Podsumowanie udziału naszych reprezentantów w Multinations Youth Swim Meet Graz 2026
Reprezentacja Polski zakończyła udział w Multi Nations Youth Swim Meet 2026 w Grazu na 4. miejscu klasyfikacji medalowej z dorobkiem 29 medali: 8 złotych, 8 srebrnych i 13 brązowych. Wyprzedziła nas: Ukraina (14 z, 12 s, 6 b — 32), Turcja (18 z, 11 s, 10 b — 39) i Węgry (22 z, 14 s, 12 b — 48).
W klasyfikacji drużynowej weszliśmy na najniższy stopień podium z dorobkiem 327 pkt. Lepsi od nas byli tylko Węgrzy (342 pkt.) i Turcja (379 pkt.).
Biało-czerwoni ustąpili drużynowo tylko dwu mocnym ekipom, a zawody wygrali Węgrzy, którzy zdominowali rywalizację liczebnością i głębią składu.
Sam fakt, że Polska utrzymała się tuż za podium medalowym przy znacznie skromniejszej kadrze, jest mocnym sygnałem przed kolejnymi sezonami. Zgłoszono łącznie 302 zawodników z 14 krajów, a Polska wystawiła 20-osobową reprezentację.
To były zawody, w których Polska nie opierała się na jednym nazwisku. Owszem, kilka postaci błysnęło wyjątkowo mocno, ale najcenniejsze w tym występie było coś innego: rozłożenie punktów i medali na wiele konkurencji, stylów oraz oba zespoły sztafetowe. Taki profil startu zwykle mówi o drużynie więcej niż pojedynczy wystrzał jednej gwiazdy. I właśnie dlatego ten start można czytać nie tylko jako udany weekend, ale też jako obiecującą mapę potencjału roczników 2011–2012.
Najmocniejszym polskim akcentem w Grazu była bez wątpienia Ewa Leciejewska, która wygrała 200 m grzbietowym, 100 m grzbietowym i 50 m grzbietowym, a do tego dołożyła srebro w sztafecie 4×100 m dowolnym dziewcząt. Całość swoich występów okrasiła Rekordem Polski 15-latek na 100 m grzbietem.
Taki pakiet zwycięstw nie zostawia pola do dyskusji — w grzbiecie Polka była jedną z dominujących postaci całego mityngu. Gdy zawodniczka wygrywa sprint, dystans średni i dłuższy odcinek tej samej specjalności, to nie jest przypadek ani jednorazowy błysk. To jest znak pełnej kontroli nad swoją konkurencją.

Równie ważną postacią kadry był Mikołaj Kaczmarek. Jego zawody miały bardzo „swimswamowy” profil: nie tylko medal za medalem, ale także ogromna wartość dla drużyny. Zdobył srebro na 200 m grzbietowym, srebro na 50 m grzbietowym, złoto na 400 m dowolnym, a do tego był częścią złotej sztafety 4×200 m dowolnym chłopców oraz dwóch brązowych sztafet.
To właśnie tacy zawodnicy budują wynik zespołu — są użyteczni w różnych konfiguracjach i potrafią być filarem zarówno indywidualnie, jak i w wyścigach drużynowych.

Bardzo mocno wybrzmiał także Grzegorz Papuga, który zaczął od brązu na 400 m zmiennym, a potem wygrał 200 m klasycznym i 200 m zmiennym. To zestaw wyników, który od razu zwraca uwagę trenerów i obserwatorów: wszechstronność, wytrzymałość specjalna i realna wartość w konkurencjach „technicznych”. Zawodnicy tego typu bardzo często w kolejnych latach robią największy skok, bo mają szeroką bazę i więcej dróg rozwoju niż typowi sprinterzy.

Polska miała też swoje mocne punkty w sprintach. Barbara Lisiecka wygrała 50 m dowolnym, a później dołożyła srebro w sztafecie 4×100 m dowolnym dziewcząt. Błażej Antosik sięgnął po srebro na 50 m motylkowym, później po brąz na 100 m motylkowym, a do tego dorzucił medale sztafetowe. To cenna informacja, bo szybkość czysta i szybkość przenoszona na sztafetę to dwie różne rzeczy — Polska miała w Grazu zawodników, którzy dawali jedno i drugie.
Warto też podkreślić rolę Niny Rózgi, która zdobyła dwa brązowe medale na dystansach 800 m i 400 m stylem dowolnym. Tego typu starty są często trochę w cieniu sprintów i sztafet, ale dla bilansu reprezentacji mają wielkie znaczenie. Dają drużynie stabilność punktową i pokazują, że Polska nie była w Grazu ekipą jednowymiarową.

Sporo dobrego dały również sztafety. Złoto chłopców na 4×200 m dowolnym było jednym z najmocniejszych polskich momentów całych zawodów. Brąz chłopców w 4×100 m zmiennym i 4×100 m dowolnym, do tego srebro dziewcząt w 4×100 m dowolnym oraz brąz w 4×200 m dowolnym, pokazują rzecz bardzo ważną: Polska miała w Grazu realną głębię składu, a nie tylko pojedyncze „rakiety” na wybrane wyścigi. W młodzieżowym pływaniu to zwykle najlepszy znak zdrowia całego rocznika.

Dużym plusem całego wyjazdu było też to, że punkty zdobywali nie tylko medaliści. W czołowej ósemce meldowali się między innymi Aleksandra Krawczyk, Laura Przywara, Maria Kacer, Lena Rączkowska, Blanka Strap, Bruno Moros, Jan Skłodowski, Albert Borkowski czy Oskar Dźwilewski. To szczególnie istotne, bo wynik reprezentacji na takich zawodach nie powstaje wyłącznie z podium. Buduje się go szerokością: miejscami 4–8, punktami z trudnych konkurencji i gotowością do wejścia do sztafet.
I jeszcze jeden mocny akcent, którego nie można zgubić w tym podsumowaniu: w składzie reprezentacji były dwie 14-latki — Maria Kacer i Lena Rączkowska. Obie nie pojechały do Grazu wyłącznie „po naukę”. Maria Kacer zdobyła brąz w sztafecie 4×200 m dowolnym, a Lena Rączkowska płynęła w punktowanej sztafecie 4×100 m zmiennym dziewcząt, która zajęła 4. miejsce. To właśnie są nazwiska, które warto zaznaczyć grubszą kreską: młodsze od większości stawki, a już użyteczne dla reprezentacji. Tacy zawodnicy w następnym sezonie często robią największy progres, bo zdobywają doświadczenie rok wcześniej, niż „powinni”.


Patrząc szerzej, Polska z Grazu wywozi kilka bardzo konkretnych wniosków. Po pierwsze: grzbiet był naszą najmocniejszą specjalnością, zwłaszcza dzięki Leciejewskiej i Kaczmarkowi. Po drugie: kadra miała dobrą strukturę między konkurencjami zmiennymi, klasycznymi i sprintem. Po trzecie: sztafety były realną siłą, a nie dodatkiem do programu. I po czwarte: nawet jeśli do podium klasyfikacji medalowej trochę zabrakło, to ten start wygląda jak występ drużyny, która ma podstawy, by w kolejnych latach wejść poziom wyżej. Węgry pozostawały poza zasięgiem dzięki skali i głębi, ale Polska nie wyglądała jak zespół przypadkowy. Wyglądała jak drużyna z jasnymi mocnymi punktami i kilkoma nazwiskami, które warto już teraz zapisać grubiej w notesie.
Krótko mówiąc: 29 medali, czwarte miejsce i kilka bardzo mocnych historii indywidualnych. To nie był wyjazd, po którym mówi się tylko „fajnie popłynęli”. To był wyjazd, po którym można powiedzieć coś znacznie konkretniejszego: Polska miała w Grazu jakość, głębię i zawodników, którzy już teraz potrafią robić różnicę na arenie międzynarodowej.
Polscy medaliści
Złote medale
Ewa Leciejewska — 200 m grzbietowym
Ewa Leciejewska — 100 m grzbietowym
Ewa Leciejewska — 50 m grzbietowym
Grzegorz Papuga — 200 m klasycznym
Grzegorz Papuga — 200 m zmiennym
Barbara Lisiecka — 50 m dowolnym
Mikołaj Kaczmarek — 400 m dowolnym
Polska — 4×200 m dowolnym chłopców (Mikołaj Kaczmarek, Jan Skłodowski, Borys Koperski, Albert Borkowski)
Srebrne medale
Mikołaj Kaczmarek — 200 m grzbietowym
Błażej Antosik — 50 m motylkowym
Mikołaj Kaczmarek — 50 m grzbietowym
Bruno Moros — 50 m klasycznym
Polska — 4×100 m dowolnym dziewcząt (Aleksandra Krawczyk, Ewa Leciejewska, Barbara Lisiecka, Paulina Kokoszka)
Brązowe medale
Grzegorz Papuga — 400 m zmiennym
Polska — 4×100 m zmiennym chłopców (Mikołaj Kaczmarek, Bruno Moros, Błażej Antosik, Tymoteusz Skowron)
Oskar Dźwilewski — 200 m motylkowym
Polska — 4×200 m dowolnym dziewcząt (Aleksandra Krawczyk, Paulina Kokoszka, Hanna Burandt, Maria Kacer)
Nina Rózga — 800 m dowolnym
Nina Rózga — 400 m dowolnym
Błażej Antosik — 100 m motylkowym
Polska — 4×100 m dowolnym chłopców (Mikołaj Kaczmarek, Tymoteusz Skowron, Błażej Antosik, Borys Koperski)
Polacy, którzy punktowali
Punktowali wszyscy biało-czerwoni, którzy zajęli miejsca 1–8 w swoich konkurencjach indywidualnych i sztafetach. Na podstawie przesłanych wyników byli to:
Medaliści indywidualni: Ewa Leciejewska, Mikołaj Kaczmarek, Grzegorz Papuga, Błażej Antosik, Barbara Lisiecka, Bruno Moros, Nina Rózga, Oskar Dźwilewski
Finaliści / punktujący bez medalu indywidualnie: Laura Przywara, Tymoteusz Skowron, Aleksandra Krawczyk, Maria Kacer, Blanka Strap, Albert Borkowski, Jan Skłodowski, Lena Rączkowska
Punktujący w sztafetach: Paulina Kokoszka, Hanna Burandt, Hanna Jurska, Borys Koperski
Polska nie miała w Grazu takiej głębi jak Węgry, ale miała coś bardzo cennego — wyraźne „event clusters”. Biało-czerwoni byli naprawdę mocni w grzbiecie, bardzo użyteczni w wyścigach zmiennych i solidni w sztafetach. Leciejewska i Kaczmarek dali drużynie elitarny backstroke punch, Papuga dołożył klasyczno-zmienną wszechstronność, a sztafety pokazały, że ten rocznik nie opiera się na dwóch nazwiskach. Do tego dochodzi ważny detal rozwojowy: Maria Kacer i Lena Rączkowska, jako 14-latki, już były elementem punktującej reprezentacji. To właśnie takie nazwiska często robią największy krok rok później.
Zdjęcia: PZP, UKS 190 Łódź, LKS Jedność 32 Przyszowice, UKS Fala Nieporęt, UKS BOSiR Brzesko, UKS GIM 92 Ursynów














Leave a Reply