Talent talentem, ale najpierw portfel. Ile naprawdę kosztuje wychowanie pływaka w Polsce?

Podziel się tym:

Zbigniew Piątek

Dziecko idzie na basen. Na początku potrzebuje kąpielówek lub kostiumu, czepka, okularków i klapek. Niewiele różni się to od wielu innych zajęć sportowych. Potem przychodzi pierwszy trening w klubie, pierwsze zawody, pierwszy obóz. Z czasem pojawiają się stroje startowe, suplementacja, fizjoterapia, kolejne wyjazdy i noclegi. I nagle okazuje się, że pływanie wyczynowe ma swoją cenę – i wcale nie chodzi tylko o pieniądze.

Ile naprawdę kosztuje wychowanie młodego pływaka w Polsce?

Nie ma jednej odpowiedzi. Inaczej wygląda sytuacja zawodnika szkoły sportowej, inaczej dziecka w klubie samorządowym, a jeszcze inaczej pływaka trenującego w miejscu, w którym znaczną część kosztów ponoszą rodzice. Spróbujmy jednak zajrzeć do rodzinnego portfela i zobaczyć, gdzie powstaje rachunek, którego na trybunach nie widać.

Najpierw klub

Pierwszym regularnym wydatkiem mogą być składki klubowe lub opłaty za treningi. Ich wysokość zależy od miasta, klubu, liczby zajęć oraz tego, w jakim stopniu działalność jest finansowana przez samorząd, szkołę czy inne źródła.

W jednym miejscu rodzic zapłaci stosunkowo niewiele, ponieważ znaczną część kosztów pokrywa klub. W innym miesięczna opłata staje się poważną pozycją w domowym budżecie.

Ale składka jest dopiero początkiem.

Sprzęt, który trzeba regularnie wymieniać

Pływanie wydaje się sportem niewymagającym wielkiego wyposażenia. Nie trzeba kupować roweru za kilkanaście tysięcy złotych, nart czy kompletu sprzętu hokejowego.

Tyle że wraz z poziomem sportowym rosną również wymagania.

Okularki, czepki, stroje treningowe, płetwy, łapki, deska, pull buoy, rurka czołowa, gumy i inne akcesoria. Część wystarcza na długo, inne trzeba regularnie wymieniać.

A później pojawia się strój startowy.

W przypadku młodego zawodnika ścigającego się na poważniejszych zawodach może to być wydatek liczony już nie w dziesiątkach, lecz w setkach, a w przypadku najwyższych modeli nawet ponad tysiącu złotych.

I taki strój nie jest zakupem na kilka sezonów.

Zawody – wpisowe to najmniejszy problem

Kolejna pozycja to starty.

Samo wpisowe może nie wyglądać groźnie. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zawody odbywają się 200, 300 czy 500 kilometrów od domu.

Trzeba dojechać, czasami potrzebny jest nocleg, trzeba coś zjeść. Jeżeli jedzie również rodzic, koszty zaczynają się mnożyć.

Jeden weekend startowy może oznaczać kilkaset złotych dodatkowych wydatków. Przy dalszym wyjeździe i kilku noclegach rachunek może być znacznie wyższy.

A przecież zawodnik nie startuje raz w roku.

Obozy – kilka tysięcy w sezonie?

Dla zawodnika trenującego wyczynowo obóz nie jest wakacyjnym dodatkiem. Często stanowi normalną część procesu szkoleniowego.

Jeden obóz, drugi, czasami kolejne zgrupowanie.

Jeżeli klub lub samorząd pokrywa część kosztów, sytuacja rodziny wygląda zupełnie inaczej. Jeżeli większość trzeba zapłacić z własnej kieszeni, kilka wyjazdów w ciągu roku może oznaczać wydatek liczony w tysiącach złotych.

W tym miejscu pojawia się pierwsza poważna granica ekonomiczna. Bo co ma zrobić rodzic, który słyszy: „Dobrze byłoby, żeby pojechał. Cała grupa jedzie.”

A w domowym budżecie właśnie nie ma pieniędzy?

Fizjoterapeuta przestaje być luksusem

Im więcej treningów, tym większe obciążenie organizmu.

Przy ośmiu, dziewięciu czy dziesięciu jednostkach treningowych tygodniowo regeneracja zaczyna mieć coraz większe znaczenie. Pojawiają się przeciążenia barków, pleców czy kolan. Potrzebny bywa fizjoterapeuta, masaż, konsultacja lekarska albo badania.

Oczywiście nie każdy młody pływak korzysta z takich usług regularnie.

Ale zawodnik aspirujący do wysokiego poziomu coraz częściej funkcjonuje w świecie, w którym sam basen i trener przestają wystarczać.

I ponownie – część tych kosztów może pokrywać klub. Część pozostaje po stronie rodziny.

Jedzenie też kosztuje więcej

Kilkunastoletni zawodnik trenujący intensywnie potrzebuje odpowiedniego żywienia. Nie oznacza to automatycznie drogich suplementów i wymyślnych diet.

Oznacza jednak dużo jedzenia dobrej jakości.

Przy dwóch treningach dziennie zapotrzebowanie energetyczne młodego sportowca może być bardzo wysokie. Dochodzą posiłki zabierane do szkoły, jedzenie pomiędzy treningami, produkty na wyjazdy.

Nie jest łatwo oddzielić te wydatki od zwykłych kosztów utrzymania dziecka. Rodzice pływaków doskonale jednak wiedzą, jak szybko potrafi znikać zawartość lodówki.

Największy koszt nie znajduje się na żadnym paragonie

Jest jeszcze coś, czego praktycznie nigdy nie uwzględniamy – czas rodziców.

Ktoś musi zawieźć dziecko na trening przed szkołą, ktoś musi je odebrać, ktoś jedzie na zawody, ktoś spędza sobotę i niedzielę na basenie, ktoś bierze urlop, ponieważ zawody zaczynają się w piątek, ktoś czeka dwie godziny w samochodzie albo pod halą, ponieważ nie opłaca się wracać do domu.

Przez kilka lat pływanie jednego dziecka może oznaczać tysiące godzin pracy logistycznej całej rodziny.

Tego rachunku nie wystawia żaden klub.

Spróbujmy więc policzyć

Nie da się stworzyć jednego uczciwego cennika „wychowania pływaka”. Można natomiast zbudować przykładowy koszyk wydatków.

W skali roku mogą się w nim znaleźć:

– składki klubowe i opłaty treningowe,

– sprzęt treningowy,

– stroje i okularki startowe,

– wpisowe na zawody,

– transport,

– noclegi i wyżywienie podczas wyjazdów,

– obozy i zgrupowania,

– fizjoterapia i opieka medyczna,

– dodatkowe koszty żywienia,

– czas i często utracone dni pracy rodziców.

Przy dziecku rozpoczynającym przygodę z klubem mogą to być stosunkowo niewielkie pieniądze.

Przy juniorze regularnie startującym w zawodach ogólnopolskich rachunek zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.

A jeśli zawodnik dochodzi do wysokiego poziomu, dużo podróżuje i korzysta z dodatkowego wsparcia, roczny koszt ponoszony przez rodzinę może stać się naprawdę poważnym obciążeniem.

Czy talent zaczyna zależeć od zasobności portfela?

I właśnie tutaj zaczyna się znacznie ważniejsza rozmowa niż spór o to, czy okularki kosztują 80 czy 180 złotych.

Sport młodzieżowy powinien dawać szansę najlepszym.

Tymczasem wraz z rozwojem kariery pojawia się ryzyko, że coraz większe znaczenie zaczyna mieć nie tylko talent zawodnika, jego pracowitość i jakość trenera, ale również możliwości finansowe rodziny.

Dwoje dzieci może mieć podobny talent, oboje chcą trenować. Oboje mają dobrych trenerów.

Jedno może jednak pojechać na każdy obóz, startować w dodatkowych zawodach, regularnie korzystać z fizjoterapii i bez problemu wymienić strój startowy.

Rodzice drugiego muszą wybierać – obóz czy wakacje całej rodziny? Kolejne zawody czy inne wydatki domowe? Nowy strój startowy czy jeszcze jeden sezon w starym?

W pewnym momencie różnica ekonomiczna może zacząć przekładać się na różnicę sportową.

I to powinno nas niepokoić.

Sukces zawodnika ma wielu cichych sponsorów

Kiedy później oglądamy młodego zawodnika na podium mistrzostw Polski, widzimy medal, klub, trenera i nazwisko.

Znacznie rzadziej widzimy kilka czy kilkanaście lat rodzinnych inwestycji. Tysiące przejechanych kilometrów. Setki pobudek przed świtem. Urlopy wykorzystane na zawody. Obozy opłacone zamiast innych rodzinnych wydatków. Rodziców siedzących godzinami na trybunach albo czekających pod basenem.

Dlatego być może, kiedy mówimy o kosztach szkolenia młodych zawodników, zadajemy niewłaściwe pytanie.

Nie tylko – ile kosztuje wychowanie pływaka?

Warto zapytać również – jak dużą część kosztów wychowania przyszłego reprezentanta Polski powinno ponosić państwo, samorząd, związek i klub, a jak dużą możemy uczciwie pozostawić jego rodzicom?

Bo jeżeli chcemy, żeby o sportowej przyszłości dziecka decydowały talent, charakter i praca, musimy uważać, żeby któregoś dnia selekcji nie zaczął dokonywać również rodzinny portfel.

—

SwimmPL.com chce to policzyć razem z rodzicami.

Ile miesięcznie lub rocznie wydajecie na pływanie swojego dziecka? Ile kosztują Was obozy, zawody, sprzęt, dojazdy i fizjoterapia? Które wydatki pokrywa klub, szkoła lub samorząd?

Napiszcie w komentarzach. Na podstawie odpowiedzi możemy przygotować drugą część materiału: „Prawdziwy rachunek polskiego pływania – rodzice policzyli, ile kosztuje sezon”.

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *