Advertisement

„Zamiast instytucja udowadniać rzetelność wyniku, to ja muszę udowadniać swoją niewinność …”

Podziel się tym:

Alicja Tchórz kontra system antydopingowy

1. Punkt wyjścia – sprawa, która trwa ponad rok

Redakcja: Twoja sprawa dopingowa trwa już ponad 1,5 roku. Na jakim etapie jesteś dziś formalnie i mentalnie?

Alicja Tchórz: Formalnie jestem w trakcie postępowania odwoławczego – sprawa nie jest zamknięta, mimo że decyzja pierwszej instancji już zapadła. Mentalnie to najtrudniejszy okres w moim życiu sportowym. To stan ciągłej niepewności, zawieszenia i walki o elementarne poczucie sprawiedliwości, a nie o wynik sportowy.

Redakcja: Czy pamiętasz moment, w którym dowiedziałaś się o pozytywnym wyniku badania? Co było Twoją pierwszą myślą?

Alicja Tchórz: Pamiętam ten moment bardzo dokładnie-wracałam z Mistrzostw Polski. Pierwszą reakcją było niedowierzanie. Wiedziałam, że nie przyjęłam żadnej substancji zabronionej, ani podejrzanych odżywek. To nie był strach przed karą, tylko szok i pytanie: „Jak to w ogóle możliwe?”. Od razu zatrzymałam się na poboczu i zaczęłam dzwonić w poszukiwaniu pomocy.

Redakcja: Kiedy zrozumiałaś, że to nie będzie standardowa procedura, tylko długotrwała walka z instytucją?

Alicja Tchórz: W momencie, gdy zaczęłam zadawać konkretne pytania dotyczące wyniku, możliwości jego pochodzenia, procedury i kontekstu ilościowego – a zamiast odpowiedzi pojawiła się cisza, formalizm i zamykanie dyskusji. Wtedy stało się jasne, że to nie jest rozmowa o faktach, tylko proces w którym druga strona (POLADA) nie będzie szukać prawdy tylko sposobu na bezwzględne zamknięcie sprawy.

2. Substancja, liczby i sens kary

Redakcja: W Twojej próbce wykryto 83 ng/ml DMAA. Co ten wynik realnie oznacza z punktu widzenia fizjologii sportu?

Alicja Tchórz: Z punktu widzenia fizjologii sportu – nic. To stężenie jest tysiące razy niższe od stężenia, które miałoby jakikolwiek wpływ ergogeniczny. Nie ma możliwości, aby taka ilość wpłynęła na wydolność, koncentrację czy wynik sportowy (większy wpływ ma kubek kawy). Nie zmienia to faktu, że takie są zasady i tym zasłaniał się PANEL I instancji.  Te zasady jednocześnie dopuszczają np. wynik innej substakcji (marihuana), który dozwolony trzykrotnie przekracza próg uznawany za poziom stężenia oznaczany dla przewlekle uzależnionych. To pokazuje, że normy nie są ok i istnieje realna potrzeba na uaktualnianie (urealnianie) listy oraz stężeń substancji zabronionych.

Redakcja: Czy w toku postępowania ktokolwiek ze strony instytucji próbował wykazać realny wpływ tej ilości na wynik sportowy?

Alicja Tchórz: Nie. Nigdy nie przedstawiono żadnej analizy, symulacji ani opinii wskazującej na realny wpływ tej ilości na organizm. Kara została nałożona wyłącznie na podstawie formalnego faktu wykrycia substancji, bez odniesienia do jej znaczenia biologicznego.

Redakcja: Jak wytłumaczono Ci fakt, że dawka tysiąckrotnie niższa od mającej efekt fizjologiczny skutkuje 24-miesięczną dyskwalifikacją?

Alicja Tchórz: W praktyce nie wytłumaczono. Usłyszałam, że „takie są przepisy”. Problem w tym, że przepisy antydopingowe przewidują analizę kontekstu, winy i znaczenia – a w mojej sprawie ten element został całkowicie pominięty. Otrzymałam najwyższy możliwy wymiar kary pomimo, że w mojej sytuacji to byłoby zupełnie nielogiczne zachowanie.

3. Laboratorium i błędy proceduralne

Redakcja: Czterech niezależnych ekspertów wskazało istotne uchybienia w badaniu. Jakiej wagi są to błędy?

Alicja Tchórz: To nie są drobne nieścisłości. Mówimy o uchybieniach dotyczących dokumentacji analitycznej, chronologii badania, walidacji metod i spójności danych. Są to elementy, które bezpośrednio wpływają na wiarygodność wyniku i konieczność uznania go za wadliwy. Już nie ma znaczenia wtedy jaki on był bo może 0 a może 83 – chodzi o to, że błędnie wykonano wiele procedur, a próbki A i B przez błędy w procedurze badawczej w ocenie ekspertów nie nadają się do ponownej analizy,

Redakcja: Czy – według opinii ekspertów – same te uchybienia powinny podważyć wiarygodność wyniku badania?

Alicja Tchórz: Tak. Eksperci jednoznacznie wskazali, że przy takim zakresie braków i błędów wynik nie może zostać uznany.

Redakcja: Jak zareagowałaś na sytuację, w której Panel przyznał, że nie jest ekspertem z chemii, a mimo to oczekiwał od Ciebie szczegółowych wyjaśnień?

Alicja Tchórz: Z ogromnym zdziwieniem. Zawodnik nie jest i nie może być ekspertem laboratoryjnym. Od tego są laboratoria i instytucje. Przerzucanie tej odpowiedzialności na sportowca jest systemowo nieuczciwe. Rozumiem, ze system antydopingowy działa jednoznacznie w przypadku stwierdzenia przekroczenia to obwiniony musi pokazać dlaczego nie brał/brał nieświadomie lub co się stało jeśli chce się bronić. Jednak te same przepisy mówią, że w przypadku wskazania wątpliwości co do rzetelności przedstawionego wyniku ciężar dowodów o jego poprawności leży po stronie oskarżającego. W moim przypadku jest to pomijane i cały czas oczekuje się ode mnie jakiś nowych dodatkowych działań. To kosztuje czas, środki, energię i emocje.  Dodatkowo tworzy pole dla oskarżającego które pozwala mu się przygotować i spokojnie czekać zamiast tłumaczyć się z niekompetencji swoich dostawców usług. To kuriozalne i na pewno błędnie interpretowane. Code of conduct WADA zakłada „equity of arms”. O żadnej równości nie ma tutaj mowy.

Redakcja: Czy miałaś poczucie, że ciężar dowodu w Twojej sprawie został całkowicie przerzucony na zawodnika.

Alicja Tchórz: Tak. I to jest jeden z kluczowych problemów tej sprawy. Zamiast instytucja udowadniać rzetelność wyniku, to ja muszę udowadniać swoją niewinność

 4. Równość stron – teoria a praktyka

Redakcja: Czy w trakcie postępowania widziałaś realną równość stron: sportowiec kontra instytucja?

Alicja Tchórz: Nie. To jest asymetria zasobów, czasu, pieniędzy i kompetencji. Zawodnik jest zawsze stroną słabszą.

Redakcja: Jak oceniasz sytuację, w której niedotrzymanie terminów przez jedną stronę jest akceptowane, a od drugiej wymaga się bezwzględnej precyzji?

Alicja Tchórz: Jako fundamentalnie niesprawiedliwą. To pokazuje, że równość stron istnieje głównie na papierze.

Redakcja: Co poczułaś, gdy usłyszałaś, że musisz wskazać jednego „wiodącego” eksperta zamiast czterech?

Alicja Tchórz: Poczucie ograniczania prawa do obrony. Każdy z ekspertów analizował inny aspekt sprawy – to nie byli „powtarzalni” świadkowie.

Redakcja: Czy Twoim zdaniem to standardowa procedura, czy próba ograniczenia skutecznej obrony?

Alicja Tchórz: W mojej ocenie – próba ograniczenia skutecznej obrony.

5. Koszty, presja i samotność sportowca

Redakcja: Ile kosztuje zawodnika realna próba obrony w takiej sprawie?

Alicja Tchórz: To są dziesiątki, a często setki tysięcy złotych. Ekspertyzy, prawnicy, analizy – to koszty, na które większości sportowców po prostu nie stać.

Redakcja: Czy w trakcie postępowania czułaś wsparcie systemowe, czy raczej całkowitą samotność?

Alicja Tchórz: Samotność. System, który deklaruje ochronę czystych sportowców, w praktyce pozostawia ich samych. Nie ukrywam też, że w takich sytuacjach ciężko w wsparcie środowiska czy też związku bo z definicji … jest się winnym.

Redakcja:  Jak bardzo ta sprawa wpłynęła na Twoje życie zawodowe i prywatne?

Alicja Tchórz: Całkowicie. To wpływa na pracę, relacje, zdrowie psychiczne. Żyjesz z piętnem, mimo że walczysz o prawdę. W jednej chwili zostajesz odcięty od źródeł przychodów, przyjaciół z drużyny i musisz sobie radzić w rzeczywistości, której zupełnie nie znasz.

Redakcja: Czy były momenty, w których rozważałaś rezygnację z dalszej walki?

Alicja Tchórz: Tak. Ale wtedy przypominałam sobie, że jeśli ja odpuszczę, to ten system będzie działał tak samo wobec kolejnych osób. Niezwykle ważne było dla mnie wsparcie, które dostałam od bliskich i środowiska. Bardzo dziękuję za każdą rozmowę i wiadomość.

6. Młodzi sportowcy i efekt mrożący

Redakcja: Dlaczego uważasz, że Twoja sprawa nie jest odosobniona?

Alicja Tchórz: Bo znam wiele podobnych historii – tylko większość nigdy nie wychodzi poza zamknięte akta. Podobnie jak w 2015 po akcji z uwłaczającymi nagrodami posypały się do mnie wiadomości od zawodników, którzy czują się skrzywdzeni.

Redakcja: taka procedura oznacza dla młodych sportowców, często niepełnoletnich?

Alicja Tchórz: Strach. Brak zaufania do systemu i rezygnację ze sportu jeszcze zanim na dobre się zacznie.

Redakcja: Czy znasz przypadki, w których zawodnicy zrezygnowali ze sportu, bo nie było ich stać na obronę?

Alicja Tchórz: Tak. I to jest chyba najbardziej dramatyczny aspekt tego systemu.

Redakcja: Czy obecny system antydopingowy realnie chroni niewinnych?

Alicja Tchórz: W teorii tak. W praktyce – bardzo często nie.

7. Fundacja, debata i przyszłość

Redakcja: Skąd decyzja, o założeniu Fundacji Ochrony i Rozwoju Sportu?

Alicja Tchórz: Z potrzeby zmiany systemowej. Chcę, aby inni nie musieli przechodzić tego sami. Dodatkowo Fundacja zajmie się dwoma innymi działaniami – systemowym wsparciem selekcji i ochrony talentów oraz bezpieczeństwem związanym z wodą.

Redakcja: Jak konkretnie chcecie wspierać sportowców, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji?

Alicja Tchórz: Poprzez pomoc prawną, ekspercką, edukację i nagłaśnianie problemów proceduralnych. Będziemy Think Tankiem proponującym zmiany, będziemy także organizować konferencje i publikować raporty nt potrzeb zmian i stanu systemu. Chcemy być realną przeciwwagą dla działania obecnego systemu w którym prokurator POLADA finansuje sąd Panel. Nie chcę walczyć z WADĄ. System antydopingowy musi działać! Jednak musi on działać rzetelnie i potrafić dostosowywać się do turbulentnego środowiska. Chcemy być panelem eksperckim proponującym dostosowanie zmian do realiów rzeczywistości.

Redakcja: Dlaczego zaprosiłaś POLADA i Panel do publicznej debaty?

Alicja Tchórz: Bo tylko transparentna rozmowa może prowadzić do zmian. Cisza sprzyja nadużyciom.

Redakcja: Co powinno się zmienić w procedurach, aby podobne sytuacje nie niszczyły karier?

Alicja Tchórz: Zmiany w przepisach, większa odpowiedzialność laboratoriów, realna analiza kontekstu i równowaga stron. Myślę, ze przydałaby się w tej sytuacji (min czasowo) instytucja audytująco-kontrolna – Mam nadzieję, że w tym przypadku WADA pod przewodnictwem Witolda Bańki zadba o tę część. Niezbędna jest również walidacja kar, stężeń granicznych. O ile wykluczenie z rywalizacji sportowej wydaje się być logiczne o tyle usunięcie z życia sportowego absurdalne (szczególnie w trakcie trwania procesu).

Redakcja: Czy ta walka jest jeszcze o Ciebie – czy już o system?

Alicja Tchórz: Dziś przede wszystkim o system. Zawsze byłam tym który mówi o nieprawidłowościach. Za to często obrywałam ale tej wierzę w zmianę. Także w tym przypadku.

Redakcja: Co powiedziałabyś sportowcom, którzy dziś boją się podważać decyzje instytucji?

Alicja Tchórz: Że strach jest zrozumiały, ale milczenie utrwala niesprawiedliwość.

Redakcja: Dziękuję za rozmowę i życzymy Ci w imieniu SwimmPL.com mimo wszystko przeżywania Świąt, które pozwolą Ci spojrzeć z optymizmem na przyszłość!

Alicja Tchórz: dziękuję bardzo.

Zdjęcia: domowe archiwum Alicji Tchórz

Podziel się tym:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *