Katarzyna Głuch – psycholog sportowy
Zaczyna się sezon startowy. Zawodnicy coraz mocniej trenują, pracują nad techniką, szybkością i wytrzymałością. Pilnują regeneracji, snu, diety. Przygotowują ciało do kolejnych zawodów.
A co z głową?
Stres, presja i oczekiwania są częścią sportu. Pojawiają się przed ważnymi zawodami, ale także przed startem, do którego zawodnik przywiązuje szczególną wagę. I nie ma w tym nic dziwnego.
Nie chodzi o to, żeby stres całkowicie wyeliminować. Chodzi o to, żeby nauczyć się z nim startować.
Nie walcz ze stresem
Stres przed startem jest naturalny. Nie musimy się go pozbyć, żeby dobrze popłynąć. Walka z nim często tylko dokłada nam napięcia: zaczynam się stresować tym, że… się stresuję.
Dlatego czasem mówię zawodnikom, żeby spróbowali zrobić coś zupełnie odwrotnego – zaakceptowali jego obecność.
Można nawet spróbować „podać mu rękę” i powiedzieć sobie:
„Fajnie, że jesteś. Wspólnie podejdźmy do tego zadania”.
Skoro się stresuję, to znaczy, że ten start jest dla mnie ważny. Teraz najważniejsze jest to, co z tym napięciem zrobię.
Zależne ode mnie czy niezależne?
To jedno z rozróżnień, do którego często wracam w pracy z zawodnikami.
Przed zawodami spróbujmy zastanowić się, na co rzeczywiście mamy wpływ.
Rzeczy zależne ode mnie:
🔹 jak trenuję,
🔹 jak przygotuję się do zawodów,
🔹 co jem i piję,
🔹 ile śpię,
🔹 jak dbam o regenerację,
🔹 czy wykonuję dodatkową pracę, np. jogę lub ćwiczenia oddechowe,
🔹 na czym skupiam uwagę przed startem,
🔹 jak wykonuję swoje zadanie.
Są też rzeczy niezależne ode mnie:
🔹 decyzje sędziów,
🔹 forma i zachowanie rywali,
🔹 opóźnienia i organizacja zawodów,
🔹 warunki startu,
🔹 zdarzenia losowe.
Nie mamy wpływu na wszystko, co wydarzy się na zawodach. Mamy natomiast wpływ na swoje przygotowanie i na to, co zrobimy, kiedy staniemy na słupku.
I właśnie tam powinna być skierowana nasza uwaga.
Nie wszystko zależy od wyniku na tablicy
Pływak nie może kontrolować tego, jak popłyną zawodnicy na sąsiednich torach. Może za to pilnować własnego startu, pierwszych metrów, nawrotów, techniki, tempa, oddechu czy finiszu.
Dlatego zamiast myśleć:
„Muszę wygrać”
albo:
„Muszę zrobić życiówkę”
lepiej zadać sobie pytanie:
„Co mam zrobić, żeby dobrze wykonać swój wyścig?”
To niewielka zmiana, ale przenosi uwagę z wyniku, którego nie jesteśmy w stanie w pełni kontrolować, na konkretne zadanie.
Co możesz zrobić przed startem?
Oddychaj świadomie.
Kiedy napięcie rośnie, spróbuj skupić się na oddechu. Spokojny oddech i nieco dłuższy wydech pomagają wrócić uwagą do tego, co dzieje się właśnie teraz, zamiast wybiegać myślami do wyniku.
Zamień „muszę” na „chcę”.
„Muszę wygrać”, „muszę zrobić życiówkę”, „muszę pokazać, na co mnie stać” – każde kolejne „muszę” dokłada ciężaru.
Można powiedzieć sobie inaczej:
„Chcę pokazać to, co wypracowałem na treningach”.
Nie daje to gwarancji wyniku. Pozwala jednak podejść do startu bez dokładania sobie niepotrzebnej presji.
Nie walcz z emocjami.
Strach, napięcie czy niepewność przed startem nie oznaczają, że zawodnik jest źle przygotowany. Nie oznaczają też, że za chwilę popłynie źle.
Emocje są częścią startowania. Możemy je odczuwać i jednocześnie dobrze wykonać swoje zadanie.
Miej swoją rutynę.
Dobrze jest mieć kilka stałych elementów, które powtarzamy przed zawodami. Dla jednego zawodnika będzie to muzyka, dla innego kilka spokojnych oddechów, wizualizacja wyścigu albo określona kolejność czynności przed wejściem na słupek.
Taka rutyna daje coś znajomego w sytuacji, w której wiele rzeczy może być nieprzewidywalnych.
Rodzicu, trenerze – uważaj na słowa
Presja nie zawsze bierze się tylko z oczekiwań samego zawodnika. Czasami, zupełnie nieświadomie, dokładają ją dorośli.
„Musisz zrobić życiówkę.”
„Stać cię na medal.”
„Tyle trenowałeś, teraz musisz pokazać wynik.”
„Nie zepsuj tego.”
Rodzic czy trener może wypowiadać te słowa z najlepszymi intencjami. Młody zawodnik może jednak usłyszeć coś innego: muszę spełnić oczekiwania.
Czasami przed startem wystarczy:
„Zrób swoje”.
„Skup się na zadaniu”.
„Jesteś przygotowany”.
A czasami nie trzeba mówić nic więcej.
Głowę też się trenuje
Przygotowanie psychiczne nie zaczyna się pięć minut przed startem. Podobnie jak nad techniką czy wytrzymałością, nad nim również pracuje się podczas treningów.
Oddychanie, koncentracja, wizualizacja, własna rutyna przedstartowa, sposób, w jaki zawodnik rozmawia sam ze sobą, czy reakcja na niepowodzenie – tego wszystkiego można się uczyć.
I dobrze zacząć, zanim pojawi się problem.
Nie zawsze mamy wpływ na emocje, które pojawią się przed startem. Mamy natomiast wpływ na to, co z nimi zrobimy.
A kiedy stajemy na słupku, nie musimy już zastanawiać się nad wszystkim dookoła.
Mamy do wykonania swój wyścig !
Katarzyna Głuch
psycholog sportowy












Dodaj komentarz