“Powiedziałabym im, że nie muszą być super wysportowanymi by to zrobić, że liczy się odwaga i mocna psychika, da się to przetrwać …”

Podziel się tym:

Fascynująca rozmowa z 15-letnią Laurą Bakker, pływaczką lodową, która podczas tegorocznych Mistrzostw Europy i Afryki federacji IISA we Włoszech zdobyła brązowy medal na 100 m stylem klasycznym w kategorii do 18 lat. Laura nie trenuje w żadnym klubie pływackim…

Redakcja: Pamiętasz swój pierwszy kontakt z lodową wodą? Co wtedy pomyślałaś?

Laura Bakker: Pierwszy raz weszłam do wody jeszcze przed pandemią, miałam wtedy jakieś 7. lat. Nie bardzo pamiętam co wtedy pomyślałam, ale na pewno nie było to złe doświadczenie , bo nie zniechęciło mnie do dalszego wchodzenia do zimnej wody. Chyba chciałam wtedy trochę naśladować swoją mamę i robić to co ona

Redakcja: Czy po pierwszym morsowaniu była bardziej ekscytacja czy raczej pytanie: „co ja właściwie robię?”

Laura Bakker: Po pierwszym morsowaniu  pojawiła się ekscytacja. Zimna woda mnie nie przerażała i samo przebywanie w niej było dość łatwe. Problem pojawiał się na brzegu, gdzie w zimnie musiałam poradzić sobie z przebraniem, zdjęciem mokrego stroju i butów neoprenowych, w których zaczynałam swoją przygodę.

Zimno czuć w dłoniach bardzo mocno, palce szybko zamarzają i po wyjściu z wody ciężko się nimi operuje …”

Redakcja: Jak wyglądał moment, w którym zwykłe morsowanie zamieniło się w prawdziwe lodowe pływanie?

Laura Bakker: Pierwszym ważnym etapem/ krokiem było zmoczenie dłoni. Wielu morsów ma z tym problem, dlatego często trzymają je nad powierzchnią, ochronione rękawiczkami.  Zimno czuć w dłoniach bardzo mocno, palce szybko zamarzają i po wyjściu z wody ciężko się nimi operuje, przebranie się jest bardzo utrudnione. Jak już dałam radę zanurzyć ręce, to dla frajdy przepływałam kawałek po kawałku żabką dyrektorską. Pewnej zimy, pojechałam z mamą do Gdyni na zawody w lodowym pływaniu GWCS. Pomyślałam wtedy, że za rok, też chciałabym spróbować, 25 metrów wydawało się wtedy bardzo krótkim dystansem.

Redakcja: Start w Gdyni podczas sztormu i w wodzie 2.5°C w wieku 12 lat — to bardziej szaleństwo czy ciekawość?

Laura Bakker: Start w Gdyni był wyjątkowy. Z jednej strony byłam bardzo ciekawa czy dam radę, a z drugiej był to bardzo szalony pomysł. Chciałam zrobić coś wyjątkowego, czego nie robią moi rówieśnicy.  Podczas startów dorosłych pogoda była jeszcze znośna. Na Bałtyku panował sztorm, więc woda w porcie była zmącona – nie było widać linek umieszczonych na torach. Pogoda popsuła się właśnie na start dzieci, Zaczęło wiać i pruszyć śniegiem. Nie było ciepło – nawet tym, którzy przyglądali się zawodom z boku – ubrani w ciepłe kurtki i czapki.

Redakcja: Co jest najtrudniejsze w pierwszych sekundach po wejściu do lodowatej wody?

Laura Bakker: Najtrudniejsze jest opanować szok uderzającego zimna. W stopach traci się czucie, oddech przyśpiesza i łatwo o hiperwentylację. Trzeba szybko zanurzyć głowę i uspokoić ciało, by po chwili móc ruszyć i nie zachłysnąć się wodą.

Redakcja: Czy organizm można naprawdę „oswoić” z zimnem, czy za każdym razem ciało przeżywa szok?

Laura Bakker: Zimno odczuwam za każdym razem jak wchodzę do wody. Z taką różnicą, że teraz już wiem co się będzie działo z moim ciałem i mogę trochę na to zareagować.

W tym roku akurat, przygotowywałam się do egzaminów 8 klasisty, nie miałam wielu możliwości, by się  zaadaptować i oswoić z zimną wodą …”

Redakcja: Jak wyglądały emocje przed startem na mistrzostwach Europy i Afryki federacji IISA we Włoszech?

Laura Bakker: Trochę się bałam jak moje ciało wytrzyma zimno, spodziewałam się wody ok 1C. W tym roku akurat, przygotowywałam się do egzaminów 8 klasisty, nie miałam wielu możliwości, by się  zaadaptować i oswoić z zimną wodą tu w Warszawie. Byłam kilka razy zamorsować, ale jeziorko w którym morsuję było zamarznięte, nie miałam możliwości pływania. Tegoroczna zima była dość mroźna. Bałam się szczególnie dystansu 100 m. 

Redakcja: Co czułaś, kiedy dowiedziałaś się, że zostałaś powołana do reprezentacji Polski?

Laura Bakker: Czułam ekscytację. Czułam że to coś wyjątkowego co się zdarza na co dzień. Do tego bardzo chciałam zwiedzić Włochy a mistrzostwa odbywały się właśnie tam.

Redakcja: Jakie to uczucie być najmłodszą reprezentantką Polski na takiej imprezie?

Laura Bakker: Fajne 🙂 Ale myślałam, że na tej imprezie będzie mniej dzieci. Pozytywnie mnie to zaskoczyło, na miejscu poznałam bardzo fajnych młodych ludzi.

Redakcja: Brązowy medal na 100 m żabką w kategorii U18 — kiedy dotarło do Ciebie, że właśnie zdobyłaś medal mistrzostw?

Laura Bakker: Wiedziałam, że na tym dystansie nie ma dużej konkurencji. Myślałam o tym by dopłynąć i nie zamarznąć. Jak już udało się tego dokonać to czułam wielką radość i dumę. Zszedł ze mnie cały stres i obawy. Cieszyłam się, że zdobyłam medal dla Polski, Miałam chęć na więcej startów – szczególnie na młodzieżowe sztafety z nowopoznanymi kolegami z Polski. Byłam podekscytowana, że to coś wyjątkowego,  nikt z moich znajomych nie uprawia takiego sportu.

Po dystansie 100 m, pewnie nie poczułabym w palcach jakby ktoś mi je przytrzasnął drzwiami …”

Redakcja: Czy po wyjściu z lodowatej wody bardziej boli ciało czy walka zaczyna się dopiero chwilę później?

Laura Bakker: Po wyjściu z wody traci się czucie. Po dystansie 100 m, pewnie nie poczułabym w palcach jakby ktoś mi je przytrzasnął drzwiami. Mnie najbardziej bolało ciało: stopy i dłonie, ale  ja jeszcze nie pływam naprawdę długich dystansów. Obserwując dorosłych myślę, że oni bardziej walczą chwilę później . Na dystansach kilometra są już w lekkiej hipotermii. Ogrzewając się trzęsą się i nie mają ciekawych min. Zawsze mają kogoś obok, kto obserwuje, czy wszystko z nimi ok, czy mają dobry kontakt z rzeczywistością i wiedzą co się z nimi dzieje.

Redakcja: Co dzieje się z głową zawodnika, kiedy mięśnie przestają słuchać przez zimno?

Laura Bakker: To prawda, w lodowatej  wodzie mięśnie inaczej pracują niż na basenie.  Ciężko zachować styl. Głowa jest bardziej skupiona na ciele by pchać je do przodu. Mniej się myśli o tym co dzieje się na zewnątrz czy obok, nie myśli się o kibicach. Skupia się bardzo na sobie i na tej chwili.

Redakcja: Czy zdarzyło Ci się podczas wyścigu pomyśleć: „nie dam rady”?

Laura Bakker: Przed zawodami miałam chwile zawahania, ale jak już była w wodzie, to wiedziałam, że muszę dopłynąć. Miałam doświadczenie z zawodów na ciepłym basenie, wiedziałam że po wejściu do wody, starcie, już nie ma odwrotu trzeba wykonać zadanie

Redakcja: Jak wygląda regeneracja po takim starcie?

Laura Bakker: Najlepszą regeneracją jest ciepło, ubranie ciepłego ponczo, skarpetek i wygrzanie się w saunie.

Redakcja: Co jest trudniejsze: wejść do wody czy wytrzymać pierwsze 15 sekund po starcie?

Laura Bakker:  Zdecydowanie wejście do wody, po pierwszym szoku, reszta dzieje się już automatycznie

Redakcja: W lodowym pływaniu nie ma pianek, rękawiczek ani neoprenu. Czy właśnie ta „surowość” tego sportu najbardziej Cię fascynuje?

Laura Bakker:  Zaczynałam swoją przygodę  z neoprenowymi butami. Były dla mnie tylko kłopotem, ciężko było się z nich wyswobodzić. Wolę pływać tak, jak na normalnym basenie – tylko w trochę zimniejszej wodzie 😊 To też sprawia, że takie warunki nie są dla każdego. Zdecydowanie ciężej jest wytrzymać zimno bez ekstra osłony.

Tutaj nie wystarczy mieć umiejętności pływackich zdobytych na ciepłych basenach …”

Redakcja: Jak dużo w lodowym pływaniu zależy od psychiki i mentalu?

Laura Bakker: Bardzo dużo zależy od silnej psychiki. Dlatego ten sport jest taki fajny, tutaj nie wystarczy mieć umiejętności pływackich zdobytych na ciepłych basenach. Wielu lodowych pływaków wywodzi się z amatorów, ale odważnych na tyle by jako jedni z niewielu radzić sobie w takich warunkach.

Redakcja: Czy uważasz, że osoby uprawiające lodowe pływanie są trochę „inne” niż reszta ludzi?

Laura Bakker: Uważam że są napewno silniejsi psychicznie, nie poddają się łatwo i mogą znieść więcej dyskomfortu i niedogodności

Redakcja: Twoja mama morsuje i biega maratony — jak dużą inspiracją jest dla Ciebie?

Laura Bakker: Bez mamy, pewnie nie wiedziałabym, że taki sport istnieje. Na pewno mnie do tego zainspirowała. Nie lubię biegać, więc w tym kierunku za nią nie pójdę, ale w pływaniu jestem już od niej trochę lepsza, lubię ją tym drażnić.

Redakcja: Czy mama bardziej Cię wspiera czy czasem też martwi przed startami?

Laura Bakker: Mama mnie bardzo wspiera , ale widzę, że często stresuje się bardziej niż ja.

Redakcja: Jak reagują znajomi ze szkoły, kiedy słyszą, że pływasz w wodzie o temperaturze 1–2°C?

Laura Bakker: Znajomi mi gratulowali, ale też śmieją się ze mnie, kiedy np. chce otworzyć okno w sali bo mi za gorąco. Twierdzą, że mój termometr nie działa dobrze, bo pływam w lodowatej wodzie, więc inaczej odbieram ciepło.

Z drugiej strony mam więcej czasu na inne aktywności, hobby, czy chociażby spotkania z koleżankami … „

Redakcja: Nie chodzisz do szkoły sportowej ani profesjonalnego klubu. Czy to daje Ci większy luz i radość z pływania?

Laura Bakker: Daje mi to trochę więcej luzu, ale wiem, że ćwicząc więcej miałabym lepsze wyniki. Z drugiej strony mam więcej czasu na inne aktywności, hobby, czy chociażby spotkania z koleżankami.  To nie znaczy, że w ogóle nie pływam Uczęszczam na szkolną kadrę pływacką, jeżdżę z nią na zawody, to właśnie moja szkołą wpoiła mi pasję do pływania.

Redakcja: Co według Ciebie jest ważniejsze: talent czy odwaga do wychodzenia poza strefę komfortu?

Laura Bakker: Zdecydowanie odwaga.

Redakcja: Czy lodowe pływanie czegoś nauczyło Cię także poza sportem?

Laura Bakker: Wzmocniło mnie, lepiej sobie radzę z różnymi przeszkodami i dyskomfortem.

Redakcja: Masz swoje rytuały przed wejściem do zimnej wody?

Laura Bakker: Zazwyczaj robię to co przed pływaniem w ciepłym basenie, Oklepuję ręce i nogi. Po wejściu do wody, szybko zanurzam twarz , by oswoić się z oddechem.

Redakcja: Inspirowałaś się Bartkiem Kubkowskim i Piotrem Biankowskim. Co najbardziej podoba Ci się w ich podejściu do wyzwań?

Laura Bakker: Bartek, Piotr, ale także Karolina Szczepaniak i Ola Kabelis – robią niesamowite rzeczy w ekstremalnych warunkach, są jak kosmici dla mnie. Wszystko to robią by pozyskać pieniądze dla fundacji. Zainspirowali mnie, by wystawić na szkolną aukcję charytatywną „ morsowanie”. Wygrała ją moja koleżanka z klasy i nauczyciel od hiszpańskiego. Miałam okazję wprowadzić ich po raz pierwszy do lodowatej wody, Byli zachwyceni.

Jak byłam młodsza szydełkowałam, robiłam mydełka glicerynowe, czy inne krafty … „

Redakcja: Jak wygląda Twoje życie poza sportem — kim jest Laura, kiedy nie pływa w lodowatej wodzie?

Laura Bakker: Jestem zwykłą nastolatką, długo śpię, chyba jestem trochę leniwa, Ostatnio pochłania mnie robienie paznokci. Zawsze lubiłam manualne zabawy. Jak byłam młodsza szydełkowałam, robiłam mydełka glicerynowe, czy inne krafty.

Redakcja: Skąd pomysły na szydełkowanie, crafty i robienie mydeł glicerynowych?

Laura Bakker: Pomysły czerpałam z internetu, jestem raczej samouczkiem.

Redakcja: Czy masz marzenie związane z lodowym pływaniem? Może kiedyś lodowa mila?

Laura Bakker: Bardzo chciałabym wziąć udział w mistrzostwach świata w 2027, Lodowa mila to było by spełnienie marzeń, ale na razie czuję, że jest jeszcze poza moim zasięgiem.

Redakcja: Gdybyś miała przekonać rówieśników, żeby spróbowali morsowania lub zimnych kąpieli — co byś im powiedziała?

Laura Bakker:  Powiedziałabym im, że nie muszą być super wysportowanymi by to zrobić, że liczy się odwaga i mocna psychika,  da się to przetrwać. Jak już się to zrobi, to ma się mega satysfakcję i radość z tego, że zrobiło się coś szalonego. To na pewno lepsze by komuś zaimponować, niż papierosy czy alkohol.

Redakcja: Twoja przygoda zaczęła się trochę przez mamę — pamiętasz moment, kiedy pomyślałaś: „też chcę spróbować”?

Laura Bakker: To było już tak dawno, że nie pamiętam dokładnie. Wiem, że mama pozwala mi doświadczać różnych rzeczy, więc jak wpadłam na taki pomysł, to ona się po prostu zgodziła i jakoś tak poszło.

Mama cieszyła się ze zwykłych startów w polskich zawodach … „

Redakcja: Czy mama od początku wierzyła, że morsowanie może przerodzić się w coś tak dużego jak reprezentacja Polski?

Laura Bakker: Chyba nie, sama jeszcze wtedy nie wiedziała o  tym, że będzie pływać, a mistrzostwa, to już z pewnością nie były wtedy w jej Głowie. Mama cieszyła się ze zwykłych startów w polskich zawodach w klubie Mazovia Ice Swimming.

Redakcja: Jak wygląda Wasza relacja sportowa? Bardziej motywacja, partnerstwo czy czasem „mamo, daj spokój”?

Laura Bakker: To dla nas bardziej spędzenie czasu razem. Mój brat nie morsuje, więc mam wtedy mamę tylko dla siebie.

Redakcja: Czy wspólne morsowanie i sport jeszcze bardziej Was do siebie zbliżyły?

Laura Bakker: Myślę, że tak. Ale pewnie jak nie morsowanie, to wymyśliłybyśmy coś innego by wspólnie spędzić czas.

Redakcja: Mama biega maratony i lubi wyzwania. Myślisz, że odziedziczyłaś po niej odporność na dyskomfort?

Laura Bakker: Być może tak. Bardzo mi imponuje, że mama się nigdy nie poddaje i jest bardzo zawzięta w swoich planach.

Redakcja: Nigdy nie trenowałaś profesjonalnie pływania. Czy dzięki temu lodowe pływanie dalej daje Ci czystą frajdę, bez presji wyniku?

Laura Bakker: Trenowałam pływanie ze szkolną kadrą, ale nie w takim zakresie jak dzieci ze szkół sportowych. Chyba dzięki temu nie miałam wielkiej presji na wynik, bardziej chciałam dokonać czegoś wyjątkowego, miałam więcej luzu.

Redakcja: Masz poczucie, że właśnie dlatego potrafisz bardziej cieszyć się tym sportem niż osoby trenujące wyczynowo?

Laura Bakker:  Tak zdecydowanie łatwiej i cieszyć się tym bez spięcia i oczekiwań.

Niektórym trudno sobie wyobrazić by wziąć zimny prysznic, a co dopiero wejść do lodowatej wody … „

Redakcja: Jak reagują ludzie, kiedy słyszą, że reprezentantka Polski w lodowym pływaniu… po prostu chodzi do zwykłej szkoły i traktuje to jako hobby?

Laura Bakker: Są bardzo zaskoczeni. Niektórzy nawet nie słyszeli o takiej dyscyplinie. Niektórym trudno sobie wyobrazić by wziąć zimny prysznic, a co dopiero wejść do lodowatej wody, Wiele osób zaklina się ,że nawet palca nie wsadziliby do takiego lodu. Są tacy co podziwiają, ale mam też kolegów, co by również chcieli spróbować swoich sił w tym sporcie.

Redakcja: Czy uważasz, że pasja czasem może dawać więcej niż profesjonalny trening?

Laura Bakker: Profesjonalny trening bez pasji nigdy nie będzie idealny. Pasja bez treningu- może przynieść radość, jeśli tylko ktoś tą pasję pielęgnuje. Lepiej mieć pasję niż robić coś z przymusu. Najlepiej to połączyć jedno z drugim.

Redakcja: Co daje Ci większą satysfakcję — medal czy świadomość, że potrafisz zrobić coś, czego większość ludzi nawet by nie spróbowała?

Laura Bakker:  Myślę, że medal jest taką pamiątką tego, że dokonałam czegoś fajnego. Kiedy na niego patrzę, to przypomina mi się, że wszystko jest możliwe. To taka nagroda za to, że w młodym wieku zrobiłam coś wyjątkowego, czego nie zrobili inni.

Redakcja: Dziękujemy za rozmowę i powodzonka, żeby ta “Lodowa mila” przyszła szybciej, jak myślisz 🙂

Laura Bakker: Dziękuję bardzo  🙂

Zdjęcia: archiwum domowe Doroty Durka

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *