski: Zawsze wierzyłem, że nadejdzie ten dzień, kiedy przytulę go na brzegu.

Kamil Dzik: Co czuł Pan w chwili, gdy Bartłomiej dotknął polskiego brzegu?
Tego nie da się opisać słowami.
Kamil Dzik: Czy były łzy?
Tomasz Kubkowski: A jak! I cieszę się, że popłynęły z radości.
Kamil Dzik: Jak wyglądało Wasze pierwsze spotkanie po zakończeniu przeprawy? Co sobie powiedzieliście?
Tomasz Kubkowski: Przytuliłem go i powiedziałem jedno słowo, a właściwie dwa: „Synek, zrobiłeś to”.

Kamil Dzik: Dziś cały świat mówi o Bartłomieju Kubkowskim. Kim dla Pana jest przede wszystkim – rekordzistą czy po prostu synem?
Tomasz Kubkowski: Po prostu moim kochanym synem. Zawsze nim był i tak już zawsze zostanie.
Kamil Dzik: Czy jest coś, czego ludzie nie wiedzą o Bartku, a co najlepiej pokazuje, jakim jest człowiekiem?
Tomasz Kubkowski: Jest wiele takich rzeczy, ale najważniejsze jest to, że jest dobrym człowiekiem. Pomaga innym, nie myśli tylko o sobie.
Kamil Dzik: W projekcie ogromną rolę odegrał cały zespół. Jak wyglądały kulisy tych kilkudziesięciu godzin z perspektywy osób wspierających?
Tomasz Kubkowski: Załoga to podstawa! Ci ludzie są dla Bartka jak rodzina. Bez nich nic by się nie udało. Oni razem przepłynęli ten Bałtyk.

Kamil Dzik: Jaką cenę płaci rodzina za realizację tak ekstremalnych marzeń?
Tomasz Kubkowski: To już zostawię dla siebie, jeśli mogę…
Kamil Dzik: Gdyby mógł Pan powiedzieć coś Bartkowi tuż przed wejściem do wody podczas tej piątej próby, jakie byłyby to słowa?
Tomasz Kubkowski: Wystarczyłoby, żebym tylko go przytulił. Resztę on sam wiedział.
Kamil Dzik: Na zakończenie – czego życzy dziś Pan swojemu synowi? Czy po takim sukcesie rzeczywiście wierzy Pan, że to był jego „Last Dance”, czy zna go Pan na tyle dobrze, że przeczuwa już kolejne wielkie wyzwanie?
Tomasz Kubkowski: Życzę mu przede wszystkim, żeby był szczęśliwym człowiekiem. Ma wspaniałą partnerkę życiową. Niech razem spełniają swoje marzenia – i te sportowe, i życiowe.
Dziękuję za rozmowę. I jako rodzic, razem z mamą Bartka, chcę zwrócić się do wszystkich i powiedzieć jedno:
DZIĘKUJEMY !
Zdjęcia: archiwum Tomasza Kubkowskiego













Dodaj komentarz