Advertisement

“Sport daje mi poczucie sensu, siłę emocjonalną, dumę z siebie oraz pewność siebie. Woda to moja pasja i część mojej tożsamości…”

Podziel się tym:

Podczas Gali XXVI Plebiscytu na Najlepszych Sportowców Warszawy 2025 jedną z laureatek była pływaczka Klaudia Jarzewicz. O Klaudii pisaliśmy wiele podczas relacji z XXV Letnich Igrzysk Głuchych w Tokio, gdzie odniosła spektakularne sukcesy i była jednym z “motorów” naszej kadry. Dzisiaj zapraszamy Was do rozmowy z tą niezwykle skromną i wspaniałą “wojowniczką” …..

I. Początki i droga do pływania

Redakcja: Jak zaczęła się Twoja przygoda z pływaniem?

Klaudia Jarzewicz: Moja przygoda z pływaniem zaczęła się bardzo wcześnie. Jako małe dziecko często wyjeżdżałam z rodzicami nad morze, ponieważ tam mieszka część mojej rodziny. Miałam około ośmiu miesięcy, kiedy tata po raz pierwszy zabrał mnie do wody. Na początku płakałam, bo było zimno, ale z czasem woda stała się moim naturalnym środowiskiem. Moja siostra jest młodsza ode mnie i zupełnie inna. Ona nie chciała wchodzić do wody, a ja wręcz przeciwnie, zawsze pierwsza biegłam do morza. Mama musiała pilnować nas obu jednocześnie, mnie w wodzie i siostry na brzegu. Już wtedy było widać, że woda przyciąga mnie w wyjątkowy sposób.

Redakcja:Kto pierwszy dostrzegł w Tobie potencjał sportowy?

Klaudia Jarzewicz: Moja mama. To ona zauważyła zajęcia pływackie w Instytucie Głuchoniemych i zapisała mnie na treningi. Bez jej decyzji i zaangażowania moja droga sportowa mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.

Redakcja: Czy od początku wiedziałaś, że chcesz iść w sport wyczynowy?

Klaudia Jarzewicz: O tym wtedy nie myślałam. Na początku pływanie było moją pasją i radością. Dopiero z czasem, startując w Mistrzostwach Polski Niesłyszących i zdobywając medale, zrozumiałam, że chcę pływać na wysokim poziomie i uświadomiłam sobie, że pływanie może stać się moją przyszłością.

Redakcja: Jak wyglądały Twoje pierwsze treningi jako zawodniczki niesłyszącej?

Klaudia Jarzewicz: Zaczęłam trenować w klubie IG, czyli Warszawskim Klubie Sportowym Młodzieży Niesłyszącej przy Instytucie Głuchoniemych, raz w tygodniu, w każdą środę. Nawet gdy pogoda była bardzo zimna i inne dzieci rezygnowały z treningów, ja i moja siostra Laura przychodziłyśmy regularnie, niezależnie od pogody. To był czas, w którym budowałam charakter i uczyłam się determinacji.

Redakcja: Czy były momenty, w których chciałaś zrezygnować?

Klaudia Jarzewicz: Tak, wielokrotnie. Miałam kontuzję barku, trudne konflikty w kadrze i bardzo wymagające treningi. Był to dla mnie ciężki okres, ale nauczył mnie wytrwałości. Pomogło mi wsparcie trenerów i rodziny, a także świadomość, że każdy trudny moment jest krokiem do przodu. Dzięki temu nauczyłam się, że nawet gdy jest ciężko, warto walczyć i nie rezygnować z pasji.

II. Sport i życie osoby niesłyszącej

Redakcja: Jak niesłyszenie wpływa na codzienny trening pływacki?

Klaudia Jarzewicz: Niesłyszenie wymaga ode mnie większej koncentracji i samodzielności. Muszę uważnie obserwować trenera, sygnały wizualne oraz pilnować startów, ponieważ nie słyszę komend głosowych.

Redakcja: Co w sporcie jest najtrudniejsze dla zawodnika niesłyszącego?

Klaudia Jarzewicz: Najtrudniejsze w sporcie dla zawodnika niesłyszącego są bariery komunikacyjne. Trzeba być uważnym i czasem wymyślać własne sposoby, żeby nadążyć za grupą. Startując w zawodach słyszących, często spotykałam się z dyskryminacją, śmiechem i brakiem dostosowania warunków, na przykład sygnałów świetlnych przy basenie, bo nie słyszę startu. Dlatego wielokrotnie prosiłam o takie sygnały i często musiałam sama walczyć o swoje prawa.

Redakcja: Jak wygląda komunikacja z trenerem podczas treningów i zawodów?

Klaudia Jarzewicz: Podczas treningów i zawodów komunikujemy się przez telefon, notatki i gesty. Trener pisze mi plan na tabliczkach podczas treningu, więc dokładnie wiem, co mam robić. Dzięki temu wszystko przebiega sprawnie.

Redakcja: Czy czujesz różnicę między sportem powszechnym a sportem niesłyszących?

Klaudia Jarzewicz: Dla mnie to dwa zupełnie inne światy. W sporcie powszechnym muszę mieć oczy dookoła głowy. Muszę tam słyszeć wzrokiem żeby nie przegapić startu lub sygnałów sędziego. To jest dla mnie duże wyzwanie. W sporcie niesłyszących czuję za to prawdziwą energię. Kiedy wszyscy migamy i używamy świateł to czujemy że jesteśmy jednością. Tam nie ma barier i mogę być po prostu sobą.

Redakcja: Co daje Ci sport poza wynikami?

Klaudia Jarzewicz: Sport daje mi poczucie sensu, siłę emocjonalną, dumę z siebie oraz pewność siebie. Woda to moja pasja i część mojej tożsamości.

III. Droga do Kadry Narodowej

Redakcja: Kiedy pojawiło się pierwsze powołanie do Kadry Narodowej Niesłyszących?

Klaudia Jarzewicz: Po Mistrzostwach Polski w 2017 roku w Lublinie, zdobyłam srebrny medal na 100 metrów stylem grzbietowym.

Redakcja: Jakie emocje towarzyszyły Ci przy pierwszym starcie w reprezentacji Polski?

Klaudia Jarzewicz: Podczas mojego pierwszego startu czułam ogromne emocje, ale i spokój, bo wiedziałam, że mam za sobą rodzinę. Zawsze mogę liczyć na moją mamę, Agatę Margiewicz, która wspiera mnie na każdych zawodach. Ogromną siłę daje mi też moja siostra, Laura Jarzewicz – jej obecność jest dla mnie bardzo ważna. Czasami niespodziankę robi mi ciocia, Ela Jarzewicz. Tak było w Tokio – jej przyjazd był dla mnie szokiem i ogromną radością. Dzięki nim strach zamienia się w motywację i czuję, że mam o wiele więcej siły do walki

Redakcja: Co najbardziej zmieniło się w Twojej karierze po wejściu do kadry?

Klaudia Jarzewicz: Pojawiła się większa presja, odpowiedzialność i oczekiwania. Każdy trening i start zaczął mieć większe znaczenie.

Redakcja: Jak wygląda przygotowanie do imprezy rangi Deaflympics?

Klaudia Jarzewicz: To intensywny czas ciężkich treningów, obozów i pracy nad formą fizyczną oraz mentalną. Deaflympics to najważniejsze zawody w karierze sportowca niesłyszącego.

Redakcja: Kto odegrał największą rolę w Twoim rozwoju sportowym?

Klaudia Jarzewicz: Największą rolę odegrała moja mama. Zawsze była przy mnie wspierała mnie, wierzyła we mnie i kibicowała mi na każdym etapie. Dbała także o moją codzienność: przygotowywała dla mnie posiłki, koktajle i pilnowała, żebym miała siłę do treningów. Bez jej obecności i zaangażowania nie byłoby mojej sportowej drogi.

IV. Deaflympics Tokio 2025

Redakcja: Jak zapamiętałaś swój pierwszy start na Igrzyskach Głuchych w Tokio?

Klaudia Jarzewicz: Był to start w sztafecie 4×100 metrów stylem dowolnym. Towarzyszył mi ogromny stres i strach, ale również determinacja.

Redakcja: Co czułaś, stojąc na podium Deaflympics?

Klaudia Jarzewicz: Nie mogłam uwierzyć, że stoję na podium i mam medal. Byłam w szoku, bardzo wzruszona i szczęśliwa. Przypomniały mi się wszystkie lata ciężkiej pracy, kontuzje barków, zmęczenie, wczesne pobudki, regularne treningi i chwile, kiedy było naprawdę trudno. Wtedy poczułam że to wszystko miało sens!

Redakcja: Który moment podczas igrzysk był dla Ciebie najważniejszy?

Klaudia Jarzewicz: W Tokio najważniejszymi momentami były dla mnie starty na 50 metrów stylem grzbietowym i dowolnym. To właśnie w tych konkurencjach udało mi się poprawić rekordy życiowe i zdobyć medal indywidualnie. Czułam wtedy ogromną dumę, że moja ciężka praca przyniosła taki efekt na tak ważnych zawodach. Te wyścigi zapamiętam do końca życia.

Redakcja: Czy medal w Tokio był spełnieniem marzeń, czy początkiem nowych celów?

Klaudia Jarzewicz: Medal w Tokio był zdecydowanie spełnieniem moich marzeń. Bardzo cieszy mnie to, że zdobyłam go indywidualnie i pobiłam rekordy życiowe na 50 m stylem dowolnym oraz grzbietowym. To był dla mnie dowód, że stać mnie na wiele. Ten sukces stał się też początkiem nowej drogi, bo teraz mam jeszcze większą motywację, by stawiać sobie kolejne, ambitne cele.

Redakcja: Co było największym wyzwaniem podczas tych igrzysk?

Klaudia Jarzewicz:

Największym wyzwaniem były starty na 50 metrów stylem dowolnym i grzbietowym.  Musiałam dać z siebie wszystko, żeby pokonać stres i rywalki. Bardzo się cieszę, że zakończyły się one moimi nowymi rekordami życiowymi.

V. „Sport bez Barier” – wyróżnienie

Redakcja: Co dla Ciebie oznacza wyróżnienie „Sport bez Barier”?

Klaudia Jarzewicz: To wyróżnienie to dla mnie ogromne docenienie mojej drogi i dowód, że sport osób niesłyszących ma znaczenie. Pokazuje, że mimo wielu barier, z którymi muszę się mierzyć każdego dnia, można osiągać wielkie rzeczy. Ta nagroda daje mi siłę, by dalej walczyć z trudnościami i udowadniać, że ciężka praca pozwala przełamywać nawet największe przeszkody.

Redakcja: Czy czujesz, że Twoja historia może inspirować innych?

Klaudia Jarzewicz: Tak. Pochodzę z niesłyszącej rodziny i musiałam pokonać wiele barier. Wierzę, że moja historia może dać innym siłę.

Redakcja: Jak zmieniło się Twoje życie po tym wyróżnieniu?

Klaudia Jarzewicz: Zyskałam większą pewność siebie i motywację do dalszej pracy.

Redakcja: Czy sport może realnie przełamywać bariery społeczne?

Klaudia Jarzewicz: Tak. Sport pokazuje, że niepełnosprawność nie ogranicza marzeń ani możliwości.

VI. Mentalność, charakter, codzienność

Redakcja: Co powiedziałabyś młodym osobom z niepełnosprawnościami, które boją się spróbować sportu?

Klaudia Jarzewicz: Powiedziałabym młodym osobom z niepełnosprawnościami, żeby spróbowały i dały sobie szansę. Sport daje emocje, siłę, pewność siebie i wiarę w siebie. Zawsze warto spróbować, bo nigdy nie wiadomo, jak wiele może to zmienić.

Redakcja: Co daje Ci największą siłę w trudnych momentach?

Klaudia Jarzewicz: Największą siłę w trudnych momentach daje mi moja mama zawsze była przy mnie i nieustannie mnie wspiera.

Redakcja: Jak wygląda Twój typowy dzień treningowy?

Klaudia Jarzewicz: W ciągu tygodnia trenuję w wodzie osiem razy, każda jednostka trwa około dwóch godzin. Dodatkowo trzy razy w tygodniu realizuję trening siłowy na siłowni.

Redakcja: Jak radzisz sobie z presją startową?

Klaudia Jarzewicz: Staram się traktować start jak zadanie do wykonania. Oczywiście strach i stres zawsze mi towarzyszą, ale staram się nad nimi panować, żeby nie były zbyt silne. One nie znikają całkowicie, ale dzięki treningom bardziej wierzę w siebie i swoje możliwości. Skupiam się na tym, co mam zrobić w wodzie i daję z siebie całą siłę. To właśnie ta wiara w siebie pozwala mi walczyć do końca, mimo że czuję stres.

Redakcja: Co motywuje Cię do dalszej pracy po zdobyciu medali?

Klaudia Jarzewicz: Medale to sukces, ale moją największą motywacją jest dalsza praca. Choć bałam się, że nie poprawię wyników, pobiłam rekord i udowodniłam sobie, że stać mnie na więcej. Nie zatrzymuję się, chcę urywać kolejne sekundy i bić nowe rekordy, bo kocham ten proces i walkę o bycie coraz lepszą.

VII. Przyszłość

Redakcja: Jakie są Twoje sportowe marzenia na kolejne lata i poza sportem?

Klaudia Jarzewicz: Jeśli chodzi o moje plany na najbliższe lata, to najbardziej wyczekuję Igrzysk Głuchych (Deaflympics) w Grecji w 2029 roku, marzę o tym, żeby przywieźć stamtąd kolejne medale. Wcześniej, w 2026 roku, wybieram się na Mistrzostwa Europy do Niemiec, a rok później czekają mnie Mistrzostwa Świata u nas, w Polsce. Bardzo się cieszę na ten start, bo występy przed własną publicznością mają w sobie coś wyjątkowego. Po prostu chcę dalej poprawiać swoje życiówki i czerpać frajdę z każdego wyjścia na start. A marzenia poza sportem? Te wolałabym na razie zachować tylko dla siebie.

Redakcja: Dziękujemy za rozmowę i życzymy kolejnych sukcesów, na jakie zasługujesz!

Klaudia Jarzewicz: Dziękuję

Zdjęcia: archiwum domowe Klaudii Jarzewicz, Swimm PL

Podziel się tym:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *