Przez 6 dni lubelska Aqua zamieniła się w europejskie centrum zmagań pływackich. Przez te długie sześć dni byliśmy świadkami świetnych wyścigów, emocji na widowni, radości i łez zawodników. Było naprawdę MEGA !
W Lublinie w niedzielę zakończyły się Mistrzostwa Europy European Aquatics w pływaniu na basenie 25 m.
Frekwencja
W Mistrzostwach wzięło udział ok. 533 zawodników z 45 krajów zrzeszonych w European Aquatics.
Z pośród wielkich gwiazd europejskiego pływania zabrakło niewielu. Nie przyjechała Sarah Sjöström, ale po urodzeniu dziecka, jeszcze nie doszła do pełnej formy. Zabrakło „Króla Paryża” Léon Marchand, rumuńskiej gwiazdy dowolnego Davida Popovici, dwójki znakomitych Węgrów: Huberta Kós i Kristóf Milák, Brytyjczyka Adama Peaty oraz zawieszonej Benedetta Pilato. Z pośród Polaków, wielkim nieobecnym był Kacper Stokowski.
Pewnie gdyby ww. gwiazdy wystartowały w Lublinie, to zapewne podium w wielu konkurencjach wyglądałoby inaczej, ale bez sensu jest w ogóle w ten sposób to rozpatrywać, bo biorąc pod uwagę liczbę startujących, były to jedne z największych Mistrzostw w dotychczasowej ich historii.
Miejsce Mistrzostw
Kompleks Aqua Lublin jest doskonale znany wszystkim polskim pływakom. Chyba absolutna większość lubi tu przyjeżdżać i na nim startować. Lublin dzięki swojemu skomunikowaniu z resztą Polski siecią nowoczesnych dróg, nie nastręczał problemów z dojazdem. Tak samo szeroka oferta hotelowa mogła zapewnić wszystkim dobre warunki noclegowe. Miasto pomyślało też o komunikacji dla pływaków i z wszystkich hoteli można się było dostać na basen podstawianymi autobusami. Chyba żadna z federacji nie mogła narzekać na problemy komunikacyjne.
Hala przylegająca do basenu została zaadaptowana na halę rozgrzewkową oraz miejsce dla fizjoterapeutów.
Słyszeliśmy co prawda w Lublinie komentarze, że o wiele lepszym obiektem do tych Mistrzostw, biorąc pod uwagę wielkość widowni oraz zaplecze, byłaby łódzka Zatoka Sportu lub poznańskie Termy Maltańskie, ale według nas lubelska Aqua była idealna, właśnie biorąc pod uwagę wielkość widowni. Tak samo się ma z miejscówką. Lublin jest mniejszy od Łodzi i od Poznania i na pewno był lepszy „do ogarnięcia” dla ekip.

Frekwencja na widowni
Podczas dopołudniowych eliminacji widownia była zapełniona w części. Aby nie było za dużo pustych miejsc, miasto przysyłało na widownie klasy ze szkół. Pomysł jak najbardziej dobry, bo może ktoś z tych „zesłanych” zarazi się pływaniem i będzie z tego dobry efekt.
Na blokach półfinałów i finałów widownia była pełna, a w sobotę i niedzielę był totalny full. Jedynie najdalsza część widowni, nad stanowiskami kamer, świeciła czasem pustkami, bo Ci co mieli tam wejściówki stali wzdłuż barierek. Najwięcej przyjechało kibiców skandynawskich (zwłaszcza Szwedów) oraz Niemców. Na widowni byli słyszalni roześmiani Włosi, Horwaci, Czesi.
Promocja Mistrzostw w Lublinie
W komentarzu pod postem na temat pomijania w mediach Mistrzostw, właściciel firmy odpowiedzialnej za media na ME z ramienia PZP napisał, że promocja była na „dziesiątkach” bilbordów i innych nośnikach. My przez pierwsze dni trochę zwiedziliśmy Lublin i nie widzieliśmy, żadnego, nawet i małego bilbordu, ale możliwe, że były w innej części miasta, gdzie nie byliśmy i dlatego nie widzieliśmy. Jeśli ktoś widział, to prosimy o wpisy.
W każdym razie w centrum Lublina, pod ratuszem, były bilbordy poświęcone 45-leciu NSZZ Solidarność. Na reprezentacyjnej ulicy miasta – Krakowskim Przedmieściu, również nic nie widzieliśmy, zamiast bajkowych światełek świątecznych.

Najgorszym wszak dla nas było samo dojście do wejścia na Aqua od strony hali rozgrzewkowej. Parking przy basenie, gdzie stały samochody telewizji, został odgrodzony parkanem i czarną folią. Wyglądało to koszmarnie, jak nie przymierzając parkan przy podrzędnej budowie, bo większość firm budowlanych stara się teraz stawiać estetyczne ogrodzenia. Nie rozumiemy czemu zamiast tej czarnej, paskudnej folii na parkanie nie można było zrobić wielkiego napisu „Mistrzostwa Europy European Aquatics w pływaniu Lublin 2025”, lub dać ekstra dodatkowe miejsca do postawienia reklam dla sponsorów Mistrzostw?
Ta, czy owak chodząc po Lublinie, zrobiliśmy małą sondę wśród Lubellaków oraz wśród grup najlepiej zazwyczaj poinformowanych, czyli kelnerów, taksówkarzy. Stan wiedzy na temat tego co się dzieje na kompleksie Aqua był … znikomy, co i tak jest delikatnym określeniem.
Myślimy, że organizatorzy powinni odrobić zadanie domowe i podpatrzyć wypróbowany sposób promocji realizowany od lat przez organizatorów najlepszych polskich zawodów – Memoriału Marka Petrusewicza we Wrocławiu lub „świeżynka” wśród polskich imprez pływackich – Light it Up! Swimming show. I absolutnie nie ma się o co obrażać, bo chodzi o dobro pływania.
Promocja i relacja ME w mediach
Wspomniany właściciel firmy odpowiedzialnej za media na ME twierdził, że jest absolutną nieprawdą, że Mistrzostwa są pomijane w mediach, bo według Rejestru Obserwacji Mediów IMM w ciągu trwania Mistrzostw ukazało się kilkanaście tysięcy publikacji, od dużych ogólnopolskich mediów, po te mniejsze.
IMM – jak większość klasycznych firm monitoringowych – w wielu raportach posługuje się ekwiwalentem reklamowym (AVE): wartością, „ile kosztowałaby reklama”, zamiast realnego wpływu na biznes. W oficjalnych raportach zlecanych przez instytucje publiczne AVE jest normalnie raportowane jako indeks efektywności PR. Problem? Środowisko PR na świecie od lat uznaje AVE za wskaźnik przestarzały i mylący, co jest wpisane w tzw. Barcelona Principles – AVE jest wprost odradzany jako miara efektywności PR. Co gorsza, sami eksperci z branży (w tym prezes IMM w dyskusji o AVE) przyznają, że: cenniki reklamowe oderwane są od realnej wartości powierzchni, AVE może być co najwyżej „wskaźnikiem poglądowym”, a nie twardą miarą skuteczności PR. Czyli: narzędzie liczy coś, co branża uznaje za wadliwy wskaźnik – i sprzedaje to jako „wartość PR”. Nic dziwnego, że wykresy są piękne, a rzeczywistość biznesowa się z tym nie klei.
Standardowy błąd tych narzędzi polega na tym, że biorą deklarowany zasięg medium (np. miesięczną liczbę użytkowników portalu), mnożą przez liczbę publikacji, nie deduplikują odbiorców (ta sama osoba liczona wielokrotnie), nie sprawdzają, ilu ludzi rzeczywiście zobaczyło konkretny artykuł (zresztą jest to a wykonalne taka metodą liczenie). Branżowe teksty od lat nazywają takie „impressions” i zasięgi „vanity metrics” – cyferkami, które dobrze wyglądają w raporcie, ale mało mówią o realnym wpływie na zachowania odbiorców.
Tak, jak odpisaliśmy ww. panu, według nas oddźwięk medialny ME w mediach był słaby. Wystarczy wpisać frazę „Mistrzostwa Europy w pływaniu w Lublinie” i pojawi się realny oddźwięk. Oczywiście może i rzeczywiście my się mylimy i tych kilka tysięcy publikacji było … choć ostatni cud był według wielu w Kanie Galilejskiej, a od tego momentu, już ani jednego.
Według jednej z piszących pod wpisem o „pomijaniu w mediach”, to wina firmy odpowiedzialnej za media z ramienia PZP. My tutaj jesteśmy jednak zupełnie innego zdania. Przez te wszystkie dni uważamy, że obsługa mediów funkcjonowała bezbłędnie. Codziennie dostawaliśmy świetnie przygotowane raporty z dokładnie przygotowanymi i opracowanymi informacjami. Na ich podstawie można było m.in. przygotować artykuły do SwimmPL.com.
Jedną sprawą są materiały informacyjne przygotowywane przez biuro obsługi mediów, a inną zupełnie sprawą jest ich publikacja w mediach, czy wejścia na anteny, w radiu, czy w telewizji. Tutaj niestety decyduje potrzeba rynku, a zwłaszcza jego zainteresowanie. Stąd Wisła przegrała nieoczekiwanie z Zawiszą, a my przegraliśmy z kretesem z tą dwójką teamów „kopaczy”. Potem była Wisła i skoki, a potem coś kolejnego, itd., itp.
Choć pływanie jest w Polsce sportem masowym, ale dalej i wciąż masowo nie dostrzeganym przez mass media.
Możemy narzekać, ale jak znowu ktoś mądrze napisał – dość narzekania, płakania, róbmy wszystko, aby pokazać, że część Polski czeka na pływanie, bo codziennie wchodzi do wody dziesiątki tysięcy osób i to w każdym wieku!
Na dzisiaj wystarczy, aby Was nie przynudzić. Jutro czas na podsumowanie startu naszej ekipy, ocenę Trenera Głównego Kadry Seniorów, jak i całościową ocenę wydarzenia.
























Leave a Reply