Advertisement

„Od kilku lat staram się patrzeć na porażkę nie jak na koniec świata, ale jak na lekcję, która ma zaprocentować w przyszłości…”

Podziel się tym:

Rozmowa z Olivierem Urbaniakiem, pływakiem MKS „Trójka” Łódź, Wicemistrzem Polski na 100 m stylem zmiennym zakończonych w Szczecinie Mistrzostw Polski w kategorii Open. Od sezonu 2026/2027 zasili klub NCAA Virginia Tech Hokies

Dotychczasowa kariera

Redakcja: Kiedy poczułeś, że pływanie może być czymś więcej niż treningami „po szkole” – co było przełomem?

Olivier Urbaniak: Największym przełomem były dla mnie zawody Otylia Swim Cup. To był pierwszy raz, kiedy wystartowałem w naprawdę dużej imprezie i zdobyłem kilka medali, w tym złoty na 50 grzbietem. Właśnie wtedy zrozumiałem, że pływanie przestaje być tylko zabawą i dodatkiem po szkole, a zaczyna być czymś poważnym, co chcę traktować jako realną drogę na przyszłość.

Redakcja: Jak wyglądała Twoja droga w Trójce Łódź: kto najmocniej ukształtował Cię, jako zawodnika?

Olivier Urbaniak: Na mojej drodze sportowej w Trójce Łódź było bardzo wiele osób, które mnie wspierały irealnie ukształtowały jako zawodnika. Wszystko zaczęło się od mojej rodziny, a przedewszystkim od rodziców i mojego brata Daniela. To oni wstawali wcześnie rano, zawożąc mnie na każdy trening, byli obecni na niemal wszystkich zawodach i dawali mi stałe wsparcie. Bez nich na pewno nie byłbym dziś w tym miejscu. W samym klubie od najmłodszych lat ogromną rolę odegrali trenerzy Trójki Łódź oraz Szkoły Podstawowej nr 173. To oni wprowadzali mnie w pływanie, pomagali się rozwijać i motywowali do dalszej pracy. Byli to Tomasz Lisowski, Ewa Kadłubiec oraz Magdalena Piątkiewicz. W kolejnych latach, gdy stałem się starszym zawodnikiem, moimi głównymi trenerami byli Maciek Młynarczyk oraz Tomasz Melka. Od kilku lat dołączył także Oliwer Paczyński. Każdy z nich wnosił coś innego do mojego pływania i pomagał mi robić kolejne kroki doprzodu. Jako młodszy zawodnik regularnie uczestniczyłem również w obozach i zajęciach technicznych prowadzonych przez trenera Marcina Babuchowskiego. W ostatnim czasie bardzo duży wpływ na mój rozwój miał także trener Maciej Hampel, który pomógł mi poprawić elementy będące moimi największymi brakami. Ważną częścią mojego rozwoju byli również trenerzy przygotowania siłowego. W wieku 13-14 lat zaczęliśmy wprowadzać z Tatą trening kalisteniczy do planu treningowego, żeby przygotować ciało do treningu na siłowni w kolejnych latach. Trener Mieczysław Bogusławski uczył mnie podstaw każdego ruchu od początku, następnie trener Arkadiusz Pauch rozwinął mnie i przygotował do pracy na kolejne lata. Obecnie współpracuję z trenerem Krzysztofem Bajerą. Pracujemy razem od początku tamtego roku i nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim poziomem profesjonalizmu.

Redakcja: Jakie trzy elementy Twojego pływania zrobiły największy skok w ostatnich 2–3 latach (technika, głowa, motoryka, taktyka)?

Olivier Urbaniak: W ciągu ostatnich 2-3 lat największy postęp zrobiłem w technice. Praktycznie co roku była ona mocno modyfikowana po to, żeby pływać szybciej i bardziej efektywnie. Dzięki temu dziś dużo lepiej kontroluję swoje ruchy i potrafię utrzymać technikę nawet przy dużym zmęczeniu. Drugim elementem jest świadomość własnego ciała. Nauczyłem się, jak reaguję na różne bodźce treningowe, jak zachowuje się moje ciało na różnych dystansach oraz w poszczególnych okresach przygotowań. Największy skok zrobiła jednak głowa. Zmieniłem całkowicie swoje nastawienie do pływania. Zrozumiałem, że daje mi to największą radość. Od momentu, gdy zacząłem pływać z taką myślą, moje wyniki zaczęły iść w górę.

Redakcja: Skąd u Ciebie „grzbietowa tożsamość” — dlaczego akurat ten styl stał się Twoją specjalnością?

Olivier Urbaniak: Już jako młody zawodnik czułem się bardzo swobodnie w pływaniu grzbietem i od początku sprawiał mi on największą przyjemność. Z biegiem lat pływałem nim coraz więcej, a wraz z tym przyszły pierwsze sukcesy. Najpierw były medale na poziomie wojewódzkim, a później na Mistrzostwach Polski, więc z czasem ten styl stał się moją specjalnością.

Redakcja: co dała Ci zmienność (IM) — w czym 100 zm pomaga grzbieciście? Zmianę wygrywa się podobno bardzo dobrą żabką.

Olivier Urbaniak: Często mówi się, że zmienny wygrywa się żabką, choć jak widać, nie zawsze tak to wygląda. W stylu zmiennym trzeba pływać na wysokim poziomie każdym stylem i od września mocno skupiałem się na poprawie żabki, bo była ona moją największą słabością. Od początku sezonu miałem w głowie 100 metrów stylem zmiennym i już przed jego rozpoczęciem czułem, że jestem w stanie poprawić się w tym wyścigu w wyraźny sposób. Jako młodszy zawodnik bardzo lubiłem pływać 100 i 200 zmiennym, a jednym z moich większych marzeń było ustanowienie rekordu Polski. Przez wiele lat wydawało się to niemal niewykonalne, dlatego poprawienie rekordu Polski 18 latków na 100 zmiennym aż o 0,7 sekundy było dla mnie czymś naprawdę niesamowitym.

Redakcja: starty z młodszych lat dziś wspominasz jako najważniejsze lekcje, nawet jeśli nie były medalowe?

Olivier Urbaniak: Zdecydowanie tak! Najważniejsze lekcje w mojej karierze przyszły właśnie po startach bez medali. To wtedy uczyłem się jak radzić sobie ze stresem i niepowodzeniem. Dzięki takim doświadczeniom stałem się bardziej świadomym zawodnikiem. Od kilku lat staram się patrzeć na porażkę nie jak na koniec świata, ale jak na lekcję, która ma zaprocentować w przyszłości.

Redakcja: Jak reagujesz na presję roli „lidera rocznika”/jednego z najmocniejszych juniorów w kraju?

Olivier Urbaniak: Presja oczywiście się pojawia, bo gdy jesteś postrzegany jako jeden z najmocniejszych zawodników w roczniku, oczekiwania są większe. Z czasem nauczyłem się traktować tę presję raczej jako motywację niż ciężar. Jeśli ktoś widzi mnie jako lidera, to znaczy, że moja praca idzie w dobrą stronę. Końcowo na starcie i tak liczy się tylko mój tor i to, co wypracowałem na treningach.

Redakcja: Gdybyś miał opisać swój styl ścigania w 3 słowach, jakie by to były i dlaczego?

Olivier Urbaniak: Mój styl ścigania jest dość agresywny, dynamiczny i odważny. Pływam głównie sprinty, dlatego lubię zaczynać wyścigi bardzo mocno, ale jednocześnie pilnuję drugiej części dystansu. Kiedy podczas wyścigu zaczyna wchodzić zmęczenie, zaciskam zęby i płynę dalej, starając się utrzymać tempo do samego końca.

Sukcesy i porażki w ostatnim roku

Redakcja: Co uznajesz za swój największy sukces ostatnich 12 miesięcy: wynik, miejsce, czy może „moment”, w którym poczułeś moc?

Olivier Urbaniak: Dla mnie największym sukcesem tego roku jest podpisanie umowy z uczelnią Virginia Tech. Było to moje marzenie od wielu lat i cieszę się ogromnie, że w końcu udało mi się je spełnić. Jeśli chodzi stricte o wyniki sportowe, to za najważniejsze uważam 9 miejsce na Mistrzostwach Świata Juniorów w Rumunii na 100 grzbietem oraz rekord Polski 18 latków na 100 zmiennym. Oba te osiągnięcia są dla mnie równie ważne i można powiedzieć, że stanowią zwieńczenie ciężkiej pracy wykonanej przez ostatnie lata.

Redakcja: Rekord Polski 18-latków na 100 zm (53,86) — co zadziałało tego dnia idealnie (rozgrzewka, rytm, odwaga, luz)?

Olivier Urbaniak: Paradoksalnie przed pierwszym rekordem więcej rzeczy nie układało się po mojej myśli, niż działało na moją korzyść. Przed Grand Prix Polski w Warszawie miałem silne bóle brzucha, a dzień przed zawodami nie mogłem przez nie spać. Podczas samych zawodów nie stawiałem wobec siebie dużych oczekiwań, a przed startem na 100 zmiennym panowała bardzo luźna atmosfera. Aż chciało się ścigać. Myślę, że właśnie ten luz był najważniejszym elementem, który wtedy zadziałał. Zupełnie inaczej wyglądał drugi rekord Polski, który ustanowiłem na Memoriale Marka Petrusewicza. Czułem się wtedy świetnie, nie miałem żadnych problemów zdrowotnych, a atmosfera we Wrocławiu, jak co roku, była znakomita. Tam wszystko można powiedzieć, że zagrało idealnie. Rozgrzewka, nastawienie i noc przed startem były dokładnie takie, jak powinny być.

Redakcja: W których elementach startu na grzbiecie czujesz dziś największą przewagę: reakcja, podwodne, nawroty, finisz?

Olivier Urbaniak: Obecnie w stylu grzbietowym największą przewagę czuję na starcie oraz w pływaniu na powierzchni. To właśnie na wodzie nadrabiam najwięcej, dlatego grzbietem lepiej czuję się na długim basenie. Zazwyczaj moje najlepsze są ostatnie metry wyścigu. W momencie, gdy u innych zaczyna pojawiać się zmęczenie, ja potrafię jeszcze przyspieszyć i ich doganiać. W ostatnich miesiącach bardzo mocno skupiłem się również na poprawie pływania pod wodą. Nadal widzę w tym elemencie duży potencjał i wiem, że mogę jeszcze na nim sporo zyskać.

Olivier Urbaniak z rodzicami i najwierniejszymi kibicami

Redakcja: MŚJ 2025 i „blisko finału” na 100 grzbiet — co zabrakło: setnych, decyzji taktycznej, świeżości, doświadczenia?

Olivier Urbaniak: O tym starcie nie powiedziałbym, że czegoś zabrakło, ponieważ był to jeden z lepszych wyścigów w moim życiu. Stawka na Mistrzostwach Świata Juniorów w tamtym roku była bardzo mocna, dlatego dziewiąte miejsce na świecie uważam za naprawdę duże osiągnięcie. Oczywiście, jak każdy pływak, chciałem więcej i finał był moim marzeniem, ale po wyścigu czułem, że wykonałem dobrą robotę. Miałem poczucie, że praca włożona we wszystkie treningi naprawdę się opłaciła. Dodatkowo zebrałem bardzo cenne doświadczenie, które na pewno zaprocentuje przy kolejnych startach tej rangi.

Redakcja: Jak wyglądał „najtrudniejszy tydzień” sezonu — kontuzja, przemęczenie, kryzys głowy? Co Cię z niego wyciągnęło?

Olivier Urbaniak: Najtrudniejszym okresem w tamtym roku była dla mnie końcówka sezonu letniego i początek zimowego. Jako młodszy zawodnik zawsze po Mistrzostwach Polski w lipcu miałem przerwę aż do września. W tamtym roku po raz pierwszy tej przerwy nie było. Po Mistrzostwach Świata Juniorów miałem tylko tydzień odpoczynku i od razu wróciłem do treningów. Fizycznie byłem gotowy do pracy, ale mentalnie było już dużo trudniej. Po pewnym czasie znów przyzwyczaiłem się do treningów i wszystko zaczęło wracać na właściwe tory. W tym momencie ogromnie pomogła mi moja rodzina i przyjaciele. Bez ich wsparcia znacznie trudniej byłoby mi wyjść z tego okresu.

Redakcja: Który start z ostatniego roku najbardziej Cię wkurzył i dlaczego (błąd techniczny, rozjazd tempa, stres)?

Olivier Urbaniak: Staram się nie patrzeć na swoje starty w taki sposób, ale wyścig na 200 grzbietem na Mistrzostwach Europy Juniorów na pewno zapamiętam na długo. Nie czułem się wtedy gotowy na ten dystans i od początku nie chciałem go płynąć, dlatego ten start bardzo mnie wybił z rytmu. Wiedziałem, że jestem przygotowany na szybkie pływanie, ale ten wyścig mocno mnie dotknął mentalnie. Dodatkowo dowiedziałem się później, że przez ten start nie popłynąłem w medalowej sztafecie zmiennej mieszanej, mimo że czułem, iż moja setka byłaby bardzo dobra. To był dla mnie trudny moment. Na szczęście na zawody przyjechali moi rodzice. Bardzo pomogły mi rozmowy z nimi i ich wsparcie, dzięki czemu zdołałem się podnieść. Pod koniec mistrzostw zająłem 10 miejsce na 100 grzbietem i byłem z tego wyniku naprawdę dumny, wiedząc, ile przeszedłem mentalnie podczas całych zawodów.

Redakcja: Jak analizujesz porażki: na chłodno z trenerem, sam w ciszy, czy potrzebujesz czasu zanim obejrzysz nagrania?

Olivier Urbaniak: Porażki najczęściej analizuję wspólnie z Tatą. Staram się wtedy spojrzeć szerzej i przeanalizować cały okres przygotowawczy aż do samego startu. Na nieudany wyścig składa się wiele czynników, dlatego ważne jest, aby znaleźć moment, w którym coś poszło w złym kierunku, i wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. Bezpośrednio po starcie zawsze jest ciężko, dlatego wtedy najlepiej na chwilę odciąć się od pływania. Dopiero następnego dnia, gdy emocje opadną, wracam do analizy na spokojnie i próbuję wyciągnąć z niej coś konstruktywnego.

Redakcja: Co w tym sezonie zrobiłbyś inaczej, gdybyś mógł „cofnąć licznik” o rok?

Olivier Urbaniak: Szczerze mówiąc, nie zrobiłbym nic inaczej. Każda decyzja jest ważna. Czasami są one dobre, a czasami złe, ale wszystkie są potrzebne. To właśnie one kształtują nas nie tylko jako sportowców, ale także jako ludzi.

Trener Główny Virginia Tech Sergio Perez

Oczekiwania związane z wyjazdem do USA

Redakcja: Dlaczego akurat Virginia Tech — co przeważyło: sztab, poziom grupy, warunki, edukacja, atmosfera?

Olivier Urbaniak: Na moją decyzję w dużej mierze wpłynął sztab trenerski Virginia Tech. Tworzą go bardzo dobrzy trenerzy, między innymi Klaudia Naziebło oraz główny trener Sergio Perez. Wiem, że pod ich okiem będę w stanie zrobić duży progres i już teraz bardzo cieszę się na wspólną pracę. Dodatkowo na uczelni jest wielu mocnych zawodników, więc na co dzień będę miał z kim się ścigać, a same warunki treningowe stoją na bardzo wysokim poziomie. Bardzo ważnym aspektem była dla mnie również edukacja. Nie jestem tylko sportowcem, ale także studentem, dlatego zależało mi na uczelni oferującej wysoki poziom nauczania. Virginia Tech spełnia ten warunek w pełni, więc nie miałem już nad czym się zastanawiać.

Redakcja: Jakie są Twoje sportowe cele na pierwsze 6–12 miesięcy w NCAA: wejście do składu, finały konferencji, poprawa PB?

Olivier Urbaniak: Na początku chcę przede wszystkim zobaczyć, jak funkcjonuje wszystko na miejscu. Jak wyglądają treningi, starty i codzienna rywalizacja w nowym środowisku na Virginia Tech. Jednocześnie moim głównym celem jest jak najszybciej się przebić i pokazać, że nawet jako freshman mogę rywalizować z najszybszymi. Chcę od początku dać sygnał, że jestem gotowy do ścigania się na wysokim poziomie.

Redakcja: Czego najbardziej się spodziewasz po amerykańskim treningu: większej intensywności, lepszej periodyzacji, rywalizacji dzień w dzień?

Olivier Urbaniak: Szczerze mówiąc, do końca nie wiem, czego mogę się spodziewać. Zakładam jednak, że intensywność treningów będzie bardzo duża, bo właśnie o tym najczęściej słyszałem od znajomych, którzy już wyjechali do Stanów i jest to coś, na co naprawdę czekam. Bardzo chcę też poczuć prawdziwy team spirit, który panuje w drużynach akademickich w USA. Wiem, że to jedna z największych wartości tego systemu. Bycie częścią zespołu i wspólna walka o cele na pewno będą dla mnie świetnym i bardzo rozwijającym doświadczeniem.

Redakcja: Jak wyobrażasz sobie zmianę w podejściu do „race pace” i pracy pod wyścig na 50/100/200 grzbiet?

Olivier Urbaniak: Wydaje mi się, że moje podejście do race pace bardzo się zmieni. Spodziewam się większego nacisku na pływanie w prędkościach startowych oraz lepszego dopasowania treningu pod konkretne dystanse, zwłaszcza 50, 100 i 200 metrów stylem grzbietowym. Chciałbym, aby praca pod wyścig była bardziej precyzyjna, tak żeby każdy trening miał jasno określony cel i bezpośrednie przełożenie na start. W takim systemie łatwiej jest poprawiać detale, takie jak tempo, kontrola wyścigu oraz utrzymanie prędkości w drugiej części dystansu. Dzięki temu będę mógł lepiej nauczyć się pływać każdy z tych dystansów.

Redakcja: Jak chcesz ułożyć relację: studia–basen–regeneracja, żeby nie skończyło się „ciągłym niedoczasem”?

Olivier Urbaniak: Wydaje mi się, że nie będę cały czas odczuwał niedoczasu. Trudno mi jeszcze dokładnie ocenić, jak wszystko będzie wyglądało, ponieważ nie byłem tam na miejscu, ale zakładam, że na pewno znajdzie się czas także na życie poza basenem i spotkania ze znajomymi.

Redakcja: Jak mentalnie podchodzisz do startu w nowym środowisku: „udowodnić” czy „spokojnie zbudować fundament”?

Olivier Urbaniak: Mentalnie czuję się przygotowany na walkę. Wiem, że sportowcy w Stanach kochają rywalizację i właśnie dlatego tam jadę. Chcę od początku pokazywać swoją jakość i udowodnić trenerom oraz innym zawodnikom, że potrafię pływać szybko już od pierwszych startów.

Klaudia Naziębło

Przemyślenia o trenowaniu w Polsce

Redakcja: Co w polskim systemie szkolenia działa dobrze z perspektywy zawodnika z czołówki juniorów?

Olivier Urbaniak: Według mnie dobrą decyzją było wprowadzenie badań diagnostycznych w Instytucie Sportu. Niestety ubolewam, że dopiero pod koniec mojej kariery juniorskiej miałem wykonane kompleksowe badania, a moim zdaniem powinny one być prowadzone regularnie przez kadrę na przestrzeni całej kariery juniora.

Redakcja: A co działa gorzej — i czy to są bardziej sprawy organizacyjne, finansowe, infrastrukturalne czy podejście do regeneracji?

Olivier Urbaniak: Jest takich spraw zdecydowanie więcej, a jedną z nich na pewno są kwestie organizacyjne. Przykładem może być obóz przygotowawczy w 2024 roku przed Mistrzostwami Europy Juniorów, który odbywał się w Bułgarii. Podczas tego zgrupowania wiele osób zachorowało, głównie z powodu jedzenia. Mimo tego w kolejnym roku kadra juniorów ponownie pojechała w to samo miejsce. Innym przykładem był brak nakładki startowej do grzbietu na obozach przygotowawczych do Mistrzostw Świata Juniorów, która końcowo musiała zostać wysłana z Polski przez moich rodziców. To tylko kilka przykładów, ale pokazuje, że w niektórych obszarach wciąż jest sporo do poprawy. Jednocześnie wierzę, że polskie pływanie będzie stopniowo nadrabiać te braki.

Redakcja: Jak oceniasz dostęp do sparingu na Twoim poziomie w Polsce — czy łatwo znaleźć rywala „na co dzień”, czy dopiero na zawodach?

Olivier Urbaniak: W Polsce nie mam problemu ze znalezieniem rywala na treningach. Zawsze znajdzie się ktoś chętny do ścigania i to bardzo mi pomaga w codziennej pracy. Dodatkowo często sam stawiam sobie wyzwania w głowie podczas zadań, na przykład staram się jeszcze przyspieszyć albo dogonić czy zdublować kogoś na torze. Dzięki temu nawet na zwykłym treningu potrafię wytworzyć w sobie element rywalizacji i wyciągnąć z niego więcej.

Redakcja: Jak wygląda u Ciebie temat łączenia szkoły z treningiem w Polsce — co było najtrudniejsze logistycznie?

Olivier Urbaniak: Najtrudniejsze w łączeniu szkoły z treningami w Polsce były dla mnie oceny oraz nieobecności spowodowane wyjazdami na zawody i obozy. Po dwutygodniowym zgrupowaniu często wracałem do szkoły z dużą liczbą zaległości, takich jak kartkówki, sprawdziany czy wypracowania. Na szczęście moja szkoła okazała się bardzo pomocna i wyrozumiała. Nauczyciele często ułatwiali mi nadrabianie materiału, a zdarzało się, że wysyłali mi zagadnienia prywatnie, żebym mógł uczyć się i powtarzać materiał także podczas obozów.

Redakcja: Gdybyś mógł wprowadzić jedną zmianę w polskim pływaniu młodzieżowym „od jutra”, co by to było?

Olivier Urbaniak: Jedną zmianą, którą wprowadziłbym do polskiego pływania, pomijając oczywiste kwestie, takie jak badania diagnostyczne czy nowoczesne technologie treningowe, byłoby stworzenie centralnej bazy danych zawodników. Taka baza mogłaby zawierać informacje o predyspozycjach fizycznych pływaków, stosowanych koncepcjach treningowych oraz ich efektach, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Dzięki temu w przyszłości możliwe byłoby korzystanie ze zdobytej wiedzy i doświadczeń, bez powielania tych samych błędów. Uważam, że takie rozwiązanie mogłoby realnie pomóc kolejnym pokoleniom zawodników i trenerów oraz przyczynić się do bardziej świadomego i długofalowego rozwoju polskiego pływania.

Ze srebrem na 100 m stylem zmiennym Mistrzostw Polski w kategorii Open w Szczecinie

Dlaczego USA, a nie Polska?

Redakcja: Co było kluczowym argumentem za USA: sportowy sufit, edukacja, perspektywa rozwoju, a może po prostu inna kultura pracy?

Olivier Urbaniak: Najważniejsza była dla mnie możliwość realnego łączenia nauki z pływaniem. Pod tym względem system akademicki w USA daje obecnie jedne z najlepszych warunków na świecie. Z jednej strony oferuje bardzo wysoki poziom sportowy, a z drugiej pozwala rozwijać się edukacyjnie, bez konieczności rezygnowania z któregoś z tych obszarów.

Redakcja: Czy rozważałeś realnie zostanie w Polsce (klub/kadra/centralne szkolenie) —

i co musiałoby się wydarzyć, żeby to była równorzędna opcja?

Olivier Urbaniak: Na ten moment nie rozważałem innej opcji, ponieważ wyjazd do USA był moim marzeniem od zawsze. Chcę doświadczyć tego systemu na własnej skórze, a dopiero później podjąć decyzję, co dalej z moją karierą sportową. Czy będę ją kontynuował w Stanach Zjednoczonych, czy wrócę do Polski, okaże się w przyszłości.

Redakcja: Jak chcesz utrzymać więź z polskim pływaniem po wyjeździe: kadra, starty w kraju, współpraca z klubem, inspiracja dla młodszych?

Olivier Urbaniak: Chcę dalej utrzymywać i wzmacniać więź z polskim pływaniem. Co kilka miesięcy będę wracał do Polski na zawody, więc nie wyobrażam sobie odcięcia od tego środowiska. Dodatkowo zamierzam aktywnie uczestniczyć w zgrupowaniach kadry oraz współpracować z klubem MKS 3 Łódź, którego jestem wychowankiem. Pływanie to wspaniały sport, który nie tylko daje możliwość realizowania się sportowo, ale również otwiera drogę do bardzo dobrej edukacji. Dlatego zawsze będę starał się wspierać, inspirować i zachęcać młodszych kolegów do podejmowania odważnych decyzji i świadomego budowania swojej drogi.

Zdjęcia: archiwum domowe rodziny Urbaniak

Podziel się tym:

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *