„Młodzi zawodnicy są niecierpliwi, chcą zdobywać medale, wygrywać od razu…”

Podziel się tym:

Zapraszamy do rozmowy z trenerem WKS Śląsk Wrocław – Pawłem Olejnikiem, o którym rodzice zawodników mówią, że jest trenerem „z powołania”. Trener Olejnik wychował kilka pokoleń świetnych zawodników, którzy odnieśli sukcesy w Polsce oraz w USA. Podczas zakończonych w Raciborzu – Mistrzostwach Szkół Sportowych, m.in. jego wychowankowie zajmowali czołowe lokaty

I. Początki i droga trenerska

Redakcja: Jak zaczęła się Pana droga w pływaniu – był Pan najpierw zawodnikiem czy od razu trenerem?

Paweł Olejnik: Nigdy nie uprawiałem wyczynowo pływania. Od piątego roku życia rozpocząłem naukę pływania w ramach zajęć przedszkolnych. W szkole podstawowej z basenem pływanie organizowane było w ramach Szkolnego Klubu Sportowego. Dodatkowo w wieku 8 lat  ojciec zapisał mnie do sekcji płetwonurków działającej w jego zakładzie pracy. Od zawsze kochałem tą aktywność ruchową. To doświadczenia z dzieciństwa zadecydowały o wyborze mojej drogi zawodowej

Redakcja: Co sprawiło, że wybrał Pan właśnie pracę szkoleniową, a nie inną ścieżkę w sporcie?

Paweł Olejnik: Zawsze fascynowała mnie wiedza prowadząca do zwycięstwa, a że sam mam naturę człowieka który uwielbia wygrywać postawiłem zostać trenerem, osobą która pomaga zawodnikom dojść do mistrzostwa. Być częścią tego procesu wielki przywilej i zarazem zaszczyt.

Redakcja: Czy pamięta Pan moment, w którym poczuł: „to jest moja droga”?

Paweł Olejnik: Na studiach wiedziałem już bardzo dobrze po co tam jestem. Mój wybór był przemyślany i świadomy. Po trzech latach studiowania na Wrocławskim AWF, wybrałem dwuletnią specjalizację zakończoną państwowym egzaminem na trenera pływania II klasy. Następnie w 2010 roku miałem na tyle bogatą karierę trenerską ( takie były wymogi ), że mogłem rozpocząć  roczny kurs trenera I klasy organizowany na AWF. W 2011 roku złożyłem pozytywnie państwowy egzamin.

Redakcja: Kto miał największy wpływ na Pana jako trenera?

Paweł Olejnik: Myślę, że największy wpływ na to kim jestem jako trener zawdzięczam nieżyjącemu już Panu Andrzejowi Wernerowi. To był wielki zawodnik, rekordzista kraju, doskonały trener ( między innymi Piotra Albińskiego, pierwszego Polaka, który załamał 15 minut na 1500 m na krótkim basenie ), koordynator naszej sekcji, wykładowca AWF ale przede wszystkim bardzo dobry, empatyczny człowiek, który widział we mnie potencjał trenerski. Był moim mentorem, ale i wielkim wsparciem. Wierzył we mnie, otaczał mnie swoją opieką, dzielił się wiedzą i co najważniejsze ufał mi pomimo, że do treningu podchodziłem w niestandardowy sposób.

Redakcja: Jakie błędy z początku kariery dziś uważa Pan za najcenniejsze lekcje?

Paweł Olejnik: Podstawowy błąd jaki popełniałem to założenie, że wszyscy którzy są częścią szeroko pojętego środowiska pływackiego czyli trenerzy, zawodnicy, rodzice, dyrektorzy szkół, szefowie klubu, prezes PZP, minister sportu etc. w ten sam sposób co ja w oparciu o powszechną wiedzę naukową definiują sport wyczynowy i całe jego otoczenie. Teraz już wiem, że tak nie jest. Każdy może mieć  inne cele i podejście, nie wszyscy którzy uczestniczą w tym procesie zmierzają na IO. Ja jestem radykalny. Sensem wyczynowego uprawiania sportu pływackiego powinna być droga do zwycięstwa w najważniejszej imprezie czterolecia. Według mnie taki powinien być kierunek wszystkich którzy odpowiadają za sport pływacki w mniejszym, czy większym stopniu. Mówię  oczywiście o wyczynie, a nie amatorskim pływaniu.

II. WKS Śląsk Wrocław i system szkolenia

Redakcja: Jak wygląda dziś system szkolenia w WKS Śląsk Wrocław z Pana perspektywy?

Paweł Olejnik: Zaczynamy szkolenie od IV klasy szkoły podstawowej. Dzieci uczęszczają do sportowych klas pływackich. Następny etap to liceum Mistrzostwa Sportowego, a po zakończeniu edukacji najlepsi zawodnicy mają możliwość trenowania w ramach zajęć klubowych.

Redakcja: Na którym etapie rozwoju zawodnika pracuje Pan najczęściej?

Paweł Olejnik: Przed reformą edukacji pracowałem do 2019 roku na poziomie trzech lat szkoły podstawowe oraz trzech lat gimnazjum. Obecnie pracuję z jednym rocznikiem przez cała szkołę podstawową czyli pięć lat.

Redakcja: Co jest najtrudniejsze w pracy z młodzieżą w wieku 11–15 lat?

Paweł Olejnik: Pracuję w zawodzie 25 lat, uważam, że średnia przeciętna zdolności motorycznych spada, to nie jest żadne odkrycie, to każdy wie. Zdolnych dzieci do sportu pewnie statystycznie jest mniej jednak uważam, że wzrosła za to świadomość, profesjonalizm, zaangażowanie w proces młodych zawodników. Dzisiaj ktoś kto wie, że może dzięki pływaniu zajść dalej oddaje się temu bezgranicznie. Jest świadomy jaką pracę musi wykonać i każdego dnia konsekwentnie zmierza w określonym celu. Potwierdzenie mojej tezy są wyniki osiągane przez zawodników na całym świecie. Widać jak nasza dyscyplina się rozwija. W innych krajach mają te same problemy związane z otaczającym światem, a jednak potrafią wypromować prawdziwych mistrzów. Wiedzą po prostu jak tego dokonać.

Redakcja: Czy uważa Pan, że obecny system szkolenia w Polsce wspiera trenerów takich jak Pan?

Paweł Olejnik: Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Przyznam, że nie dostrzegam bym był częścią jakiegoś szerszego systemu.

III. Fundamenty zawodnika

Redakcja: Co jest dla Pana absolutnym fundamentem w szkoleniu młodego pływaka?

Paweł Olejnik: Konsekwencja, pracowitość, upór, pewność siebie.

Redakcja: Technika, objętość czy mental – co w młodym wieku jest najważniejsze?

Paweł Olejnik: Trzy filary treningu to rozwój techniki, metabolizmu energetycznego oraz przygotowania mentalnego. Wszystko jest ze sobą połączone. Nie można traktować priorytetowo poszczególnych obszarów. Rozdzielenie tego to zbrodnia prowadząca najwyżej do przeciętności.

Redakcja: Jakie błędy najczęściej widzi Pan u młodych zawodników?

Paweł Olejnik: Młodzi zawodnicy są niecierpliwi, chcą zdobywać medale, wygrywać od razu. Nie pojmują, że to proces długi i wymagający. Ja ich rozumie. Nie mają rozwiniętej jeszcze wystraczająco kory przed czołowej więc pojęcie gratyfikacji odroczonej u nich nie istnieje. Trzeba ich tego nauczyć. To jest najpiękniejsze w naszej pracy.

Redakcja: Kiedy według Pana „widać”, że zawodnik ma potencjał na wysoki poziom?

Paweł Olejnik: Prawdę powiedziawszy ja za bardzo nie wierzę w jakiś nadzwyczajny potencjał. Trzeba mieć oczywiście predyspozycje, odpowiednie zaplecze biologiczne i szczęście to oczywiste. Najważniejsze jest jednak stworzenie odpowiedniego środowiska w którym nastąpi ekspresja genów. Bez mądrej pracy, systematyczności niczego nikt nigdy nie osiągnął. Nie kategoryzuję więc dzieci od najmłodszych lat na tych co są wspaniali bo świetnie czują wodę itp. Przyglądam się raczej cierpliwie i wspieram w rozwoju.

Redakcja: Czy talent w pływaniu jest przeceniany?

Paweł Olejnik: Myślę że powyżej już pośrednio odpowiedziałem na to pytanie.

IV. Trening i filozofia pracy

Redakcja: Jak wygląda typowy tydzień treningowy w Pana grupie?

Paweł Olejnik: Nie jest zbyt ciekawy i pewnie niewiele się różni o dnia pracy kolegów. Pierwszy trening od 6.45, następnie lekcje nauki pływania w szkole, przerwa na przygotowanie dobrego treningu, ćwiczenia dla zachowania zdrowia, kolejna sesja treningowa między 14.30 – 17.00. Od godziny 17.30 – 20.30 codzienny blok lekcji nauki pływania. I tak od poniedziałku do piątku. W sobotę jeden bądź dwa treningi.

Redakcja: Jak dużą wagę przykłada Pan do pracy na lądzie?

Paweł Olejnik: Trening na lądzie jest tak samo ważny jak w wodzie, traktuje go super poważnie. Nie da się tego rozdzielić.

Redakcja: Czy młody zawodnik powinien już wcześnie specjalizować się w stylu?

Paweł Olejnik: Moi zawodnicy mają jeden styl. Styl zmienny. Trening opieram na wszechstronności stylowej od najmłodszych lat. Na etapie szkolenia jakim pracuje z dziećmi nie określam specjalizacji stylowej.

Redakcja: Jak buduje Pan wytrzymałość i „czucie wody” u zawodników?

Paweł Olejnik: Przy pracy nad wytrzymałością zawsze należy pamiętać o usprawnianiu metabolizmu wszystkich włókien mięśniowych. One w każdej jednostce motorycznej ściśle współpracują ze sobą, w różnym zakresie rzecz jasna. Oczywiście pomijając czysty sprint na 50m to zupełnie inny rozdział. Do czucie wody nie podchodzę zbyt poważnie. Bo czym ono jest. Subiektywnym odbieraniem bodźców. Ja jestem człowiekiem wiedzy.

Redakcja: Jakie elementy treningu uważa Pan za niedoceniane w Polsce?

Paweł Olejnik: Nie mam zdania na ten temat.

V. Głowa i charakter

Redakcja: Jak uczy Pan młodych zawodników radzenia sobie z porażką?

Paweł Olejnik: Staram się by moi zawodnicy, nie myśleli w kategoriach porażki jak coś im się nie uda, raczej lekcji, nowego doświadczenia, z którego należy wyciągnąć wnioski i iść dalej przed siebie.

Redakcja: Co jest trudniejsze w pracy trenera – rozwijanie talentu czy utrzymanie motywacji?

Paweł Olejnik: Wszystko zaczyna się i kończy w dobrze zaplanowanym treningu przez trenera, który zawodnik odpowiednio rozumie i świadomie wykona, czyli osiągnie zamierzony cel. Tylko to buduje zawodnika, suma dobrze wykonanych powtórzeń, a warunkiem koniecznym jest zrealizowanie celu, na każdym pojedyńczym treningu. Nie ma żadnej zewnętrznej motywacji, jest tylko podążanie za pasją i realizowanie krok po kroku poszczególnych etapów.

Redakcja: Czy dzisiejsze pokolenie zawodników jest trudniejsze w prowadzeniu?

Paweł Olejnik: Zdecydowanie łatwiejsze. Jeśli złapie bakcyla, nie odpuści. Zaangażuje się bez granicznie, do końca. Dlatego tak wielu ludzi na świecie odnosi sukcesy i to w różnych dziedzinach. Nie czują strachu, lęku, przymusu który determinował trening choćby w czasach PRL. Obecnie też to widać, chorobliwą ambicję rodziców, trenerów ale to do niczego dobrego nie prowadzi. Tylko wolny człowiek, kochający robić to co robi przekroczy granice, oczywiście w środowisku sprzyjającym. Praca z takim zawodnikiem to prawdziwa przyjemność.

Redakcja: Jaką rolę odgrywają rodzice w procesie szkoleniowym?

Paweł Olejnik: Najważniejszą. Jeżeli rodzic nie rozumie procesu, nie ufa trenerowi, odpowiednio nie nakarmi, nie zabezpieczy środków, nie poświęci czasu, energii tak naprawdę siebie, to nic wielkiego dziecko nie osiągnie i to w każdej dziedzinie. Rodzic rozumny, przytuli, pocieszy, odpowiednio komunikuje się z dzieckiem, daje mu poduszkę emocjonalną wówczas dziecko wie że może upaść i próbuje iść dalej bez lęku, obawy że musi potwierdzać za każdym razem zdobytym medalem, dyplomem że jest wystarczająco dobre na miłość rodzica. To jest bardzo przykre zjawisko. Czuły rodzic, wspierający, kocha dziecko bezwarunkowo bez względu na to czy dziecko osiąga sukcesy dziś czy nie. Wierzy w dziecko bezgranicznie ponieważ wie, że sukcesy nadejdą.

Redakcja: Czy zdarzyło się Panu „uratować” zawodnika, który chciał odejść ze sportu?

Paweł Olejnik: Nie mam takiego doświadczenia. Jeśli ktoś odchodzi to znaczy, że środowisko w którym przyszło mu się rozwijać było nieodpowiednie lub nie był wystarczająco predysponowany. I koniec. Przekonywanie kogoś by uprawiał sport wyczynowy, morderczy, dwa razy po dwie godziny dziennie plus ląd, plus obozy, zawody itp. nie jest dobrym kierunkiem. To szkodzi zdrowiu. Amatorskie pływania jak najbardziej do tego przekonuję każdego. Zawodowstwo tylko dla szczęśliwych, nielicznych, wybranych tych którzy mają odpowiednie zaplecze genetyczne.

VI. Sukcesy i zawodnicy

Redakcja: Czy jest zawodnik lub zawodniczka, z których jest Pan szczególnie dumny? Dlaczego?

Paweł Olejnik: Ja jestem człowiekiem pracy, tak zostałem skonstruowany przez moich rodziców. I dlatego jestem dumny ze wszystkich moich zawodników, którzy wykonali pracę, wytrwali w procesie i poprawili wynik i czerpią z tego radość. To jest dla mnie największa satysfakcja.

Redakcja: Co daje trenerowi największą satysfakcję – medal czy rozwój zawodnika?

Paweł Olejnik: Myślę że już odpowiedziałem na to pytanie. Zawsze rozwój. Można wygrać medal i przegrać zawody i przegrać medal, a wygrać zawody. Najbardziej raduje mnie jak moi zawodnicy trenują przez 15 lat.

Redakcja: Jak wygląda moment, gdy zawodnik „wychodzi” spod Pana skrzydeł do wyższej grupy?

Paweł Olejnik: Nie jest to dla mnie łatwy moment. Szczególnie gdy jestem z zawodnikiem od nauki zanurzania głowy w brodziku w wieku 4-5 lat do Mistrza Polski w wielu 15 i 16 lat Mnie nie satysfakcjonuje przeciętność, kolejny medal w dorobku zawodnika, to się dzieje. Wolałbym raczej by moi uczniowie trafiali do środowisk gdzie są ludzie którzy wierzą, że można rywalizować z największymi na świecie, że stworzą takie zaplecze że będzie to możliwe, po prostu potrafią tego wspólnie dokonać. Wówczas wiedziałbym, że byłem częścią jakiejś całości, że moja praca służyła wyższym celom. Realia są jakie są, do nikogo nie żywię urazy, nie ma pretensji do świata, dalej staram się każdego dnia być jeszcze lepszym trenerem.

Redakcja: Czy śledzi Pan dalsze kariery swoich wychowanków?

Paweł Olejnik: Oczywiście śledzę i cieszę się, że im wychodzi. Dziewięciu moich wychowanków studiowało bądź studiuje w USA : Wiktor Jaszczak, Wojciech Dutkowiak, Patryk Dąbrowski, Amadeusz Kiełczewski, Aleksandra Dutkowiak, Emilia Hellak, Zuzanna Malinowska, Nadia Kertyńska, Oskar Cebula.

Redakcja: Jak chciałby Pan, żeby zawodnicy zapamiętali Pana jako trenera?

Paweł Olejnik: Trudne pytanie. Chciałbym by moi zawodnicy pamiętali mnie jako człowieka odważnego. Odwaga jest największą cnotą, bez niej inne nie mają znaczenia. Tego ich uczę każdego dnia.

VII. Trener – zawód, czy powołanie

Redakcja: Według rodziców i wychowanków jest Pan trenerem z powołania. Jak trzeba podchodzić do trenerki, aby być tak odbieranym?

Paweł Olejnik: Jeśli tak jest to mnie to bardzo cieszy. Aby zasłużyć na szacunek należy być zawsze szczerym i autentycznym, choć jest to bardzo trudne, szczególnie w dzisiejszych czasach ponieważ prawda często jest bolesna. Staram się by wszystko co mówię do dzieci i rodziców wynikało z szerokiego kontekstu jakim jest prawdziwa troska o dobro i rozwój dziecka. Wszystko co mówię jest tożsame z tym co robię. Daję przykład. Jestem oddany misji, zaangażowany  jeśli coś się nie udaje nie szukam wymówek, winy u wszystkich dokoła, podnoszę się po upadku i maszeruję dalej. Biorę odpowiedzialność za decyzję które podejmuję.

Redakcja: Aby być dobrym trenerem, trzeba mieć powołanie, czy wystarczy podchodzić do tego, jak do zawodu?

Paweł Olejnik: By robić coś naprawdę dobrze na wysokim poziomie trzeba być predyscynowanym do tego, czyli trzeba mieć Bożą łaskę lub jak kto woli dar od losu. A reszta to praca. Niech będzie, że jest to zawód nie ma w tym nic złego. Jak każdy zawód, nasz również wymaga wiedzy i doświadczenia. Należy dużo czytać ze zrozumienim, rozmawiać z mądrzejszym, doskonalić warsztat. Poza tym trzeba mieć wielką odwagę i wyobraźnię by marzyć.

Redakcja: Czy dobry trener, to dzisiaj zawód na wymarciu? Można zrobić uprawnieniach internecie i też można prowadzić zajęcia?

Paweł Olejnik: Bardzo szeroki temat. Osobiście uważam, że trenerów pływania w sporcie wyczynowym takich jak Bob Bowmann,  którzy naprawdę się znają na treningu wyczynowym czyli ścisła elita, ci którzy mają zawodników na skalę tych największych na świecie jest garstka, myślę o całym globie. Druga kategoria to aspirujący do elity, których pewnie w PL jest dość wielu. Pozostali czyli większość to trenerzy, instruktorzy pracujący na co dzień w klubach realizujący swoje partykularne interesy. Myślę, że wynika to z tego że zawodników, którzy mają zaplecze biologiczne takie które pozwala zakładać rozwój na miarę czołówki światowej oraz klubów dysponujących zapleczem jest garstka to oznacza, że nie ma zapotrzebowania na zawód trenera przez duże T. Koło się zamyka.

Redakcja: Jakich zmian Pan oczekuje w systemie szkolenia?

Paweł Olejnik: Nie oczekuję żadnych zmian w systemie szkolenia, ponieważ nie wiem na czym polega ten system, nie wiem w jakim kierunku zmierza więc trudno mi uzurpować prawo do wygłaszania opinii. Teoria gier jednoznacznie odpowiada na to pytanie. By być w grze muszą zaistnieć następujące przesłanki :  trzeba znać obowiązujące reguły gry, muszą być gracze oraz bodźce stymulujące do działania.

Zdjęcia: archiwum domowe trenera Pawła Olejnika

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *