Podsumowujemy olsztyńskie Mistrzostwa, cz. I

Podziel się tym:

Mistrzostwa Polski w kategorii Open Olsztyn 2026, Wodne Centrum Rekreacyjno – Sportowe Aquasfera, 21-24.04

Tegoroczne Mistrzostwa Polski miały trochę inna formułę, od tych organizowanych w ostatnich latach za sprawą „ograniczenia” ich do kategorii Open, a nie jak w latach wcześniejszych „Open i Młodzieżowców 19-23”.

Wielu sympatyków pływania było zainteresowanych powodami. Oficjalnie nie znamy powodów decyzji, ale możemy przypuszczać, że chodzi o danie możliwości startu coraz bardziej rozrastającej się polskiej kolonii pływackiej w USA. Mistrzostwa Polski Juniorów 17-18 lat i Młodzieżowców zostały zaplanowane w terminie 16-19.07 w Oświęcimiu i jest to termin, który pozwoli większości studiujących i trenujących w USA, czy Anglii na start w Mistrzostwach. Termin kwietniowy nie wszystkim „pasował” z uwagi na końcówkę wiosennego semestru.

Frekwencja

W tym roku do udziału w Mistrzostwach Polski zostało zgłoszonych 586 zawodników (221 kobiet i 365 mężczyzn). Patrząc na liczby, to frekwencja była mniejsza w stosunku do roku 2025 (745 – 305 k i 440 m) oraz 2024 (733 – 309 k i 424 m) o ok. 150 zawodników.

Ta mniejsza frekwencja nie była jednak spowodowana (WEDŁUG NAS) zmianą formuły Mistrzostw, a tym, że roczniki 07-04 były dotknięte efektami obostrzeń COVID, co odbiło się spadkiem aktywnie trenujących pływanie.

Jakoś specjalnie nie było to widoczne podczas samych zawodów, co więcej na słupkach startowych stanęło w Olsztynie wielu zawodników studiujących i trenujących w USA i Wielkiej Brytanii. Zabrakło tak naprawdę niewielu.

Lokalizacja i obiekt basenowy

Olsztyńskie Wodne Centrum Rekreacyjno – Sportowe Aquasfera jest doskonale znane chyba wszystkim pływającym, bo corocznie odbywają się w Olsztynie rocznikowe Mistrzostwa Polski. Olsztyn kiedyś był mało dobrą miejscówką, bo dla klubów z polski zachodniej, czy południa, była to prawie przysłowiowa „wyprawa za morze”. Dzisiaj za sprawą dobrej siatki “S”-dróg nie jest to już tak wielki problem, bo droga z Wrocławia do Olsztyna, to czas przejazdu ok. 6-7 h, a ze Szczecina nieznacznie więcej. Tak więc do przyjęcia.

Po zakończeniu wszelkich robót drogowych przy Alei Marszałka Józefa Piłsudskiego dojazd do samego kompleksu też jest bezproblemowy.

Sam kompleks ma jedną niezaprzeczalną zaletę dla przyjeżdżających samochadami na zawody i to od lat – na czas Mistrzostw podziemny parking jest pojemny i co istotne BEZPŁATNY! Czego nie ma np. w Lublinie.

Niestety sam obiekt ma jeden wielki minus (od jakiegoś czasu), a mianowicie został zlikwidowany mini barek, który był w głównej hali. Wielu pamięta, że miał całkiem dobry asortyment i podczas Mistrzostw był oblegany. Teraz można zaopatrzyć się co najwyżej w napoje w kiosku koło siłowni i na czas Mistrzostw koło dawnego mini barku pojawił się mobilny punkt sprzedaży kawy, herbaty oraz kanapek. Ale to dużo za mało i chyba inny target.

Szkoda, że zarządzający obiektem nie pomyśleli, aby na czas Mistrzostw zaprosić food truck do rozłożenia się na placu przed wejściem do obiektu, a myślimy, że dla każdego grupa ok. 600 osób, to mega target. Można było nawet na tym jeszcze coś zarobić, bo przecież zaproszenie do rozłożenia, nie oznaczało wcale, że jest to za free.

Kolejnym chyba minusem obiektu była mała liczba ogólnie dostępnych kontaktów, gdzie można było podładować telefony, no ale kiedy obiekt powstawał, to raczej nikt z projektantów nie zakładał, że za 20 lat będzie potrzeba rozbudowana sieć gniazdek elektrycznych.

Na plus zdecydowanie zasługuje praca obsługi sprzątającej, która przez cały czas trwania zawodów dbała o czystość na wysokim poziomie.

Frekwencja na trybunach

Niestety – trybuny świeciły pustkami. Poza zawodnikami dominowali najwierniejsi: rodziny, znajomi i trenerzy.

Słyszeliśmy, że to efekt braku świeżych sukcesów olimpijskich. Podobno po tryumfie Prezes Otylii Jędrzejczak na IO, gdy przyjechała na zawody do Olsztyna, to trybuny były pełne „po przysłowiowy sufit”.

Trudno się z tym w pełni zgodzić. Gdyby tak było rzeczywiście, to podczas walk Julii Szeremety, byłby teraz „dziki tłum” i walki z nią trzeba byłoby organizować na Narodowym. Na pewno jest to świetna zachęta, ale mamy proste wytłumaczenie. O tym, że na zawody do Olsztyna przyjechała medalistka IO Otylia Jędrzejczak, ktoś musiał wiedzieć, gdzieś było to zamieszczone, bo inaczej skąd przyszłyby te tłumy, jakby nikt, nic, nie wiedział?

Kluczowym problemem wydaje się brak skutecznej promocji wydarzenia. Poza pojedynczymi zapowiedziami (np. w komunikacji miejskiej) trudno było znaleźć jakiekolwiek informacje o zawodach w przestrzeni miejskiej.

Rozmowy z mieszkańcami, pracownikami gastronomii czy nawet lokalnymi przedstawicielami środowiska sportowego pokazały jedno – wielu z nich nie miało pojęcia, że w Olsztynie odbywa się najważniejsza krajowa impreza pływacka. Mało tego Poseł Komisji Sportu i Turystyki Paweł Papke z Olsztyna był zaskoczony, że takie zawody są, bo znalazłby czas, aby przyjść.

Trudno mieć o to pretensję do naszego związku, bo raczej to powinna być praca lokalnych służb promocji. W końcu lokalizacja najważniejszych tegorocznych zawodów pływackich w Olsztynie, to po części wyróżnienie dla miasta. Wydaje nam się że można było przemyśleć zrobienie na 2-3 tygodnie przed wydarzeniem konferencji prasowej, z udziałem włodarzy miasta, PZP, 2-3 gwiazd naszej kadry pływackiej i przedstawieniem programu, znaczenia tej imprezy oraz prezentacją polskich gwiazd pływania, które wezmą w nich udział. Uważamy, że urząd mógł oplakatować miasto informacjami oraz zwłaszcza można było zachęcić szkoły do przyjścia na wydarzenie, choćby po to, aby zapromować aktywny sport wśród młodych osób.

Można też było przewidzieć spotkania dla młodych osób i sympatyków pływania z naszymi gwiazdami pływackimi.

Wydarzenie, które mogło być czymś więcej

Gdyby nawet widzowie się pojawili, istnieje duże ryzyko, że szybko straciliby zainteresowanie.

Nie chodzi o poziom sportowy – ten był wysoki. Problemem jest forma podania wydarzenia.

W Polsce mamy już przykład imprezy na europejskim, a nawet światowym poziomie – Memoriał Marka Petrusewicza we Wrocławiu. Tam zawody żyją: światło, muzyka, dynamika, interakcja z widownią.

Mistrzostwa Polski również mogą takie być. Wystarczy wprowadzić elementy animacji, oprawy wizualnej, konkursów czy pracy z publicznością.

To nie obniża rangi zawodów – wręcz przeciwnie. Buduje ich wartość.

Nagrody

Na koniec coś zdecydowanie na plus.

Medale tegorocznych Mistrzostw były bardzo dobrze zaprojektowane i spotkały się z natychmiastową reakcją zawodników w mediach społecznościowych.

Dodatkowego znaczenia dodała obecność Prezes Polskiego Związku Pływackiego, Otylia Jędrzejczak, która osobiście wręczała nagrody.

Szkoda, że nie zaproszono do wręczenia medali Wiceministra Sportu i Turystyki Ireneusza Nalazka z Olsztyna, bo był ale też nic nie wiedział o zawodach.

Wydaje nam się również, że można było pomyśleć o atrakcyjnych nagrodach finansowych dla medalistów. Nie chodzi oczywiście o to, aby wszystko spłycać do pieniędzy, ale nie oszukujmy się, to bardzo ciężki sport, który jest beznadziejnie premiowany. Można było podpisać umowę prowizyjną na wyszukanie sponsorów wydarzenia i z pozyskanych pieniędzy zrobić pulę nagród finansowych dla medalistów, dla najlepszej i najlepszego pływaka, etc.

Na dzisiaj tyle, jutro ciąg dalszy. Wklejamy kolejny świetny finał, tym razem na 100 m stylem motylkowym kobiet, zakończony dość niespodziewanie zwycięstwem Zuzanny Famulok (AZS AWF Katowice).

Film: TVP Sport

Podziel się tym:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *