Rozmowa z Nikodem Ryk (2013) wychowankiem trenera Marka Kocięckiego, ucznia Sportowej Szkoły Podstawowej Nr 1 w Koszalinie i zawodnika klubu MKS „Znicz” Koszalin. Nikodem zdominował Mistrzostwa Szkół Sportowych w Raciborzu, wygrywając na 50m, 100 m i 200 m stylem dowolnym oraz na 100 m stylem motylkowym. Był to jego kolejny z pływackich świetnych występów, po rewelacyjnym 2025 roku, choć pływanie trenuje dopiero … 2 lata, bo miał być …. Ale o tym dowiecie się w rozmowie z Nikodem. Zapraszamy ….
I. Początki i zmiana dyscypliny
Redakcja: Zanim trafiłeś do pływania, byłeś bramkarzem – co najbardziej lubiłeś w piłce nożnej?
Nikodem Ryk: Najbardziej w piłce nożnej lubiłem rywalizację, to, że dwie drużyny walczą o zwycięstwo. Nie ważne czy to był trening czy turniej czułem ogromne emocje. Każdy skuteczny gol czy dobra interwencja dawała mi mnóstwo radości i satysfakcji.

Redakcja: Pamiętasz moment, kiedy pierwszy raz pomyślałeś: „może pływanie to jest to”?
Nikodem Ryk: Po prostu czułem przyjemność, kiedy wskakiwałem do wody. Woda kojarzyła mi się z dobrą zabawą, Kiedy wygrałem pierwsze zawody, to był moment, kiedy poczułem, że wszystko zależy ode mnie a nie tak jak w piłce od zaangażowania całej drużyny.
Redakcja: Jak trener Marek Kocięcki przekonał Cię do zmiany dyscypliny?
Nikodem Ryk: Trener Marek nie przekonywał mnie do zmiany dyscypliny, ale pokazał mi, że mam potencjał w pływaniu. Poznałem go w trzeciej klasie na lekcjach pływania, które prowadził w ramach zajęć w-f. Po międzyszkolnych zawodach klas trzecich, które wygrałem, dostałem oficjalne zaproszenie do Sportowej Szkoły Podstawowej nr 1. Pan Marek bardzo zachęcał mnie, żebym kontynuował pływanie właśnie tam, gdzie był trenerem. W domu długo rozważaliśmy z rodzicami różne opcje, bo brałem też pod uwagę klasę piłkarską w SP nr 7. Ostatecznie, po przeanalizowaniu wszystkich „za i przeciw”, zdecydowaliśmy się na szkołę pływacką. Nie zrezygnowałem od razu z piłki, grałem dalej, ale w innym klubie i na nowej pozycji, jako napastnik aż do zakończenia sezonu 2025. Ta zmiana z bramkarza na napastnika bardzo mnie rozwinęła i dała mi zupełnie nowe doświadczenie.
Redakcja: Czy decyzja o rezygnacji z piłki była trudna?
Nikodem Ryk: Tak, bardzo. Grałem w piłkę siedem lat, miałem fajnych trenerów i kolegów. Ale coraz trudniej było mi pogodzić obie dyscypliny. Byłem zmęczony, coraz częściej opuszczałem treningi piłkarskie i turnieje, które nakładały się z zawodami pływackimi. W końcu musiałem wybrać.

Redakcja: Co z bycia bramkarzem pomaga Ci dziś w pływaniu? (refleks, koncentracja?)
Nikodem Ryk: Piłka nożna dała mi ogólną sprawność fizyczną, szybkość, siłę i wytrzymałość. Będąc bramkarzem musiałem wykazać się błyskawicznym refleksem i odpornością na stres, a jako napastnik nauczyłem się nie odpuszczać i nabrałem pewności siebie. Dzisiaj to wszystko bardzo pomaga mi w pływaniu.
Redakcja: Jak wyglądały Twoje pierwsze „poważne” treningi pływackie?
Nikodem Ryk: Do klasy pływackiej dołączyłem w klasie 4, więc musiałem dużo nadrobić, przede wszystkim technikę. Umiałem tylko podstawy kraula. Raz w tygodniu uczęszczałem na indywidualne lekcje, które bardzo mi pomogły. Pierwszy raz poważne pływanie poczułem, gdy ćwiczyliśmy 10×100 metrów z przerwą co 2 minuty. Wtedy zrozumiałem, że to już nie zabawa.
II. Rozwój i trening
Redakcja: Kiedy poczułeś, że możesz być jednym z najlepszych w Polsce?
Nikodem Ryk: Praktycznie tego nie czuję. Po prostu ciężko pracuję i nie widzę powodu, dla którego nie mógłbym być jednym z najszybszych.
Redakcja: Jak wygląda Twój typowy dzień treningowy?
Nikodem Ryk: Treningi mamy 5 razy w tygodniu po dwie jednostki treningowe rano i po południu. Zajęcia kończę po godzinie 17. Poranny trening mamy w wodzie, a po południami część zajęć poświęcamy na ćwiczenia na lądzie. Dwa razy w tygodniu uczęszczam na treningi kalisteniki.
Redakcja: Który trening lubisz najbardziej, a który najmniej?
Nikodem Ryk: Najbardziej lubię treningi na dużym zmęczeniu, wtedy czuję, że naprawdę robię progres. Najmniej lubię rozpływania, bo są po prostu nudne.

Redakcja: Co według Ciebie jest Twoją największą przewagą nad rywalami?
Nikodem Ryk: To, że nigdy się nie poddaję. Nieważne, jak jest ciężko, walczę do końca. Podczas XXXI Olimpiady Młodzieży w Drzonkowie, bieg na 1000 m pokazał mi, że jestem w stanie przekroczyć własne granice. Wywalczyłem wtedy wice mistrzostwo Polski w dwuboju nowoczesnym.
Redakcja: Nad czym aktualnie najbardziej pracujesz w wodzie?
Nikodem Ryk: Aktualnie najwięcej pracuję nad fazą podwodną.
Redakcja: Jak ważna jest dla Ciebie technika w porównaniu do siły i wytrzymałości?
Nikodem Ryk: Technika jest dla mnie tak samo ważna jak wytrzymałość i siła.
III. Styl i specjalizacja
Redakcja: Który styl jest Twoim ulubionym i dlaczego?
Nikodem Ryk: Motylkowy. Jest najtrudniejszy, najbardziej męczący, ale ja lubię wyzwania.
Redakcja: A który był najtrudniejszy do opanowania?
Nikodem Ryk: Też motylkowy. Ale dziś daje mi najwięcej satysfakcji.
Redakcja: Skąd tak dobra forma w stylu motylkowym?
Nikodem Ryk: Sam nie wiem może dlatego, że lubię nim pływać i najbardziej chciałem się go nauczyć. Jeszcze dobrze nie pływałem kraulem, a wciąż pytałem trenera, kiedy nauczy mnie pływać motylem. Włożyłem w ten styl najwięcej pracy.

Redakcja: Czy czujesz się bardziej sprinterem czy zawodnikiem uniwersalnym?
Nikodem Ryk: Zawodnikiem uniwersalnym. Lubię różne style i dystanse. Oczywiście mam swoje ulubione, ale chcę rozwijać się we wszystkim.
Redakcja: Który wyścig sprawia Ci największą satysfakcję po zakończeniu?
Nikodem Ryk: 200 metrów stylem dowolnym. Bardzo lubię ten dystans i czuję się w nim pewnie.
IV. Sukcesy i wyniki
Redakcja: Racibórz 2026 – który start był dla Ciebie najważniejszy?
Nikodem Ryk: Przed eliminacjami najważniejszy był dla mnie 100 m motylkiem, bo chciałem pobić rekord szkoły Huberta Hołuba. Niestety nie udało mi się, ale niewiele zabrakło. A po eliminacjach był to 100 m dowolny.
Redakcja: Co było kluczem do takiej dominacji (4 złota + najlepszy zawodnik rocznika)?
Nikodem Ryk: Dobre przygotowanie i nastawienie. Wiedziałem, że będę rywalizował z mocnymi zawodnikami, między innymi z. Antonim Furmaniakiem, z którym ścigałem się też na Light It Up w Warszawie. To były mocne pojedynki.

Redakcja: Czy bardziej cieszą Cię medale czy wyniki punktowe?
Nikodem Ryk: Cieszą zarówno czasy jak i medale.
Redakcja: Swim Cup Szczecin – co sprawiło, że zostałeś najlepszym zawodnikiem?
Nikodem Ryk: Ciężka praca, zaangażowanie na treningach i dobrze dobrane style oraz dystanse.
Redakcja: LIGHT IT UP – rekordy, Skins, wygrane… który moment pamiętasz najbardziej?
Nikodem Ryk: Najbardziej wspominam wyścigi SKINS. To były zupełnie inne emocje niż na zwykłych zawodach. Oprócz tego atmosfera, światła, muzyka, moment wychodzenia zza kurtyny podczas finałów to coś, czego się nie zapomina. I są to jedyne takie zawody, gdzie czuje się aż taki dreszcz adrenaliny.

Redakcja: Czy masz już swój „najlepszy wyścig w życiu”? T
Nikodem Ryk: Tak, 400 m dowolnym podczas Międzywojewódzkich Drużynowych Mistrzostw Młodzików w Szczecinie, kiedy ścigałem się z kolegą z klasy Antonim Mroczkiem. Walczyliśmy równo przez cały dystans, a o zwycięstwie zdecydowały setne sekundy. Każdy mówił, że dawno nie widział takiej rywalizacji.
V. Mental i podejście
Redakcja: Czy przed startem czujesz stres czy raczej ekscytację?
Nikodem Ryk: Ekscytację. Staram się podchodzić do zawodów z ciekawością jak to będzie i że będzie super się ścigać.
Redakcja: Jak radzisz sobie z presją bycia jednym z najlepszych?
Nikodem Ryk: Staram się o tym nie myśleć. Uważam, że w każdym momencie może pojawić się ktoś lepszy ode mnie. Po prostu robię swoje.
Redakcja: Czy zdarza Ci się przegrać – i co wtedy robisz?
Nikodem Ryk: Myślę o tym, co mogłem zrobić lepiej i co poprawić. Przegrana to lekcja.
Redakcja: Co myślisz tuż przed skokiem do wody?
Nikodem Ryk: Staram się skupić i myślę o tym, jak popłynę.
Redakcja: Kto jest dla Ciebie największym wsparciem w sporcie?
Nikodem Ryk: Rodzice, oni we mnie wierzą i bardzo mnie wspierają Starają się jak mogą abym dobrze się odżywiał, pokazują mi, że warto działać nawet wtedy, gdy się nie chcę. Trenerzy, szczególnie trener Marek, który od początku we mnie wierzył, dba o mój rozwój i ufam mu. No i koledzy i koleżanki z klubu.

VI. Przyszłość i marzenia
Redakcja: Jakie masz cele na najbliższe 2–3 lata?
Nikodem Ryk: Moim celem jest zostać zawodnikiem, który jest nie tylko dobry w dwóch konkurencjach. Wiem, że żeby utrzymać się na takim poziomie jakim jestem teraz, trzeba cały czas się rozwijać, pracować nad techniką, siłą i głową. Dlatego staram się robić progres na każdym treningu i nie zatrzymywać się w miejscu. Chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony podczas Zimowych Mistrzostw Polski Młodzików oraz co najmniej utrzymać wice mistrzostwo na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w sportach letnich w dwuboju nowoczesnym.
Redakcja: Gdzie widzisz siebie jako pływaka za kilka lat – Polska, Europa, świat?
Nikodem Ryk: Widzę siebie w dobrej szkole i klubie, które pozwolą mi dalej rozwijać moje umiejętności i trenować na naprawdę wysokim poziomie. Chciałbym regularnie stawać na podium mistrzostw Polski i zrobić taki progres, żeby dostać powołanie do kadry narodowej. Marzę o tym, żeby reprezentować Polskę na międzynarodowych zawodach. A moim największym marzeniem, jest start na Igrzyskach Olimpijskich. Wiem, że to długa droga, ale wierzę, że jeśli będę ciężko pracował i się nie poddawał, to mogę tam dojść.

VII. Na koniec …
Redakcja: Co powiedziałbyś sobie sprzed 2 lat?
Nikodem Ryk: To samo co powtarzam sobie dzisiaj. Żeby niczego nie żałować, nigdy się nie poddawać, być szczęśliwym. I, że warto wierzyć w siebie, słuchać tych, którzy chcą dla mnie dobrze i cieszyć się drogą, a nie tylko wynikami.
Redakcja: Czy czujesz, że zaczynasz być liderem rocznika 2013 w Polsce?
Nikodem Ryk: Może trochę, ale wiem też, że przede mną jeszcze naprawdę dużo pracy. Chcę utrzymać formę i dalej być szybki w dowolnym i motylkowym, ale zależy mi też na tym, żeby mocno poprawić grzbiet i pozostałe style.
Redakcja: Dziękujemy za rozmowę 🙂
Nikodem Ryk: Dziękuję 🙂
Zdjęcia: archiwum domowe rodziny Ryk

















Leave a Reply