Rozmowa z Zofią Kondrasiuk, zawodniczką UKS GIM 92 Ursynów. Specjalistką długich dystansów, o bólu na 1500 m, stagnacji, presji i decyzji o wyjeździe do USA. Zapraszamy ….
🟦 I. Kim jesteś jako zawodniczka?
Redakcja: Co czujesz na ostatnich 200 metrach 1500 m — strach, ból, czy spokój?
Zofia Kondrasiuk: 1500 m to bardzo wymagający dystans, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Kiedyś pływanie tego dystansu traktowałam jako sposób na oczyszczenie głowy. Teraz jestem bardziej przychylna w stronę 400 m i 800 m. Ostatnie metry tego dystansu to ogromny ból, jednak jeżeli nastawienie jest dobre, to ten ból potrafi być uspokajający.
Redakcja: Czy lubisz moment, w którym zaczyna naprawdę boleć?
Zofia Kondrasiuk: Tak i nie. W zależności od tego jak toczy się wyścig. Jeżeli czuję, że dobrze mi się pływa to ból staje się przyjemny.
Redakcja: Był wyścig, po którym płakałaś — ze szczęścia albo z bezsilności?
Zofia Kondrasiuk: Oczywiście, najlepiej pamiętam wyścig z LMPSiM w 2025 roku. Przez bardzo długi okres czasu nie mogłam poprawić żadnej życiówki. Brak progresu zaczął mnie przytłaczać. Pojechałam tam bez większych oczekiwań na dobry rezultat, ale wtedy w eliminacjach na 400 m poprawiłam się po raz pierwszy od roku. Mimo, że urwałam tylko 0,5s to ulga była ogromna. Wtedy nauczyłam się doceniać każdy, nawet najmniejszy progres.
Redakcja: Czy kiedykolwiek zwątpiłaś w siebie jako zawodniczkę?
Zofia Kondrasiuk: Uważam, że każdego sportowca czeka taki moment, prędzej czy później. Ważne jest to żeby nie zatracać się w swojej głowie. Dzięki wsparciu najbliższych moje zwątpienia nigdy nie trwały długo.
Redakcja: Co jest trudniejsze: przegrać minimalnie czy przegrać wyraźnie?
Zofia Kondrasiuk: Dla osoby, która mierzy wysoko, każda porażka jest trudna. Zrozumiałe jest, że jeżeli jest to naprawdę minimalna różnica, to pojawiają się wątpliwości. Czy gdybym zrobiła coś lepiej to podium wyglądałby inaczej? Czy czas przy moim nazwisku byłby lepszy? To normalne, że pojawiają się takie myśli. Najważniejsze to wyciągnąć wnioski ze swojego wyścigu i wykorzystać swoją świadomość, wiedzę w następnym wyścigu.

🟦 II. Ciemniejsza strona sportu
Redakcja: Miałaś moment, w którym chciałaś odpuścić?
Zofia Kondrasiuk: Tak, wiele razy zastanawiałam się czy pływanie jest na pewno “dla mnie”. Były takie momenty, w których chciałam po prostu odpuścić. Każdy kolejny dzień wydawał mi się monotonny. Treningi były jak powietrze, potrzebne mi do funkcjonowania ale każdy wdech sprawiał ogromny ból. W takich chwilach jeździłam do mojego ulubionego miejsca na całym świecie – nad morze. Jeździłam do Hotelu GLAR. Tam mogłam wypocząć psychicznie i fizycznie. Hotel GLAR udostępnił mi basen, siłownię oraz strefę SPA, to wspaniały gest, który wiele dla mnie znaczy.
Redakcja: Jak radzisz sobie z porównywaniem się do innych?
Zofia Kondrasiuk: Nie mam większego problemu z porównywaniem się do innych. Znam swoją wartość i wiem, że każdy zawodnik jest inny. Porównywanie się do osób, które specjalizują się w czymś innym jest po prostu bezcelowe.
Redakcja: Czy presja wyników w Twoim wieku jest dziś większa niż powinna być?
Zofia Kondrasiuk: Presja wyniku jest zawsze, nie ważne czy to ja sama ją na siebie nakładam, czy ktoś inny. Kiedyś jeden z moich poprzednich Trenerów wywierał na mnie ogromną presję, nawet po zmianie barw, ciężko było mi się po tym pozbierać. Wtedy wsparcie rodziny i przyjaciół okazało się kluczowe. To właśnie moi najbliżsi napędzali mnie do dalszej pracy.
Redakcja: Co najbardziej boli w sporcie — fizycznie i mentalnie?
Zofia Kondrasiuk: Myślę, że najbardziej boli moment, w którym dajesz z siebie absolutnie wszystko, a to i tak nie jest wystarczające dla spełnienia celu, który sobie wytypujesz. Postawiłam sobie za cel obozy KNJ, aby cały czas móc trenować ze swoim Trenerem. Kadra jednak niejednokrotnie pominęła moje nazwisko.
Redakcja: Czy boisz się stagnacji?
Zofia Kondrasiuk: Tak, wspomniałam już wcześniej, że był moment w mojej karierze, że progres przychodził coraz rzadziej, aż w końcu na jakiś czas zatrzymałam się całkowicie. Był to okres bardzo wyczerpujący i to ten czas wspominam najgorzej w swojej karierze.

🟦 III. Decyzja o USA – emocje
Redakcja: Kiedy podpisywałaś commitment, co było pierwszą myślą w głowie?
Zofia Kondrasiuk: Jakiś czas wahałam się co do podpisania kontraktu. Słyszałam zarówno pozytywne, jak i negatywne opinie o trenowaniu w USA. Wiem, że to zupełnie inny świat. Odbyłam wiele rozmów, z osobami, które tam studiują, z rodziną i niektórymi Trenerami. Doszłam do wniosku, że chcę się dalej rozwijać, a tam mam do tego realne warunki. Kiedy popisałam commitment to pomyślałam, że w końcu spełniłam swoje marzenie.
Redakcja: Co było trudniejsze: powiedzieć „jadę” czy wyobrazić sobie wyjazd?
Zofia Kondrasiuk: Zdecydowanie wyobrażenie sobie wyjazdu. Chociaż sama myśl o tym, że już tej jesieni wylecę do USA dalej do mnie nie dociera, to wyobrażenie sobie tego to prawdziwe wyzwanie. Poznałam już kilka osób, z którymi będę dzielić tor od września, mimo, że większość z nich pochodzi z Ameryki, to nie traktują mnie jako “inną”. Relację z nimi pomagają mi trochę wyobrazić sobie jak tworzymy razem dobre wspomnienia.
Redakcja: Kogo najbardziej będzie Ci brakowało?
Zofia Kondrasiuk: Mojej rodziny i przyjaciół. To oni zawsze użyczają mi swojej przestrzeni, gdy potrzebuję być z kimś blisko. Tak bardzo jak jestem podekscytowana poznaniem reszty swojej nowej drużyny, tak też wiem, że nikt nie zastąpi moich przyjaciół. Bardzo będzie mi brakować mojego rodzeństwa. Brata, który zaciągnie mnie do grania w gorsze dni, i Siostry, która będzie mnie ganiać za podkradanie jej ubrań. Oboje byli kiedyś pływakami, wiedzą przez co przechodzę, i lubią nazywać się moimi “menadżerami”.
Redakcja: Czy boisz się samotności w nowym kraju?
Zofia Kondrasiuk: Nie, wierzę, że dobrze się tam odnajdę i poznam wiele wspaniałych osób.
Redakcja: Czy czujesz, że wyjazd to ucieczka do przodu czy świadomy atak na marzenia?
Zofia Kondrasiuk: Dla mnie sam wyjazd to już spełnienie jednego z moich marzeń. To marzenie otwiera mi drzwi do spełniania następnych.
Redakcja: Co powiedziałaś sobie w dniu, w którym podjęłaś decyzję?
Zofia Kondrasiuk: Powiedziałam sobie, że jeżeli nie teraz, to być może już nigdy nie dostanę takiej szansy.
Redakcja: Czy masz w sobie lęk, że możesz nie spełnić oczekiwań?
Zofia Kondrasiuk: Boję się tylko, że nie spełnię własnych oczekiwań. Wiem, że Trener sporo ode mnie wymaga, ale już nigdy nie pozwolę żeby ktoś wywarł na mnie za dużą presję.

🟦 IV. Ambicja i marzenia
Redakcja: O czym myślisz, gdy wyobrażasz sobie siebie za 4 lata?
Zofia Kondrasiuk: Ciężko jest mi sobie wyobrazić co będę robić za 4 lata, kiedy nie bardzo wiem co będę robić w przyszłym tygodniu. Z natury jestem osobą spontaniczną, ale wiem, że niektóre decyzje wymagają przemyśleń. Moim największym marzeniem jest udział w Igrzyskach Olimpijskich. Mam nadzieję, że za te cztery lata, będę mogła powiedzieć, że w nich uczestniczyłam.
Redakcja: Czy Twoim celem jest reprezentacja Polski seniorów?
Zofia Kondrasiuk: Urodziłam i wychowałam się w Polsce. Bardzo kocham swoją ojczyznę i uważam, że reprezentowanie swojego kraju jest wspaniałym doświadczeniem. Jeżeli nadarzy się taka okazja, to zawsze będę reprezentować swój kraj.
Redakcja: Co musiałoby się wydarzyć, żebyś uznała swoją karierę za spełnioną?
Zofia Kondrasiuk: Uważam, że nigdy nie będę do końca spełniona. Z każdym sukcesem celuję wyżej i wyżej. Zdobyłam jeden złoty medal? Moim następnym celem jest zdobycie dziesięciu takich medali.
Redakcja: Czy marzysz o igrzyskach, czy boisz się wypowiadać to słowo na głos?
Zofia Kondrasiuk: Igrzyska Olimpijskie są moim marzeniem od lat. Pierwsze myśli związane z Igrzyskami pojawiły się jak trenowałam jeszcze w MUKP Warszawianka, pod okiem Trenera Ireneusza Rowińskiego. Chociaż wtedy marzyłam o podium związanym z 200 m motylem, a nie na 400 m, 800 m czy 1500 m.
Redakcja: Gdybyś miała wybrać: rekord życiowy czy medal – co byś wzięła?
Zofia Kondrasiuk: Zdecydowanie rekord życiowy. Medal to miły dodatek, ale świadomość progresu jest dla mnie dużo ważniejsza.

🟦 V. Tożsamość i charakter
Redakcja: Jaka jest Twoja największa wewnętrzna walka?
Zofia Kondrasiuk: Największą walką są dla mnie wątpliwości. Nie lubię niepewności. Najlepiej pracuje mi się z świadomością, że to co robię przynosi efekty.
Redakcja: Czy jesteś bardziej perfekcjonistką czy wojowniczką?
Zofia Kondrasiuk: Zdecydowanie jestem wojowniczką. Mam bogatą historię klubów i szkół, nie zawsze z wyboru. Na swojej drodze spotkałam wiele przeciwności losu. Za każdym razem denerwowałam się, że coś idzie nie po mojej myśli. Teraz wiem, że dzięki temu, że pracowałam z wieloma Trenerami to zdobyłam doświadczenie. Każdy z nich nauczył mnie czegoś nowego. Te wszystkie doświadczenia ukształtowały to, kim jestem, a ja jestem dumna z tego na kogo wyrosłam.
Redakcja: Co mówisz sobie w głowie przed startem?
Zofia Kondrasiuk: Nie mam żadnych konkretnych rutyn przedstartowych. Przed startem wolę porozmawiać z osobami, które startują w tej samej konkurencji. W taki sposób zawarłam wiele znajomości, i chociaż większość z tych osób już nie pływa, to zawsze miło mi to powspominać przed startem. Wiem, że jeżeli nie mogą być tutaj ze mną, to na pewno oglądają transmisję i mi kibicują.
Redakcja: Kto wierzy w Ciebie bardziej — Ty czy Twoi bliscy?
Zofia Kondrasiuk: Nie jestem w stanie określić tego w skali poziomu lub procentów, ale z pewnością zawsze powiem, że moi bliscy. Kiedy nadchodzą momenty zwątpienia, gdy nie potrafię uwierzyć w siebie, to moi najbliżsi zawsze we mnie wierzą.
Redakcja: Czy sukces Cię napędza, czy bardziej napędza Cię strach przed porażką?
Zofia Kondrasiuk: Obydwie te rzeczy bardzo mnie napędzają, ale trzeba być ostrożnym, żeby strach przed porażką Cię nie pochłonął. Staram się traktować każdy sukces jako kolejny krok do celu, a każdą porażkę jako lekcję, która pomoże mi wykonać kolejny krok.

🟦 VI. Do młodszych zawodniczek
Redakcja: Gdybyś mogła cofnąć się o 5 lat, co powiedziałabyś młodszej Zosi?
Zofia Kondrasiuk: Powiedziałabym młodszej sobie, żeby mądrze dokonywała swoich wyborów. Nie każdy wybór jest dobry, ale każdy nas czegoś uczy. Chciałabym jej przekazać, że każda walka, którą stoczy doprowadzi ją do spełnienia swojego marzenia.
Redakcja: Czy wyjazd do USA to odwaga, czy konieczność, żeby się rozwijać?
Zofia Kondrasiuk: Wyjazd do USA wymaga odwagi. To wyjazd za ocean. To nie jest tak jak mieszkanie w internacie gdzieś w Polsce, kiedy wystarczy wsiąść w pociąg lub samochód, żeby wrócić do domu. Nie widzę dla siebie przyszłości pływackiej w Polsce. Porównuję różnicę systemów treningowych i widzę ogromną przepaść. Są miejsca w Polsce, gdzie mogłabym spokojnie kontynuować karierę sportową i naukową. Natomiast w miejscu, w którym jestem teraz, ta przyszłość w Polsce jest bardzo niepewna. Zależy mi na pływaniu i na tym by dążyć do dalszych sukcesów.
Redakcja: Czego boisz się najbardziej… i dlaczego mimo to jedziesz?
Zofia Kondrasiuk: Boję się zostawić swoich bliskich. Jestem osobą bardzo rodzinną. Nie chce rozstawać się z bliskimi, ale wiem, że oni wspierają i rozumieją moją decyzję.
Redakcja: Dziękujemy za rozmowę i trzymamy kciuki za Ciebie w USA!
Zofia Kondrasiuk: Dziękuję bardzo 🙂
Zdjęcia: archiwum domowe Zofii Kondrasiuk
























Leave a Reply