„Tutaj udział w sztafecie jest ważniejszy niż indywidualny start”. Jan Gajda rozpoczyna amerykański rozdział w NC State !

Podziel się tym:

Marta Witecka

Jeszcze niedawno trenował w łódzkiej Zatoce Sportu, dziś każdego dnia o szóstej rano wchodzi do wody jako zawodnik jednego z najmocniejszych programów akademickiego pływania w USA. Jan Gajda, wychowanek MKS Trójka Łódź, rozpoczął naukę i treningi w NC State, uczelni od lat należącej do ścisłej czołówki NCAA Division I. W rozmowie z Martą Witecką opowiada o pierwszym zderzeniu z amerykańskim systemem szkolenia, ogromnej intensywności treningów, pracy nóg, siłowni, rozbudowanym sztabie specjalistów i zupełnie innym podejściu do drużyny. Mówi też o studiach, życiu w Stanach Zjednoczonych, tęsknocie za polskim jedzeniem oraz sportowym celu, który pozostaje niezmienny — złamaniu minuty na 100 m stylem klasycznym i wykonaniu kolejnego kroku w stronę igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku.

—

NOWY ROZDZIAŁ

Marta Witecka: Janek, minęło niewiele czasu od momentu, kiedy trenowałeś jeszcze w Łodzi, a dzisiaj jesteś zawodnikiem NC State. Kiedy po raz pierwszy dotarło do Ciebie: „naprawdę jestem już w Stanach i zaczynam zupełnie nowe życie”?

Jan Gajda: Szczerze? Dotarło to do mnie jeszcze przed wyjazdem, że zaraz zacznie się nowy start, prawie że od zera. Już wtedy nie mogłem doczekać się tej zmiany. Nie ze względu na złe warunki w Łodzi, tylko z ekscytacji i możliwości poznawania pływania od innej strony niż w Polsce.

Marta Witecka: Pamiętasz pierwszy moment, kiedy wszedłeś na obiekty NC State już nie jako kandydat czy gość, ale jako zawodnik Wolfpack? Jakie było uczucie?

Jan Gajda: Czułem się mały i nic nieznaczący, ale wraz z kolejnymi treningami i nowo poznanymi osobami czuję się coraz pewniej na nowej pływalni i uczelni.

Marta Witecka: Co podczas pierwszych dni w Raleigh zrobiło na Tobie największe wrażenie?

Jan Gajda: Zdecydowanie największe wrażenie zrobili na mnie zawodnicy ze Stanów trenujący tutaj. Wszyscy się mną opiekowali i pomagali mi, nawet kiedy tej pomocy nie potrzebowałem. Dzięki nim czuję się tutaj bardzo dobrze.

Marta Witecka: Czy rzeczywistość NC State odpowiada temu, co pokazywano Ci podczas procesu rekrutacji, czy coś okazało się zupełnie inne?

Jan Gajda: Dotychczas wszystkie obietnice zostały spełnione.

Marta Witecka: Dlaczego spośród amerykańskich uczelni ostatecznie wybrałeś właśnie NC State? Co przeważyło?

Jan Gajda: Zdecydowanie przeważył dla mnie ranking uczelni, która od 2015 roku nie była niżej niż na dziewiątym miejscu na zawodach NCAA Division I. Dodatkowo przyczynił się do tego duży wybór kierunków inżynieryjnych.

—

PIERWSZE TRENINGI

Marta Witecka: Masz już pierwsze treningi za sobą. Co było pierwszą rzeczą, przy której pomyślałeś: „tego w Polsce robiliśmy inaczej”?

Jan Gajda: Były dwie takie rzeczy. Pierwszą było to, jak mocno wszyscy pływają kraulem, nawet jeżeli nie są kraulistami. Przy wszystkich kraulowych zadaniach, nawet tych luźnych, ledwo trzymałem się z resztą grupy. Tutaj jednak szybkie pływanie kraulem to podstawa. Drugą rzeczą była liczba zadań na nogach. Na każdym treningu jest co najmniej jedno takie zadanie.

Marta Witecka: Jak wygląda Twój typowy dzień — od pobudki, poprzez treningi i zajęcia na uczelni, aż do wieczora?

Jan Gajda: Wstaję około piątej. Trening mam o szóstej, czasem po wodzie jest siłownia około ósmej. Później zajęcia — w zależności od dnia albo przez godzinę, albo, jak w środy, nawet do 18. Popołudniowy trening jest o 15, z wyjątkiem środy. Po treningu albo robimy coś ze znajomymi, albo się uczę.

Marta Witecka: Czy większym zaskoczeniem była dla Ciebie intensywność treningu, jego objętość czy sposób jego prowadzenia?

Jan Gajda: Zdecydowanie intensywność.

Marta Witecka: Jak dużo indywidualizacji widzisz w NC State? Żabkarz dostaje wyraźnie inny program niż sprinter dowolnym, grzbiecista czy długodystansowiec?

Jan Gajda: Na początku wszyscy trenowaliśmy w jednej grupie, ale później podzieliliśmy się na trzy grupy treningowe. Zostałem też uprzedzony, że ja wraz z innymi żabkarzami będziemy mieli trochę inny plan niż reszta naszej grupy w późniejszej części sezonu.

Marta Witecka: Jak wygląda praca z grupą żabkarzy? Masz już zawodników, z którymi najczęściej trenujesz i którzy będą dla Ciebie bezpośrednimi partnerami treningowymi?

Jan Gajda: Mam, ale na razie nie odbywamy jeszcze treningów ukierunkowanych pod konkretny styl. Trenerzy planują jednak, żebym miał idealnego partnera zarówno do sprintu, jak i do 200 metrów.

Marta Witecka: Czy trenerzy zdążyli już szczegółowo przeanalizować Twoją technikę stylu klasycznego?

Jan Gajda: Jeszcze ze mną o tym nie rozmawiali, ale poprawiają mi szczegóły, których wcześniej nie zauważałem.

Marta Witecka: Usłyszałeś już od nich coś na temat swojej techniki, co Cię zaskoczyło?

Jan Gajda: Dostałem kilka poprawek dotyczących pływania kraulem, ale nic, co by mnie szczególnie zaskoczyło.

Marta Witecka: W naszej poprzedniej rozmowie mówiłeś o problemach z wyjściem po nawrocie i ustawieniem głowy. Czy sztab NC State również zwrócił na te elementy uwagę?

Jan Gajda: Myślę, że jeszcze nie, ponieważ na takie aspekty zwraca się większą uwagę przed zawodami.

—

SIŁOWNIA I PRZYGOTOWANIE FIZYCZNE

Marta Witecka: Mówiłeś nam wcześniej, że jednym z powodów wyjazdu do USA jest możliwość mocniejszego wejścia w trening siłowy. Jak wygląda Twoje pierwsze zetknięcie z siłownią NC State?

Jan Gajda: Bardzo pozytywnie. Trener zwraca uwagę na moje niewielkie doświadczenie z ciężarami. Treningi są też dobrze zbalansowane z siłownią. Jeżeli mamy mocny trening w wodzie, siłownia jest luźniejsza. Jeżeli nie ma treningu w wodzie, wtedy siłownia jest ciężka.

Marta Witecka: Czy trenerzy wykonali Ci na początku testy siłowe, wydolnościowe, mobilności albo analizę składu ciała?

Jan Gajda: Analizę składu ciała będę miał w tym tygodniu. Na początku bardziej sprawdzali moje zdrowie pod kątem dopuszczenia mnie do treningu z ciężarami. Widzę jednak wiele urządzeń do testów, więc spodziewam się, że takie badania będą miały miejsce.

Marta Witecka: Jak bardzo trening siłowy jest połączony z tym, co później robicie w wodzie? Masz poczucie, że to jeden wspólny program, a nie dwa oddzielne światy?

Jan Gajda: To jeden wspólny program.

Marta Witecka: Czy po pierwszych treningach widzisz już obszar, w którym amerykański system może dać Ci najwięcej — siła, szybkość, start, podwoda, nawrót czy wytrzymałość?

Jan Gajda: Zdecydowanie wytrzymałość, wytrzymałość kwasowa, praca nóg oraz praca pod wodą i elementy związane ze stylem klasycznym.

—

POLSKA KONTRA USA

Marta Witecka: Gdybyśmy postawili obok siebie trening w MKS Trójka Łódź i pierwsze treningi NC State, jaka jest największa różnica?

Jan Gajda: Liczba zadań na nogach. W Trójce oczywiście też je mieliśmy, ale nie w takiej ilości jak tutaj. W Łodzi często, kiedy były nogi, każdy sobie rozmawiał. Tutaj każdy skupia się na zadaniu. Basen jest jednak dość płytki, więc czuję, że mogę mieć problemy z doskonaleniem skoku. Mam nadzieję, że trenerzy mają na to jakiś plan.

Marta Witecka: A czy jest coś, co robiłeś w Łodzi i po przyjeździe do USA pomyślałeś: „robiliśmy to naprawdę bardzo dobrze”?

Jan Gajda: Liczba zadań technicznych na początku sezonu. Nie mogę powiedzieć, że tutaj mi ich brakuje, bo również je wykonujemy, ale mam wrażenie, jakby zadania na nogach zamieniły się ilościowo z zadaniami technicznymi. Oczywiście, jeśli potrzebuję dodatkowych ćwiczeń technicznych, mogę je zrobić dodatkowo albo po treningu.

Marta Witecka: W Polsce trener często odpowiada za bardzo wiele elementów przygotowania zawodnika. W NC State widzimy rozbudowany sztab specjalistów. Czy jako zawodnik rzeczywiście odczuwasz tę różnicę?

Jan Gajda: Tak. Każda osoba tutaj ma swoje konkretne zadanie. Każda grupa treningowa ma dwóch swoich trenerów, a główny trener nie ingeruje w ich pracę. Jest to dopracowane niemalże do perfekcji. Dla mnie na razie jest to trochę problem, bo z podobnymi sprawami muszę zwracać się do różnych osób i jeszcze trochę się w tym gubię.

Marta Witecka: Jak wygląda komunikacja z trenerami? Dostajesz tylko zadanie do wykonania czy trenerzy dużo tłumaczą: dlaczego robimy właśnie to i jaki ma być efekt?

Jan Gajda: Dostaję zadanie i często trener tłumaczy, po co je płyniemy, ale tak naprawdę większość zadań nie potrzebuje dodatkowego tłumaczenia.

Marta Witecka: Czy zauważyłeś różnicę w podejściu do regeneracji, fizjoterapii, odżywiania i przygotowania poza basenem?

Jan Gajda: Zdecydowanie. Dzięki badaniom krwi dostałem informacje o suplementach, które powinienem przyjmować. Fizjoterapeuta zawsze jest obecny na naszym treningu i możemy do niego zadzwonić o każdej porze.

Marta Witecka: Jak dużo wykorzystuje się technologii, pomiarów, nagrań wideo i danych podczas treningu?

Jan Gajda: Jak na razie nie zauważyłem niczego takiego.

—

WOLFPACK

Marta Witecka: NC State to nie tylko grupa treningowa, ale cała kultura „Wolfpack”. Czy rzeczywiście od pierwszych dni czuje się, że zawodnicy funkcjonują bardziej jako drużyna niż zbiór indywidualnych pływaków?

Jan Gajda: Zdecydowanie tak. Jest to akcentowane na każdym kroku i bardzo się z tego cieszę.

Marta Witecka: Jak zostałeś przyjęty jako chłopak przyjeżdżający z Polski? Czy starsi zawodnicy pomagają freshmanom wejść w system?

Jan Gajda: Zdecydowanie tak. Inni freshmanowie pomagają mi przystosować się do życia w Stanach, a starsi zawodnicy pomagają odnaleźć się w systemie treningowym, zasadach i nauce.

Marta Witecka: Trenujesz teraz obok zawodników mających doświadczenie NCAA i wielkiego międzynarodowego pływania. Czy jest ktoś, na kogo już patrzysz i myślisz: „od niego mogę się naprawdę dużo nauczyć”?

Jan Gajda: Tak, ale przede wszystkim widzę tę naukę w ich podejściu do treningów i do innych zawodników.

Marta Witecka: W USA pływanie uniwersyteckie jest znacznie bardziej drużynowe niż europejski model pływania. Czy taka atmosfera Ci odpowiada?

Jan Gajda: Zdecydowanie tak. W Polsce zawsze brakowało mi sztafet i takiego zgrania drużyny. Niby było kibicowanie, ale poza moim klubem nie widziałem, żeby była taka ekscytacja sztafetami wśród zawodników. Tutaj udział w sztafecie jest ważniejszy niż indywidualny start. W Polsce jest odwrotnie. Rozumiem obydwa podejścia, jednak wolę to amerykańskie.

—

STUDIA I ŻYCIE

Marta Witecka: A teraz druga połowa całego przedsięwzięcia — uczelnia. Co studiujesz i jak wyglądają Twoje pierwsze zajęcia?

Jan Gajda: Na razie zdecydowałem się na przedmioty ścisłe, takie jak matematyka i chemia. Z matematyką nie chciałem szaleć, więc przez ten semestr powtarzam materiał ze szkoły średniej. Z chemii wszystko na razie umiem, a poziom jest dość niski, ale to dopiero początek. Dodatkowo mam zajęcia z języka angielskiego oraz zajęcia „dla sportowców”.

Marta Witecka: Jak radzisz sobie z angielskim w codziennym życiu i podczas zajęć? Sportowy angielski okazał się łatwiejszy niż akademicki?

Jan Gajda: Nie mam problemu ze zrozumieniem zajęć. Profesorowie wiedzą, że mają na sali kilku studentów spoza krajów anglojęzycznych. Największym problemem jest jednak akcent niektórych profesorów.

Marta Witecka: Masz już poczucie, ile samodyscypliny wymaga połączenie treningów na tym poziomie ze studiami?

Jan Gajda: Niestety mam. Będzie to bardzo duże poświęcenie, ale wiem, że jestem w stanie tego dokonać.

Marta Witecka: Czy uczelnia zapewnia sportowcom dodatkową pomoc w nauce, organizacji zajęć czy nadrabianiu materiału podczas wyjazdów na zawody?

Jan Gajda: Tak, między innymi ze względu na przepisy NCAA. NCAA wymaga od uczelni w Division I, aby sportowcy otrzymywali taką pomoc. Mam darmowe korepetycje z właściwie każdego przedmiotu. Nie muszę też martwić się o terminy, bo mam osobę, która mi o nich przypomina. Profesorowie wiedzą również, że sport nie jest dla nas zwykłą zabawą, tylko częścią naszej przyszłości, dlatego — o ile zaliczamy przedmioty — możemy opuszczać zajęcia ze względu na zawody.

Marta Witecka: Za czym z Łodzi i Polski tęsknisz najbardziej — poza rodziną i znajomymi?

Jan Gajda: Za Zatoką Sportu, bo jednak ten basen od środka jest bardzo widowiskowy. Ale także za zdrowym jedzeniem i typowo polskimi potrawami, jak pierogi, gołąbki czy flaki.

—

NCAA I BASEN JARDOWY

Marta Witecka: Przed Tobą coś zupełnie nowego — rywalizacja na basenie 25-jardowym. Pierwsze wrażenie: frajda czy kompletnie inna dyscyplina?

Jan Gajda: Mega frajda. Cały basen na jednym pociągnięciu pod wodą? Na metrowym basenie ciężko, tutaj prościzna. Jest trochę inaczej, ale nie mogę się doczekać, bo będzie to zupełnie nowe przeżycie.

Marta Witecka: Dla żabkarza na krótkim basenie ogromnego znaczenia nabierają start, nawrót i wyjście pod wodą. Czy właśnie tutaj widzisz największe pole do poprawy?

Jan Gajda: Zdecydowanie tak. Ostatnio na treningach trenerzy zwrócili mi uwagę na szczegóły, na które wcześniej nie patrzyłem. Pracowaliśmy nad nimi również w Polsce, ale tutaj jest taki powiew świeżości — nowy sposób przekazu i inne ćwiczenia. Jednocześnie skomplementowali moje pływanie na wodzie, bo ten element zdecydowanie dopracowałem w Łodzi.

Marta Witecka: Czy trenerzy rozmawiali już z Tobą o tym, w jakich konkurencjach widzą Cię w NCAA — 100 i 200 breast, a może również 200 IM?

Jan Gajda: Tak. Trenerzy uważają, że mogę się sprawdzić na wszystkich trzech dystansach stylem klasycznym, nawet na 50 metrów, mimo że tego dystansu nie ma w programie NCAA. Widzą mnie też na krótkim basenie na 200 IM. Ostatnio nawet musiałem pływać grzbietem zamiast żabą.

—

CELE

Marta Witecka: Rok temu mówiłeś SwimmPL.com o zejściu poniżej minuty na 100 m klasycznym na długim basenie. Po ostatnich postępach i rozpoczęciu treningów w NC State — czy „sub-1:00” jest już celem na najbliższy sezon?

Jan Gajda: To na pewno trudny cel, ale patrząc na to, jak blisko już jestem, jeżeli nic nie zawiedzie w trakcie sezonu ani przed najważniejszymi zawodami, powinienem być w stanie to osiągnąć. Na pewno chcę tego dokonać, bo będzie to bardzo dobry prognostyk przed kwalifikacjami do LA 2028.

Marta Witecka: Masz za sobą 57.81 na krótkim basenie i 27.61 na 50 m na długim. Która konkurencja może Twoim zdaniem najbardziej skorzystać na amerykańskim treningu?

Jan Gajda: Zdecydowanie 100 metrów, z kilku względów. Wynik na 100 osiągnąłem na krótkim basenie, a 27.61 na 50 metrów na długim. Sezon później było mi ciężko dobrze rozpędzić się na 50 na krótkim, a w USA mamy właśnie krótki basen. Setkę pływa się też zawsze w sztafetach. Poza tym na 100 metrów mam najbliżej do pierwszego miejsca w Polsce, a 50 zostawię jednak starszym polskim żabkarzom.

Marta Witecka: Jak NC State zamierza pogodzić kalendarz NCAA z Twoimi startami dla reprezentacji Polski?

Jan Gajda: Jeszcze nie przeprowadziłem tak dokładnej rozmowy, ale na pewno będą mnie wspierać w tych startach, tak jak Estonkę Eneli Jefimovą, Niemca Kaia Winklera czy tutejszych Włochów.

Marta Witecka: Czy rozmawiałeś już z trenerami o LA 2028 i o tym, że jednym z głównych powodów Twojego przyjazdu do USA jest wykonanie kolejnego kroku w kierunku igrzysk?

Jan Gajda: Nie, ale myślę, że wiedzą, jaki jest mój cel.

Marta Witecka: I na koniec: gdybyśmy umówili się na identyczną rozmowę za rok — co musiałoby wydarzyć się przez te dwanaście miesięcy, żebyś powiedział: „wyjazd do NC State był jedną z najlepszych decyzji, jakie podjąłem”?

Jan Gajda: Poprawa czasów w pływaniu oraz pewniejsza przyszłość po studiach, której teraz jeszcze nie znam.

Marta Witecka: Dziękuję bardzo za rozmowę I trzymamy kciuki za złamanie tej minuty!

Jan Gajda: Dziękuję bardzo!

Zdjęcia: archiwum Janka Gajdy

Podziel się tym:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *