Rozmowa z Tomaszem Melką, trenerem MKS Trójka Łódź, o filozofii szkolenia, charakterze zawodnika
i przyszłości polskiego klasyka
Redakcja: Mówimy Trójka Łódź, myślimy „klub żabkarski”. Czy to prawda?
Tomasz Melka: Tak się składa, że naszym najlepszym zawodnikiem jest żabkarz i jednym z 2 najlepszych eksportowych juniorów jest także żabkarz ale my tak o sobie nie myślimy. Odpowiem przewrotnie. Czy zapytałby ktoś mojego kolegę z Kalisza czy walczy z „łatką”, że są klubem „sprintu dow/mot”? A może powinien swoją najlepszą wychowankę Julię Maik przestawić na 400 zm lub chociaż 200 klas żeby zaprzeczyć tym opiniom??? Odpowiedzi są chyba oczywiste? Zawodnicy różnych specjalizacji, którzy dołączali do nas z łódzkich i nie tylko łódzkich klubów, robili to ze względu na atmosferę, etos pracy no i oczywiście blask sukcesów naszych zawodników i nie byli to tylko żabkarze. Każdy zawodnik dostaje możliwość rozwoju na miarę swojego potencjału we wszystkich stylach. (w sezonie zimowym zawodnicy MKS Trójka zdobyli medale MP jun i sen w stylu mot, grzb, klas, dow oraz zm – przypis redakcji).

1. Klub, codzienność pracy, filozofia szkolenia
Redakcja: Jak dziś wygląda Pana „typowy tydzień” w MKS Trójka Łódź: ile jest w nim treningu w wodzie, ile lądu, ile analizy i rozmów?
Tomasz Melka: Oooo.. widzę, że nie będzie łatwych pytań. Jestem koordynatorem i co roku przygotowuję plan szkolenia dla poszczególnych grup. Od wielu lat pracujemy w dość nietypowy sposób ponieważ mamy aktualnie z trenerem Oliwerem Paczyńskim styczność treningową z zawodnikami wszystkich grup sportowych począwszy od 7 klasy SP. Z tymi najmłodszymi oczywiście najmniejszą ale jest ona dla nas równie ważna bo już na tym etapie możemy wdrażać ich do „profesjonalnego” treningu. Tutaj sporo czasu poświęcamy na przekazywanie wiedzy – przygotowaniu do treningu i zawodów, zakresach intensywności, autokontroli wykonania zadań itp. Z grupą składającą się z młodszych licealistów i dziewcząt prowadzimy wspólne treningi na lądzie 2-3 razy w tygodniu i tutaj także według przygotowanego przeze mnie planu obaj wchodzimy na poszcególne treningi w tygodniu. Daje to w moim odczuciu większą różnorodność bodźców i dzięki temu unikamy tak nielubianej przez pływaków „rutyny”. Z najstarszymi i najbardziej świadomymi zawodnikami, którzy mają już swoje programy treningu lądowego skupiamy się już wyłącznie na pracy w wodzie a dzięki planowi rozpisanemu zawsze na kilka tygodni (do kolejnych „ważnych” zawodów) mogą oni z trenerami personalnymi zaplanować także trening na siłowni.
Redakcja: Co w Trójce działa szczególnie dobrze w szkoleniu młodzieży, a co – Pana zdaniem – wymaga systemowej poprawy?
Tomasz Melka: Wydaje mi się, że to co nas napędza w ostanim okresie to… grupy treningowe. Udało nam się stworzyć w tym roku aż 3 (jak na nasz nieduży klub to naprawdę dużo) kilkunastoosobowe grupy w których dzięki codziennej treningowej rywalizacji zawodnicy mają warunki realizacji zadań treningowych na odpowiednim poziomie.
Co wymaga poprawy… mam wrażenie, że w ostatnim czasie trochę za mało dzieci z młodszych klas szkoły podstawowej dociera do szkolenia sportowego z odpowiednim „opływaniem” i świadomością czym jest trening.
Redakcja: Jak definiuje Pan „kulturę treningu” w grupie: zasady, rytuały, standardy pracy?
Tomasz Melka: Jak w każdej grupie zasady są niezbędne i to zarówno te podstawowe jak „przychodzę punktualnie na trening”, „robię rozgrzewkę”, „nie unikam rozpływania” ale i te z wyższej półki „szanujemy się nawzajem”, „mamy zaufanie do siebie”. Mam pełne przekonanie, że jeżeli tych ostatnich zabrakłoby to każdy zawodnik ma prawo a nawet powinien poszukać innej drogi budowania swojej kariery.
Jeżeli chodzi o „kulisy” funkcjonowania grupy to mamy np. dzięki Kubie Szwedzkiemu naszą zabawę w obstawianie wyników podczas MP (w Szczecinie to była już 13 edycja!!!), mamy grupę w której są byli i aktualni zawodnicy gdzie na żywo komentujemy ciekawe wydarzenia i sukcesy często z dużą dawką humoru.

Redakcja: jest u Pana ważniejsze w pierwszej kolejności: wynik, proces czy charakter zawodnika? Jak Pan to równoważy w praktyce?
Tomasz Melka: Zdecydowanie charakter! Dla mnie najważniejsze jest zaangażowanie zawodnika i dużo bardziej przeżywam sukcesy bądź porażki zawodników którzy podporządkowują swoje życie pływaniu niż tym, którzy mają potencjał ale po pierwszych sukcesach „spoczywają na laurach” a przecież dochodzenie do tych największych sukcesów to proces rozpisany na wiele lat.
Redakcja: Pan dobiera priorytety w sezonie: kiedy „dokłada” objętość, kiedy intensywność, a kiedy idzie w regenerację?
Tomasz Melka: Tu nie będę chyba oryginalny. Jestem zwolennikiem rozpoczynania sezonu od budowania objętości a następnie przejścia w kierunku intensywności ale nie zamykam się też na inne rozwiązania. Np. w tym sezonie gdzie nasi czołowi zawodnicy (Kałusowski, Gajda, Urbaniak) kończyli sezon w sierpniu na MŚ i MŚJ i pojawili się we wrześniu na treningach to każdy przygotowywał się do bardzo ważnego dla nas Memoriału Petrusewicza w nieco inny sposób.
Redakcja: Jakie elementy są dla Pana nie-negocjowalne w technice (zwłaszcza u klasyków), a gdzie dopuszcza Pan „indywidualny styl”?
Tomasz Melka: Nienegocjowalne to wg mnie rytm i koordynacja. Indywidualny styl jest wg mnie nieunikniony ze względu na różny potencjał siły NN/RR, mobilność i i samą budowę somatyczną ciała.
Redakcja: jest najtrudniejsze w prowadzeniu starszych roczników w klubie – sportowo i organizacyjnie?
Tomasz Melka: Sportowo – ponieważ mamy zawodników o różnych preferencjach dystansowych to wyważenie proporcji pomiędzy różnymi zakresami intensywności w poszczególnych mikro i makrocyklach. Organizacyjnie – ponieważ korzystamy z 2 różnych pływalni w każdym tygodniu to często zawodnicy muszą być bardzo czujni na „newsy” dotyczące logistyki i miejsc odbywania się poszczególnych treningów co z punktu widzenia trenera często powoduje, że np. część zawodników może nie mieć sprzętu do treningu a co za tym idzie trzeba „dopasować” trening do możliwości.
Redakcja: Pan pracuje z motywacją w momentach kryzysu: kontuzja, stagnacja, spadek formy, presja szkoły?
Tomasz Melka: Każda z tych sytuacji jest inna. Kontuzja – niezależna od zawodnika więc dajemy mu pełne wsparcie i możliwość spokojnego i zindywidualizowanego wejścia w trening. W tym sezonie wdrażaliśmy tak np. naszego Mistrza Polski 16-latków mateusza Sekścińskiego po poważnej wakacyjnej kontuzji kolana i mimo że nie działa jeszcze na 100% to został 5-tym zawodnikiem ZMP na 100 dow. Stagnacja – ponieważ sam „stałem” dawno, dawno temu na wyniku na 200 klas prawie 2 lata to doskonale rozumiem co się dzieje w głowie zawodnika. Tu bardzo często pomaga nam wszechstronność która jeżeli zawodnik potrafi pływać różnymi stylami daje możliwość poszukania pozytywów w innych stylach i na innych dystansach. Spadek formy – wiadomo że nie jest możliwe utrzymanie formy nieustannie. Ważne aby przeanalizować co się wydarzyło i co można można zmienić. Często powtarzam też zawodnikom, że nie muszą być w formie zawsze i w każdym starcieale żeby skupiali się na celu, który sobie wyznaczyli bo rozliczenie jest zawsze na imprezie docelowej a nie na pierwszym GP w sezonie. Presja szkoły – ponieważ jestem nauczycielem w LO które kończyli nasi czołowi zawodnicy a i obecnie uczy się w nim kolejnych kilkoro to zdaję sobie sprawę, że nie ma mowy o spokojnym trenowaniu w przypadku problemów w szkole. Zdarza mi się sugerować nawet aby w takich przypadkach zawodnik w mniej newralgicznych momentach sezonu poświęcił się nauce a kiedy trzeba był głową i ciałem na treningu. Tutaj jednak widzę też dużą rolę rodziców bo nie wszystko tu zależy od trenera.
Redakcja: Jakie są największe pułapki w szkoleniu nastolatków, które widzi Pan dziś częściej niż 10–15 lat temu?
Tomasz Melka: Nie wiem co na to moi aktualni zawodnicy… ale wydaje mi się, że kiedyś zawodnicy byli „twardsi” zarówno mentalnie jak i fizycznie, zdolni do podejmowania większych wyzwań i przekraczania barier. Są to oczywiście zmiany które na pewno lepiej opisaliby psycolog i socjolog ale wg mnie ma dzisiejsi nastolatkowie mają dużo łatwiej dzięki wsparciu rodziców i otoczenia osiągają zaspokojenie potrzeb i przez to trudniej radzą sobie z niepowodzeniami i porażkami. Ponieważ aktualnie młodzież potrzebuje nieustannie nowych bodźców to trening który są w stanie zaakceptować musi też być bardziej zróżnicowany.
Redakcja: Jakie wskaźniki (testy, czasy kontrolne, parametry) są dla Pana najważniejsze w ocenie postępu?
Tomasz Melka: Mamy kilka swoich „ulubionych” zadań testowych w których porównujemy dyspozycję zawodników ale często wystarczy normalna rozmowa po treningu lub nawet spojrzenie w oczy zawodnika w trakcie zadania żeby ocenić ile wysiłku wkłada w realizację zadania. Można powiedzieć, że staram się patrzeć na zawodnika bardziej „okiem” niż „szkiełkiem”.

2. Droga trenerska i „droga do sukcesu”
Redakcja: Co z Pana kariery zawodniczej najbardziej wpłynęło na to, jakim jest Pan trenerem dziś?
Tomasz Melka: Kilometry przepłynięte (teraz już wiem) trochę bez sensu :).
Redakcja: Kiedy poczuł Pan, że „to jest ten moment”, w którym chce Pan w pełni wejść w rolę trenera?
Tomasz Melka: To była chyba 5 klasa SP i osoba mojego pierwszego poważnego trenera – Pana Zbyszka Murasa (Start Łódź).. tak więc to było już dość dawno temu :).
Redakcja: Jak wyglądał Pana przełom po przejściu do MKS Trójka Łódź w 2012 roku – co było największym wyzwaniem?
Tomasz Melka: Pracując na początku w SKS Start miałem do czynienia tylko z młodszymi grupami juniorskimi i chociaż moi zawodnicy zdobywali medale MP to jednak praca z 17-18 latkami była czymś zupełnie innym. Wyzwaniem było dla mnie też bezbolesne połączenie grup zawodników, którzy przeszli za mną do nowego klubu z tymi już tam będącymi. Na szczęście jak po latach powiedział mi o tym Bartek Lassek ci „starzy” byli pod wrażeniem jak udało mi się to zrobić nikogo nie faworyzując i budując jedność grupy.
Redakcja: Kto był Pana najważniejszym mentorem trenerskim i czego Pan się od niego nauczył (albo czego postanowił robić inaczej)?
Tomasz Melka: Mentorem w sensie trenera przyjaciela młodych ludzi to jak już wspomniałem – trener Muras a mentora w sensie fachowca jednego nie miałem. Raczej próbowałem podpatrywać kolegów z większym doświadczeniem i adaptować poszczególne ich działania i tworzyć z nich nową jakość dopasowaną do naszych warunków.
Redakcja: Jakie błędy – z perspektywy czasu – okazały się dla Pana najbardziej rozwojowe?
Tomasz Melka: Jeden pamiętam do dziś. Pracowałem wtedy jeszcze w Starcie i mój rocznik 1994 podczas ZMP wypadł bardzo dobrze – kilka medali, wiele finałów… Pomyślałem wtedy że mogę z nimi pływać więcej to będziemy jeszcze lepsi. No i przyszło lato… wszyscy pływali kiepsko. Wtedy zrozumiałem, że lepiej pływać mądrzej niż więcej. Później już starałem się tego błędu nigdy nie popełnić.
Redakcja: Co Pana najbardziej „napędza” dziś: budowanie mistrzów, budowanie ludzi, rozwój łódzkiego środowiska?
Tomasz Melka: Wszystko po trochu bo jak mamy mistrzów to będziemy wcześniej czy później mieli tych, którzy będą chcieli ich naśladować. Z kolei „budowanie ludzi” daje satysfakcję kiedy spotykamy się po latach i moi zawodnicy (ci związani z pływaniem i ci z dala od niego) witają się ze mną ze szczerym uśmiechem i otwartymi ramionami.

3. Wychowankowie, rozwój talentów, zarządzanie karierą
Redakcja: W notach klubowych pada, że Pana zawodnicy zdobyli „kilkadziesiąt medali MP” – co łączyło tych, którzy do nich dochodzili?
Tomasz Melka: Trzeba to uaktualnić :). W tej chwili możemy już chyba mówić o kilkuset. Trudno na takie pytanie odpowiedzieć bo każdy zawodnik jest inny a i medale są mniej i bardziej spodziewane. Na dowód – zrobiłem kiedyś „rachunek trenerskiego sumienia” i wyszło mi, że jedyny medal przy którym nie miałem udziału na poziomie MP to krążek za 1500 dow dziewcząt więc jak je porównać?
Redakcja: Jak Pan rozpoznaje u młodego zawodnika „materiał” na klasę międzynarodową – jakie sygnały są kluczowe?
Tomasz Melka: Wg mnie kluczowe są poza tymi sportowymi jak motoryka, czucie wody itp. te mentalne – radzenie sobie z emocjami i presją, umiejętność stawiania sobie celów, chęć do samodoskonalenia no i oczywiście etos pracy.
Redakcja: Jak wygląda u Pana praca nad „głową”: odpornością, stresem startowym, koncentracją na zadaniu?
Tomasz Melka: Często powtarzam zawodnikom, w chwili największego stresu przed startem, że „pływanie to tylko zabawa” i że „najważniejszy jest postęp a nie miejsce”. Każda systuacja tego typu jest trochę inna. Jedni potrzebują ostrzejszych słów, jedni mocnego klepnięcia a inni spokojnego przygotowania planu na wyścig. Zawsze staram się też docenić zawodnika za próbę realizacji planu na wyścig i często biorę odpowiedzialność na siebie.
Redakcja: Co jest dziś największym wyzwaniem w utrzymaniu utalentowanego zawodnika w pływaniu do wieku seniora?
Tomasz Melka: Powiedziałbym, że zapewnienie mu bytu 🙂 ale to zbytnie uproszczenie. Myślę, że taki zawodnik musi wiedzieć, że trener to ktoś kogo interesuje ON a nie tylko to jak pływał w danym sezonie i czy „zrobił minimum czy nie”
Redakcja: Jak Pan patrzy na ścieżki łączone: pływanie + szkoła, pływanie + studia, pływanie + wyjazdy (np. zagranica/NCAA) – co realnie działa?
Tomasz Melka: Nie wiem czy dobrze rozumiem pytanie ale uważam, że pływanie powinno być piękną przygodą, którą można dzięki nauce przekuć w fantastyczne życie. Mój przyjaciel z klubowej sztafety – Czarek Nadecki był jednym z pierwszych polskich pływaków, którzy trafili na amerykańskie uczelnie. Teraz chce inspirować naszych młodszych zawodników zapraszając ich na krótkie staże do USA. Myślę, że to właśnie po tym wyjeździe Janek Gajda podjął decyzję o wyjeździe na amerykańską uczelnię a ja to w 100% popieram bo wiem, że dla mądrego zawodnika to może być trampolina kariery i… życia.
Redakcja: Jak Pan podchodzi do specjalizacji: kiedy „zamyka” Pan wybór stylu/dystansu, a kiedy zostawia szeroki repertuar?
Tomasz Melka: Nigdy nie rezygnuję z prób przemycania nietypowych dystansów. Często nie jest to łatwe i wymaga kompromisów ale wierzę w prawdziwość zdania – „chcesz dobrze pływać 200 musisz pływać 400 itd. oczywiście”
Redakcja: Czego – Pana zdaniem – najczęściej brakuje w rozwoju młodego zawodnika: czasu, zdrowia, stabilności, zasobów, czy konsekwencji?
Tomasz Melka: Wydaje mi się, że konsekwencji i spokoju. Dziś zawodnicy chcą JUŻ! Pięknie opowiadał o tym Piotrek Ludwiczak podczas warsztatów w naszym klubie. Mówił, że „siłownię” zaczął w wieku 21 lat a o sprincie pomyślał w wieku 24. Dziś są zawodnicy, którzy chcą być „sprinterami” w wieku 15 lat nie znając nawet pełni swojego potencjału.

4. Pływanie kiedyś vs dziś – ocena trendów i szans
Redakcja: Co w polskim pływaniu (organizacyjnie i szkoleniowo) jest dziś lepsze niż 10–20 lat temu, a co jest gorsze?
Tomasz Melka: Trudno mi akurat ten okres porównać bo mimo że mój pierwszy zawodnik wystartował w MEJ w 2013 roku to nie byłem wtedy mocno związany ze szkoleniem centralnym. Mogę tylko powiedzieć, że na pewno aktualnie na tym poziomie mamy dostęp do wielu zgrupowań i ciekawych startów kontrolnych oraz szkoleń z trenerami najlepszych zawodników na świecie. Myślę, że to co najtrudniejsze w moim przypadku to łączenie pracy trenera z pracą w szkole a niestety za pensję klubową nie jestem w stanie, jak pewnie większość trenerów przeżyć. Innym problemem jest też baza. Naszą klubową pływalnię niestey nie powiększyła się o dodatkowe tory (mamy 4) a i czas na poranny trening 5.45-7.15 (ostatnie pół godziny na 2 torach!!!) powodują, że czasem czuję, że moglibyśmy w lepszych warunkach zrobić więcej. No ale może jednak trudniejsze warunki lepiej „hartują” zawodników :)?
Redakcja: Jak zmienił się profil zawodnika: mobilność, siła, świadomość techniczna, podejście do regeneracji?
Tomasz Melka: Niestety mam wiele przykładów na to, że brakuje w pływaniu ale pewnie i w innych dyscyplinach „pracy u podstaw” co powoduje, że do sportu nie docierają mali atleci a często dzieci z dużymi ograniczeniami. Próbujemy je korygować ale często pewne przegapione okresy rozwojowe są już trudne do nadrobienia. Aktualnie wydaje mi się, dużo większy nacisk kładziony jest na siłę we wszystkich aspektach a brakuje czasu na pracę nad gibkością i mobilnością, o zdrowym podejściu do życia – odżywianiu, regeneracji już nie wspominając. Bywają jednak wyjątki. Mam przyjemność pracować z jednym z najbardziej dbającym o wszystkie te aspekty zawodnikiem jakiego znam – oczywiście Jankiem Kałusowskim
Redakcja: Czy uważa Pan, że polskie kluby są dziś bliżej europejskich standardów, czy dystans rośnie?
Tomasz Melka: W tej kwestii nie jestem optymistą. Znając realia codziennej walki o tory, czas jaki trener może poświęcić grupie, próby łączenia treningów z nauką w różnych szkołach to wydaje mi się, że dystans rośnie.
Redakcja: Jakie 2–3 zmiany systemowe dałyby największy „zwrot z inwestycji” w perspektywie 5 lat?
Tomasz Melka: Pierwsza – wychowanie fizyczne prowadzone od najmłodszych lat przez specjalistów przaz duże S.
Druga – związana z ekonomią. Jak już mówiłem moim marzeniem 12 latka było zostać trenerem i nigdy bym tego nie zmienił ale marzy mi się żebym mógł poświęcić się tylko temu…niemożliwe.
Redakcja: Jak Pan ocenia rolę technologii (wideo, analiza, monitoring obciążeń) w codziennej pracy trenera – co naprawdę pomaga, a co jest gadżetem?
Tomasz Melka: Jestem już powoli jednym z najstarszych trenerów ale nie zamykam się na nowinki. W tym roku zaprosiliśmy na naszą klubową pływalnię specjalistów od analizy podwodnej co pozwoliło nam dostrzec błędy, których wcześniej nie mogliśmy zlokalizować . Muszę przyznać, że mimo początkowych obiekcji bardzo lubię bieżący monitoring obciążeń przy pomocy sensorów bo pozwala często na szybkie korekty zadań. Jednak nadal cenię sobie bardzo to co odkryję własnym okiem.

5. Łódzka młodzież i ekosystem szkolenia
Redakcja: Jakie są mocne strony łódzkiej młodzieży pływackiej, a jakie bariery są dla niej specyficzne (infrastruktura, logistyka, klasy sportowe, konkurencja innych dyscyplin)?
Tomasz Melka: Mocne strony to wielość i różnorodność klubów pływackich oraz w ostnich latach możliwość systematycznego treningu na długiej pływalni. Słabe strony to mimo różnych prób trudności w łączeniu sportu z nauką.
Redakcja: W źródłach pojawia się wątek działań wokół klas sportowych – co Pana zdaniem jest kluczowe, żeby ten system wspierał, a nie ograniczał rozwój talentów?
Tomasz Melka: Najważniejsza jest dobra praca z najmłodszymi. Potrzebny jest ktoś kto nauczy dzieci dobrze pływać, ktoś kto wdroży do treningu sportowego no i ktoś kto ma wiedzę i umiejętności jak szkolić potencjalnych mistrzów. Jeżeli któreś z tych ogniw przestaje działać trudno o sukces a jeżeli każdy wykona swoją pracę na najwyższym poziomie to może zagwarantować sukces. Dodam tutaj, że Janek Kałusowski i Olivier Urbaniak są wychowankami takich klas w SP 173 a Janek Gajda w SP 137. To chyba wymowne przykłady, że się da.
Redakcja: Jak powinna wyglądać współpraca: klub–szkoła–miasto–związek, żeby zawodnik nie „płacił” zdrowiem i edukacją za wynik?
Tomasz Melka: Jak Pan widzi rolę ŁOZP w podnoszeniu jakości szkolenia w regionie (szkolenia trenerów, konsultacje, kadry wojewódzkie)?
Pierwsza część tego pytania… to temat na osobny wywiad :). Druga jest trochę łatwiejsza. Ponieważ całkiem niedawno zostałem po kilku latach przerwy przewodniczącym Rady Trenerów przy ŁOZP mam pomysł żeby przeprowadzić warsztaty z młodszymi kolegami z okręgu na bazie standardów szkolenia które przygotowałem na klubowy użytek a które nie do końca zostały wykorzystane. Może uda się wypracować jakiś „standard” pracy ze sportowymi grupami dziecięcymi?

6. Polski styl klasyczny w Europie i na świecie
Redakcja: Co dziś stanowi o światowym poziomie w stylu klasycznym: moc, technika, start/nawroty, praca pod wodą, czy „pakiet” wszystkiego – i gdzie Polacy mają największy potencjał do zysku?
Tomasz Melka: Będąc ostatnio na kilku imprezach rangi mistrzowskiej i analizując sobie co i jak robią najlepsi wydaje mi się najmniej brakuje nam jeżeli chodzi o technikę pływania na dystansie. W pozostałych aspektach brakuje być może tych kilku procent jakości żeby regularnie być w światowej czołówce ale staramy się nad nimi pracować i postęp widać bo mocno zaktualizowaliśmy wspólnie z Dawidem Wiekierą Rekordy Polski w ostatnich latach.
Redakcja: Doszliśmy do końca naszej rozmowy, mamy nadzieję, że nie zamęczyliśmy?
Tomasz Melka: Nie, nie … było jak na treningu dla wyczynowców :).
Redakcja: Dziękujemy i życzymy wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i oczywiście samych sukcesów!
Tomasz Melka: Dziękuję i również życzę tego samego dla całej redakcji.
Zdjęcia: archiwum MKS Trójka Łódź





















Tomasz Melka: Dochodzenie do największych sukcesów to proces rozpisany na wiele lat - Łódzki Portal Sportowy - wiadomości sportowe z Łodzi i okolic
[…] Cały wywiad dostępny w serwisie swimmpl.com […]