Rozmowa z pływakiem KS Barrakuda Gdańsk Krzysztofem Walerych (2009), trenowanym obecnie przez trenera Artura Mikicina, wychowanka wielu Mistrzów Polski i medalistów Mistrzostw Europy i Świata. W sympatycznej rozmowie Krzysiek mówi o swoich początkach, czym była dla niego „żabka” na początku sportowej drogi, o zdobyciu Mistrzostwa Polski i emocjach, jakie temu towarzyszyły, o marzeniach i przyszłości. Zapraszamy, bo warto …..
I. Początki pływania
Redakcja: Jak zaczęła się Twoja przygoda z pływaniem – pamiętasz pierwszy trening?
Krzysztof Walerych: Moja przygoda z pływaniem zaczęła się w dość śmieszny sposób, bo idąc do szkoły sportowej nigdy wcześniej nie byłem na basenie i wybrałem właśnie ten sport, bo zawsze chciałem nauczyć się pływać. Z pierwszych treningów pamiętam że bardzo bałem się skakać do wody i ogólnie bardzo ciężko mi szło i miałem wrażenie, że to sport nie dla mnie.
Redakcja: Czy trafiłeś na basen przypadkiem, czy ktoś z rodziny pchnął Cię w stronę sportu?
Krzysztof Walerych: Tak ja już wspomniałem na basen trafiłem bardzo przypadkowo, dla mojej rodziny to był mega szok bo spodziewali się, że pójdę bardziej w lekkoatletykę.
Redakcja: Początkowo pływałeś w UKS „Żabianka” Gdańsk. Co zapamiętasz z początków Twojego pływania w tym klubie?
Krzysztof Walerych: W Uks Żabianka pływałem do 7 klasy szkoły podstawowej. To właśnie tam z trenerką Hanią Maksim, potem Małgorzatą Petkakis i na końcu trenerem Piotrem Filipczukiem stawiałem moje pierwsze kroki pływackie, zdobywałem pierwsze medale, wygrywałem ligi Województwa Pomorskiego oraz biłem rekordy klubu. Do tego poznałem wiele cudownych osób, z którymi mam kontakt do dzisiaj.
Redakcja: Czy był ktoś, kogo zapamiętasz z tych czasów, jeśli chodzi o Twoje pływanie?
Krzysztof Walerych: Tak na pewno to będą wyżej wymienieni trenerzy oraz kilka osób z klubu, które zawsze mi kibicowały i wspierały.
Redakcja: Co najbardziej zapamiętałeś z pierwszych lat treningów?
Krzysztof Walerych: Na pewno to jaki progres robiłem, ponieważ zaczynałem tak naprawdę od 0 a z czasem serio polubiłem ten sport i zacząłem się w nim spełniać.
Redakcja: Kiedy poczułeś, że pływanie może być czymś więcej niż tylko hobby?
Krzysztof Walerych: Tak naprawdę poczułem, że to może być coś więcej niż hobby w momencie kiedy zacząłem pływać w finałach Mistrzostw Polski oraz zdobyłem swój pierwszy medal na ZMPJ 14 lat.
Redakcja: Co stało się powodem Twojego przejścia do KS Barrakuda Gdańsk?
Krzysztof Walerych: Moje przejście do KS Barrakuda Gdańsk było dosyć spontaniczne bo przybywałem na zgrupowaniu w Dębicy z trenerem Rafałem Mikicinem. Bardzo mi się podobał sposób w jaki prowadził treningi oraz jaka atmosfera na nich panowała i chwile później dostałem propozycje przejścia do klubu właśnie z nim i moim młodszym bratem, za którą jestem wdzięczny Krzysztofowi Rybarczykowi.

II. Wybór stylu klasycznego
Redakcja: Dlaczego właśnie styl klasyczny stał się Twoją specjalnością?
Krzysztof Walerych: Moja specjalizacja w klasyku wyszła dosyć niespodziewanie ,bo na początku mojej kariery specjalizowałem się w grzbiecie, klasyk mi w ogóle nie szedł i nagle na jakiś zawodach otarłem się o rekord klubu na 50 klasykiem zacząłem poświęcać więcej czasu właśnie temu stylowi na treningu i tak jakoś zostało.
Redakcja: Czy od początku był to Twój najmocniejszy styl?
Krzysztof Walerych: Nie tak jak wspomniałem wyszło to dosyć niespodziewanie i na początku był to mój najbardziej znienawidzony styl.
Redakcja: Co jest Twoim zdaniem najtrudniejsze w stylu klasycznym?
Krzysztof Walerych: Osobiście uważam ,że najtrudniejsze jest opanowanie techniki, oraz utrzymywanie pływania pod wodą.
Redakcja: Czy masz w tym stylu jakiś element techniki, który jest Twoją największą bronią?
Krzysztof Walerych: Najważniejsze dla mnie jest to że cały czas z trenerem pracujemy i rozwijamy moją technikę a największym moim atutem na ten moment jest to, że potrafię utrzymać wyścig w mocnym, równym tempie oraz na koniec jeszcze się zerwać i przyśpieszyć.
Redakcja: Wolisz dystans 100 m czy 200 m klasycznym – i dlaczego?
Krzysztof Walerych: Zdecydowanie wole 200 klasykiem od 100,ponieważ sprinty jeszcze nie są moją mocną strona oraz mam dobrą wytrzymałość pod 200.

III. Najważniejsze starty
Redakcja: Zostałeś mistrzem Polski juniorów na 100 m klasycznym – co pamiętasz z tego wyścigu?
Krzysztof Walerych: Szczerze mówiąc z samego wyścigu pamiętam, że nie spełniłem wszystkich założeń ustalonych z trenerem i nie byłem z niego zadowolony, ale jak już dopłynąłem do ściany to pamiętam, że byłem w szoku ale też w dużej euforii.
Redakcja: Czy wicemistrzostwo Polski na 200 m klasycznym smakowało bardziej jak sukces czy niedosyt?
Krzysztof Walerych: Mój srebrny medal na tych mistrzostwach na początku traktowałem jako porażkę i to nie dla tego, że nie zdobyłem 2 złotego medalu tylko dlatego, że czas który wtedy popłynąłem był gorszy od mojej życiówki, a po 50 i 100 czuliśmy z trenerem że jestem przygotowany na szybkie pływanie i spodziewaliśmy się, że podczas tego startu padnie nowa życiówka ale z perspektywy czasu jestem bardzo wdzięczny, że to się tak potoczyło gdyż to była dla mnie bardzo dobra lekcja, z której bardzo dużo wyniosłem.
Redakcja: Który start w Twojej dotychczasowej karierze zapadł Ci najbardziej w pamięci?
Krzysztof Walerych: Startem, który mi najbardziej zapadł w pamięci i lubię do niego wracać jest na pewno 200 klasykiem z zimowych Mistrzostw Polski 14 latków, ponieważ zdobyłem tam swój pierwszy medal oraz udowodniłem sobie że to może być coś więcej niż zwykłe hobby i też dzięki temu startowi nie podjąłem decyzji o zakończeniu pływania po podstawówce i kontynuuje karierę do dzisiaj.
Redakcja: A czy jest wyścig, który chciałbyś kiedyś powtórzyć, bo wiesz, że możesz popłynąć lepiej?
Krzysztof Walerych: Na pewno znajdzie się kilka wyścigów ,które mógłbym popłynąć lepiej ale żadnego z nich bym nie powtórzył , ponieważ uważam ze w szczególności te nieidealne wyścigi pomogły mi się dużo nauczyć.
Redakcja: Jak radzisz sobie z presją podczas finałów mistrzostw Polski?
Krzysztof Walerych: Z presja przed startami radze sobie w rożny sposób czasami słuchając muzyki czy rozmawiając z rodziną, trenerem albo przyjaciółmi ale zawsze przed startem przypominam sobie każdy przepłynięty trening i to, że specjalnie przygotowywałem się na ten start.

IV. Rozwój sportowy
Redakcja: Twoje wyniki w stylu klasycznym przekraczają już 600 punktów AQUA – czy śledzisz takie statystyki?
Krzysztof Walerych: Tak, śledzę już od najmłodszych lat i zawsze sprawdzanie, że pnę się w rankingu krajowym czy to, że zrobiłem jakiś fajny wynik punktowy daje mi motywację do dalszych treningów.
Redakcja: Jak wygląda Twój typowy tydzień treningowy?
Krzysztof Walerych: Mój typowy dzień treningowy zaczyna się koło 4:30-5:00 zaczynam go porannym treningiem później wracam do domu siadam do książek, jem obiad idę na drugi trening na basen bądź na siłownię i po treningu zwykle staram się jeszcze spędzić czas z rodziną bądź przyjaciółmi.
Redakcja: Czy masz jakiś element treningu, który lubisz najbardziej?
Krzysztof Walerych: Najbardziej lubię treningi techniczne oraz beztleny.
Redakcja: A który jest najtrudniejszy?
Krzysztof Walerych: Najtrudniejszymi treningami dla mnie są treningi tempa oraz progowe.
Redakcja: Co najbardziej pomogło Ci zrobić największy progres w ostatnich latach?
Krzysztof Walerych: Na pewno bardzo mi pomogła zmiana trenera oraz zmiana podejścia do pływania oraz co dla mnie najważniejsze czerpanie z niego dużo przyjemności, satysfakcji oraz zabawy.

V. Kadra i poziom krajowy
Redakcja: Znalazłeś się w zestawieniach kadry narodowej juniorów – co to dla Ciebie znaczy?
Krzysztof Walerych: Bardzo się cieszę, że jestem powoływany do kadry narodowej jest to dla mnie mega wyróżnienie oraz motywacja.
Redakcja: Jak oceniasz poziom rywalizacji w roczniku 2009 w Polsce?
Krzysztof Walerych: Uważam ,że jako rocznik 2009 reprezentujemy bardzo dobry i równy poziom rywalizacji na przykładzie żabkarzy uważam ,że każde mistrzostwa są bardzo emocjonujące bo, zawsze w eliminacjach i finałach jest bardzo ciasno i praktycznie, każdy liczy się w walce o medale.
Redakcja: Czy masz zawodnika w kraju, z którym szczególnie lubisz się ścigać?
Krzysztof Walerych: Na zawodach chyba nie mam takiej osoby ale na treningach zawsze rywalizujemy z moim młodszym bratem Zbyszkiem oraz Olą Krawczyk.
Redakcja: Czy starty w dużych zawodach – jak Memoriał Marka Petrusewicza – różnią się od mistrzostw Polski juniorów?
Krzysztof Walerych: Dla mnie osobiście nie, bo ja staram się do każdego startu podchodzić na 100% oraz z pełnym skupieniem.

VI. Inspiracje
Redakcja: Czy masz swojego idola w stylu klasycznym – w Polsce lub na świecie?
Krzysztof Walerych: W Polsce na pewno jest to Dawid Wiekiera, gdyż miałem okazje z nim trenować w Spale na konferencji Trenera Artura Mikicina z którym aktualnie trenuję z czego się bardzo cieszę.
Redakcja: Którego pływaka najbardziej podziwiasz technicznie?
Krzysztof Walerych: Mega podziwiam Nicolo Martinenghiego, miałem okazje z nim porozmawiać na Memoriale Marka Petrusewicza i przekazał mi i mojemu trenerowi sporo przydatnych wskazówek.
Redakcja: Czy oglądasz wyścigi najlepszych klasyków i analizujesz ich styl?
Krzysztof Walerych: Tak, bardzo lubię oglądać Mistrzostwa Europy, Świata czy Igrzyska Olimpijskie i analizować technikę czy rozkłady tempa najlepszych pływaków na świecie.

VII. Życie poza basenem
Redakcja: Jak wygląda Twój dzień, kiedy nie masz treningu?
Krzysztof Walerych: W takim dniu staram się odrzucić pływanie na bok. Spędzam ten czas z przyjaciółmi i rodziną.
Redakcja: Co najbardziej pomaga Ci odpocząć psychicznie od pływania?
Krzysztof Walerych: Na pewno są to moi rodzice oraz przyjaciele dzięki nim mogę na chwile zapomnieć o treningach itp i skupić się na przyjemniejszych chwilach.

VIII. Przyszłość
Redakcja: Jakie masz największe sportowe marzenie na najbliższe lata?
Krzysztof Walerych: Tutaj raczej nie będę zbyt oryginalny ale na pewno są to starty w Mistrzostwach Europy i Świata Juniorów oraz w przyszłości marzenie ,każdego sportowca czyli start na Igrzyskach Olimpijskich.
Redakcja: Spora część polskich pływaków po ukończeniu szkoły średniej, kontynuuje karierę sportową za oceanem. Czy też o tym myślisz?
Krzysztof Walerych: Szczerze mówiąc jest to poniekąd moje marzenie, ale póki co bardzo dobrze mi się trenuje w Barrakudzie z moim trenerem i grupą.
Redakcja: Dziękujemy za rozmowę i powodzenia w realizacji planów!
Krzysztof Walerych: Dziękuję bardzo 🙂
Zdjęcia: archiwum domowe rodziny Walerych














Leave a Reply