Advertisement

Rodzicu masz prawo to wiedzieć!

Podziel się tym:

Remigiusz Gołebiowski – trener pływania

Szanowni Państwo, Rodzice zawodników pływania, bo o pływanie wszakże się rozejdzie. A jak o pływanie, to i o trening, jak o trening, to o zawody, a jak o zawody, to o jakie i o ilość startów. Albo, co gorsza!!!!! (i właśnie dokładnie o tym) o narzucanie dziecku dużej ilości startów, czy to „kontrolnych”, czy „rekreacyjnych”, „pojedź, coś zdobędziesz, będzie fajnie”.

Dla kogo będzie fajnie?
Drodzy Rodzice, wybaczcie, nie mam zamiaru tu Was karcić, postaram się Wam merytorycznie wytłumaczyć, dlaczego duża ilość startów, skumulowanych w krótkim odcinku czasu, JEST ZŁA. Tak jest zła!!!!

Wiem, że fajnie się ogląda i że człowiek jest dumny, gdy dziecko pływa, wygrywa, cieszy się tym. Też jestem tatą i w pełni Was rozumiem.
Lecz z fizjologicznego i trenerskiego punktu widzenia wygląda to tak kompletnie inaczej.

Układ nerwowy, każdy start „kosztuje mózg”

Start w zawodach to zawsze maksymalna mobilizacja układu nerwowego.
Nawet jeśli mówimy: „to na luzie”, ciało i tak tego tak nie odczytuje. Co się dzieje?
Włącza się układ współczulny, serce bije szybciej, oddech przyspiesza, mięśnie są napięte.
Mózg dostaje sygnał: „jest presja, trzeba walczyć”.
Wzrasta poziom adrenaliny, noradrenaliny i kortyzolu (hormony stresu).
Dla dziecka oznacza to, że po starcie organizm potrzebuje 1–3 dni, (stąd wolne po zawodach), by wrócić do pełnej równowagi nerwowej,- przy częstych startach mózg żyje w trybie ciągłej gotowości, może pojawić się: nerwowość, kłopoty z koncentracją, gorszy sen, rozdrażnienie. (I tu moment, gdzie Waszą rola jest to zaobserwować).
Dorosły zawodnik jeszcze to „przepcha”, dziecko często nie potrafi tego nazwać, ale to widać w zachowaniu, zmęczeniu, zniechęceniu.

Układ mięśniowy i energia

Niestety nie ma magii, jest biochemia, organizm to skomplikowany twór.
Każdy start to dla mięśni wysiłek w strefie maksymalnej intensywności, ogromne zużycie glikogenu mięśniowego (paliwa), duża ilość metabolitów wysiłkowych (jonów wodorowych, mleczanu), mikrourazy włókien mięśniowych.

Jeśli takich startów jest dużo w krótkim czasie organizm nie nadąża z regeneracją, mięśnie są permanentnie „niedoleczone”, rośnie ryzyko bólu, przeciążeń, a w dłuższej perspektywie, niestety, kontuzji. Do tego dochodzi rozwój dziecka, organizm, który dopiero rośnie, nie jest miniaturą dorosłego zawodnika, on ma swoje tempo, swoją wrażliwość na przeciążenia. Pamiętajcie o tym.

Serce, oddech, hormony, cały organizm w trybie „alarm”

Start to nie tylko mięśnie i psychika, to pełne pobudzenie całego organizmu, serce pracuje na wysokich obrotach, oddech dochodzi do granic wydolności, zmienia się przepływ krwi (priorytet: mięśnie, nie trawienie, nie regeneracja), wydzielane są hormony stresu, które przy nadmiarze mogą osłabiać układ odpornościowy.
Dlatego dzieci, które „non stop startują”, częściej łapią infekcje, szybciej „siadają” im siły, gorzej znoszą cykl treningowy.

Psychika, cienka linia między radością a wypaleniem

Każdy start dokłada cegiełkę do psychiki dziecka, pojawiają się oczekiwanie wyniku, swojego, rodzica, trenera, kolegów, rośnie porównywanie się z innymi, wynik zaczyna być miernikiem: „jestem dobry / jestem słaby”. (Mam to u mojego syna nr 2.
Przy dużej liczbie startów w krótkim czasie, dziecko żyje w trybie ciągłej oceny, łatwo o lęk przed porażką („znowu muszę udowodnić, że jestem dobry”), radość z pływania zamienia się w ciągłą presję.
W pewnym momencie, zamiast cieszyć się wodą, startem, progresją, dziecko zaczyna bać się wyniku, reakcji, oczekiwań. Pojawia się wypalenie, zniechęcenie, myśli w stylu: „już mi się nie chce”, „mam dość”.
To właśnie nadmierna liczba startów, a nie brak talentu, często „zabija” piękną przygodę ze sportem.

Koordynacja i technika

Kiedy ciało jest zmęczone, technika się sypie. Układ nerwowy odpowiada też za, precyzję ruchu, timing, czucie wody.
Zmęczony mózg + zmęczone mięśnie = gorsza technika.
Przy zbyt częstych startach, dziecko zaczyna pływać „na przetrwanie”, nie „na jakość”,
utrwala się technika w zmęczeniu, ciało „zapamiętuje” gorszy wzorzec ruchu. Zamiast robić krok do przodu, można technicznie cofnąć się o dwa.

Emocje dziecka vs. emocje dorosłych

To bardzo ważny fragment (zwłaszcza dla Was Rodzice)
Dziecko często chce jechać na zawody, bo chce być zadowolone z siebie,
bo rodzice są dumni, bo „wszyscy jadą”. Rodzic chce dać dziecku radość, motywację, wspomnienia. Trener patrzy na to jeszcze przez pryzmat biologii, rozwoju, długofalowego procesu. Te trzy perspektywy są naturalne, ale się różnią. Moim zadaniem jako trenera jest czasem powiedzieć: „Stop, wystarczy, teraz ważniejsza jest regeneracja, spokój głowy i mądry trening, niż kolejny start i kolejny wynik.”

Bo my nie wychowujemy „dziecka od medalu na jutro”. My budujemy zdrowego młodego człowieka,
który ma szansę, rozwijać się harmonijnie, pokochać sport na lata, jeśli będzie chciał sięgnąć kiedyś po naprawdę wysokie cele.

Podsumowując ten fizjologiczno–psychologiczny wywód

Duża liczba startów w krótkim czasie to:
– przeciąża układ nerwowy,
– niszczy równowagę hormonalną i energetyczną,
– zwiększa ryzyko kontuzji i chorób,
– pogarsza sen, koncentrację i samopoczucie,
– dokłada presję psychiczną,
– potrafi odebrać radość z pływania
i zaburzyć rozwój techniki.

A my wspólnie, rodzice, trener, dziecko, powinniśmy dbać, by sport był drogą do zdrowia, siły i spokoju, a nie wyścigiem na to, kto częściej stanie na słupku.

Tekst jest autorstwa Remigiusza Gołębiewskiego, absolwenta Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, licencjonowanego trenera PZP, licencjonowany trenera Open Water WOWSA (USA), Mistrza Świata w pływaniu lodowym.

Podziel się tym:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *