Rozmowa z Eweliną Górecką, założycielką firmy Egate, zajmującej się pomocą w wyszukaniu i organizacji wszystkich potrzebnych dokumentów i formalności do studiów i treningów w USA
Geneza i motywacja
Redakcja: Co skłoniło Panią do założenia firmy pomagającej pływakom w wyjeździe
na studia do USA?
Ewelina Górecka: Moja własna historia. Sama byłam pływaczką i wyjechałam na studia do USA na stypendium sportowe, najpierw do Wingate University, a po dwóch latach przeniosłam się do St. Francis College w Nowym Jorku. Studia ukończyłam w 2012 roku. Po powrocie do Polski pracowałam w międzynarodowych firmach, ale równolegle zaczęłam pomagać młodym sportowcom przejść przez proces rekrutacji do USA. Przygotowywałam ich do egzaminów takich jak SAT czy TOEFL, które sama wcześniej musiałam zdać, oraz wspierałam w całym procesie aplikacji. Z czasem zapotrzebowanie na wsparcie rosło i tak powstała moja własna firma skupiona wyłącznie na studiach w USA. Na przestrzeni lat pomogłam już ponad 100 młodym sportowcom rozpocząć studia na amerykańskich uczelniach, a ponad 200 przygotowałam do egzaminów językowych wymaganych przez uczelnie w USA. Choć zaczynałam od pływania, dziś wspieram również zawodników innych dyscyplin sponsorowanych przez uczelnie w USA, między innymi piłki nożnej, siatkówki, tenisa, lekkoatletyki i wielu innych.
Redakcja: Czy impulsem była własna droga sportowa jako absolwentki SMS
Racibórz?
Ewelina Górecka: Zdecydowanie tak. SMS Racibórz był miejscem, w którym po raz pierwszy zaczęłam opowiadać młodszym zawodnikom o możliwościach studiowania i trenowania w Stanach Zjednoczonych. Właśnie tam prowadziłam jedne z pierwszych prelekcji o tej ścieżce i stamtąd pochodził również jeden z moich pierwszych podopiecznych.
Redakcja: Jakie luki w systemie wsparcia młodych pływaków w Polsce zauważyła
Pani przed rozpoczęciem działalności?
Ewelina Górecka: Przede wszystkim brak informacji. Kilku zawodników z Polski wyjeżdżało wcześniej do USA, ale wiedza o całym procesie praktycznie nie istniała. Kiedy sama starałam się o wyjazd, wszystko odbywało się trochę „po omacku”. Wiedzieliśmy jedynie, że trzeba zdać egzaminy takie jak SAT czy TOEFL, a materiały krążyły między zawodnikami w formie pożyczanych książek. Pamiętam też, że mój tata zdobył kiedyś czasopismo z listą amerykańskich uczelni i wysłał do nich setki maili. To był 2007 rok więc nie było jeszcze narzędzi, wiedzy i dostępu do informacji, które młodzi sportowcy mają dziś. W dużej mierze to właśnie jemu zawdzięczam wyjazd, bo wziął na siebie najbardziej żmudną część procesu czyli szukanieuczelni i kontakt z trenerami. Dzięki temu ja mogłam skupić się natreningach, nauce i przygotowaniu do egzaminu SAT. Dziś wiem, jakskomplikowana była to droga i właśnie dlatego pomagam młodym sportowcomprzejść przez ten proces dużo szybciej i spokojniej.
Redakcja: Czy pamięta Pani pierwszego zawodnika, któremu pomogła wyjechać?
Ewelina Górecka: Tak, doskonale. Była to pływaczka z Kielc – mojego rodzinnego miasta –
Sonia Wołoszyn. Wyjechała do USA w 2014 roku. Do dziś pamiętam emocje związane z jej procesem rekrutacji, bo był to moment, w którym zobaczyłam, że ta droga naprawdę działa i może pomóc kolejnym zawodnikom.
Redakcja: Co było największym wyzwaniem na początku budowania Egate?
Ewelina Górecka: Największym wyzwaniem było budowanie świadomości, że taka ścieżka w ogóle istnieje. Dlatego na początku dużo jeździłam po szkołach mistrzostwa sportowego i prowadziłam spotkania dla sportowców. Ponad 10 lat temu media społecznościowe nie były jeszcze tak powszechnym narzędziem biznesowym. Dziś dużą część tej misji realizuję właśnie w internecie, głównie Instagram – publikując materiały edukacyjne i pokazując młodym sportowcom z różnych dyscyplin, jakie możliwości daje sport na uczelniach w USA.
Redakcja: Czy misją firmy jest bardziej rozwój sportowy zawodników, edukacyjny czy połączenie obu tych ścieżek?
Ewelina Górecka: Zdecydowanie połączenie obu. Dla części zawodników sport jest przepustką do zdobycia wykształcenia na amerykańskiej uczelni. Inni skupiają się bardziej na rozwoju sportowym, a dyplom jest dodatkowym atutem. Z mojego doświadczenia największą wartością, którą młodzi ludzie przywożą z USA, jest jednak coś jeszcze – samodzielność, pewność siebie, otwartość i umiejętność działania w międzynarodowym środowisku. Amerykańskie uczelnie dają ogromne możliwości: od sportu, przez praktyki i projekty, po budowanie relacji i sieci kontaktów, które później procentują przez całe życie. W Stanach Zjednoczonych sport może być przepustką do świetnej edukacji i międzynarodowej kariery. Dla wielu młodych zawodników to szansa, która potrafi zmienić całe życie.

Proces rekrutacji i wyboru uczelni
Redakcja: Jak wygląda pierwszy kontakt zawodnika z Egate?
Ewelina Górecka: Najczęściej zaczyna się od krótkiej rozmowy online lub telefonicznej. Zawodnik albo jego rodzice opowiadają o sytuacji sportowej i szkolnej, a ja wyjaśniam, jak wygląda system studiów w USA i czy w danym przypadku jest to realna ścieżka. To pierwszy etap, w którym wspólnie oceniamy możliwości i planujemy dalsze kroki.
Redakcja: Jakie informacje analizuje Pani na początku współpracy?
Ewelina Górecka: Przede wszystkim wyniki sportowe i progres zawodnika. Analizuję czasy, konkurencje, rozwój w ostatnich latach oraz wiek. Równie ważne są kwestie akademickie czyli oceny w szkole, znajomość języka oraz planowany kierunek studiów. Dopiero połączenie tych wszystkich elementów pozwala określić, jakie uczelnie mogą być realnym kierunkiem.
Redakcja: Jak przebiega proces dopasowania uczelni do konkretnego zawodnika?
Ewelina Górecka: To zawsze indywidualny proces. Analizuję poziom sportowy zawodnika i porównuję go z wynikami drużyn pływackich na różnych uczelniach w USA. Sprawdzam również poziom akademicki uczelni, możliwości stypendialne oraz to, czy zawodnik pasuje do danej drużyny. Bardzo ważnym elementem jest również budżet rodziny. Niektórzy zawodnicy potrzebują pełnego stypendium sportowego, które szczerze mówiąc nie zdarza się aż tak często. Inne rodziny mają określoną kwotę, którą mogą przeznaczyć na studia i rozwój dziecka w USA. W wielu przypadkach koszty są porównywalne z tym, ile rodziny wydają na studia i życie w dużych miastach w Polsce.
Redakcja: Czy bierze Pani pod uwagę nie tylko poziom sportowy, ale też
kierunek studiów i charakter uczelni?
Ewelina Górecka: Zdecydowanie tak. Studia trwają cztery lata i sport jest tylko jedną częścią tego doświadczenia. Dlatego bardzo ważne jest dopasowanie kierunku studiów, wielkości uczelni, lokalizacji czy atmosfery w drużynie. Chodzi o to, aby zawodnik dobrze czuł się zarówno na basenie, jak i poza nim.
Redakcja: Jak długo średnio trwa cały proces – od pierwszej rozmowy do
podpisania umowy z uczelnią?
Ewelina Górecka: Najlepiej rozpocząć proces około 1,5–2 lata przed planowanym wyjazdem na studia. Sam etap kontaktu z trenerami i rozmów z uczelniami trwa zazwyczaj od kilku tygodni do kilku miesięcy. Wszystko zależy od poziomu zawodnika, dostępności miejsc w drużynach oraz momentu sezonu rekrutacyjnego.
Redakcja: W jaki sposób odbywa się kontakt z trenerami akademickimi w USA?
Ewelina Górecka: Kontakt odbywa się głównie mailowo oraz poprzez rozmowy online. Jeśli trener jest zainteresowany, rozpoczynają się kolejne rozmowy, często już bezpośrednio z zawodnikiem. Zawsze wcześniej przygotowuję go do takiej rozmowy: omawiamy, jakie pytania warto zadać, na co zwrócić uwagę i jakie elementy są kluczowe przy wyborze uczelni oraz drużyny. Po wielu latach pracy w tym środowisku mam bardzo dobre relacje z wieloma trenerami w USA. Część z nich to moi znajomi jeszcze z czasów studenckich, część to byli podopieczni, którzy dziś pracują już jako asystenci trenerów. Dzięki temu ten kontakt jest często dużo bardziej bezpośredni i sprawny. Są trenerzy, którzy sami informują mnie wcześniej, jakich zawodników będą szukać w kolejnych sezonach rekrutacyjnych, dlatego często nawet z dwuletnim wyprzedzeniem wiem, jakie profile będą poszukiwane. Regularnie latam też do Stanów i przy takich wyjazdach spotykam się z trenerami osobiście, budując relacje z programami z różnych dywizji i zrzeszeń.
Redakcja: Czy zawodnik sam kontaktuje się z uczelniami, czy wszystko odbywa
się przez Panią i Egate?
Ewelina Górecka: To ja przygotowuję profil zawodnika, kontaktuję się z trenerami i prowadzę całą komunikację na początku procesu. Właśnie po to jesteśmy jako Egate – aby odciążyć zawodnika i jego rodzinę w tej najbardziej czasochłonnej części rekrutacji. Gdy pojawia się zainteresowanie ze strony uczelni, umawiam rozmowy z trenerami, a zawodnik wchodzi już w kolejny etap, czyli bezpośrednie rozmowy z zainteresowanymi trenerami i poznawanie drużyny oraz programu sportowego. To jednak tylko część całego procesu. Później dochodzi jeszcze wiele formalności związanych z aplikacją na uczelnię, dokumentacją, rejestracją w organizacjach sportowych czy przygotowaniem do wyjazdu, które często są dużo bardziej skomplikowane i wymagają dużej dokładności.
Redakcja: Jakie elementy są kluczowe przy tworzeniu sportowego „profilu” zawodnika dla amerykańskich trenerów?
Ewelina Górecka: Najważniejsze są oczywiście aktualne wyniki sportowe oraz progres zawodnika w ostatnich latach oraz jego średnia ocen. Duże znaczenie mają również relacje i zaufanie wypracowane z trenerami na przestrzeni lat, które często pomagają szybciej zwrócić uwagę na danego zawodnika.

Dla kogo jest ta droga?
Redakcja: Czy studia sportowe w USA to opcja tylko dla medalistów mistrzostw
Polski, czy również dla solidnych zawodników klubowych?
Ewelina Górecka: Zdecydowanie nie tylko dla medalistów mistrzostw Polski. System uczelni sportowych w USA jest bardzo szeroki – działa tam kilkaset programów pływackich na różnych poziomach sportowych. Dzięki temu szansę mają nie tylko zawodnicy ze ścisłej krajowej czołówki, ale również solidni zawodnicy klubowi z dobrymi wynikami i potencjałem rozwoju. Polscy pływacy są również bardzo dobrze postrzegani przez trenerów w USA. Słyniemy z pracowitości, dobrej techniki i solidnego przygotowania treningowego.
Redakcja: Czy są przypadki zawodników, którzy nie byli w ścisłej krajowej
czołówce, a mimo to otrzymali stypendium?
Ewelina Górecka: Tak, takich historii jest naprawdę sporo. Wiele uczelni szuka zawodników, którzy mogą się jeszcze rozwijać w środowisku akademickim. Zdarza się więc, że zawodnik nie jest w krajowej czołówce, ale dzięki regularnemu progresowi i odpowiedniemu dopasowaniu do drużyny otrzymuje ofertę stypendium. Trzeba jednak pamiętać, że w takich przypadkach najczęściej są to stypendia częściowe, a nie pełne.
Redakcja: Jakie minimalne poziomy sportowe (orientacyjnie) zwiększają szanse na zainteresowanie uczelni?
Ewelina Górecka: To zależy od poziomu uczelni i ligi. W NCAA Division I wymagania są oczywiście wyższe niż w Division II, NAIA czy NJCAA. Dlatego zawsze analizujemy wyniki zawodnika w kontekście konkretnych drużyn i konferencji. Trenerzy na danym poziomie zazwyczaj oczekują, że zawodnik będzie w stanie pływać w okolicach minimów kwalifikacyjnych na mistrzostwa swojej dywizji czy zrzeszenia. W praktyce liczy się jednak nie tylko aktualny poziom, ale również progres i potencjał dalszego rozwoju.
Redakcja: Czy styl lub dystans mają znaczenie w kontekście zainteresowania amerykańskich programów pływackich?
Ewelina Górecka: Tak, trenerzy często szukają zawodników pod konkretne potrzeby drużyny. Czasami program potrzebuje sprintera, innym razem zawodnika na dystanse czy styl motylkowy lub klasyczny. Dlatego ważne jest nie tylko to, jakie ktoś ma wyniki, ale również w jakich konkurencjach może realnie wzmocnić zespół – czy pływa więcej niż jednym stylem, czy będzie zawodnikiem pasującym do sztafety.
Redakcja: Czy wiek zawodnika ma kluczowe znaczenie przy rozpoczęciu procesu?
Ewelina Górecka: Tak, moment rozpoczęcia procesu ma duże znaczenie. Najlepiej zacząć około 1,5–2 lata przed planowanym rozpoczęciem studiów. Daje to czas na przygotowanie wyników sportowych, zdanie wymaganych egzaminów językowych oraz spokojne przejście przez cały proces rekrutacji. Oczywiście także zawodnicy, którzy rozpoczęli już studia w Polsce, mogą przejść proces rekrutacji i transferować się na uczelnię w USA.

Terminy i formalności
Redakcja: Kiedy najpóźniej należy zgłosić się do Pani, aby zdążyć ze wszystkimi formalnościami?
Ewelina Górecka: Najlepiej rozpocząć proces około 1,5–2 lata przed planowanym wyjazdem na studia. Daje to czas na przygotowanie wyników sportowych, zdanie wymaganych egzaminów oraz spokojne przejście przez cały proces rekrutacji. Zdarzają się oczywiście późniejsze zgłoszenia – wtedy możliwości wyboru uczelni są bardziej ograniczone, ale nie jest to niemożliwe. Miałam przypadek zawodnika, który zgłosił się do mnie dopiero w maju, a mimo to udało nam się dopiąć wszystkie formalności i dziś studiuje już w USA na poziomie magisterskim.
Redakcja: Jak wcześnie warto rozpocząć przygotowania – rok, dwa lata przed
maturą?
Ewelina Górecka: Optymalnie około dwóch lat przed maturą. Wtedy jest czas, aby popracować nad wynikami sportowymi, przygotować się do egzaminów językowych i spokojnie przeprowadzić proces rekrutacyjny. W trzeciej klasie liceum jest to idealny moment na rozpoczęcie działań.
Redakcja: Jakie egzaminy językowe są wymagane (np. TOEFL, SAT) i czy pomaga
Pani w przygotowaniach?
Ewelina Górecka: Najczęściej wymagany jest egzamin językowy potwierdzający znajomość angielskiego, na przykład TOEFL lub Duolingo English Test. W niektórych przypadkach uczelnie mogą również wymagać egzaminu SAT, ponieważ dzięki temu mogą oferować dodatkowe stypendia akademickie. Pomagam zawodnikom przygotować się do tych egzaminów – prowadzę zajęcia online i stworzyłam ebooki przygotowujące do SAT.
Redakcja: Jak wygląda kwestia wiz i formalności imigracyjnych?
Ewelina Górecka: Po otrzymaniu oferty z uczelni zawodnik dostaje dokument I-20, który pozwala ubiegać się o wizę studencką F-1. Pomagam przejść przez wszystkie formalności krok po kroku – od przygotowania dokumentów, przez wypełnienie wniosku wizowego, po umówienie rozmowy w ambasadzie.
Redakcja: Czy rodzice są aktywnie zaangażowani w proces, czy raczej jest to
współpraca głównie z zawodnikiem?
Ewelina Górecka: Najczęściej jest to współpraca trzech stron – zawodnika, rodziców i mojej firmy. Zawodnik jest oczywiście główną osobą w procesie, ale rodzice są bardzo ważnym wsparciem, szczególnie w kwestiach organizacyjnych i finansowych. Staram się, aby wszyscy byli na bieżąco z kolejnymi etapami rekrutacji. Wspieram również rodziców w tej drodze, bo wiem z doświadczenia, że moment, w którym dziecko wyjeżdża na studia za ocean, bywa dla nich dużym emocjonalnym wyzwaniem.

Stypendia – pełne czy częściowe?
Redakcja: Czy w pływaniu dominują pełne stypendia sportowe, czy raczej
częściowe pakiety finansowe?
Ewelina Górecka: W pływaniu zdecydowanie częściej spotykamy stypendia częściowe niż
pełne. Wynika to z faktu, że trenerzy mają określoną pulę stypendiów do podziału na całą drużynę. Pełne stypendia oczywiście się zdarzają, ale zazwyczaj trafiają do zawodników na bardzo wysokim poziomie sportowym.
Redakcja: Od czego zależy wysokość stypendium?
Ewelina Górecka: Przede wszystkim od poziomu sportowego zawodnika i jego potencjału rozwoju. Trenerzy analizują wyniki, progres w ostatnich latach oraz to, jak zawodnik może wzmocnić drużynę i zdobywać punkty dla zespołu. Duże znaczenie mają również wyniki w nauce, ponieważ część uczelni oferuje dodatkowe stypendia akademickie. W praktyce często jest to kombinacja kilku elementów – sportu, wyników w szkole oraz możliwości finansowych uczelni i programu pływackiego.
Redakcja: Czy możliwe jest łączenie stypendium sportowego z akademickim?
Tak, w wielu przypadkach jest to możliwe. Często uczelnie łączą różne formy wsparcia – sportowe, akademickie czy międzynarodowe. Dzięki temu całkowity koszt studiów może być znacznie niższy niż standardowe czesne. Zdarza się, że zawodnik otrzymuje część stypendium od trenera, a resztę uczelnia dokłada na podstawie wyników w nauce lub innych programów wsparcia dla studentów międzynarodowych.
Redakcja: Jak wygląda realny koszt studiów w przypadku częściowego wsparcia?
Ewelina Górecka: To zależy od uczelni i wysokości przyznanego stypendium. W wielu przypadkach koszty, które pozostają do pokrycia przez rodzinę, są porównywalne z tym, ile wydaje się na studia i życie w dużych miastach w Polsce. Dlatego dla wielu rodzin jest to realna inwestycja w rozwój sportowy i edukacyjny dziecka. Często okazuje się też, że studia w USA są finansowo bardziej dostępne, niż wielu rodziców początkowo zakłada.

Wsparcie podczas studiów i po ich zakończeniu
Redakcja: Czy zawodnicy mogą liczyć na Pani wsparcie również po rozpoczęciu
studiów?
Ewelina Górecka: Tak, oczywiście. Staram się być w kontakcie z zawodnikami również po ich
wyjeździe do USA. Czasami pojawiają się różne sytuacje – zmiana uczelni, transfer do innego programu czy kwestie sportowe lub akademickie. W takich momentach staram się pomóc i doradzić. Jestem też dla nich dostępna po prostu do rozmowy, szczególnie w pierwszych tygodniach po przyjeździe do Stanów. To często moment dużych emocji – pojawia się tęsknota za domem, trzeba odnaleźć się w nowej kulturze, systemie nauki i w drużynie. Z własnego doświadczenia wiem, jak wymagający potrafi być ten etap, a dodatkowo ukończyłam psychologię, więc potrafię wspierać młodych ludzi również od tej strony. Oczywiście są zawodnicy, którzy od pierwszych dni czują się w USA świetnie, ale są też tacy, którzy potrzebują trochę czasu, rozmowy i wsparcia, żeby wejść w ten nowy etap spokojniej.
Redakcja Jakie są najczęstsze historie sukcesu absolwentów – czy kończą
studia i wracają do Polski, czy budują kariery w USA?
Ewelina Górecka: Drogi są bardzo różne. Część zawodników wraca do Polski po ukończeniu studiów i wykorzystuje zdobyte doświadczenie zawodowe czy językowe w pracy. Inni decydują się zostać w USA na kilka kolejnych lat, podejmując pracę lub kontynuując studia na poziomie magisterskim. Niezależnie od kierunku studia w Stanach dają ogromny kapitał – nie tylko sportowy i edukacyjny, ale też życiowy. Dlatego zawsze mówię młodym sportowcom i ich rodzicom: jeśli pojawia się taka myśl o studiach w USA, warto przynajmniej sprawdzić swoje możliwości i dowiedzieć się, jakie są opcje.

Doświadczenie i nieprzewidziane sytuacje
Redakcja: Czy w trakcie rekrutacji zdarzają się nieprzewidziane sytuacje i jak
wygląda wtedy Pani rola?
Ewelina Górecka: Tak, i to częściej, niż wielu osobom się wydaje. Na przestrzeni lat miałam naprawdę różne przypadki – od problemów wizowych, przez nagłe zmiany trenera czy zamknięcie programu, po stresujące sytuacje związane z egzaminami czy dokumentami. Zdarzyło się nawet, że zawodnik był już przyjęty na uczelnię, ale nie otrzymał wizy i trzeba było szybko szukać rozwiązania. Finalnie udało się doprowadzić sprawę do szczęśliwego końca i wyjechał do USA. Bywały też sytuacje bardziej nieoczywiste – zaspanie na egzamin, wyrzucenie z egzaminu przez naruszenie procedur, nagłe wstrzymanie wiz czy zmiana warunków na uczelni już w trakcie procesu. Takie momenty pokazują, że w tej pracy bardzo ważne są doświadczenie, szybka reakcja, znajomość systemu i umiejętność działania pod presją. Często to właśnie wtedy najbardziej widać, jak ważne jest, aby ktoś przeprowadzał zawodnika i rodzinę przez cały proces krok po kroku.
Redakcja: Dziękujemy za rozmowę J
Ewelina Górecka: Dziękuję bardzo !












Leave a Reply